Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zadręczanie sytuacją z przeszłości, mimo że została wyjaśniona z dziewczyną.

Witam, mam problem z przeżywaniem swojej przeszłości. Postaram się jak najlepiej opisać sytuację, którą się zadręczam i która na mnie ciąży. Mam wyrzuty sumienia dlatego, że w czasie gdy poznawałem moją aktualną dziewczynę - Alicję, napisała do mnie koleżanka, która była po rozstaniu i chciała się lepiej poznać - Ola. Nie byłem zbytnio zainteresowany związkiem z Olą, ale cieszyłem się, że mam zainteresowanie kobiet, więc spotkałem się z nią kilka razy jeszcze przed tym jak pierwszy raz zobaczyłem Alicję(były to może 3 pierwsze tygodnie mojej znajomości z Alą). Mam wyrzuty sumienia, ponieważ wtedy grałem na dwa fronty. Mimo tego, że "kręciliśmy" już wtedy z Alicją to jednocześnie chciałem wejść w seksualną relację z Olą. Dochodziło do tego, że nawet wymieniliśmy się nagimi zdjęciami oraz pocałowałem ją, ale bez uczuć. Alicja o tym wtedy nie wiedziała. Po czasie zacząłem się tym zadręczać i postanowiłem powiedzieć o tym Alicji. Ona powiedziała, że nie może mi mieć tego za złe, bo nawet się wtedy jeszcze nie widzieliśmy i nie wiedzieliśmy, że coś z tego może wyjść. Ja jednak zadręczam się tym, że grałem wtedy na dwa fronty, czuję, że mogłem być nielojalny wobec niej ,że mimo że fajnie nam się pisało i nawet już przed naszym pierwszym spotkaniem powiedziała o mnie swoim koleżankom, ja wtedy byłem jej niewierny i szukałem sobie planu B jeśli z Alicją mi się nie uda. Proszę o pomoc czy moje zadręcznie się jest słuszne.
Emilia Jędryka

Emilia Jędryka

Szanowny Panie Kacprze,

Z Pana wypowiedzi rozumiem, że odczuwa Pan negatywne emocje oraz wyrzuty sumienia, które ciążą na Panu. Pana uczucia są bardzo ważne i dziękuję za podzielenie się nimi oraz Pana historią. Godne podziwu jest to, że pomimo trudnej dla Pana sytuacji, podjął Pan pierwsze kroki w kierunku szukania rozwiązań tj. szczera rozmowa z partnerką, zadanie pytania specjalistom. Odpowiedź na Pana pytanie nie jest prosta i prawdopodobnie będzie znał ją tylko Pan. W poukładaniu myśli i szukaniu skutecznych rozwiązań, które pomogą Panu poprawić samopoczucie i ukoić sumienie, pomocna może okazać się konsultacja z psychologiem.  

Życzę wszystkiego dobrego :),

Emilia Jędryka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Radosław Jakubiak

Radosław Jakubiak

To czy postąpił Pan nieetycznie, czy zupełnie w porządku - to kwestia indywidualnego systemu wartości (na ogół psychoterapeuci nie będą oceniać zachowania pod kątem etycznym, do pewnych granic, oczywiście). Przyjmijmy jednak, na potrzeby eksperymentu myślowego, że Pana zachowanie było niewłaściwe (tak zdaje się Pan je przeżywać) - proszę zadać sobie w tej sytuacji pytanie - czy pańskie zadręczanie się (forma samokarania) jest komukolwiek potrzebne? Czy powiększa ilość dobra we wszechświecie? ;) Myślę, że warto odróżnić wzięcie odpowiedzialności za swoje zachowanie - czyli postawę pt. - jeżeli zrobiłem coś źle, to się  do tego przyznaję i postanawiam więcej tego nie robić (i już nie muszę tego analizować) od nieustannego przeżywania poczucia winy. To pierwsze jest konstruktywne, drugie - niespecjalnie. Życzę spokoju ducha!

