Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak radzić sobie z lękiem przed samotnością i brakiem sensu życia kiedy dzieci dorastają

Ewa

Mam problem z opowiadaniem o swoich lękach, wolę je opisywać. Boję się zostawać sama, że dzieci się już niedługo wyprowadzą, nie widzę sensu życia.

Zdjęcie Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Psycholog
67 odpowiedzi na forum

Pani Ewo,

 

nie każdy potrafi wprost mówić o swoich lękach, zwłaszcza kiedy wydają się one bardzo realne i mocni zagrażające. Lęk przed samotnością związany z opuszczeniem domu przez dzieci jest dosyć powszechnym zjawiskiem, w końcu ktoś, kto był zawsze, nagle jest daleko i zmienia się całe nasze życie. Są to niewątpliwie trudne chwile, ale mogą też stanowic początek nowego etapu w życiu. Utrata codziennej bliskości z dziećmi może wywoływać poczucie pustki i zagubienia – to coś, co wielu rodziców przeżywa i co wymaga czasu, troski i wsparcia, by na nowo odnaleźć sens i kierunek.

Proszę pamiętać, że to, że dzieci się wyprowadzają nie oznacza, że przestaje Pani być ich mamą, one nadal będą potrzebowały rozmowy z Panią i Pani obecności. W tym trudnym okresie warto, aby skupiła się Pani na swoich przeżyciach i pozwoliła sobie odczuć również smutek, ale warto też może wrócić do starych pasji, albo poszukać nowych? Być może w Pani miejscowości są jakieś grupy wsparcia, które mogą Panią wesprzeć w tym okresie zmiany?

Jeśli to uczucie strachu przed samotnością jest przytłaczające proszę poszukać profesjonalnej pomocy i wsparcia.

 

trzymam za Panią kciuki 

z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Psycholog
37 odpowiedzi na forum

Witaj Ewo,

 

wyobrażam sobie, że emocje, które masz w sobie są trudne, podobnie jak wizja tego, że Twoje dorosłe dzieci niedługo opuszczą rodzinny dom. W takich momentach lęk, poczucie straty lub smutek to zupełnie naturalne reakcje.  Lęk rodzica związany z opuszczeniem domu przez dorosłe dziecko i jego wyprowadzką jest bardzo powszechny. To emocjonalne doświadczenie wiąże się z obawami o utratę bliskości, poczuciem pustki czy troską o dobro dziecka.

Pamiętaj, że to naturalny etap w życiu rodzica i dziecka, a z czasem emocje zwykle się stabilizują, a relacje nabierają nowego, dorosłego wymiaru.

Rozumiem, że to, co czujesz, jest trudne i trudno jest ci o tym mówić. Opisywanie swoich lęków może być dla Ciebie ważnym krokiem w zrozumieniu ich i znalezieniu wsparcia.

Warto spróbować podzielić się tymi uczuciami z bliską osobą, lub specjalistą (np. psychologiem), którzy pomogą Ci przejść przez ten trudny czas.

Jeśli czujesz, że myśli o braku sensu życia są przytłaczające, ważne jest, abyś szukała pomocy u specjalistów. Nie musisz zostawać z tym lękiem sama Ewo, są ludzie, którzy mogą udzielić Ci odpowiedniego wsparcia w tej trudnej sytuacji.

 

Pozdrawiam,

Magdalena Pardo

psycholożka 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Ewo,

 

To bardzo ważne, że potrafisz o tym napisać – to już pierwszy krok, by nie zostać z tym wszystkim w samotności. Opisywanie swoich lęków to dobra forma wyrażania emocji, zwłaszcza gdy mówienie o nich na głos wydaje się zbyt trudne. To nie jest „gorszy sposób” – to Twój sposób.

 

Lęk przed samotnością, poczucie pustki, strach, że dzieci odejdą i zostaniesz sama – to wszystko bardzo głęboko dotyka i może sprawiać, że świat traci sens. Ale to też sygnał, że coś bardzo potrzebuje uwagi, troski i zrozumienia.

 

Zachęcam Cię do kontaktu z psychologiem. Możesz też prowadzić dziennik, w którym możesz zapisywać swoje obawy, lęki.

