Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię

Dzień dobry, mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenie, ponieważ mam wrażenie, że wycofuję się ze społeczeństwa. Mam straszne lęki, negatywne myśli, ciągła gonitwa myśli, a najgorzej jest rano po przebudzeniu się i jak mam czas wolny i np. leżę z synem, oglądamy bajkę a tutaj te myśli - że wariuję, że jestem na coś chory, że mam raka albo że zrobię komuś krzywdę.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry, słyszę, że niepokoi Pana to, co dzieje się w Pana myślach. Zachęcam do zwrócenia się do pomoc do psychologa/psychoterapeuty i/lub lekarza psychiatry. Rozmowa ze specjalistą od zdrowia psychicznego ma szansę pomóc zrozumieć skąd takie myśli mogą się brać i jak im zaradzić.

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Rokstein

Anna Rokstein

Dzień dobry, rozumiem, że martwią cię różne objawy, z którymi się zmagasz. To, co tutaj opisałeś, może wiązać się zupełnie z innymi trudnościami niż schizofrenia. Zwracasz uwagę na negatywne myśli, które utrudniają funkcjonowanie w życiu. To, że opisałeś swoje trudności, to, że je dostrzegasz, jest twoją mocną stroną. Warto, żebyś poszedł za tym dalej i zapisał się na jedną wizytę konsultacyjną np. z psychiatrą, który po pierwsze rozwieje twoje wątpliwości i pokaże dalszą drogę, by twoje życie było takie, jakie chciałbyś, by było. Warto ruszyć z miejsca. Trzymam kciuki za ten pierwszy krok ku twojemu zdrowiu.

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Zrezygnowałem z pracy, ponieważ cierpię na napady lęku, jak tylko myślę o mnóstwie ludzi, etacie, dojazdach wsród tłumów.
Witam, mam ogromny problem, mianowicie ja nie pracuje od prawie 2 lat, żyje z tego, co udało mi się zarobić wcześniej, bardzo nie lubię przebywać wśród ludzi, jestem całkowicie odizolowany, tak się czuje najlepiej, niestety powoli kończą mi się pieniądze na życie, a ja nie wyobrażam sobie pójścia do pracy. Mam agorafobię na samo to słowo, a także inne takie- CV, szef, dojazdy do pracy z ludźmi autobusem, współpracownicy itp., serce mi wali, a ja wpadam w panikę wobec etatu, który kojarzy mi się z siedzeniem gdzieś z ludźmi, wypełnianiu rozkazów przełożonego i dojeżdżaniu autobusem pełnym ludzi, mam do tego jakaś nadnaturalną niechęć, obrzydzenie i paraliżujący lęk, którego nie umiem pokonać, to jest tak silne, że powiem szczerze w życiu nie czułem czegoś równie silnego, ja się na pewno nie przełamię, ta ohyda, poniżenie, strach i inne bardzo negatywne uczucia sprawiają, że tak jak pisałem, na samo wspomnienie o pracy etacie itp rodzi się we mnie ogromna agresja, napad paniki lub napad ogromnego smutku i złości. Muszę mieć za co żyć i chcę coś zrobić, ale moje ograniczenia mi na to nie pozwalają, co mam zrobić? czy jest dla mnie jakaś nadzieja?
Lęk przed oceną i byciem obserwowaną – jak przestać myśleć, co inni o mnie pomyślą?
Nie umiem odwrócić uwagi od tego, jak czuję że ktoś mnie obserwuje. Nie umiem do końca "zająć się sobą" czy skupić na sobie. Natychmiast gdy czuję złą energię to zajmuje to moje myśli, czuję że wchodzi do mojej głowy. Czuję się skrępowana, zawstydzona, nieswojo. Nie przeglądam treści na telefonie na które mam ochotę bo zastanawiam, co kto pomyśli. Bardzo często przychodzi mi do głowy, co ktoś pomyśli. Na poziomie świadomym wiem, że nie powinnam, ale tak niestety jest i mam złe doświadczenia z byciem ocenianą. Nie wiem, jak to odepchnąć. Często jak siedzę w restauracji to zamiast mieć SWOJE WŁASNE myśli, przychodzą mi krytyczne od innych. sytuację pogłębia to, że przyciągam wzrok i uwagę bo bardzo ładnie wyglądam i mam swój styl. Jednak nie lubię być obserwowana.
Jak radzić sobie z lękiem społecznym i negatywnymi myślami?
Dzień Dobry.Jestem osobą samotną lubię przebywać sam z sobą. W kontaktach i rozmowach się stresuje. Jeszcze do tego po rozmowie rozmyślam co powiedziałem nie tak.I to mnie dręczy nawet jeden dwa dni. Duzo rozmyślam w swojej głowie. Boje się ludzi i patrzeć im w oczy. Myślę odrazu że mnie nie lubią i patrzą na mnie z pogardą. Czasem słysze głosy w głowie jak jestem sam które też mnie obrażają.
Dysocjacja - czy potrzebna farmakoterapia?
Dzień dobry, czy jeżeli derealizacja i depersonalizacja utrzymują się w pewnym nasileniu praktycznie cały czas, momentami niezależnie od ataków paniki to potrzebna jest oprócz psychoterapii farmakoterapia?
Przewlekły stres i brak pewności siebie: jak radzić sobie z lękiem i niską samooceną