Zobacz podobne

Chcę rozstać się z mężem. Myślę, że na pewno, ale to wciąż nie jest dla mnie łatwe.
Witam. Nie wiem od czego zacząć. Chce się rozstać z mężem. Powodów jest sporo, ale według mojego męża są one nieważne. Od początku naszego związku jego zdanie było najważniejsze i ostatnie. On mówił co myślał i nie patrzył na to, że mnie rani. Moja wina, bo zawsze dusiłam wszystko w sobie i tak przez 20 lat bycia razem się nazbierało. Nie powiem, że były to tylko złe chwile ,ale ostatnio tak. Urlop z dziećmi ( a mamy ich 2: 15 i 9 lat) był katastrofą. Tzn. Ja z dziećmi, a on sam, bo się źle czuje. Przed 5 lat miał stwierdzona depresję i tłumaczyłam to też tym, brałam większość obowiązków na siebie ,do tego praca na cały etat. Jakoś z pół roku temu stwierdziłam, że muszę coś dla siebie zrobić i pomyśleć o sobie, bo zwariuję i zapisałam się na siłownię bez pytania czy mogę, ale z wyrzutami sumienia. Do teraz jest mi to zresztą wypominane i to, że na pewno go zdradzam, bo zaczęłam o siebie dbać. W poniedziałek dzwonił do mnie( zawsze dzwoni z pracy, bo mam poniedziałki wolne) I znowu było wałkowane to, że on się źle czuje, że ja dla niego nic nie robie i w którymś momencie zaczął na mnie krzyczeć, a ja głupia słuchałam tego, zamiast odłożyć telefon. Zresztą nie pierwszy raz. Jak wrócił to była kłótnia i wyszedł gdzieś na noc. Wrócił i przed moja pracą znowu kłótnia, gdzie wykrzyczał mi, że jestem jego wrogiem i inne rzeczy, ja w odwecie mu powiedziałam tylko, że jest złym ojcem ( co w sumie jest po części prawdą, bo z dziećmi nie ma za bardzo kontaktu). Nie chciałam, ale chciałam go zranić tak, jak on mnie ranił co jakiś czas. I takie kłótnie ciągną się do dzisiaj, a już niedziela. Prosiłam go we wtorek : daj mi spokój, muszę sobie wszystko ułożyć w głowie, poszukam psychologa online ( mieszkamy w Niemczech). Jestem totalnie zmęczona tym wszystkim. U niego to jest tak : raz mnie kocha ,raz koniec i nie będzie poruszał tematu i tak kilka razy dziennie, a ja tak nie umiem. Już mu dzisiaj powiedziałam, że nie chcę z nim być i to koniec i naprawdę tak myślę, bo mam dosyć. Starsza córka mi sama powiedziała, że tato myśli tylko o sobie. Ja wiem, że ciężko jest i jemu, bo jesteśmy ze sobą 20 lat razem, ale szczerze to ja nie wiem czy go kocham, czy chcę z nim być. Wczoraj wyszłam na chwilę z koleżankami, żeby pogadać z kimś na ten temat, a on mnie śledził czy nie spotykam się z kochankiem i to nie pierwszy raz w tym tygodniu. Jestem psychiczne roztrzęsiona , sama nie wiem, co się ze mną dzieje i tak na 80 procent jestem pewna, że nie chce z nim być. Samotności się nie boję, prędzej czy sobie finansowo poradzę itd. i czy w długi nie popadnę, bo mamy kredyt na dom. Nie wiem co mam zrobić, a ciągle czuje się jakby on mnie zmuszał do bycia z nim razem. Jakoś w maju też mieliśmy kłótnie. Nie aż taką dużą i się pogodziliśmy, ale wtedy pierwszy raz