 

Pozdrawiam Cię ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

To naturalne, że w tej sytuacji czuje Pani lęk. Zmiany wynikające z toku życia człowieka (wyprowadzka dzieci z domu) są momentami wysoko kryzysogennymi, czyli mogą nas doprowadzić do kryzysu. Napisała Pani, że nie widzi Pani sensu życia - w tej sytuacji warto jak najszybciej skonsultować się z psychologiem. Rozumiem, że opowiadanie o lękach jest dla Pani trudne. Proszę jednak pamiętać, że my psychologowie jesteśmy po to, aby wspierać osoby w trudnych momentach. 
 

Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska

Dzień dobry, Pani Ewo,

To, że trudno jest mówić o lęku, jest zupełnie naturalne. Potrzebujemy bezpiecznej relacji, aby móc dzielić się tym, co trudne. Taka relacja – w której możemy otwarcie mówić o swoich lękach – ma ogromne znaczenie dla naszego dobrostanu. Samo nazwanie emocji i wypowiedzenie ich na głos może znacząco zmniejszyć ich siłę i wpływ na nasze codzienne funkcjonowanie.

 

Moment, w którym dzieci opuszczają dom rodzinny, nazywamy w psychologii syndromem pustego gniazda. Często wiąże się on z poczuciem utraty sensu, kierunku, a także z pytaniami o to, co dalej. To naprawdę trudny etap w życiu – warto wtedy z życzliwością skierować uwagę ku sobie i zastanowić się: co jest dla mnie ważne? Co może dać mi poczucie spełnienia i bliskości?

 

Czasem lęk przed samotnością może wiązać się z głębszymi, egzystencjalnymi obawami – na przykład przed śmiercią. To naturalne, że takie myśli pojawiają się w przełomowych momentach, jak ten, gdy dzieci usamodzielniają się i ruszają w swoją drogę.

W takich chwilach szczególnie ważne jest, by nie zostawać samemu z trudnymi uczuciami. Warto poszukać nowych aktywności, przestrzeni, gdzie można budować relacje i czuć się częścią wspólnoty. Czasem pomocna może być również psychoterapia – miejsce, w którym w bezpiecznej atmosferze można przepracować ten etap, nadać mu sens i odzyskać wewnętrzną równowagę.

 

Z poważaniem,

Tomasz Pisula 

Psycholog, psychoterapeuta.

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Droga Ewo,

To, co opisujesz – lęk przed samotnością, przed tym, że dzieci odejdą, i poczucie braku sensu – to głęboko ludzkie doświadczenie. W psychologii rozwojowej, szczególnie w koncepcji Erika Eriksona, ten moment w życiu często wpisuje się w etap, który nazywa się „generatywność kontra stagnacja”. Pojawia się zazwyczaj w wieku średnim – między 40. a 65. rokiem życia – i dotyczy bardzo ważnego pytania: „Czy moje życie ma sens poza mną? Czy coś po sobie zostawiam?”

Jeśli człowiek ma poczucie, że tworzy, że daje coś od siebie – czy to przez wychowywanie dzieci, tworzenie projektów, wspieranie innych – wtedy rozwija się tzw. generatywność, czyli wewnętrzne poczucie celu i sensu. Ale jeśli te role się kończą, dzieci się usamodzielniają, a Ty nie wiesz, co teraz miałoby być dalej – wtedy może pojawić się uczucie stagnacji, pustki, a nawet kryzys tożsamości. To nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak – wręcz przeciwnie, to znak, że Twój system wartości i potrzeb się przekształca. Takie momenty są trudne, ale jednocześnie bardzo ważne – to punkty zwrotne w życiu, które zapraszają do zmiany.

Piszesz, że boisz się zostawać sama – i to jest bardzo ważny sygnał. Nie chodzi tylko o to, że boisz się fizycznej samotności, ale o coś głębszego: że zniknie rola, która była fundamentem Twojej codzienności. Rola matki, która była zawsze potrzebna, obecna, na straży. To zrozumiałe, że bez tej roli świat może wydawać się pusty. Ale może to jest też moment, kiedy możesz zacząć zadawać sobie pytania: „Czego ja teraz potrzebuję? Co jeszcze mogłabym przeżyć, poczuć, stworzyć – już tylko dla siebie?”

