Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Lękowy styl przywiązania i rozstanie z chłopakiem - co mogę zrobić, by sobie pomóc?

Dzień dobry, mam pewność, że zmagam się z lękowym stylem przywiązania. Jestem po rozstaniu z chłopakiem i dopiero teraz zrozumiałam, jak źle się w stosunku do niego zachowywałam( awantury i mówienie mu, że jestem na chwilę) bardzo źle to na niego wpłynęło i wiem, że sam jest w rozsypce. Mam również brak poczucia własnej wartości, ciągle czuję się niewystarczająca pomimo tego, że zapewniał mnie, że tak nie jest. Zapisałam się do psychoterapeuty, ale termin jest odległy, co mogę przez ten czas zrobić jak sobie pomóc?

User Forum

Natalia

8 dni temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Natalio,

 

 

Pani refleksja pokazuje dużo odwagi i gotowości do wzięcia odpowiedzialności za siebie, a to bardzo ważny moment, nawet jeśli teraz jest trudny.

Uświadomienie sobie lękowego stylu przywiązania często przychodzi dopiero po rozstaniu i bywa bardzo obciążające, ponieważ pojawia się poczucie winy, wstyd oraz myśl, że „zrozumiałam za późno”. Warto jednak pamiętać, że trudno jest spojrzeć obiektywnie na swoje zachowanie, jeśli jest się silnie zaangażowaną emocjonalnie, a Pani emocje pokazują, że tak było w tej relacji.

Pani zachowania w relacji, takie jak awantury czy odsuwanie się „na chwilę”, wynikały z silnego lęku przed odrzuceniem i utratą, a obecna utrata może dodatkowo wpływać na Pani poczucie własnej wartości.

 

Myślę, że przed wizytą u terapeuty pomocne może być pisanie, aby uporządkować myśli i procesować emocje - na przykład list do siebie po rozstaniu, list do byłego partnera czy do rodziców. Jest to rzetelna i często stosowana technika. 

Może Pani również podejmować aktywności regulujące emocje, takie jak aktywność fizyczna, joga czy sauna - wpływają one na układ nerwowy, powodując obniżenie poziomu stresu i napięcia oraz łagodząc ból po rozstaniu.

 

Kolejną ważną kwestią jest praca z emocjami, mam tu na myśli łączenie się z emocjami wdzięczności i współczucia. Okazywanie wdzięczności drugiemu człowiekowi oraz rozwijanie współczucia wobec siebie i innych wspiera proces leczenia lękowego stylu przywiązania.

 

Przesyłam moja medytacje prowadzona - proszę spróbować:
https://www.youtube.com/watch?v=-Afj2UnPbnY

 

Jednak najważniejsze, to aby Pani nie zostawała sama - proszę podejmować kontakty z innymi ludźmi, wychodzić, spędzać czas - nawet jeśli to trudne.

 

 

Życzę powodzenia w dalszej pracy!:)

Tomasz Pisula

 

8 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Denis Sokołowski

Denis Sokołowski

Dzień dobry, Pani Natalio. Każde rozstanie wiąże się ze stratą (relacji, rutyny, wspólnych doświadczeń) obejmujący 5 etapów radzenia sobie: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresję i akceptację. Fazy te nie muszą występować liniowo; mogą się nakładać, wracać lub pojawiać w innej kolejności, co jest naturalnym procesem emocjonalnym. Mniej więcej ten proces trwa od 10 do 13 miesięcy w zależności od człowieka.

W okresie przed terapią zaproponowałbym nie zamykać się w sobie, a znaleźć osobę, której Pani ufa i która mogłaby wysłuchać. Ważne jest nie skupiać się tylko na negatywnych rzeczach, które były w związku. Można również wypisać te rzeczy, zęby można było je przedyskutować ze specjalistą. Wierzę, że jak Pani, tak i partner czegoś nauczyliście się, coś wzięliście dla siebie z tego związku i to jest kluczowe.


