Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Lękowy styl przywiązania i rozstanie z chłopakiem - co mogę zrobić, by sobie pomóc?

Dzień dobry, mam pewność, że zmagam się z lękowym stylem przywiązania. Jestem po rozstaniu z chłopakiem i dopiero teraz zrozumiałam, jak źle się w stosunku do niego zachowywałam( awantury i mówienie mu, że jestem na chwilę) bardzo źle to na niego wpłynęło i wiem, że sam jest w rozsypce. Mam również brak poczucia własnej wartości, ciągle czuję się niewystarczająca pomimo tego, że zapewniał mnie, że tak nie jest. Zapisałam się do psychoterapeuty, ale termin jest odległy, co mogę przez ten czas zrobić jak sobie pomóc?

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Natalio,

 

 

Pani refleksja pokazuje dużo odwagi i gotowości do wzięcia odpowiedzialności za siebie, a to bardzo ważny moment, nawet jeśli teraz jest trudny.

Uświadomienie sobie lękowego stylu przywiązania często przychodzi dopiero po rozstaniu i bywa bardzo obciążające, ponieważ pojawia się poczucie winy, wstyd oraz myśl, że „zrozumiałam za późno”. Warto jednak pamiętać, że trudno jest spojrzeć obiektywnie na swoje zachowanie, jeśli jest się silnie zaangażowaną emocjonalnie, a Pani emocje pokazują, że tak było w tej relacji.

Pani zachowania w relacji, takie jak awantury czy odsuwanie się „na chwilę”, wynikały z silnego lęku przed odrzuceniem i utratą, a obecna utrata może dodatkowo wpływać na Pani poczucie własnej wartości.

 

Myślę, że przed wizytą u terapeuty pomocne może być pisanie, aby uporządkować myśli i procesować emocje - na przykład list do siebie po rozstaniu, list do byłego partnera czy do rodziców. Jest to rzetelna i często stosowana technika. 

Może Pani również podejmować aktywności regulujące emocje, takie jak aktywność fizyczna, joga czy sauna - wpływają one na układ nerwowy, powodując obniżenie poziomu stresu i napięcia oraz łagodząc ból po rozstaniu.

 

Kolejną ważną kwestią jest praca z emocjami, mam tu na myśli łączenie się z emocjami wdzięczności i współczucia. Okazywanie wdzięczności drugiemu człowiekowi oraz rozwijanie współczucia wobec siebie i innych wspiera proces leczenia lękowego stylu przywiązania.

 

Przesyłam moja medytacje prowadzona - proszę spróbować:
https://www.youtube.com/watch?v=-Afj2UnPbnY

 

Jednak najważniejsze, to aby Pani nie zostawała sama - proszę podejmować kontakty z innymi ludźmi, wychodzić, spędzać czas - nawet jeśli to trudne.

 

 

Życzę powodzenia w dalszej pracy!:)

Tomasz Pisula

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Denis Sokołowski

Denis Sokołowski

Dzień dobry, Pani Natalio. Każde rozstanie wiąże się ze stratą (relacji, rutyny, wspólnych doświadczeń) obejmujący 5 etapów radzenia sobie: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresję i akceptację. Fazy te nie muszą występować liniowo; mogą się nakładać, wracać lub pojawiać w innej kolejności, co jest naturalnym procesem emocjonalnym. Mniej więcej ten proces trwa od 10 do 13 miesięcy w zależności od człowieka.

W okresie przed terapią zaproponowałbym nie zamykać się w sobie, a znaleźć osobę, której Pani ufa i która mogłaby wysłuchać. Ważne jest nie skupiać się tylko na negatywnych rzeczach, które były w związku. Można również wypisać te rzeczy, zęby można było je przedyskutować ze specjalistą. Wierzę, że jak Pani, tak i partner czegoś nauczyliście się, coś wzięliście dla siebie z tego związku i to jest kluczowe.