Jeśli łatwiej Ci pisać – to okej. To nie jest teraz Twój największy problem. Najważniejsze jest to, co ten lęk próbuje Ci powiedzieć. Bo lęk zawsze o czymś mówi. Mówi o czymś, co postrzegasz jako zagrożenie – nie zawsze fizyczne, często emocjonalne, egzystencjalne. To może być lęk przed samotnością, przed utratą sensu, przed byciem nieważną, niezauważoną, przed tym, że nie będzie już nikogo, dla kogo jesteś „kimś”.

Zazwyczaj pod lękiem kryją się inne uczucia – smutek, żal, poczucie opuszczenia, czasem złość, że coś nie potoczyło się tak, jak miało. Dlatego konfrontacja z lękiem bywa trudna – nie tylko z powodu jego intensywności, ale też dlatego, że chronią nas przed nim różne mechanizmy obronne. Każdy z nas je ma – to zupełnie naturalne. Ale czasem te mechanizmy, choć kiedyś pomagały, dziś blokują dostęp do prawdy o sobie. Dlatego tak cenna może być praca terapeutyczna – przestrzeń, w której możesz bezpiecznie podejść bliżej do tego, co trudne, bez przymusu, we własnym tempie. Bo lęk to nie wróg – to informacja. A Ty masz prawo ją usłyszeć wtedy, kiedy będziesz gotowa.

W terapii często mówimy, że sens nie musi być głośny, spektakularny. Czasem przychodzi po cichu – kiedy pozwalasz sobie po raz pierwszy naprawdę odpocząć. Kiedy odkrywasz, że nie musisz być już tylko dla innych, że możesz być dla siebie. Tylko ja być dla siebie, kiedy sensem mojego życia było żyć dla innych?  Kiedy uczysz się być swoją własną obecnością – spokojną, czułą, wystarczającą. Zalecam skorzystanie z pomocy psychologicznej. Lepiej się temu przyjrzeć i wspomóc zanim pojawi się, bądź nasili depresja.

 

Z uściskami

Małgorzata Wysocka

Rozplątani. Gabinet Psychologiczny.

Dzień dobry

 

Lęk przed samotnością czy przed tym, że dzieci się wyprowadzą, może wiązać się z głębszym doświadczeniem pustki, utraty sensu, zmiany w życiu. Za takimi uczuciami często stoją potrzeby bycia w więzi, bliskości, czucia się potrzebną.

Z mojej perspektywy jako psychoterapeutki to, co może pomóc, to przyjrzenie się tym uczuciom z łagodnością i ciekawością, najlepiej w bezpiecznej relacji – np. w procesie terapeutycznym. Taka rozmowa pozwala nie tylko wyrazić lęk, ale też odnaleźć w nim coś o sobie – o swoich potrzebach, pragnieniach, tęsknotach. A czasem nawet – od nowa zbudować poczucie sensu.

 

Pozdrawiam

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

 

Dziękuję za podzielenie się swoimi obawami. Czasami pisanie jest łatwiejsze, niż konfrontowanie się z terapeutą i mówieniem o swoich problemach. Jednakże nie poddawałbym się. Zmiany zawsze są trudne i wymagają przede wszystkim zmian w nas samych. Wprowadzenie zmian dotyczących funkcjonowania, trybu dnia codziennego, wsparcia ze strony innych ludzi, codziennej rozmowy z kimś zaufanym. Zadbałbym o wsparcie specjalistów w tym momencie - zacząłbym od psychoterapeuty. On powinien skonsultować i powiedzieć, co dalej. Proszę pamiętać, że pisanie o swoich emocjach może przynosić ulgę, ale to profesjonalna pomoc jest jedyną drogą, żeby poczuć się lepiej. Jeśli pojawiają się myśli samobójcze - bezwzględnie zalecam konsultacje u psychiatry.

Szanowna Pani Ewo,

 

Jeśli znajduje się Pani na etapie opuszczania gniazda przez dzieci, to całkowicie zrozumiałe, że przeżywa Pani kryzys. W tej sytuacji rzeczywiście może być konieczne ponowne zdefiniowanie sensu życia. Jeśli opieka nad dziećmi i angażowanie się w ich sprawy stanowiły ogromną część Pani życia, to teraz, kiedy to się zmieni, bardzo ważne może okazać się większe uwzględnienie innych relacji, związku, pracy, hobby, sposobów spędzania wolnego czasu.

