Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż nie zgadza się na przeprowadzkę bliżej moich schorowanych rodziców – czuję się ubezwłasnowolniona i bez wyjścia

Czy mój mąż ma prawo nie zgodzić się na przeprowadzkę 60 km do miejscowości moich rodziców, którzy z racji wieku i niepełnosprawności potrzebują pomocy. Słyszę, że mogę się przeprowadzić na stałe i dojeżdżać do domu. Mamy dwie córki 12 i 11 lat. Nie wyobrażam sobie odłączenia mnie od ich codziennego życia. Jakbym wiedział, że jesteś taka uparta, nigdy bym się z tobą nie ożenił, stwierdza mąż. Przed ślubem przekonywał mnie solennie, że nie będziemy mieszkać w jego rodzinnym mieście, to był mój warunek i o to prosiłam żebyśmy nie mieszkali w dużym mieście. Jestem finansowo ubezwłasnowolniona. Wszystko należy do męża, o czym nie raz mi przypominał. Od 7 lat praktycznie codziennie płacze, nie widzę wyjścia, próbowałam się całkowicie dostosować, ale to się nie udaje. Mam problemy z praca,vw ostatnich latach zmienialam ja 4 razy. Nie mogę znaleźć sobie miejsca, nie mogę spać. Do tego dochodzą wyniszczające nasza relację zachowania teścia i teściowej. Nie daje rady.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Basiu,

 

Dziękuję za Pani wiadomość. Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest bardzo obciążająca i według mojej opinii dotyka kilku ważnych obszarów jednocześnie: relacji małżeńskiej, poczucia bezpieczeństwa, a także odpowiedzialności wobec rodziców.

Odpowiadając wprost na Pani pytanie: mąż ma prawo mieć inne zdanie co do przeprowadzki, natomiast równie ważne jest to, że Pani potrzeby, wartości i zobowiązania wobec rodziców także są istotne. W związku partnerskim decyzje tej wagi powinny być podejmowane w dialogu, z wzajemnym szacunkiem, nie poprzez presję, deprecjonowanie czy stawianie Pani w sytuacji wyboru „albo–albo”.Niepokojące są również słowa, które Pani przytacza, oraz opis poczucia zależności finansowej. Według mojej opinii takie komunikaty i sytuacje mogą podważać Pani poczucie wartości i bezpieczeństwa w relacji. Długotrwały stres, płacz, problemy ze snem i trudności w pracy to sygnały, że jest Pani w przeciążeniu i bardzo potrzebuje wsparcia.

Być może warto rozważyć: rozmowę z mężem przy wsparciu terapeuty par,

konsultację indywidualną dla Pani, aby uporządkować możliwe rozwiązania i wzmocnić poczucie sprawczości oraz  jeśli to możliwe  zasięgnięcie informacji prawnej dotyczącej Pani sytuacji finansowej i praw w małżeństwie.

Najważniejsze jest to, aby nie zostawała Pani z tym sama. Sądzę, że ma Pani prawo szukać rozwiązania, które uwzględni zarówno Pani dobro, jak i realne możliwości zadbania o rodziców bez rezygnowania z siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To, co opisujesz, brzmi jak coś naprawdę wyczerpującego i bardzo trudnego. Płaczesz codziennie od 7 lat! To nie jest żadne bycie upartą ani problem z dostosowaniem się" tylko jest sygnał, że coś głęboko ważnego jest w Twoim życiu zaburzone.

Odpowiadając wprost na Twoje pytanie: mąż jako człowiek ma prawo do swojego zdania w kwestii przeprowadzki, ale w zdrowym związku takie decyzje podejmuje się razem, z szacunkiem dla potrzeb obojga. To, co opisujesz, to nie jest negocjacja. Słowa "jakbym wiedział, że jesteś taka uparta, nigdy bym się z tobą nie ożenił" to forma emocjonalnego szantażu, która ma sprawić, że poczujesz się winna za samo posiadanie potrzeb.