Pozdrawiam serdecznie,

Denis Sokołowski 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam p.Natalio,

 

Dziękuję za zaufanie i podzielenie się swoją historią. Już sama Pani refleksja nad własnymi reakcjami i gotowość do pracy ze sobą jest bardzo ważnym i wartościowym krokiem. Cziuję, że ma Pani dużą świadomość oraz odwagę w przyglądaniu się swoim doświadczeniom. W czasie oczekiwania na rozpoczęcie psychoterapii warto przede wszystkim skupić się na łagodnym budowaniu kontaktu ze sobą. Pomocne może być obserwowanie swoich emocji, zapisywanie ich oraz próba nazywania potrzeb, które za nimi stoją. Przy stylu lękowym często pojawia się silny lęk przed utratą bliskości, samo zauważanie tych momentów i zatrzymywanie się przy nich może już przynosić ulgę i większą świadomość swoich reakcji. Może być również wspierające stopniowe wzmacnianie poczucia własnej wartości poprzez zauważanie swoich zasobów, małych sukcesów oraz traktowanie siebie z większą życzliwością, zamiast surowej oceny. Warto pamiętać, że styl przywiązania nie jest czymś stałym, można nad nim pracować i wprowadzać realne, trwałe zmiany.

 

Jeśli czuje Pani potrzebę dodatkowego wsparcia w tym czasie, zapraszamy do kontaktu z nami tu na forum.
 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Natalia Składowska

Natalia Składowska

Dzień dobry,
 To, co Pani opisuje, dobrze wpisuje się w mechanizm lękowego stylu przywiązania. Silny lęk przed utratą relacji aktywuje tzw. zachowania protestacyjne – wybuchy emocji, wycofywanie się, próby sprawdzania dostępności partnera. Nie wynikają one ze złych intencji, lecz z potrzeby odzyskania poczucia bezpieczeństwa.

Do czasu rozpoczęcia terapii warto skupić się na regulowaniu napięcia. Pomocne może być uważne obserwowanie momentów, w których uruchamia się lęk, oraz oddzielanie myśli lękowych od faktów. Równolegle ważne jest wzmacnianie poczucia własnej wartości poza relacją – poprzez rutynę, dbanie o ciało i kontakt z osobami, które dają stabilne wsparcie.

Terapia będzie przestrzenią do pracy nad bezpieczniejszym regulowaniem emocji i budowaniem wewnętrznego poczucia oparcia, tak aby bliskość nie była jedynym źródłem bezpieczeństwa.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Natalio, to bardzo cenna umiejętność, że potrafi Pani z taką szczerością spojrzeć na swoje zachowanie i nazwać mechanizmy, które doprowadziły do kryzysu w relacji. Lękowy styl przywiązania często sprawia, że w chwilach największej niepewności zaczynamy „testować” partnera lub odpychać go od siebie, by uprzedzić ewentualne porzucenie, co niestety niszczy niestety fundamenty zaufania. Czekając na termin u psychoterapeuty, warto skupić się przede wszystkim na nauce oddzielania faktów od Pani lękowych interpretacji. Proszę spróbować za każdym razem, gdy pojawia się myśl o byciu niewystarczającą, potraktować ją nie jako prawdę o sobie, ale jako sygnał Pani układu nerwowego, który czuje się zagrożony. Dobrym krokiem będzie też lektura literatury fachowej na temat stylów przywiązania, co pozwoli Pani zrozumieć, że Pani reakcje nie wynikają ze złej woli, ale z wyuczonych strategii przetrwania, które w procesie terapii można skutecznie zastąpić nowymi, zdrowszymi nawykami. Wyrozumiałość dla samej siebie w tym trudnym czasie jest Pani teraz bardzo potrzebna, by mogła Pani wejść w proces terapeutyczny z gotowością do pracy, a nie tylko z poczuciem winy.

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Dzień dobry, to wspaniałe, że potrafi Pani tak szczerze spojrzeć na swoją sytuację. Już samo uświadomienie sobie mechanizmów, które mogły wpływać na relację, jest ważnym krokiem w stronę zmiany. Lękowy styl przywiązania często wiąże się z silnym strachem przed odrzuceniem, nadmierną potrzebą bliskości oraz trudnością w regulowaniu emocji w sytuacjach zagrożenia. To, co Pani opisuje – awantury, impulsywne reakcje, poczucie „bycia niewystarczającą” – bardzo często wynika nie ze „złej woli”, lecz z głębokiego lęku i braku poczucia bezpieczeństwa wewnętrznego. To naturalne, że po rozstaniu pojawia się poczucie winy, ale proszę pamiętać: poczucie winy może stać się konstruktywne tylko wtedy, gdy prowadzi do refleksji i zmiany, a nie do samokarania.