Być może korzystnym doświadczeniem byłby kontakt z psychologiem, grupą terapeutyczną (na przykład w Oddziale Dziennym), grupą wsparcia złożoną z osób w podobnym wieku.

Gorąco Panią zachęcam, by skonfrontować się z problemem opowiadania o sobie. Wszyscy jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy życzliwego świadka, towarzysza, by przezwyciężać nasze wewnętrzne trudności.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Zdjęcie Weronika Babiec

Weronika Babiec

Psycholożka
44 odpowiedzi na forum

Pani Ewo,

Przez wiele lat prawdopodobnie to właśnie bycie mamą - obecną, zaangażowaną, potrzebną, było dla Pani ważną rolą, źródłem sensu, kierunku, codziennego rytmu. Teraz kiedy ta rola zaczyna się zmieniać, mogą pojawiać się trudne emocje, w tym lęk i poczucie braku sensu. 

Kiedy życie się zmienia, dzieci dorastają, a świat wokół jakby „przyspiesza” – wielu rodziców osób czuje pustkę, zagubienie, smutek. I czasem trudno wtedy zobaczyć, co jeszcze mogłoby dawać sens, kiedy to, co dotąd było najważniejsze, zaczyna się zmieniać.

Jest Pani w bardzo ważnym i trudnym momencie życia, który domaga się czułości, wsparcia i może też nowego kierunku. Być może to czas, żeby zacząć stopniowo dawać uwagę sobie, swoim potrzebom, pasjom, rzeczom, które były odkładane „na potem”. 

 

Jeśli jednak trudno Pani samodzielnie odnaleźć ten nowy kierunek, zachęcam, żeby zastanowić się nad wsparciem psychologa, który może Pani pomóc z doświadczanymi trudnościami oraz będzie towarzyszyć w poszukiwaniu nowego kierunku. 

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Weronika Babiec

Psycholożka, Terapeutka ACT


 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Natrętne myśli o zabiciu mamy i siebie przy zaburzeniach lękowych
Hejka choruje na zaburzenia lękowe i czasami mam myśli żeby zabić mamę i siebie i ja się tych myśli boję co mam zrobić😱😭😭😭😭
8 odpowiedzi
Czy jestem uzalezniony od alkoholu? Klotnie z zona i wybuchy gniewu po wiekszej ilosci alkoholu
Witam pisze z takim problemem czy jestem uzależniony od alkoholu? I czy coś jest ze mną nie tak? Opiszę sytuację właśnie wróciliśmy z wakacji wraz z żoną i jej rodzicami podczas wakacji popijałem sobie drinki i po którymś drinku żona zaczyna mnie strofować ze juz starczy i wtedy ja wybucham gniewem i jest wielka kłótnia. W życiu codziennym nie pije dużo alkoholu z reguły jest to jedno piwo w sobotę. Dodam że to już nie pierwsza taka sytuacja i zawsze kończy sie kłótnią po wypiciu większej ilości alkoholu na jakieś imprezie gdy żona zaczyna mi mówić ze już mam nie pić.
7 odpowiedzi
Osoba z autyzmem poszukuje wsparcia: problemy rodzinne, zajęcia terapeutyczne i lęki przed szpitalem