Pozdrawiam serdecznie,

Denis Sokołowski 

8 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam p.Natalio,

 

Dziękuję za zaufanie i podzielenie się swoją historią. Już sama Pani refleksja nad własnymi reakcjami i gotowość do pracy ze sobą jest bardzo ważnym i wartościowym krokiem. Cziuję, że ma Pani dużą świadomość oraz odwagę w przyglądaniu się swoim doświadczeniom. W czasie oczekiwania na rozpoczęcie psychoterapii warto przede wszystkim skupić się na łagodnym budowaniu kontaktu ze sobą. Pomocne może być obserwowanie swoich emocji, zapisywanie ich oraz próba nazywania potrzeb, które za nimi stoją. Przy stylu lękowym często pojawia się silny lęk przed utratą bliskości, samo zauważanie tych momentów i zatrzymywanie się przy nich może już przynosić ulgę i większą świadomość swoich reakcji. Może być również wspierające stopniowe wzmacnianie poczucia własnej wartości poprzez zauważanie swoich zasobów, małych sukcesów oraz traktowanie siebie z większą życzliwością, zamiast surowej oceny. Warto pamiętać, że styl przywiązania nie jest czymś stałym, można nad nim pracować i wprowadzać realne, trwałe zmiany.

 

Jeśli czuje Pani potrzebę dodatkowego wsparcia w tym czasie, zapraszamy do kontaktu z nami tu na forum.
 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

8 dni temu
Natalia Składowska

Natalia Składowska

Dzień dobry,
 To, co Pani opisuje, dobrze wpisuje się w mechanizm lękowego stylu przywiązania. Silny lęk przed utratą relacji aktywuje tzw. zachowania protestacyjne – wybuchy emocji, wycofywanie się, próby sprawdzania dostępności partnera. Nie wynikają one ze złych intencji, lecz z potrzeby odzyskania poczucia bezpieczeństwa.

Do czasu rozpoczęcia terapii warto skupić się na regulowaniu napięcia. Pomocne może być uważne obserwowanie momentów, w których uruchamia się lęk, oraz oddzielanie myśli lękowych od faktów. Równolegle ważne jest wzmacnianie poczucia własnej wartości poza relacją – poprzez rutynę, dbanie o ciało i kontakt z osobami, które dają stabilne wsparcie.

Terapia będzie przestrzenią do pracy nad bezpieczniejszym regulowaniem emocji i budowaniem wewnętrznego poczucia oparcia, tak aby bliskość nie była jedynym źródłem bezpieczeństwa.

8 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Natalio, to bardzo cenna umiejętność, że potrafi Pani z taką szczerością spojrzeć na swoje zachowanie i nazwać mechanizmy, które doprowadziły do kryzysu w relacji. Lękowy styl przywiązania często sprawia, że w chwilach największej niepewności zaczynamy „testować” partnera lub odpychać go od siebie, by uprzedzić ewentualne porzucenie, co niestety niszczy niestety fundamenty zaufania. Czekając na termin u psychoterapeuty, warto skupić się przede wszystkim na nauce oddzielania faktów od Pani lękowych interpretacji. Proszę spróbować za każdym razem, gdy pojawia się myśl o byciu niewystarczającą, potraktować ją nie jako prawdę o sobie, ale jako sygnał Pani układu nerwowego, który czuje się zagrożony. Dobrym krokiem będzie też lektura literatury fachowej na temat stylów przywiązania, co pozwoli Pani zrozumieć, że Pani reakcje nie wynikają ze złej woli, ale z wyuczonych strategii przetrwania, które w procesie terapii można skutecznie zastąpić nowymi, zdrowszymi nawykami. Wyrozumiałość dla samej siebie w tym trudnym czasie jest Pani teraz bardzo potrzebna, by mogła Pani wejść w proces terapeutyczny z gotowością do pracy, a nie tylko z poczuciem winy.

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

8 dni temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Dzień dobry, to wspaniałe, że potrafi Pani tak szczerze spojrzeć na swoją sytuację. Już samo uświadomienie sobie mechanizmów, które mogły wpływać na relację, jest ważnym krokiem w stronę zmiany. Lękowy styl przywiązania często wiąże się z silnym strachem przed odrzuceniem, nadmierną potrzebą bliskości oraz trudnością w regulowaniu emocji w sytuacjach zagrożenia. To, co Pani opisuje – awantury, impulsywne reakcje, poczucie „bycia niewystarczającą” – bardzo często wynika nie ze „złej woli”, lecz z głębokiego lęku i braku poczucia bezpieczeństwa wewnętrznego. To naturalne, że po rozstaniu pojawia się poczucie winy, ale proszę pamiętać: poczucie winy może stać się konstruktywne tylko wtedy, gdy prowadzi do refleksji i zmiany, a nie do samokarania.