 

Skoro termin psychoterapii jest odległy, może Pani w tym czasie zrobić kilka rzeczy, które pomogą Pani lepiej zadbać o siebie - np. pracować nad regulacją emocji -  kiedy pojawia się silny lęk lub napięcie, warto stosować proste techniki uspokajające: spokojny oddech (np. metoda 4-7-8), uziemianie (np. skupienie się na 5 rzeczach, które Pani widzi), prowadzenie dziennika emocji - zapisywanie swoich myśli i uczuć pomaga zauważyć schematy: co uruchamia lęk, jakie pojawiają się myśli (może to być przydatne również podczas pracy z terapeutą lub psychoedukacja – książki o stylach przywiązania (np. „Attached” Levine’a i Hellera) mogą pomóc zrozumieć, skąd biorą się reakcje lękowe.

 

Najważniejsze jest, że szuka Pani pomocy i już zaczyna rozumieć siebie głębiej. To dobry prognostyk – styl przywiązania nie jest wyrokiem, tylko pewnym wzorcem, nad którym można skutecznie pracować w terapii.

Proszę dać sobie trochę łagodności. To, co Pani przeżywa, jest trudne, ale jest też początkiem ważnej drogi do większego poczucia bezpieczeństwa w sobie i w relacjach.

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Pani Natalio, to że potrafi Pani nazwać swój styl przywiązania, zauważyć własne zachowania po rozstaniu i zobaczyć ich wpływ, mówi o dużej samoświadomości i gotowości do zmiany. Sam fakt, że zapisała się  Pani na psychoterapię mimo lęku i poczucia winy, pokazuje odpowiedzialność i troskę o Siebie oraz o relacje. W tym, co Pani pisze widać zasób w postaci wrażliwości i empatii — skoro dostrzega Pani, że druga osoba jest w rozsypce i to Panią porusza. To, że teraz jest trudno, nie przekreśla tego, że można z czasem budować spokojniejszy sposób bycia w bliskości. Już sama nadzieja i to, że szuka Pani wsparcia, są czymś, na czym da się oprzeć dalszą zmianę.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Natalio

 

 Rozpoznanie lękowego stylu przywiązania to ważny krok, a Pani decyzja o terapii pokazuje dużą samoświadomość i samo zrozumienie tego stanu już pomaga. Czekając na termin u psychoterapeuty, proszę skupić się na prostych, codziennych praktykach, które regulują emocje i budują poczucie wartości.

Jak?  Proszę ćwiczyć uważność (mindfulness), przez 5-10 minut dziennie: obserwować  swoje myśli o byciu "niewystarczającą" bez oceniania ich, traktując je jak chmury na niebie. Zalecam prowadzić  dziennik lęków, w którym będzie Pani zapisywała sytuacje wyzwalające niepokój, potem sprawdzać, ile z nich to fakty, a ile interpretacje z przeszłości. Proszę używać technik oddechowych, np. 4-7-8 (wdech 4 sekundy, wstrzymaj 7 sekund, wydech 8 sekund . Proszę wybierać małe sukcesy poza relacją: codzienna rutyna (spacer, hobby), kontakt z życzliwymi ludźmi dającymi stabilne wsparcie. Należy podważać negatywne przekonania afirmacjami opartymi na faktach, np. "Zostałam zapewniona o wartości, bo nią jestem" i powtarzać, gdy lęk wraca. Zalecam unikania  kontaktu z byłym partnerem, by nie wzmacniać pętli winy, a zamiast tego skupić się na sobie .

Zalecam także rozpoznawać wczesne sygnały lęku (np. chęć awantury) i opracowanie planu w stylu przerwa, spacer zamiast reakcji. Proszę ćwiczyć asertywność w drobnych sytuacjach, np. odmawiając czegoś bliskim, by budować granice. Życzę szybkiego powrotu do pełni sił.