Jestem osobą w spektrum Autyzmu. Mam 29 lat, nie mam przyjaciół ani nie mam z kim sensownie porozmawiać o tym, czego mi bardzo jest potrzebne w życiu. Byłem w 2021 roku w Szpitalu Psychiatrycznym w IPIN w Warszawie i bardzo boję się, że znowu tam trafię, ponieważ leki, które dostaje od psychiatry, nie pomagają mi za dobrze. Nigdy nie byłem u żadnego terapeuty, a uczęszczam do jednej z placówek terapii zajęciowej, w której chcą mnie przenieść do innej placówki, też która by się specjalizowała pomocą takim ludziom. Dodatkowo jeszcze jest jedna sprawa, a mianowicie 30 sierpnia 2025 roku jest Wesele, na które nie chce iść, bo nie mam osoby towarzyszącej, która by ze mną chciała pójść na nie, a dodatkowo podobno tam też będzie dziadek mój, z którym nie umiem się zbytnio dogadać i który po chamsku obraża mojego ojca, twierdząc, że z nim byłoby mi lepiej, niż z matką moją, bo też takie stwierdzenie posiada partner matki mojej, który chciałby, aby ojciec przejął prawo do opieki nade mną, a na razie nie jest to możliwe. Gdzie szukać pomocy w tej kwestii, gdzie pisać i czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym byłby wskazaniem do tego, żeby moje samopoczucie wyglądało lepiej, bo boję się tam iść, jakby co, bo boję się, że dostanę od kogoś krzywdy tam, a prawdopodobnie przez sytuację w domu matki mojej zachorowałem oprócz autyzmu na chorobę afektywną dwubiegunową, przez to, że żyje w dwóch światach - w świecie matki mojej, gdzie partner matki jest despotą i który pije alkohol i w świecie ojca mojego, który widać, że mnie bardzo kocha, bo zanim często zdarza mi się bardzo szlochać, bo także nie raz za dawnym miejscem zamieszkania, w którym miałem przyjaciół i dziewczynę, także mi się zdarza nawet przez sen szlochać, bo tęsknie bardzo za tamtymi chwilami, kiedy ojciec był jeszcze z nami i wiem, że wiele znaczy teraz dla mnie słowo "Tata", a przysiągłem sobie na swoje życie, że jeśli mimo autyzmu byłbym kiedyś tatą, czego bardzo pragnę, bo nawet ojczymem mogę zostać, to nie będę takim despotą, jakim jest obecny partner matki mojej, który obraża mnie od glutów, a nie raz od ojca mojego, przez co chciałem coś sobie zrobić, bo do tego mnie namawiał tak jak dziadek mój, którego w duchu nienawidzę za to. I mam pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem mimo tego, że nie raz dostaje ataki od matki swojej, która boi się tego, że ją dla jakieś dziewczyny zostawię i że się od matki mojej wyprowadzę do niej lub do ojca mojego, bo mama moja mu zazdrości tego, że lepiej mu się w życiu układa od niej, przez co swoje frustracje wyładowuje na mnie, a ja później na takiej jednej dziewczynie z tej terapii zajęciowej o imieniu Joanna, przez co ją teraz bardzo przepraszam i jej rodzinę a szczególnie matkę jej, bo także swoje frustracje, które wynoszę z domu partnera matki mojej, na innych w tej placówce przenoszę. 

Proszę o odpowiedź, bo przez to, co się dzieje w placówce terapeutycznej, gdzie dostaje groźby telefonami do matki mojej i do ojca mojego jak nie spełnię ich oczekiwań, nie wiem, czy ja jestem winny temu wszystkiemu, czy oni są winni temu, że do takiego stanu mnie doprowadzili, który zagraża teraz zdrowiu psychicznemu mojemu i innych głównie tej dziewczynie, która tam uczęszcza od 2019 roku, bo też wiele razy się skarżyła matce rodzicom swoim na mnie, że jej taki Kuba z Aspergerem dokucza, przez co boję się teraz poważnych konsekwencji, że zostanę szybko wydalony z placówki zajęciowej, w której na szczęście jeszcze jestem i na szczęście mnie jeszcze nie wywalili z niej, a choć chcą teraz tam pisać do kuratorium oświaty o przeniesienie mnie do innej placówki też dla osób z Aspergerem, bo prawdopodobnie nie rozumieją, na czym polega moja niepełnosprawność, bo także prawdopodobnie nie rozumie także tego oprócz ojca mojego część otoczenia, w którym od 2017 roku mieszkam a w poprzednim miejscu zamieszkania rozumieli, na czym to polega i z czym to się je, bo też oprócz dziewczyny, z którą tam byłem to także interesowała się mną pewna dziewczyna o Imieniu Ania, którą bardzo chciałbym kiedyś znów zobaczyć i ciekawym doświadczeniem byłoby i nie raz sobie wyobrażam, co by było, gdybym to ja jej był chłopakiem a ona moją partnerką, bo widać, że mimo tego, że byłem w związku, to się mną trochę interesowała i nie raz mówiła, że w przeciwieństwie do mojej dziewczyny, z którą byłem na balu maturalnym w 2017 roku, nigdy by takiego świństwa, jakie mi ona zrobiła wtedy, mi nie zrobiła i że nigdy w przeciwieństwie do niej by mnie nie uderzyła. Pozdrawiam Kuba. A moim takim marzeniem jest, by się znalazła rzeczywiście placówka lub ośrodek, w którym nie stanie mi się żadna krzywda, bo takie marzenie ma też sąsiad mój, którego kuzyn mnie od 2022 roku nachodzi, a policja nic z tym zrobić dalej nie może i bardzo bym chciał, żeby znalazł się sposób na niego jakiś i także na dziadka mojego, który jest ojcem mamy mojej, który wysyła maile i pisma do prokuratury na mnie i na rodzinę moją i też kiedyś słyszałem, że chciał wysłać w tajemnicy bez mojej zgody zgłoszenie do Wojskowej Komisji Okręgowej i chciałbym powiedzieć, że gdyby się też znalazł sposób jakiś na to wszystko, to bym był bardzo zadowolony i nawet jeszcze bardziej szczęśliwy niż jestem teraz i marzę o najpiękniejszym w życiu poranku, kiedy obudzę się obok mojej ukochanej partnerki mimo Autyzmu a mimo zniechęcenia i mimo tego, że ludzie we mnie już nie wierzą, to ja nadal w siebie mocno wierzę i w to też wierzę cały czas, że gdzieś tam, a nawet i na rodzinnym śląsku, jak i nawet może i w Warszawie właśnie czeka na mnie przyszła żona. 