 

Skoro termin psychoterapii jest odległy, może Pani w tym czasie zrobić kilka rzeczy, które pomogą Pani lepiej zadbać o siebie - np. pracować nad regulacją emocji -  kiedy pojawia się silny lęk lub napięcie, warto stosować proste techniki uspokajające: spokojny oddech (np. metoda 4-7-8), uziemianie (np. skupienie się na 5 rzeczach, które Pani widzi), prowadzenie dziennika emocji - zapisywanie swoich myśli i uczuć pomaga zauważyć schematy: co uruchamia lęk, jakie pojawiają się myśli (może to być przydatne również podczas pracy z terapeutą lub psychoedukacja – książki o stylach przywiązania (np. „Attached” Levine’a i Hellera) mogą pomóc zrozumieć, skąd biorą się reakcje lękowe.

 

Najważniejsze jest, że szuka Pani pomocy i już zaczyna rozumieć siebie głębiej. To dobry prognostyk – styl przywiązania nie jest wyrokiem, tylko pewnym wzorcem, nad którym można skutecznie pracować w terapii.

Proszę dać sobie trochę łagodności. To, co Pani przeżywa, jest trudne, ale jest też początkiem ważnej drogi do większego poczucia bezpieczeństwa w sobie i w relacjach.

7 dni temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Pani Natalio, to że potrafi Pani nazwać swój styl przywiązania, zauważyć własne zachowania po rozstaniu i zobaczyć ich wpływ, mówi o dużej samoświadomości i gotowości do zmiany. Sam fakt, że zapisała się  Pani na psychoterapię mimo lęku i poczucia winy, pokazuje odpowiedzialność i troskę o Siebie oraz o relacje. W tym, co Pani pisze widać zasób w postaci wrażliwości i empatii — skoro dostrzega Pani, że druga osoba jest w rozsypce i to Panią porusza. To, że teraz jest trudno, nie przekreśla tego, że można z czasem budować spokojniejszy sposób bycia w bliskości. Już sama nadzieja i to, że szuka Pani wsparcia, są czymś, na czym da się oprzeć dalszą zmianę.

7 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Natalio

 

 Rozpoznanie lękowego stylu przywiązania to ważny krok, a Pani decyzja o terapii pokazuje dużą samoświadomość i samo zrozumienie tego stanu już pomaga. Czekając na termin u psychoterapeuty, proszę skupić się na prostych, codziennych praktykach, które regulują emocje i budują poczucie wartości.

Jak?  Proszę ćwiczyć uważność (mindfulness), przez 5-10 minut dziennie: obserwować  swoje myśli o byciu "niewystarczającą" bez oceniania ich, traktując je jak chmury na niebie. Zalecam prowadzić  dziennik lęków, w którym będzie Pani zapisywała sytuacje wyzwalające niepokój, potem sprawdzać, ile z nich to fakty, a ile interpretacje z przeszłości. Proszę używać technik oddechowych, np. 4-7-8 (wdech 4 sekundy, wstrzymaj 7 sekund, wydech 8 sekund . Proszę wybierać małe sukcesy poza relacją: codzienna rutyna (spacer, hobby), kontakt z życzliwymi ludźmi dającymi stabilne wsparcie. Należy podważać negatywne przekonania afirmacjami opartymi na faktach, np. "Zostałam zapewniona o wartości, bo nią jestem" i powtarzać, gdy lęk wraca. Zalecam unikania  kontaktu z byłym partnerem, by nie wzmacniać pętli winy, a zamiast tego skupić się na sobie .

Zalecam także rozpoznawać wczesne sygnały lęku (np. chęć awantury) i opracowanie planu w stylu przerwa, spacer zamiast reakcji. Proszę ćwiczyć asertywność w drobnych sytuacjach, np. odmawiając czegoś bliskim, by budować granice. Życzę szybkiego powrotu do pełni sił.