 

 

 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

Widzę, że osoby wcześniej już wyjaśniły istotę lękowego stylu przywiązania, więc pozwolę sobie pominąć ten element. Myślę, że czekając na terapię warto rozważyć ukierunkowanie nagromadzonych w ciele emocje na aktywność fizyczną, która pomaga w pewnym sensie "spalić" kortyzol. Można wybrać np. intensywny spacer, trening siłowy, kardio czy nawet krótką sesję jogi, pilatesu czy strechingu. Mogą to być świetne sposoby na to, by przestać analizować przeszłość i wrócić do sygnałów płynących z mięśni i oddechu. Może Pani również poeksperymentować z uważną obecnością w najprostszych chwilach, na przykład starając się poczuć ciężar stóp na podłożu podczas chodzenia lub chłód powietrza na policzkach - to pomaga zakotwiczyć się w tym, co jest teraz, zamiast uciekać w lękowe scenariusze. Dobrym pomysłem może też być przyjrzenie się swoim myślom ale z pewną dozą dystansu, traktując je jak niezobowiązujące sugestie umysłu, a nie ostateczne wyroki na temat Pani wartości. Takie łagodne sprawdzanie, co Pani służy, a co nie, pozwoli wyciszyć ten wewnętrzny krytycyzm jeszcze przed rozpoczęciem właściwej terapii.

 

Życzę wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to ważne, że widzi Pani swoje schematy i już zapisała się na terapię — to realny krok w stronę zmiany. Do czasu spotkania warto skupić się na stabilizowaniu emocji: ograniczyć rozpamiętywanie relacji, zadbać o rytm dnia, sen, ruch i kontakt z ludźmi, którzy dają poczucie bezpieczeństwa. Pomocne bywa też zapisywanie myśli i uczuć zamiast reagowania impulsem.

 

Jeśli napięcie będzie rosło, proszę rozważyć krótką konsultację kryzysową (Punk interwencji kryzysowej, MOPR) lub wcześniejsze wsparcie u innego specjalisty — nie trzeba czekać w samotności do terminu terapii. Już samo szukanie pomocy pokazuje, że chce Pani o siebie zadbać.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak opanować nagłe wybuchy złości i poprawić relacje w życiu prywatnym i zawodowym?
Cześć, jestem Facetem mam 38L, właśnie uczęszczam drugi raz na intensywną indywidualną psychoterapię(CBT + Schematy) uważam że mam świetnego terapeutę. Obecnie chodzę drugi miesiąc. Wcześniej, ponad 4 lata temu uczęszczałem na psychoterapię CBT przez 1,5 r. za krótko. Odtworzyłem schematy kilkakrotnie. Obecnie mam po prostu pytanie do osób, które będą w podobnym wieku do mnie, czy udało się komuś opanować. Nagłe wybuchy złości gdy ktoś nam coś karze, np w pracy i od razu się sprzeciwiam, chce konfrontacji. Ponadto czuje się niezrozumiany, mam ochotę uciec, opanowuje mnie ogromna złość. Często własnie te emocje które mnie opanowują rozwalają moje związki. Jestem załamany tym wszystkim, że nie umiem jak normalny człowiek się dogadać. Jestem po rozstaniu na kim bardzo mocno mi zależało, a dużo zniszczyłem w tej relacji i się posypało. Wiem że mam zdiagnozowaną Deprywacje emocjonalna, rys narcystyczny(u poprzedniej terapeutki) a jak się z kimś dla mnie ważnym rozstaje to mam takiego doła i depersję że najchętniej chcialbym żeby to się już skończyło. Przeżywam ogromny ból. Ja po prostu chciałbym być kochany, aby ktoś został ze mną i był mnie pewny i ja jego. Ponadto dochodzi do tego, niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w Siebie, bardzo mała cierpliwość, kiepska dyscyplina, przekraczanie granic, zakładanie apek randkowych nawet jak jestem z kimś związku, w zasadzie nawet nie wiem po co i dlaczego? Dochodzi dodatkowo w momencie napiecia stresowego, aby rozładować je (oglądanie p0rno + masturb@cja), Terapeutą uważa że to nie ma związku z problemami ;) Ja się zastanawiam czy jednak ma, dodatkowo dużo czasu spędzam w telefonie, brak znajomych - każdy ma swoje życie. Rodzice szkoda gadać relacje takie że ojciec był hazardzistą a jak nieuleczalnie zachorował to alkoholizm. :/
Odrzucam każdego, kto bardziej się zbliży.
Nie wiem dlaczego odrzucam każdego, kto chce nawiązać ze mną bliższą relacje. Zaczynam obwiniać siebie, myślę, że jest coś ze mną nie tak, bo moi rówieśnicy nie mają z tym problemu.
Kryzys w 20-letnim małżeństwie: mąż obwinia mnie o swój stan zdrowia i jego własne zachowania.