żałowałam, że się z nim pogodziłam i od tamtej pory czuje się, jakbym go okłamywała, że go kocham. On oczekuje ode mnie seksu, a ja już od bardzo długiego czasu nie mam chęci i nie umiem się zmuszać i to też mi wypomina. Ja mu dzisiaj powiedziałam, że czuje się na dzień dzisiejszy zagubiona i chce mieć trochę czasu dla siebie, żeby zrozumieć co się ze mną dzieje i trochę mu powiedziałam, z czego to się wzięło. Niby rozumie, ale ciągle drąży. Ja nie wiem czy chce z nim być. Proponował terapię dla par, a ja nie wiem czy chce, nie wierzę, że może być lepiej po prostu... Chcę tylko spokoju dla siebie i dzieci.
Jak poradzić sobie z ignorancją emocji w związku? Brak wsparcia i szacunku partnera
Witam, potrzebuje pomocy. Jestem w związku już rok. tlumacze partnerowi że nie może być obojętny i mnie lekcewazyc gdy coś do niego mówię. Za każdym razem gdy mi na czymś zależy słyszę tylko od niego "ychym" wogole nie reaguje. Gdy jest już napięta sytuacja bo ja zaczynam po chwili źle się czuć gdy on nie odpowiada i nic sobie z tego nie robi co mówię...pytam go czy mu na mnie zależy? Czy chce żebym się wyniosła? Bo zachowuje się tak jakby było mu wszystko jedno czy z nim będę czy nie. To on po dłuższym czasie odpowiada że mam sobie robić co chce. A na pytanie czy mu zależy mówi że nie wie że mam sobie sama odpowiedzieć. Dla mnie to nie jest odpowiedź. Bo jeśli ktoś kocha to mówi tak. A jak nie czuje miłości to mówi nie. Po wszystkim on stwierdza że ja się awanturuje. I on niczego nie chce. Nie ważne czy ja go kocham i czego ja chce ważne że on chce mieć spokój. Ja nie wiem co się z nim dzieje. Tak jest od początku. Po ciszy dłuższej on uprawia że mną sex tak jakby próbował emocje z siebie wyrzucić i się w sexie warzywa. A ja dalej nie wiem czy on coś czuję i co mam o tym myśleć. Czuje się ignorowana tak jakby on mnie traktował przedmiotowo jakby tylko na potrzebach swoich mu zalezalo tylko rozmawia o pieniądzach jedzeniu i sexie. Ma niewybredne żarty jest w stanie skomentować placz zranionego dziecka "co beczysz mazgaju". Na niemowlaki mówi że to są "kaszojady". Mnie jest w stanie ścisnąć i śmieje się z tego że mnie to bolało. Czuje się jakby nie szanował moich myśli moich uczuć. Mialam mieć z nim dziecko ale straciłam je (poronilam) a on gdy oglądaliśmy film kobieta roniła i z dróg różnych leciało dużo krwi, to on z uśmiechem na twarzy spytał "ty też tak mialas?" Zastanawiam się czy on jest normalny bo to jak mnie traktuje nie jest normalne. Proszę o odpowiedź. Co mam zrobić gdy do niego nic nie dociera. Nawet mówi wprost że mam sobie założyć randki na internecie i mam sobie kogoś innego poszukać. To jest podłe i przykre. Ja już nie mam siły nie wiem co robić. Bo do niego nic nie trafia. Przez niego się denerwuje i mam częściej ataki migreny.
Zerwałam kontakt z toksyczną siostrą, która świat odbiera przez swój pryzmat i nie słyszy, co się mówi.