 

 

 

4 dni temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

Widzę, że osoby wcześniej już wyjaśniły istotę lękowego stylu przywiązania, więc pozwolę sobie pominąć ten element. Myślę, że czekając na terapię warto rozważyć ukierunkowanie nagromadzonych w ciele emocje na aktywność fizyczną, która pomaga w pewnym sensie "spalić" kortyzol. Można wybrać np. intensywny spacer, trening siłowy, kardio czy nawet krótką sesję jogi, pilatesu czy strechingu. Mogą to być świetne sposoby na to, by przestać analizować przeszłość i wrócić do sygnałów płynących z mięśni i oddechu. Może Pani również poeksperymentować z uważną obecnością w najprostszych chwilach, na przykład starając się poczuć ciężar stóp na podłożu podczas chodzenia lub chłód powietrza na policzkach - to pomaga zakotwiczyć się w tym, co jest teraz, zamiast uciekać w lękowe scenariusze. Dobrym pomysłem może też być przyjrzenie się swoim myślom ale z pewną dozą dystansu, traktując je jak niezobowiązujące sugestie umysłu, a nie ostateczne wyroki na temat Pani wartości. Takie łagodne sprawdzanie, co Pani służy, a co nie, pozwoli wyciszyć ten wewnętrzny krytycyzm jeszcze przed rozpoczęciem właściwej terapii.

 

Życzę wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska 

4 dni temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to ważne, że widzi Pani swoje schematy i już zapisała się na terapię — to realny krok w stronę zmiany. Do czasu spotkania warto skupić się na stabilizowaniu emocji: ograniczyć rozpamiętywanie relacji, zadbać o rytm dnia, sen, ruch i kontakt z ludźmi, którzy dają poczucie bezpieczeństwa. Pomocne bywa też zapisywanie myśli i uczuć zamiast reagowania impulsem.

 

Jeśli napięcie będzie rosło, proszę rozważyć krótką konsultację kryzysową (Punk interwencji kryzysowej, MOPR) lub wcześniejsze wsparcie u innego specjalisty — nie trzeba czekać w samotności do terminu terapii. Już samo szukanie pomocy pokazuje, że chce Pani o siebie zadbać.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