W moim 20-letnim małżeństwie postpuje kryzys. Od zawsze miewaliśmy różne problemy, ale w ostatnich latach to się bardzo nasila. Z jednej strony bardzo kocham męża i nie chcę się z nim rozstawać, ale z drugiej czuję się przez niego totalnie wyczerpana psychicznie. Mąż obwinia mnie o trudne relacje rodzinne z moją stroną rodziny i o jego stan zdrowia, a mianowicie nadciśnienie I problemy z brzuchem, wątrobą... I za każdym razem, gdy odczuwa ból, gdy pytam co się dzieje, to otrzymuję odpowiedź wyrażoną w wulgarny sposób, że jak przez ostatnie lata topi smutki w drinku po pracy i jego wątroba nie wytrzymuje, bo ja nie chce nic naprawić, to jak ma sie czuć. Jest to dla mnie okropnie trudne .

Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?
Mam poważny kryzys w swoim małżeństwie, w którym jestem od 2011 roku. Dotychczas nigdy nic takiego się nie wydarzyło, uchodziliśmy z żoną za zgodne i dobrane małżeństwo. Pod koniec ubiegłego roku poczuliśmy się zbyt pewnie I zaczęliśmy eksperymentować w sferze intymnej. Otworzyliśmy się i zaprosiliśmy drugiego mężczyznę do trójkąta. Samo spotkanie było satysfakcjonujące, problemy pojawiły się dwa dni po spotkaniu. Mieliśmy utworzoną grupę na WhatsApp gdzie ze sobą rozmawialiśmy we trójkę. Problem pojawił się kiedy żona i kolega zaczęli dość intensywnie wspominać wspólny wieczór, poczułem się tym dotknięty i napisałem że to już było, nie ma sensu o tym rozmawiać. Wylogowałem się z grupy, powiedziałem żonie że nie ma się angażować bo miało być to jednorazowe spotkanie bez nawiązywania dalszej relacji. Dwa tygodnie później odkryłem że żona pisała z tym samym kolegą w godzinach nocnych, w naszym wspólnym łóżku gdzie spałem na tematy ogólne ale mocno podkręcone erotycznie. Zrobiłem żonie awanturę, powiedziałem że to co robi nosi znamiona zdrady emocjonalnej, powiedziałem jej że mnie to rani, że nie jest to normalna relacja jak ona twierdzi i nie podoba mi się sposób w jaki jej broni. Spokój trwał 3 tygodnie. W 1 dniu majówki, spędziliśmy z żoną fantastyczny dzień, co będziemy robili w kolejnych dwóch dniach. Wieczorem usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy coś oglądać, normalnie rozmawialiśmy. Około 22 uprawialiśmy seks po czym zasnąłem. Rano zorientowałem się że w czasie kiedy spędzaliśmy razem wieczór ona już pisała z nim.Zrobiła sobie przerwę na mnie, po czym znowu, leżąc obok mnie pisała sobie do 2:00 w nocy co takiego się u nich dzieje. Wysłała mu też swoje nagie zdjęcie. Rano zagroziłem żonie rozwodem, powiedziałem że ma spotkać się z psychologiem albo się rozwodzimy. Cały dzień miałem struty. Mijaliśmy się bez słów, wyprowadziłem się z sypialni, pierwszy raz płakałem jak bóbr, nie mogłem się uspokoić. Zaczynam wariować, czy to ze mną jest coś nie tak czy z nią?
Syn nie akceptuje mojego nowego związku, po śmierci mojego męża.
Mam problem z synem. Mój mąż nie żyje, poznałam 6 miesięcy temu innego faceta, jesteśmy razem, ale nie mieszkamy ze sobą. Ale kiedy idę się z nim spotkać, mój syn wydzwania do mnie co pół godziny i tak cały czas, dopóki nie wsiądę do auta i przyjadę do domu. Jestem już tym taka zmęczona. Co ja mam robić dalej? Czy przestać spotykać się z facetem, nie wiem gdzie leży wina?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.