Left ArrowWstecz

Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik

Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik który ciagle łamał obietnice i zle mnie oceniał (do niczego, córeczka mamusi itd), potem smierć mojej siostry (w dzień porodu mojej mamy zmarła 10 lat temu), rozstanie po 6 latach myślałam, ze to wielka miłość, ale okazało się ze wymienił mnie na inna- zamieszkała pare dni po wyrzuceniu mnie z domu, wykorzystał mnie finansowo, znęcał się psychicznie (ciche dni, kłótnie o nic, oceniał mnie zle, ciagle byłam za mało wystarczająca) w momencie rozstania byłam w rozsypce, to on zebrał mnie w całość i czułam się bezpiecznie a tu zostawił samą. Byłam w tragicznym stanie i doszło jeszcze pare problemów zdrowotnych w rodzinie, ale po burzy wyszło słońce. Byłam sama 5 lat, odżyłam, przekonałam się że najlepiej jest liczyć na siebie, stałam się niezależna finansowo, finansowo idzie mi naprawdę dobrze, mam własna działalność i po długim czasie trafiłam na wspaniałego człowieka, moj narzeczony jest moim aniołem  ja na początku starałam się jak mogę żeby było wszystko między nami dobrze, a teraz? Powracają dni kiedy chce zrujnować sobie dzień, życie nawet mówiąc te rzeczy które mówię i przy okazji jemu tez. On na to nie zasługuje, na moje zachowanie, na te słowa.. ranie jego i siebie. Nie akceptuje siebie, kiedyś byłam dużo grubsza teraz jest dobrze a nienawidzę swojego ciała, są dni kiedy czuje się jak g*wno i tak się nazywam, wszystko krytykuje, własne życie zawodowe tez jest dla mnie ciagle niewystarczające, wszystko niszczę. Błagam, powiedzcie mi co jest ze mną nie tak? O co chodzi? Przychodzą lepsze dni i patrzę na siebie jest super, myśle o moim związku i widzę ze jest cudowny, planujemy ślub, ciagle w to nie wierze.. ze ktos mnie naprawdę szanuje, kocha.. w te gorsze dni on mnie dalej przytula i stara sie zrozumieć, myślałam ze mnie zostawi.. 
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

ma Pani za sobą wiele trudnych doświadczeń - zarówno tych wczesnych, dziecięcych, jak i tych w dorosłości. Pozostawiły one w Pani psychice ślady, w dużej mierze takie, które podpowiadają, że nie może Pani ufać ani innym, ani sobie. Już bardzo wcześnie musiała Pani nauczyć się zaprzeczać swoim uczuciom po to, aby jakoś przetrwać. Obecnie, kiedy jest Pani prawdopodobnie w satysfakcjonującym związku  wiele z tych mechanizmów dochodzi do głosu, a dla nich bliskość = zagrożenie. Logika i racjonalne myślenie nie wystarczają, aby poradzić sobie z tym, czego Pani doświadcza. Zdecydowanie to wszystko, o czym Pani pisze, kwalifikuje się do psychoterapii. Proponuję znaleźć psychoterapeutę w Pani okolicy (może to Pani uczynić np. na naszej stronie), wybrać nurt (w Pani przypadku polecałabym np. psychodynamiczny czy psychoanalityczny) i umówić się na konsultacje w celu podjęcia psychoterapii. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Pigulska

Katarzyna Pigulska

Doświadczyła Pani wielu trudnych rzeczy w najważniejszych relacjach - w rodzinie, w związku, również w postaci straty siostry. Teraz, gdy próbuje Pani ułożyć sobie życie w bliskiej relacji z narzeczonym - coś zaczyna się odzywać z tych poprzednich traumatycznych doświadczeń. Osoby, które od najmłodszych lat doświadczały przekroczeń lub przemocy w różnej postaci mogą mieć trudność w zbudowaniu dobrej relacji z samymi sobą, a to utrudnia stworzenie i utrzymanie bliskiego związku z drugą osobą. Bliskość na poziomie emocjonalnym może się kojarzyć z zagrożeniem (nawet jeśli logicznie nie ma to uzasadnienia). Zachęcam do podjęcia psychoterapii - często jest to jedyny sposób na przepracowanie starych ran i odbudowanie relacji ze sobą, by potem móc się cieszyć z budowania relacji z innymi.

Z pozdrowieniami

Kasia Pigulska

3 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Tęsknota, odtrącenie i myśli samobójcze - trudne relacje i ich wpływ na zdrowie psychiczne