Witam. Ja i moja siostra jesteśmy dziś dorosłe, już po 30, obie mamy swoje rodziny. Ostatnio bardzo się pokłóciłyśmy. Mimo że mieszkamy blisko siebie, nie odwiedzałam jej zbyt często. Właściwie prawie wcale. Przychodziłam tylko wtedy kiedy była jakaś okazja: urodziny, imieniny. Bez okazji sama z siebie, nieproszona do niej nie szłam. 

Siostra w złości mi to wytknęła. Zamiast porozmawiać ze mną o tym od razu jaką ma opinię na moje zachowanie - nie zrobiła tego. Przyznałam, że po prostu nie chciało mi się do niej chodzić. I, że ja nie mam potrzeby częstego spotykania się. Powiedziałam jej o tym dopiero teraz, po paru miesiącach od sytuacji. Mówiłam jej, że nigdy też nie zwróciła się do mnie słowami typu np. "Czy mogłabyś przyjść bo czuję się samotna, potrzebuje z kimś pogadać". Ja powiedziałam, że nie mogłam tego wiedzieć, jeśli nigdy o tym nie mówiła. Ona na to "powinnaś sama się domyślić". Nie siedzę jej w głowie skąd miałam się domyślić. 

Ona nie umie mówić wprost o swoich uczuciach, z resztą ja też nie. Od jakiegoś czasu czułam się źle w jej towarzystwie ponieważ, kiedy z nią o czymś rozmawiałam, później miałam powody by jej nie ufać. Nigdy też jej o tym nie powiedziałam, ponieważ wstydziłam się mówić o swoich odczuciach, czułam, że mnie nie zrozumie. Zaczęłam kręcić kiedy prosiła mnie o pomoc w opiece nad dzieckiem, gdy musiała coś załatwić. Długo to trwało. Często stosowałam wymówki, kłamałam, byle nie przyjść. Siostra to wyczuła i wytknęła mi to. Nazwała mnie dzikusem bo nie wychodzę do ludzi. Tylko, że ona nie zna powodów dlaczego tak robiłam. Wychodzę do ludzi, ale takich którzy mnie wspierają, którym ufam, o tym ona nie wie. 

Ostatnio zaczęłam pracę nad sobą, wspomagam się pomocami psychoterapeutycznymi. Chcę uporać się z trudną przeszłością. Byłam molestowana i jestem DDA więc dlatego m.in ta praca, przy okazji zrozumiałam też nasze relacje. Prowadze dziennik uczuć, rozpoznaje swoje emocje i coraz lepiej uczę się jak sobie z nimi radzić. Zrobiłam duże postępy. Jestem z siebie dumna. 

O tym ona nie wie, że jestem już inną osobą. Zaproponowałam mojej siostrze próbę naprawienia kontaktów, przeprosiłam ją i powiedziałam, że ją kocham. Nie zareagowała na to. Pisała tylko same kpiące słowa, ja jej pod wpływem emocji przyznaje. Kiedy oznajmiłam, że pracuje nad sobą. O tym co odkryłam o naszej przeszłości i że wiem dlaczego dziś jesteśmy takie jakie jesteśmy. 

Ona napisała "po tym co przeczytałam to chyba wolałam jak nasz kontakt był sporadyczny." Powiedziałam jej, że jest toksyczna i spotkania z nią mi nie służą. Wspomniałam jej iż dowiedziałam się od specjalisty "że jeśli toksyczne relacje pani nie służą, ma pani prawo odciąć się od takich osób, nawet jeśli jest to siostra." Opisałam całą historię naszej rodziny. Po czym wyraziłam chęć, że spróbuję przychodzić częściej, zmienię swoje nawyki. Zaproponowałam rozmowę w cztery oczy. Siostra się zgodziła, lecz kiedy napisałam jej na drugi dzień "czy za te kilka dni nadal chcę bym przyszła - odpowiedziała "nie. po co ? Odetnij się od toksycznej siostry, którą dla Ciebie jestem, będziesz mieć święty spokój. Teraz będziesz żyła tak jak Ci psycholog każe. Tylko dziwne, że wszyscy źli tylko ty taka dobra". 

Wcale tak nie uważam, o czym siostra nie wie, bo nie dała szansy rozmowy. Ja umiem już przyznać się do błędów, a ona nie. Chciałaby by było zawsze tak jak ona powie. Czuję, że siostra nie wyciąga wniosków, że to też w niej leży problem. Nie umie się do tego przyznać, uważa, że każdy ma dawać jej atencje. Koniec końców zerwałyśmy kontakt. Nie wiem, co o tym myśleć.

Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w budowaniu trwałych przyjaźni?
Dzień dobry, Potrzebuje się wygadać, więc postanowiłam się podzielić tym tutaj. 3 lata temu rozstałam się z moją najlepszą przyjaciółką, którą znałam całe życie. Nasi rodzice przyjaźnili się w młodości oraz nasze siostry. Bardzo trudno było mi się pogodzić z tą stratą, ona powiedziała, że już nie jest w stanie przyjaźnić się tak jak kiedyś z jedną osobą, że teraz poznaje cały czas nowe osoby, więc nie może mi dać tego co kiedyś. Tęsknię za nią, myślę o niej czasem, ale myślę, że żyje trochę bardziej wyobrażeniem. Międzyczasie poznawałam i poznaje mnóstwo osób na studiach, poza studiami oraz poprzez hobby, zainteresowania i wyjazdy. Zauważyłam, że mam tendencję do tego, że czasem wolę poznawać nowe osoby, bo zawsze jest jakaś nadzieja, że ta znajomość się rozwinie, że nie będzie na chwilę. Próbuje utrzymywać kontakty i je pogłębiać, początkowo bardzo bałam się proponować spotkań, bo od razu zakładałam odrzucenie, ale udało mi się to przełamać i starałam się wychodzić z inicjatywą coraz częściej, ponieważ czułam i czuję się czasami bardzo samotna, mam wrażenie, że nikogo tak naprawdę nie interesuje, że nie jestem dla nikogo ważna. Poznałam jedną dziewczynę przez mojego byłego chłopaka, kiedy byliśmy w związku bardzo dobrze się dogadywałyśmy, później po rozstaniu dalej utrzymywałyśmy kontakt, ale było to trudne, ponieważ musiałam poradzić sobie z rozstaniem. Z czasem zauważyłam, że trochę przeceniam tą przyjaźń, ona zazwyczaj odzywała się do mnie, gdy potrzebowała coś na studia, gdy proponowałam spotkanie była chętna, lecz później odwoływała lub przekładała, albo zapominała i spotykała się z kimś innym. Było mi przykro, bo naprawdę na to liczyłam, teraz myśle, że ona się już w ogóle nie odezwie. Mam też jedną dziewczynę na studiach, z którą fajnie mi się rozmawia i chciałabym pogłębić tą znajomość i wyjść poza tylko uczelnianą znajomość, nigdy jednak nie udało nam się spotkać, pomimo tego, że wiele razy to planowałyśmy. Ostatnio zaproponowałam jej wyjście na pizzę i powiedziała, że chętnie, ale dopiero za 2 tygodnie. Boję się, że ona też zapomni i nic z tego nie będzie. Dalej się staram pogłębiać znajomości z innymi, ale mam czasem wrażenie, że to ja tylko się staram, boję się, że gdy przestanę to nie będę mieć nikogo. Mam jednego najlepszego przyjaciela i od niedawana chłopaka, ale oboje mieszkają za granicą, kiedy mnie odwiedzają to chciałabym ich komuś przestawić, bo oni poznają mnie ze swoimi znajomymi, a mi jest tak wstyd, że ja bym bardzo chciała ich z kimś poznać, ale jak przychodzi co do czego to nikt nie może, albo nie czuje że jestem z kimś na tyle blisko żeby zapromować spotkanie. Chciałabym mieć bliską przyjaciółkę, czy kilku bliskich przyjaciół na których mogę liczyć. Mam wrażenie, że każdy ich ma, a mi jest tak trudno ich znaleźć…nie wiem czy jest że mam coś nie tak, czy mam takiego pecha. Chciałabyś się moc z kimś podzielić tym co się dzieje u mnie w życiu, nawet tym, że poznałam chłopaka. A ciągle czuję, ze mimo starań wszystko idzie gorzej. Nie wiem już co zmienić I jak zmienić.
Czy normalne jest niechęć do mieszkania i utrzymywania młodszej siostry przez rodziców?
Czy to normalne że rodzina obraziła się że nie chce mieszkać z młodszą siostrą i jej utrzymywać, pomimo tego że rodziców stać na płacenie na jej utrzymanie? Ojciec zarzucił mi że powinnam oddać mu pieniądze za swoje studia i dopiero wtedy on zastanowi się nad płaceniem za moją najmłodszą siostrę.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.