Usunięty Specjalista_tka
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Mam 30 lat,...
Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię
Norbi
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Anna Rokstein
Dzień dobry, rozumiem, że martwią cię różne objawy, z którymi się zmagasz. To, co tutaj opisałeś, może wiązać się zupełnie z innymi trudnościami niż schizofrenia. Zwracasz uwagę na negatywne myśli, które utrudniają funkcjonowanie w życiu. To, że opisałeś swoje trudności, to, że je dostrzegasz, jest twoją mocną stroną. Warto, żebyś poszedł za tym dalej i zapisał się na jedną wizytę konsultacyjną np. z psychiatrą, który po pierwsze rozwieje twoje wątpliwości i pokaże dalszą drogę, by twoje życie było takie, jakie chciałbyś, by było. Warto ruszyć z miejsca. Trzymam kciuki za ten pierwszy krok ku twojemu zdrowiu.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Zauważyłem, że moje kontakty z bliskimi stają się coraz cięższe do zniesienia. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie daje mi się podejmować samodzielnych decyzji... i każda próba postawienia na swoim kończy się poczuciem winy i strachem przed odrzuceniem. Myślę, że może być to związane z moim zaburzeniem osobowości, ale nie wiem, jak sobie z tym radzić. Czuję się często przytłoczony, jakby moje poczucie własnej wartości gdzieś się gubiło w obawie przed utratą bliskości z innymi. To negatywnie wpływa na moje związki, bo przecież w zdrowych relacjach powinna być jakaś równowaga i wzajemne wsparcie, a nie ciągłe uzależnienie od kogoś.
Boję się, że jeśli nie znajdę rozwiązania, moje relacje staną się coraz bardziej toksyczne. Boję się przez to wchodzić w jakąkolwiek relację, boję się, że ktoś mnie zrani, albo ja zranię tę osobę. Ciągle.
Syn lat 19 ,obecnie rok po 2 letniej terapii z powodu stanów lękowych. Problem ze snem trwa kilka lat dłużej, do dzisiaj. Nie chce brać leków, nie chce wrócić na terapię, twierdzi, ze sobie poradzi. Nie śpi nocami, zasypia nad ranem, śpi do południa. Kiedy musi wstać rano , odsypia noc w dzień. Znamienne jest to, że w dzień nie odczuwa bezsenności. Czy to możliwe, ze lęki ciągle z nim są?
Ostatnio zauważyłem, że coś jest nie tak – puste, otwarte przestrzenie zaczęły wywoływać u mnie dziwny, wręcz paraliżujący lęk. Puste pola, ogromne parkingi, a nawet szerokie alejki w parkach – wszystko to sprawia, że czuję się, jakby mnie miało wciągnąć, jakbym tracił kontrolę nad rzeczywistością. Zaczyna to naprawdę przeszkadzać w codziennym życiu, zwłaszcza kiedy muszę podróżować samotnie przez takie miejsca.
Chciałbym też wiedzieć, czy mogę już teraz coś zrobić, zanim zdecyduję się na terapię.
Naprawdę zależy mi na odzyskaniu spokoju i normalnego funkcjonowania.











