
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, rozwój i praca, związki i relacje
- Czuję, że...
Czuję, że społeczeństwo nie szanuje osób uprzejmych, grzecznych-trzeba być chamem, żeby otrzymać respekt.
qlioo777
TwójPsycholog
Dzien dobry,
Nie wiem, czy w rzeczywistości chodzi Pani/Panu o odpowiedz o dużym poziomie ogólności i tego jak to w życiu bywa, czy raczej kryje się za tym historia związana z Pani/Pana przeżyciami i doświadczeniami, które wymagają zaopiekowania. Doświadczenia bycia pomiataną/nym, wykorzystywaną/nym mogą mieć związek z trudnością w stawianiu granic, wyrażaniu złości, bądź jeszcze szerzej z pewnymi schematami wchodzenia w relacje z ludźmi. Jeśli chciał(a)by się Pani/Pan temu przyjrzeć bliżej zachęcam do kontaktu z psychologiem. Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry
Współczesne społeczeństwo jest złożone i różnorodne, a ludzie mają różne wartości, oczekiwania i sposoby komunikacji. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że trzeba być osobą , która zachowuje się czasem bez poszanowania uczuć innych, aby zdobyć szacunek i respekt innych ludzi.
Bycie miłym, uprzejmym, grzecznym i uczciwym to wartości, które powinny być cenione i promowane. Jednak nie zawsze wszyscy ludzie doceniają te cechy w takim samym stopniu.
Ważne jest, aby być autentycznym i żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, niezależnie od reakcji innych ludzi. Jeśli spotyka się Pan/ Pani z sytuacjami, w których inni próbują wykorzystać lub nie szanują Twojej uprzejmości, ważne jest, aby wyznaczać granice i podejmować odpowiednie działania. Może to obejmować wyrażanie swoich oczekiwań, odmawianie nieodpowiednich żądań lub szukanie wsparcia w sytuacjach trudnych.
Warto pamiętać, że bycie asertywnym to pamiętanie o poszanowaniu siebie samego, jak i drugiej osoby.
Być może warto porozmawiać ze specjalistą, aby zastanowić się, dlaczego czuje się Pan/ Pani nieszanowany/a przez innych.
Pozdrawiam
Małgorzata Korba-Sobczyk
Psycholog

Zobacz podobne
Oszukał mnie zleceniodawca. Jego oszustwo doprowadziło mnie do biedy, załamania nerwowego, myśli samobójczych, konieczności brania leków. Nie wiem, co zrobić, aby wyrównać tę sprawiedliwość, aby załagodzić moje poczucie krzywdy, smutek, ból? On sobie żyje w bogactwie, ja głoduję.
Nie mogę nic zrobić, bo to była umowa zlecenie i Kodeks Pracy nie obowiązuje. Może ostrzec przed nim ludzi na różnych grupach na Facebooku, powiedzieć prawdę o nim jego klientom?
Po pierwsze, w ogłoszeniu napisane było, że widełki wynagrodzenia wynoszą miesięcznie 4-40 tys. zł (!).
W rzeczywistości jednak z ok. 10 osób, które przeszły rekrutację w okresie wakacyjnym, większość zarobiła 0 przez 1-3 miesiące, a pojedyncze osoby kwoty max. 1500 zł na miesiąc.
Właściciel firmy stwierdził również, że "płaci pieniądze na marketing, który jest nam potrzebny, a bez nas byłoby mu znacznie łatwiej". Wg mnie dużo mówi o podejściu szefa do pracowników. Jak można otwierać biznes, jeśli dla kogoś pieniądze wydane na maila pracownika (50 zł miesięcznie), na projekt strony internetowej i domenę, to obciążający wydatek?
Jak taka osoba chce prowadzić biznes? Firma nie posiada siedziby, pracownicy pracowali z domu lub spotykali się w ... kawiarni. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałam pytanie, ile chcę zarabiać i gdy podałam kwotę 4/5 tys. netto, zostałam wyśmiana, bo właściciel "jest w szoku, że osoba po moich studiach tyle zarabia w moim mieście". Powiedział, że u niego będę zarabiać 20 tys. po 2 latach i to jest jak najbardziej realistyczna kwota!!! Właściciel firmy wyśmiewa osoby o niskich /przeciętnych w naszym kraju zarobkach, podczas gdy u niego najczęściej zarabia się 0. Kim trzeba być, aby oszukiwać ludzi do tego stopnia, że będzie się zarabia 40 tys. zł, a zarabia się 0? Trzeba być człowiekiem bez sumienia? Jak można tak traktować ludzi? Kim trzeba być?
Witam, w zeszłym roku razem z mężem przeprowadziliśmy się w nowe miejsce. Jako, że pracuje w dużej korporacji zostałam przeniesiona na oddział znajdujący się niedaleko mojego nowego miejsca zamieszkania. W poprzednim oddziale w pracy była bardzo rodzinna atmosfera, wszyscy się trzymali razem. Tutaj niestety trzeba bardzo uważać na ludzi, stado hien, które obgada cię, gdy tylko wyjdziesz z pokoju. Opiekun tego oddziału mam wrażenie, że tylko czeka aż powinie mi się noga, od początku dał mi to odczuć. Aktualnie jestem drugi tydzień na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby. Ale od poniedziałku powinnam wrócić do pracy. Mam ogromną niecheć do tej pracy. Codziennie wstając starałam się nie płakać, że znowu muszę tam iść. Nawet będąc chorą i gdy ledwo mogłam mówić to codziennie musieli dzwonić z praktycznie tymi samymi pytaniami. Czare przelało, gdy zadzwonił współpracownik zapytać gdzie są dokumenty, bo ich nie widzi. A leżały centralnie na środku mojego biurka. Mam wrażenie, że było to złośliwe. Mąż namawia mnie na wizytę u psychiatry i wzięcie zwolnienia od niego i szukanie nowej pracy, ale ja nie jestem przekonana. Nie wiem co robić, nie chcę mieć kontroli ZUS od firmy (mimo że nie mam nic do ukrycia). Ale z drugiej strony mam poczucie, że powinna iść do pracy i robić to co do mnie należy. Proszę o poradę.