Chcę nazwać kilka rzeczy, bo myślę, że to ważne. Brak dostępu do finansów i regularne przypominanie Ci o tym, że "wszystko należy do niego", to przemoc ekonomiczna. To realny mechanizm kontroli, który sprawia, że czujesz się uwięziona i bezsilna. Złamana obietnica sprzed ślubu dotycząca miejsca zamieszkania, a teraz odwracanie tego przeciwko Tobie, to manipulacja Twoją historią.

Warto wiedzieć, że chroniczny stres w relacji, poczucie bezsilności i brak sprawczości przekładają się bezpośrednio na trudności ze snem, pracą i poczuciem własnej wartości. To, że zmieniłaś pracę cztery razy i nie możesz znaleźć miejsca, może być objawem tego, w jakim miejscu jesteś emocjonalnie, a nie Twoją wadą.

Sądzę, że nie jesteś uparta, tylko po prostu masz potrzeby. A to jest ludzkie i takie Twoje prawo!

Czy masz dostęp do jakiegokolwiek wsparcia, czy rozmawiałaś kiedyś z terapeutą lub prawnikiem? Mogą skutecznie pomóc w Twojej sytuacji.

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją sytuacją. Czytając Pani słowa, widzę dużo napięcia, zmęczenia i bezradności, które narastały przez dłuższy czas. To nie jest łatwa sytuacja - znajduje się Pani pomiędzy potrzebami swoich rodziców, relacją z mężem i troską o dzieci.

To, że nie wyobraża sobie Pani rozłąki z córkami i chce być obecna w ich codziennym życiu, jest całkowicie naturalne. Jednocześnie decyzja o przeprowadzce to ważna sprawa dla całej rodziny i powinna być wynikiem rozmowy oraz uwzględnienia potrzeb obu stron, nie jednostronnej decyzji czy stawiania ultimatum.

Zwraca uwagę to, jak opisuje Pani swoją sytuację w małżeństwie – brak wpływu na kwestie finansowe, poczucie „ubezwłasnowolnienia”, trudne słowa ze strony męża oraz długotrwałe napięcie i płacz. To są sygnały, które warto potraktować bardzo poważnie, ponieważ mogą świadczyć o tym, że doświadcza Pani przeciążenia, a być może także przekraczania Pani granic.

To, że „próbowała się Pani dostosować, ale się nie udaje”, może być ważną informacją. Być może problem nie leży w Pani, tylko w samej sytuacji i dynamice relacji, w której jest Pani od dłuższego czasu.

W tak trudnym położeniu szczególnie ważne jest, żeby nie zostawała Pani z tym sama. Warto rozważyć rozmowę ze specjalistą, psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże Pani przyjrzeć się tej sytuacji z boku, uporządkować swoje potrzeby i poszukać możliwych rozwiązań. Jeśli czuje się Pani w relacji przytłoczona lub zależna, pomocne może być także skonsultowanie się z organizacją wspierającą osoby w trudnych relacjach.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Sytuacja wygląda na dość złożoną a problem wykracza poza samą kwestię wyprowadzki. Potrzeba wsparcia rodziców jest zrozumiała, ale Państwa funkcjonowanie jako małżeństwo i rodzina są również ważne. Co do samej przeprowadzki, to nie chodzi o to, kto „ma prawo”, tylko o wspólne decyzje w związku. Mąż nie musi się zgadzać na zmianę miejsca zamieszkania, a Pani z kolei ma prawo tego nie chcieć. Problemem może być natomiast, jeśli w rozmowie pojawia się presja, deprecjonowanie czy stawianie Pani w sytuacji „albo się dostosujesz, albo radź sobie sama”. Z Pani historii wybrzmiewają też inne wątki, takie, jak: poczucie zależności finansowej, brak wpływu, długotrwałe napięcie objawiające się min. problemami ze snem. To wszystko wpływa na Pani funkcjonowanie psychiczne. Na ten moment decyzja o przeprowadzce wymaga Państwa porozumienia. Jednak równie ważnym wątkiem jest Pani bezpieczeństwo finansowe i poczucie sprawczości, które nie powinny zależeć tylko od męża. Kiedy słyszy Pani komunikaty podważające („jesteś uparta”, „wszystko jest moje”), może to dodatkowo osłabiać Pani pozycję i poczucie wpływu. Warto w tej sytuacji poszukać dla siebie wsparcia psychologicznego, a niewykluczone, że i prawnego i przyjrzeć się sytuacji z różnych perspektyw. Wtedy będzie można opracować rozwiązania, które są możliwe do zrealizowania w tych warunkach bez rezygnowania z siebie i swoich potrzeb. To nie jest sytuacja, którą rozwiąże jedna decyzja, ale na pewno wymagająca wsparcia. Nie musi Pani mierzyć się z nią sama.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Basiu,

