
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mąż nie zgadza się...
Mąż nie zgadza się na przeprowadzkę bliżej moich schorowanych rodziców – czuję się ubezwłasnowolniona i bez wyjścia
Basia
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Basiu,
Dziękuję za Pani wiadomość. Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest bardzo obciążająca i według mojej opinii dotyka kilku ważnych obszarów jednocześnie: relacji małżeńskiej, poczucia bezpieczeństwa, a także odpowiedzialności wobec rodziców.
Odpowiadając wprost na Pani pytanie: mąż ma prawo mieć inne zdanie co do przeprowadzki, natomiast równie ważne jest to, że Pani potrzeby, wartości i zobowiązania wobec rodziców także są istotne. W związku partnerskim decyzje tej wagi powinny być podejmowane w dialogu, z wzajemnym szacunkiem, nie poprzez presję, deprecjonowanie czy stawianie Pani w sytuacji wyboru „albo–albo”.Niepokojące są również słowa, które Pani przytacza, oraz opis poczucia zależności finansowej. Według mojej opinii takie komunikaty i sytuacje mogą podważać Pani poczucie wartości i bezpieczeństwa w relacji. Długotrwały stres, płacz, problemy ze snem i trudności w pracy to sygnały, że jest Pani w przeciążeniu i bardzo potrzebuje wsparcia.
Być może warto rozważyć: rozmowę z mężem przy wsparciu terapeuty par,
konsultację indywidualną dla Pani, aby uporządkować możliwe rozwiązania i wzmocnić poczucie sprawczości oraz jeśli to możliwe zasięgnięcie informacji prawnej dotyczącej Pani sytuacji finansowej i praw w małżeństwie.
Najważniejsze jest to, aby nie zostawała Pani z tym sama. Sądzę, że ma Pani prawo szukać rozwiązania, które uwzględni zarówno Pani dobro, jak i realne możliwości zadbania o rodziców bez rezygnowania z siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Winciorek
To, co opisujesz, brzmi jak coś naprawdę wyczerpującego i bardzo trudnego. Płaczesz codziennie od 7 lat! To nie jest żadne bycie upartą ani problem z dostosowaniem się" tylko jest sygnał, że coś głęboko ważnego jest w Twoim życiu zaburzone.
Odpowiadając wprost na Twoje pytanie: mąż jako człowiek ma prawo do swojego zdania w kwestii przeprowadzki, ale w zdrowym związku takie decyzje podejmuje się razem, z szacunkiem dla potrzeb obojga. To, co opisujesz, to nie jest negocjacja. Słowa "jakbym wiedział, że jesteś taka uparta, nigdy bym się z tobą nie ożenił" to forma emocjonalnego szantażu, która ma sprawić, że poczujesz się winna za samo posiadanie potrzeb.
Chcę nazwać kilka rzeczy, bo myślę, że to ważne. Brak dostępu do finansów i regularne przypominanie Ci o tym, że "wszystko należy do niego", to przemoc ekonomiczna. To realny mechanizm kontroli, który sprawia, że czujesz się uwięziona i bezsilna. Złamana obietnica sprzed ślubu dotycząca miejsca zamieszkania, a teraz odwracanie tego przeciwko Tobie, to manipulacja Twoją historią.
Warto wiedzieć, że chroniczny stres w relacji, poczucie bezsilności i brak sprawczości przekładają się bezpośrednio na trudności ze snem, pracą i poczuciem własnej wartości. To, że zmieniłaś pracę cztery razy i nie możesz znaleźć miejsca, może być objawem tego, w jakim miejscu jesteś emocjonalnie, a nie Twoją wadą.
Sądzę, że nie jesteś uparta, tylko po prostu masz potrzeby. A to jest ludzkie i takie Twoje prawo!
Czy masz dostęp do jakiegokolwiek wsparcia, czy rozmawiałaś kiedyś z terapeutą lub prawnikiem? Mogą skutecznie pomóc w Twojej sytuacji.
Katarzyna Michalska
Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją sytuacją. Czytając Pani słowa, widzę dużo napięcia, zmęczenia i bezradności, które narastały przez dłuższy czas. To nie jest łatwa sytuacja - znajduje się Pani pomiędzy potrzebami swoich rodziców, relacją z mężem i troską o dzieci.
To, że nie wyobraża sobie Pani rozłąki z córkami i chce być obecna w ich codziennym życiu, jest całkowicie naturalne. Jednocześnie decyzja o przeprowadzce to ważna sprawa dla całej rodziny i powinna być wynikiem rozmowy oraz uwzględnienia potrzeb obu stron, nie jednostronnej decyzji czy stawiania ultimatum.
Zwraca uwagę to, jak opisuje Pani swoją sytuację w małżeństwie – brak wpływu na kwestie finansowe, poczucie „ubezwłasnowolnienia”, trudne słowa ze strony męża oraz długotrwałe napięcie i płacz. To są sygnały, które warto potraktować bardzo poważnie, ponieważ mogą świadczyć o tym, że doświadcza Pani przeciążenia, a być może także przekraczania Pani granic.
To, że „próbowała się Pani dostosować, ale się nie udaje”, może być ważną informacją. Być może problem nie leży w Pani, tylko w samej sytuacji i dynamice relacji, w której jest Pani od dłuższego czasu.
W tak trudnym położeniu szczególnie ważne jest, żeby nie zostawała Pani z tym sama. Warto rozważyć rozmowę ze specjalistą, psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże Pani przyjrzeć się tej sytuacji z boku, uporządkować swoje potrzeby i poszukać możliwych rozwiązań. Jeśli czuje się Pani w relacji przytłoczona lub zależna, pomocne może być także skonsultowanie się z organizacją wspierającą osoby w trudnych relacjach.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Sytuacja wygląda na dość złożoną a problem wykracza poza samą kwestię wyprowadzki. Potrzeba wsparcia rodziców jest zrozumiała, ale Państwa funkcjonowanie jako małżeństwo i rodzina są również ważne. Co do samej przeprowadzki, to nie chodzi o to, kto „ma prawo”, tylko o wspólne decyzje w związku. Mąż nie musi się zgadzać na zmianę miejsca zamieszkania, a Pani z kolei ma prawo tego nie chcieć. Problemem może być natomiast, jeśli w rozmowie pojawia się presja, deprecjonowanie czy stawianie Pani w sytuacji „albo się dostosujesz, albo radź sobie sama”. Z Pani historii wybrzmiewają też inne wątki, takie, jak: poczucie zależności finansowej, brak wpływu, długotrwałe napięcie objawiające się min. problemami ze snem. To wszystko wpływa na Pani funkcjonowanie psychiczne. Na ten moment decyzja o przeprowadzce wymaga Państwa porozumienia. Jednak równie ważnym wątkiem jest Pani bezpieczeństwo finansowe i poczucie sprawczości, które nie powinny zależeć tylko od męża. Kiedy słyszy Pani komunikaty podważające („jesteś uparta”, „wszystko jest moje”), może to dodatkowo osłabiać Pani pozycję i poczucie wpływu. Warto w tej sytuacji poszukać dla siebie wsparcia psychologicznego, a niewykluczone, że i prawnego i przyjrzeć się sytuacji z różnych perspektyw. Wtedy będzie można opracować rozwiązania, które są możliwe do zrealizowania w tych warunkach bez rezygnowania z siebie i swoich potrzeb. To nie jest sytuacja, którą rozwiąże jedna decyzja, ale na pewno wymagająca wsparcia. Nie musi Pani mierzyć się z nią sama.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Zobacz podobne

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