2 dni temu

Zobacz podobne

Bardzo trudno mi jest funkcjonować po przeprowadzce do innego miasta. Chciałabym poczuć się jak dawniej, dlatego powracam do domu.
Wyprowadziłam się z małego miasta w celu rozwoju, szukania nowych możliwości. Mimo że jestem tu już 6 miesiąc i znalazłam pracę, w której mogę się czegoś nauczyć, czuję się bardzo źle. Co weekend wracam do rodzinnego domu, by na chwilę poczuć się jak dawniej. Jak przychodzi moment powrotu do miasta, w którym pracuję, stresuje się, nic nie jem, płaczę i odliczam do kolejnego weekendu, by móc wrócić. Nie wiem co mam robić, codziennie myślę o powrocie do miejsca, w którym nie ma dla mnie przyszłości. Jestem załamana i każda podstawowa czynność sprawia mi coraz większy problem.
23 lata niedługo, lęk przed samotnością, brak chłopaka
23 lata niedługo, lęk przed samotnością, brak chłopaka 23 lata skończę niedługo, bo już w styczniu. Nigdy nie byłam i aktualnie nie jestem w związku. Chciałabym mieć wrażliwego, przystojnego, inteligentnego chłopaka niż zimnego twardziela, takiego co naciska na seks, ale czy takiego to dziś ze świecą szukać? Myślę o chłopaku rówieśniku, albo od 2 do starszym do 5 lat. Młodszy, 6 lat starszy i więcej odpada. Jeśli chodzi o moje życie towarzyskie to tak, w rodzinnym mieście nie mam za bardzo się do nikogo odezwać. Dlatego, że w liceum mało zagadywałam do ludzi, tym bardziej do chłopaków, ze względu na traumę z gimnazjum. Nie miałam znajomych w liceum, bo ciągle ta trauma z gimnazjum ciążyła na mnie. Wtedy dwóch chłopaków mi dokuczało. Jeden zmuszał mnie, abym z nim chodziła, nie miałam na to ochoty. Drugi rozpowiadał przy całej klasie, że współżyliśmy co nie było prawdą. Co prawda mam w rodzinnym mieście jednego kolegę z podstawówki, ale chyba ma dziewczynę. Jak jestem w mieście co studiuje to mieszkam w akademiku. Większość ludzi poznałam albo w windzie, albo na integracji. Na integracji w akademiku byłam, nawet na dwóch. W akademiku rozmawiam z kolegami, nie bałam się do jakiego kolwiek chłopaka zagadywać. Z mojej rodziny to już wujek, mama mojego szwagra się wypytywali niejeden raz czy jestem z kimś w związku. Mnie irytuje to ich wypytywania ta presja, przecież to nie jest ich sprawa. Tata z kolei się obawia, że jak będę kiedyś miała chłopaka to mogę źle skończyć. Bo w rodzinie w rodzinie jest dziewczyna co w wieku 16 lat urodziła syna i na gimnazjum się zatrzymała przez ciąże. Druga kuzynka przez ciąże nie zdała poprawkowej matury i nie poszła na studia. Myślę, że tata patrzy się na ich wykształcenie i wiek, w jakim zaszły w ciążę, albo nie może się pogodzić z moją dorosłością. Większość kuzynek ślub bralo w podobnym wieku do mnie ba nawet w ciąży. Do mnie w szkole średniej tata gadał, że myślisz abyś poznała w przyszłości chłopaka. Tyle przed tobą nauki, chcesz skończyć jak te kuzynki. Teraz robię magisterkę z biologii( specjalność biologia środowiskowa) to jak na nowym kierunku poznać chłopaka? Jest kolega co się do mnie uśmiecha, wiem, że chodzi na kółko hydrologiczne. Na poprzednim kierunku, czyli na ochronie środowiska, z którego robiłam licencjat było 5 chłopaków. Trzech miało dziewczyny, z pozostałymi dwoma nie miałam bliskiego kontaktu. Co robić, żeby mieć chłopaka? Czy skoro mam znajomych tylko w mieście gdzie studiuje, a nie w rodzinyych stronach to powinnam się martwić że będę starą panną? Jeśli chodzi o moje zainteresowania to sport( bieganie, rower, siłownia), książki, filmy, fotografia. W wakacje z koleżanką wybrałam się na jednodniową wycieczkę do Katowic. W sumie miałam traumę taką, że kuzyn tyle razy wypytywał mnie czy odbywałam stosunek seksualny. Zmuszał mnie do znajomości z 10 lat starszym typem, mówię mu, że nie interesuje się starszymi, wolę rówieśników czy od 2 do 5 lat starszych, nie odpuszczał. Próbowałam portali randkowych, ale tam rówieśnik do mnie wypisywał teksty: Złapać cię za pośladki? Współżyłaś już? Albo przytulić się mogę do twojego brzuszka? Wziąść cię na rączki? Na instagramie jeden chłopak odpisał mi tak: Po co do mnie piszesz i w jakim celu? Nie mam ochoty na zapoznawanie. Chciałam być miła po ludzku zagadać, a on takie teksty do mnie pisze. Czy powinnam się martwić? Czy jest coś ze mną nie tak?
Jak opanować lęk przed porzuceniem i samotnością i jak zebrać w sobie siłę i odwagę, by porozmawiać o moich oczekiwaniach i obawach w związku?