Witam, chciałbym się podzielić pewnymi obserwacjami na temat mojego stanu, które nurtują mnie od dłuższego czasu. Od kiedy pamiętam, mam ogromną predyspozycję do stresu. Przykładowo, gdy byłem w wieku wczesnoszkolnym sam fakt, że następnego dnia trzeba iść do szkoły, powodował we mnie totalnie zepsute niedzielne popołudnie, miałem w sobie bardzo dużo stresu. Byłem wówczas bardzo nieśmiały, nawet rozmowa z nauczycielką powodowała we mnie ogromny lęk. A jak mnie skrytykowała za cokolwiek czy nawet nakrzyczała to już w ogóle, myślałem o tym do końca dnia albo nawet dłużej. W liceum psycholog szkolna jedyne co stwierdziła to fakt, że jestem WWO. Najważniejsze jest jednak to, że owe cechy z dzieciństwa zostały we mnie de facto do dzisiaj (mam obecnie 21 lat). Jestem, co prawda o wiele śmielszy niż byłem wtedy, ale nadal jest we mnie mnóstwo lęku. Czuję niższość wobec jakiejkolwiek osoby, z którą mam okazję mieć jakąkolwiek interakcję, szczególnie jeśli mówimy o osobach stojących wyżej ode mnie (wykładowca, instruktor itp.). Nie mam zwykle żadnej przyjemności z rozmowy z jakimkolwiek drugim człowiekiem, bo mam ciągle taką myśl w głowie co wobec danej osoby mogę zrobić nie tak, źle, czy przypadkiem nie mogę zrobić czegoś, co spowoduje, że dana osoba mnie przestanie jakkolwiek lubić, szanować itp. Generalnie skupiam się, żeby nie popełnić przy drugim człowieku jakiegokolwiek ,,błędu". Czuję potrzebę dostosowania się do innych, bo mam wrażenie, że jak będę w 100% sobą, to zostanę wyśmiany, odrzucony (taka myśl towarzyszy mi już od podstawówki). Ogólnie z powodu tego wszystkiego czuję, że przy drugim człowieku jestem nieautentyczny, jestem tak jakby ,,w swojej głowie", nie skupiam się zupełnie na nim. Mam wrażenie, że jakbym w tej materii nie mógł niczego zrobić dobrze, że ciągle i nieustannie popełniam błędy i ogólnie jestem strasznie nudną osobą. W ciągu dnia mógłbym często najchętniej nawet spać do późna, siedzieć w telefonie cały dzień, jeść pić i w sumie to tyle. Często również mam potrzebę wyjścia z kimś, ale nie dla interakcji z drugą osobą, tylko żeby mieć ,,zadanie odhaczone", że utrzymuje z kimś kontakty, żeby inni sobie nie myśleli o mnie ,,źle". Podobnie mam z wyjazdami ze znajomymi na jakieś wakacje itp. Zdaje mi się, że przez to nie jestem uznawany przez innych za jakąś osobę zamkniętą w sobie czy coś w tym rodzaju. Ogólnie to mam takie właśnie wrażenie, że inni moi rówieśnicy mają lepsze życia ode mnie, a to w tym wieku to siedzę i nic nie robię, nie wykorzystuję tego jak powinienem. Generalnie wydaje mi się, że jestem bezemocjonalny, czuję w sobie coś, co przypomina ciągły lęk i przygnębienie. Jakoś nie wyobrażam sobie, że mógłbym być szczęśliwy z jakiegokolwiek powodu, bo zaraz w takich sytuacjach sobie zaczynam myśleć co może wydarzyć się złego wkrótce, zaczynają mi przychodzić do głowy błędy z przeszłości (skoro tak coś zwaliłem w przeszłości to po co się teraz czymś cieszyć?). Dodam, że jak moje relację z płcią przeciwną mogą lub przechodzą na ton ,,romantyczny" to mam wrażenie, że to dziewczyna nieodpowiednia, więc lepiej się za bardzo nie angażować bo to się jeszcze źle skończy. Warto nadmienić, że przez natłok myśli w głowie mam ogromne problemy ze skupieniem oraz bardzo często wracam myślami do tego co już było, rozmyślam o tym, mam wrażenie, że w okresie podstawówki oraz liceum popełniłem szereg błędów w kwestii relacji z innymi (mógłbym być śmielszy, bardziej otwarty na innych etc.) Zasadniczo mam wrażenie, że to wszystko, co opisuję, jest zupełnie bez sensu, ale jakoś tak racjonalne tłumaczenie sobie tego daje tylko chwilową poprawę i po chwili to wszystko wraca do ,,normy". Przepraszam, że ten wpis może być nieco chaotyczny, ale chciałem jak najwięcej umieścić w jak najkrótszej wypowiedzi. Zastanawiam się, czy to, co u mnie siedzi w głowie to zwyczajne użalanie się nad sobą, czy jednak coś innego. Pozdrawiam serdecznie!

myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!