4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z opłakiwaniem straty dziecka i cieszyć się rodzicielstwem?
Jak nie patrzeć na siebie z pogardą i nie obwiniać sie po stracie dziecka, cieszyć się z drugiego?
2 odpowiedzi
Bardzo chcę założyć rodzinę, jednak mąż nie chce dzieci. Wiedzieliśmy to o sobie już wcześniej.
Mamy z mężem po 30 lat. Jesteśmy razem niemal 12, z tego 2 po ślubie. Tworzymy udany związek, mamy do siebie wzajemnie zaufanie, planujemy budowę domu. Jednak w tym wszystkim jest jedna różnica, której nie możemy rozwiązać. Ja mam bardzo silny instynkt macierzyński, chciałabym w przyszłości mieć dziecko. Byłabym gotowa nawet w tym momencie, szczególnie, że mam problemy zdrowotne, które mogą zajęcie w ciążę utrudnić. Mąż natomiast nie chce dzieci, nie lubi podejmować interakcji z dziećmi z rodziny. Sam mówi, że nigdy go ten temat nie ruszał, że jako młody chłopak był uważany za „dzikiego” i faktycznie część jego zachowań jest raczej nietypowa. Powiedział, że nie może mi obiecać, że kiedykolwiek zechce mieć potomka, czasem mówi, że może da się przekonać, innym razem, że raczej mu się nie odmieni. Jestem w kropce, bo w każdym innym aspekcie jest to partner idealny, mamy swoje spięcia, ale dotyczące drobiazgów. Proponował mi kiedyś, żebym może poszukała kogoś, kto będzie chciał mieć ze mną dziecko, ale po pierwsze nie wyobrażam sobie życia bez niego, po drugie boję się szukać i budować nową relację, nie wiedząc tak naprawdę czy faktycznie trafię na kogoś, kto będzie podzielał moje wartości. Pochodzimy z dwóch różnych rodzin, moja jest bardzo rodzinna i dzieciata, więc też świadomie bądź nie nakłada na mnie to presję, jego rodzina jest mniej zżyta, chociaż teściowa długo walczyła o dwójkę dzieci. Jego siostra dobiega 40 i też nie ma potomstwa. Temat powraca jak bumerang, próbuję to jakoś ułożyć na terapii, ale i tak z wielką regularnością rozmawiamy o tym, ja płaczę i próbuję znaleźć jakiś punkt zaczepienia, że może się uda i że będzie dobrze, ale odczuwam wręcz fizyczny ból z powodu braku pewności i coraz większego przekonania, że nigdy nie będę mogła zostać mamą i przeżyć tej przygody razem z moim ukochanym człowiekiem…
2 odpowiedzi
Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko zza drzwi pokazuje rysunek kucającemu tacie

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.