Znajduje się Pani w sytuacji przemocy ekonomicznej i emocjonalnej, gdzie mąż wykorzystuje Pani zależność finansową oraz szantaż, by wymusić całkowite posłuszeństwo. Siedem lat płaczu, bezsenność i poczucie ubezwłasnowolnienia to wyraźne objawy życia w toksycznym układzie, który wyniszcza Pani zdrowie psychiczne i fizyczne. Sugestia męża, by wyprowadziła się Pani bez dzieci, jest formą okrutnej manipulacji, mającą na celu odizolowanie Pani od córek i odebranie resztek sprawstwa. Musi Pani zrozumieć, że próby „dostosowania się” tylko pogłębiają Pani stan, ponieważ problemem nie jest Pani upór, lecz brak szacunku i partnerstwa ze strony męża. Proszę jak najszybciej szukać pomocy prawnej i psychologicznej poza domem, ponieważ w tym małżeństwie Pani potrzeby i obowiązki wobec rodziców są całkowicie ignorowane na rzecz kontroli, którą sprawuje nad Panią mąż. Zasługuje Pani na życie bez lęku i prawo do decydowania o sobie, niezależnie od tego, kto w tej chwili dysponuje pieniędzmi.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Barbaro.

Z Pani opisu wynika, że od wielu lat żyje Pani w sytuacji, która wiąże się z ogromnym obciążeniem emocjonalnym. Nie chodzi wyłącznie o kwestię przeprowadzki, ale również o poczucie braku wpływu na własne życie, trudności w relacji z mężem oraz przewlekły stres. To zrozumiałe, że po tak długim czasie może Pani czuć się wyczerpana.

W małżeństwie każda ze stron ma prawo wyrażać swoje zdanie i potrzeby, jednak decyzje dotyczące miejsca zamieszkania powinny być podejmowane wspólnie, z uwzględnieniem dobra wszystkich członków rodziny. Ważne jest również to, aby Pani potrzeby nie były pomijane ani deprecjonowane.

