Dzień dobry,
Rozumiem, że znajduje się Pani w bardzo trudnej i bolesnej sytuacji. To, co Pani opisuje, dotyczy zarówno zdrady (jeśli do tej pory umawialiście się Państwo na związek monogamiczny), naruszenia Pani granic, poczucia bezpieczeństwa oraz wartości w związku. Dlatego opisywane przez Panią emocje są całkowicie naturalne i adekwatne. W zdrowym związku decyzje dotyczące seksualności podejmowane są wspólnie z poszanowaniem granic drugiej strony. W relacji partnerskiej nie chodzi o „pozwalanie”, tylko o to, czy dane zachowanie jest dla Pani akceptowalne. Niezależnie więc od tego, co ktoś uważa za „normalne”, jeśli partner robi coś wbrew Pani, co dodatkowo powoduje cierpienie, to proszę się zastanowić, czy jest to dla Pani akceptowalne? Jeśli nie, ma Pani prawo powiedzieć, że to zachowanie Panią rani lub, że nie zgadza się Pani na taką formę relacji. To, że Pani mąż twierdzi, że się „lepiej czuje”, nie oznacza, że to rozwiązanie jest dobre dla Państwa małżeństwa. Zwykle takie zachowania pogłębiają dystans, osłabiają zaufanie i wprowadzają dodatkowe cierpienie.
To, że była Pani pierwszą partnerką seksualną swojego męża nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady i to po jego stronie leży odpowiedzialność, żeby radzić sobie ze swoimi potrzebami w sposób nie raniący Pani. Nie chodzi również o zakazy, ale o stawianie jasnych granic i określenie, co jest dla Pani nie do przyjęcia np. „Nie zgadzam się na małżeństwo, w którym partner korzysta z usług prostytutek.” To nie zakaz, a dokładne określenie Pani wartości i potrzeb. W obecnej sytuacji rekomendowałabym konsultację indywidualną z psychologiem, aby uporządkować swoje emocje i uzyskać wsparcie w budowaniu granic lub terapię par, jeśli oboje będziecie Państwo gotowi pracować nad związkiem.
Pozdrawiam
Joanna Cichosz – psycholożka, interwentka kryzysowa