Od jakiegoś czasu spotykam sie z chlopakiem. Wszystkie moje dotychczasowe związki kończyły się nagle, bez słowa, zakończone przez partnera. Panicznie boję się, że sytuacja się powtarza, gdyż od kilku dni praktycznie nie mamy kontaktu ze sobą (2 różne miasta). Z jednej strony chłopak okazywał mi sporo czułych, drobnych gestów, a z drugiej strony nic nie deklarował. Boję się, że jeśli zapytam jak on widzi nasz związek, zrażę go do siebie i mnie porzuci uważając mnie za roszczeniową, chcącą tylko więcej i więcej. Jak opanować lęk przed porzuceniem i samotnością i jak zebrać w sobie siłę i odwagę, by porozmawiać o moich oczekiwaniach i obawach w związku?
Jak poradzić sobie z utratą zaufania i lękiem w związku na odległość?
Jestem w związku na odległość od prawie 3 lat. Widzimy się średnio co dwa tygodnie na około 4 dni. Trzy miesiące temu dowiedziałam się, że mój chłopak oglądał pornografię, a szczególnie jedną konkretną kobietę, której intensywnie wyszukiwał na różnych portalach. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że to była ta sama kobieta, o którą zapytałam go już rok wcześniej. Wtedy zauważyłam, że zaczął ją obserwować na Instagramie. Jej profil był dość odważny i powiedziałam mu wprost, że sprawia mi to przykrość. Twierdził wtedy, że to przypadek, że nawet nie ogląda takich rzeczy i że nic to dla niego nie znaczy. Przysięgał mi — a dla nas przysięga ma bardzo duże znaczenie, to coś, co traktujemy jako absolutną prawdę. Kiedy po czasie odkryłam, że jednak specjalnie jej szukał i oglądał, poczułam się bardzo oszukana. Przepraszał, mówił, że nie wie, dlaczego to robił, że nie potrafi odpowiedzieć na moje pytania, ale że bardzo mnie kocha i że to się już nigdy nie powtórzy. Dał mi dostęp do swojej historii przeglądania i różnych kont, żebym mogła czuć się spokojniejsza. Problem w tym, że ja i tak ciągle się boję, że może robić to dalej w trybie incognito albo w inny sposób, którego nie wykryję. Wpadłam w obsesyjne sprawdzanie — potrafiłam kontrolować to nawet kilkanaście razy dziennie. Po wielu rozmowach ustaliliśmy pewne zasady, żeby to ograniczyć — sprawdzam rzadziej, co dwa dni, i najlepiej gdy jesteśmy razem na rozmowie, żebym mogła od razu zapytać, jeśli coś mnie zaniepokoi. Ustaliliśmy też, że gdy dopadają mnie natrętne myśli, mogę do niego zadzwonić i o tym powiedzieć. On jednak chce już „iść dalej” i zamknąć temat, a ja mam wrażenie, że utknęłam. Cały czas siedzi mi to w głowie. Boję się, że sytuacja się powtórzy, a ja znowu niczego nie zauważę. Mam niską samoocenę i ta sytuacja bardzo ją pogorszyła — czuję się gorsza, porównuję się do tej kobiety, trudno mi uwierzyć, że jestem dla niego wystarczająca. Nie wiem, jak ruszyć dalej. Jak poradzić sobie z utratą zaufania, natrętnym sprawdzaniem i ciągłym lękiem, że znowu zostanę okłamana?
Jak radzić sobie z brakiem porozumienia w stawianiu granic w związku małżeńskim?
Dzień dobry. Mam straszny problem w związku małżeńskim. Nie dogaduje się z żoną najczęściej na jednej płaszczyźnie stawiania granic osobą w naszej rodzinie. Jestem osobą spokojna, sądzę że opanowaną. Opiekujemy się dwójka naszych dzieci 3 i 6 lat. Ja pracuję zarabiam na rodzinę. Żona opiekuje się domem. Gdy zauważymy coś dziwnego najczęściej w naszych rodzicach stawiamy granice. Mówimy o tym co zabolało aby sytuacja się nie powtarzała. Wszystko niby okej jestem w stanie stawiać granice lecz, żona od razu zerwalaby z tą osobą kontakty. Unikała odwiedzin. Ja taki nie jestem stawiam granice obgaduje tematy lecz jestem człowiekiem rodzinnym i chce kontakty utrzymywać z jej stroną rodziny oraz moją. Oczywiście gdyby ktoś dopuścił się strasznych rzeczy dla dobra rodziny odciąłbym się na jakiś czas. Żona nasłuchuje wyłapuje później potrafi z wulgaryzmami wyzwać moją rodzinę. Odmienne zdanie na temat żłobka z moją mamą z którą sam rozmawiałem było przyczyną strasznego konfliktu. Uważam, że każdy może mieć swoje zdanie i trzeba to uszanować... Jestem w strasznej rozterce nie wiem co robić. Wobec jej rodziny nigdy się tak nie zachowałem. Było ciężko przed ślubem z żoną zamieszkaliśmy razem i zawsze każdy miał otwarte drzwi zwłaszcza teraz, że są wnuczki na świecie. Żona każe mi się zmienić postępować tak jak ona... Lecz czy jest to zmiana na lepsze nie chce zmieniać się na gorsze aby z nią być... Stawiam granice umiem to robić... Pomocy teraz wydaje mi się, że ze mną jest coś nie tak... Pomocy. Pozdrawiam Paweł
Transpłciowość

Transpłciowość - co to jest i jak ją zrozumieć?

Transpłciowość to złożone zagadnienie związane z tożsamością płciową, które wpływa na życie wielu osób. W tym artykule omówimy, czym jest transpłciowość, jak wygląda proces korekty płci oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby transpłciowe.