Zwróciło moją uwagę, że napisała Pani o codziennym płaczu od siedmiu lat, problemach ze snem i poczuciu bezradności. Są to sygnały, których nie warto bagatelizować. Zachęcam Panią do skorzystania z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, aby otrzymała Pani wsparcie i mogła spokojnie przyjrzeć się swojej sytuacji oraz możliwym rozwiązaniom.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam. Mam córkę 3-letnią i żonę. Jesteśmy po ślubie 10 lat.
Witam. Mam córkę 3-letnią i żonę. Jesteśmy po ślubie 10 lat. Bywało różnie, były kłótnie, było dobrze, było i bardzo dobrze. Ostatnio po kryzysie inflacyjnym nie udźwignąłem nadmiaru problemów i odbiło się to na mojej żonie. Ograniczałem ją mocno, zabraniałem wychodzić i wydawać pieniędzy, zabrałem kluczyki... Teraz się wyprowadziła i chce rozwodu. Zrozumiałem, co ja robiłem dopiero po fakcie. Przyznałem się jej, przepraszałem, ale nie chce mnie znać i mnie nienawidzi. Chciałbym to zmienić, tylko nie wiem jak. Im bardziej ja przepraszam i mówię, jak bardzo kocham, tym jest gorzej. Proszę o pomoc.
Żona pisze z innym: jak zaufanie wpływa na nasze relacje?
Witam. Żona pisze z innym od kilku miesięcy, wczoraj to odkryłem. Przez przypadek zostawiła telefon z otwartymi wiadomości. Gdy ujrzałem wiadomość kocham cię od razu zacząłem czytać . Pisali sobie że są dla siebie stworzeni, kochają się ,tęsknią . Gdy powiedziałem jej o tym stwierdziła że to dla niej nic nie znaczy że tylko z nim pisze lecz mijała się z tym gdzie go poznała. Nie wiem czy w to wieżyc . Bo kto wypisuje takie coś tylko przez wiadomości nie znając się . Boje się jej zaufać poraz kolejny . Nie wiem czy iść gdzieś się poradzić , komuś się wygadać. Co zrobić?.
Straciłam zaufanie do chłopaka, ponieważ oszukał mnie co do kontaktu i spotkań ze swoją byłą partnerką. Jak odbudować zaufanie?
Z chłopakiem jesteśmy razem ok. dwóch lat. Niestety ostatnio mieliśmy swój największy kryzys, kiedy to wyszło na jaw, że oszukiwał mnie przez pół roku co do kontaktu z byłą dziewczyną. Wcześniej mieliśmy rozmowy na temat jego kontaktu z ex, obiecał, że jeżeli ta podejmie z nim kontakt to da mi znać, żebym wiedziała co się dzieje, nic nie będzie ukrywał. Uwierzyłam mu, niestety po pół roku okazało się, że od tego czasu pisali ze sobą regularnie, umówili się również dwa razy na spotkanie - o żadnym z nich oczywiście nie wiedziałam. Po wyjściu na jaw, że ich kontakt jest na bieżąco podtrzymywany, poczułam się bardzo zraniona i w jakiś sposób zdradzona. Już wcześniej oszukał mnie co do osoby swojej byłej i kontaktu z nią. Po tym kłamstwie obiecał być szczerym, co niestety się nie udało. Postanowiłam dać mu ostatnią szansę, niestety zauważam, że mam ogromny problem z zaufaniem mu, triggeruje mnie, gdy wychodzi na spotkania sam beze mnie lub pisze z kimś na telefonie. Nie wiem jak możemy odbudować zaufanie, czy jest to w ogóle możliwe. Bardzo długo rozmawialiśmy na ten temat, starał się wytłumaczyć mi dlaczego tak robił, przyznał się że, kłamał i mnie przeprosił oraz że on o niej myśli wyłącznie jak o znajomej i do niczego nie doszło. Chciałabym w to uwierzyć, ale niestety na razie nie jestem w stanie. Czy terapia byłaby dobrym rozwiązaniem? Jak możemy naprawić zaufanie w naszej relacji?
Jak poradzić sobie z traumą po brutalnym zabiegu medycznym i jej wpływem na życie rodzinne oraz zawodowe?
Przed czterema Laty miałem bardzo brutalny zabieg medyczny i doszło do uszkodzenia ciała. Zanik jąder. Zabieg nie do końca za moją zgodą. Po tym próba samobójcza, terapia bez efektu. Dysocjacja prawie stała i zamrożenie. Po tak brutalnej przemocy nie mogę się pozbierać. Izolacja co rok większa. Pracuję automatycznie ale ciągle myśli S. Nie mogę sobie poradzić z okaleczeniem.czy jest możliwa choć częściowa poprawa. Boję się że z czasem praca i życie rodzinne będzie niemożliwe
Mam wrażenie, że psychoterapeuci bagatelizują fakt, że martwię się o swoje osiągnięcia życiowe w stosunku do wieku.
Dlaczego psychoterapeuci tak bardzo bagatelizują moje problemy? Mam 28 lat i nie potrafię ustabilizować się w żadnej pracy, zawodzie, nie mam żadnych osiągnięć życiowych. Tymczasem słyszę, że jestem niezwykle młoda i mam jeszcze czas. Jestem absolutnie rozgoryczona takim zachowaniem psychoterapeutów. Czas mija bardzo szybko, niedługo będę miała 30 lat, potem 40, a w końcu 60 i gdy w nieskończoność będę powtarzać sobie, że mam jeszcze czas, to do niczego nie dojdę! Nie chcę żyć jak roślina.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.