Już nie daje rady, tęsknię za nim, a jednocześnie nienawidzę. Kocham go, ale jednocześnie zostaje odtrącona. Teraz mam bardzo dobre stosunki z moimi przyjaciółkami, ale za to mam słabe stosunki miłosne. Mam chęć się czasami zabić, kiedy cierpiałam najmniej każdy zauważał ale teraz... jak gadam o swoich problemach to mają takie ,,Przesadzasz", a akurat teraz czuje się najgorzej. Codziennie mam niechęć do życia, a wczoraj miałam atak paniki i to w moje wyprawiane urodziny. Powodem było nadmierne myślenie bo obiecałam mojemu chłopakowi że będę najlepszą dziewczyną i najlepsza przyjaciółką dla mojej przyjaciółki Mai, ale w zamian za to zepsułam jej relacje z przyjacielem i codziennie mi to wypomina, przez radę którą jej dałam. Długa historia, przez to co mój były przyjaciel zrobił nigdy mu nie wybaczę bo to zepsuło naszą relację i czuję się ostatnio jak gówno. Jedyna osobą która to zauważyła była Magda, moja ex przyjaciółka kiedyś, a później moja mama. Mam po prostu chęć się zaj***ć bo psychicznie to ja już nie daje rady, bo nawet jak z kimś o tym gadam to czuję się jak gówno. A i mojego chłopaka przyjaciółka, która jest lesbijką wstawiła jego zdjęcie na ig na rolkę (mega hot wygląda ngl) i jeszcze bardziej mnie zabolało to bo jak próbowałam wejść na jego rolkę to pokazywało mi że jest niedostępna. Martwię się o naszą relację, a jedne co słyszę od rówieśników, że mam z nim zerwać albo zobaczyć jak dalej to się potoczy.

Problem z odchudzaniem i napady objadania po okresie głodzenia – czy to zaburzenia odżywiania?
Od 12 roku życia zaczęłam interesować się odchudzaniem. Oglądałam różne programy z przemianami ludzi i sama zaczęłam pragnąć zmiany. Byłam najgrubszą w klasie więc uznałam, że nie jedzenie będzie najlepszym pomysłem. Jeszcze wtedy nie umiałam wytrzymać tyle czasu ile bym chciała bez jedzenia. Po dwóch latach w końcu waga drastycznie zaczęła spadać. W około 3 miesiące ubyło mi prawie 20 kg. Nie widziałam w tym nic złego a wręcz chciałam więcej. Za każdym razem jak wchodziłam na wagę byłam rozczarowana, że nic nie schudłam. Do 16 roku życia trwałam w takim stanie. Po tym zaczęłam walczyć ze sobą i więcej jeść. Waga odbiła drastycznie o 10 kg w górę. Przez długi okres czasu mi to nie przeszkadzało. Straciłam kontrolę nad tym co jem i ile. Wróciłam do tej wagi z przed lat, rodzina zaczęła zauważać i komentować. Teraz mam 18 lat i mam ochotę znowu zacząć nie jeść, chociaż wiem że to nie jest zdrowe. Przez tą świadomość nie potrafię ruszyć z miejsca. Zaczęłam się objadać, nie potrafię znowu nic nie jeść. Inne sposoby na zejście z wagi nie satysfakcjonują mnie w żadnym stopniu i to mnie przeraża. Nie chcę znowu być tą „grubą”, ale nie potrafię się znowu zacząć głodzić ani znaleźć innego sposobu na odchudzanie. Nie mam pojęcia co robić.
Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Jak terapia online może pomóc w radzeniu sobie z depresją i samotnością po izolacji?

Czasami czuję, że ta cała izolacja, której każdy z nas musiał doświadczyć, wpłynęła na mnie bardziej, niż się spodziewałam. Byłam zawsze osobą towarzyską, ale zamknięcie w czterech ścianach sprawiło, że poczułam wielką samotność, a z nią przyszła depresja. Nadal każdy dzień ciągnie się w nieskończoność.

Zastanawiam się, czy terapia online może być jakimś rozwiązaniem dla mnie?  Słyszałam, że psychoterapia online bywa równie skuteczna, jak sesje twarzą w twarz, ale mam pewne wątpliwości co do budowania relacji przez ekran. 

Potrzebuję wsparcia, a jednocześnie chcę czuć, że mogę się otworzyć przed kimś, kto mnie naprawdę zrozumie.

Jak odzyskać poczucie wartości gdy inni nas wyręczają?

Dlaczego wszyscy ze wszystkiego mnie wyręczają? 

Dzień dobry, Od dłuższego czasu obserwuję takie zjawisko praktycznie wszędzie: na uczelni, w pracy, w domu.

Za cokolwiek się nie zabiorę, nagle pojawia się ktoś (kierownik, chłopak, matka), odsuwa mnie od zadania i zaczyna wykonywać je sam. Raz nawet usłyszałam od kogoś, że źle mieszam łyżką i on to zrobi za mnie. Dość mocno wpływa to na moje poczucie wartości i sprawczości. Coraz więcej rzeczy odpuszczam, bo przecież i tak nie dam rady czegoś dobrze zrobić i ktoś będzie musiał po mnie coś poprawiać. 

Czuję, że nie ma rzeczy, w której mogę być choć trochę dobra i bardzo mnie to frustruje. Nawet jak staram się dawać z siebie wszystko, potem i tak okazuje się, że to za mało. 

Zaczęłam postrzegać się jako bezużyteczną osobę, która marnuje tlen, wydaje mi się, że nie wnoszę swoją obecnością nic użytecznego i pojawiają się też myśli, że świat zyskałby, gdyby mnie na nim nie było. Żyję w dużym lęku, że nie spełnię oczekiwań, jakie są we mnie pokładane, cały czas o tym myślę i nie mogę odpuścić. Nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić, jak rozwiązać problem, czuje się z tym wszystkim naprawdę źle. Pozdrawiam i bardzo proszę o konstruktywne porady

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.