
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zdrowie seksualne
- Bezpłodność - czy...
Bezpłodność - czy można przepracować samemu ten problem?
Anonimowo
Agnieszka Matusiak
Niepłodność to bardzo trudny temat i niestety coraz bardziej powszechny w naszym społeczeństwie. Myślę , że trudno będzie go samemu przepracować ,dlatego zachęcałabym do terapii , aby chociażby poradzić sobie z takim negatywnym i katastroficznym myśleniem, że co nie zrobię będzie źle. Potrzeba czasu, aby przepracować to bolesne doświadczenie i zastanowić się, co dalej. Wydaje się z Pan wiadomości, że partner jest przy Pani i dalej razem możecie planować przyszłość i rozważać dalsze kroki. Warto o tym rozmawiać, wiele par nie potrafi i staje się to takim problemem , o którym się nie mówi w rodzinie , a to nie pomaga przeżyciu swoistej żałoby po tym, że nie może mieć Pani dzieci. Podobnie izolacja, rozumiem ból , który pojawią się ,kiedy inni mają dzieci , warto przemyśleć udział w grupach wsparcia dla osób bezpłodnych. Zgadzam się , że oferty nie ma zbyt wiele… Może to też jakiś kierunek do rozwoju i zaangażowania się …wszystkiego dobrego
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Adrianna Stawarz
Dzień dobry. Bezpłodność jest bardzo trudnym doświadczeniem. Bardzo ważne jest zachowanie balansu w ważnych obszarach swojego życia. Te obszary to ciało, praca, relacje i duchowość/fantazje. Jeżeli wyobrazi sobie Pani te cztery obszary jako wierzchołki rombu to stan idealnej harmonii uzyskamy jeśli ten kształt przypomina romb. Jeżeli zaniedbujemy jakiś obszar kosztem innego/innych, ten romb przybiera kształt latawca. Wtedy może dochodzić do trudności w radzeniu sobie z różnymi trudnościami życia. Warto przyjrzeć się tym obszarom i zrobić wewnętrzną analizę czy któryś z obszarów jest zaniedbywany. Być może właśnie obszar relacji, gdzie naturalną rzeczą jest unikanie w takiej sytuacji spotkań z osobami, które mają dzieci. Można zadać sobie pytanie, co mogę zmienić w tym obszarze by odzyskać radość ze spotkań? A w kolejnym kroku wdrożyć zmianę. Jeżeli to nie pomoże zachęcam do przepracowania tego problemu na psychoterapii. Z poważaniem. Adrianna Stawarz

Zobacz podobne
TW: myśli samobójcze
Chyba mam myśli samobójcze, mam dla kogo żyć mam syna 3,5 latka, na którego czekałam tyle lat. Żyje z ojcem dziecka już bardzo długo, ale jest to ciężki człowiek, dużo od siebie wymaga, i też od innych, jest pracowity, kocha syna, wszystko robi, żeby miał w życiu lepiej niż on. Pracuje ciężko na nasz dom. Często mamy odmienne zdania, przez co często są małe sprzeczki. Często jak chce mu opowiedzieć, co wydarzyło się w pracy lub co spotkało mnie dziś, lub jaki mieliśmy z synem dzień jestem prawie zawsze atakowana ….. że powinnam była zrobić tak powiedzieć tak zachować się tak itp itd. Uważam, że nie jest dla mnie wsparciem psychicznym, bo często z tego powodu płacze. Ja też pracuję, nie zarabiam tyle, co on, ale pracuje, daje z siebie wszystko, praca dom itd, to co robi większość kobiet.
Nie mam własnego życia oprócz domu, nie chodzę na siłownię, nie spotykam się z koleżankami, bo ich też nie mam. Nie jestem dobrą kucharką, ale zawsze ciepły obiad w domu jest. Zawsze wszędzie się spieszę, żeby zrobić zakupy, posprzątać itd. odebrać dziecko ze szkoły, nigdy nie myślę o sobie. Fryzjer phiiii 2 razy w roku, kosmetyczka na urodziny. Nie kupuje nowych ciuchów, butów, nie maluje się, bo szkoda mi czasu. Ogólnie czuję się, jak bym miała 60 lat. Nie potrafię już nawet zadbać o siebie. Brakuje mi kogoś, z kim mogę pogadać. Mam kochaną mamę, ale nie chce jej martwić. Ojciec dziecka nigdy sam z siebie mnie nie przytulił, nie jest to człowiek, który okazuje miłość. Mówi, że kocha, bo na nas pracuje i wszystko robi dla nas. Ja to rozumiem, ale gdzie jest w tym wszystkim zwykły przystulas, gdy boli brzuch, gdy gorsze dni. Sam o sobie mówi, że jest materialista, tylko pieniądze go motywują. Jest to też zrozumiałe, ale moim zdaniem przy tym wszystkim jest trochę może za mocne słowo użyje, ale “ moim katem “nieraz jak jest jakiś temat to żałuje, że go rozpoczęłam. Wydaje mi się, że w przyszłości przestanę mu mówić o różnych rzeczach, żeby uniknąć kłótni. Jestem osobą prostą, niewymagającą wiele, chce nauczyć syna być dobrym człowiekiem z empatią do innych i szacunkiem do 2 osoby. On wprowadza do domu trochę “wojska”. Wiem ,że jest to dobry człowiek do tego stopnia, że jeśli stałoby się coś moim rodzicom to nie wstydziłby się im d.. podcierać. Ale to, co ja czuję chyba też jest ważne. Nie mamy życia seksualnego w ogole, bo on ciągle zmęczony pracą i nie potrzebuje tego, jak sam mówi . Ja niby też, ale przez to nie czuję się jak kobieta, żyjemy jak brat z siostrą. Chciałabym sobie jakoś pomóc, bo boję się że sama sobie nie poradzę . Dużo by pisać, ale w sumie po co . Mieszkamy za granicami Polski sami z dzieckiem, bez rodziny. Coraz częściej patrzę na garaż z dziwnymi myślami, bo przecież, po co ktoś słaby psychicznie ma na tym świecie być. Ja nic tu nie wnoszę. W pracy wszyscy mnie lubią, wręcz widzą, że ja to taka ogarnięta, ale nie widzą, co się dzieje u mnie w środku. Chce mi się wyć i krzyczeć.

