Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Muzyka w głowie przeszkadza mi w codziennym funkcjonowaniu - jak sobie z tym radzić?

Dzień dobry, mam pewien problem, z którym borykam się od dzieciństwa, chyba zaczęło się to w wieku 6 lat, kiedy coś czytam, albo z kimś rozmawiam, albo sobie odpoczywam, to z automatu w mojej głowie zaczyna grać muzyka, przeważnie ostatnio usłyszany utwór, kiedy próbuje sowimi myślami to "wyłączyć", to zmienia mi się na inny utwór, który słyszałem 20 lat temu. Dodam, że muzyka sprawia mi ogromną przyjemność, właściwie to dużo jej słucham, i to już jako 6-latek czułem takie dziwne mrowienie na rękach. a czasami na stopach, nie było to dla mnie czymś strasznym, bo to uczucie było dla mnie taką przyjemnością i trwa do dziś, nawet jak sobie sam zanucę swój ulubiony utwór, to czuję to mrowienie. Mam wrażenie, że ten problem się nasila, zaczyna mi się wymykać spod kontroli, nawet pisząc do Państwa, mimowolnie w mojej głowie przeleciało z 6 utworów, a właściwie to ich fragmenty. Najbardziej martwi mnie to, że w czasie rozmowy czasami muszę poprosić rozmówcę, aby coś powtórzył (bo coś Pana/Pani nie dosłyszałem, tak mówię tym osobom) z czytaniem mam podobnie, kilka linijek zdania i gra mi ta muzyka w głowie i muszę wracać do tego, co ostatnio czytałem. Z góry dziękuje za zainteresowanie się sprawą.

Jarosław Orzechowski

Jarosław Orzechowski

Dzień dobry, 

z jednej strony to ciekawy i raczej rzadki fenomen, a z drugiej - jak rozumiem - może to być dla Pana źródłem różnych trudności. W terapii istotne jest szczególnie to drugie, bowiem jej celem najogólniej jest poprawa dobrostanu. 

Na podstawie tych kilku informacji, które Pan podał, rodzi się kilka hipotez dotyczących przyczyn tego fenomenu (a z tych przyczyn wynikają ewentualne działania terapeutyczne), jednak 'sprawa' wymagałaby pogłębionej diagnozy, do czego Pana zachęcam. 

 

Z zainteresowaniem, 

Jarosław Orzechowski 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Panie Kamilu,

dziękuję za szczegółowe opisanie swojego problemu. Wiele osób, u których zdiagnozowano ADHD doświadcza czegoś, co często nazywane jest "radiem w głowie". Mogą być to ich ulubione lub wręcz znienawidzone piosenki, szum, hałas i inne dźwięki, które odciągają ich uwagę od rzeczywistości i które trudno jest im "wyłączyć". Jednak samo to zjawisko nie jest przesłanką do tego, aby w pełną pewnością postawić Panu taką diagnozę. Uczucie mrowienia podczas słuchania muzyki, zwłaszcza od dzieciństwa może być reakcją układu nerwowego na muzykę, czyli tzw. "frisson" - jest to odczuwanie dreszczy, które często towarzyszy silnym emocjom lub przyjemnościom. Zwykle jest to zupełnie naturalne i nie wymaga leczenia, jednak w Pańskim przypadku wyobrażam sobie, że jest to uciążliwe i utrudniające codzienne funkcjonowanie. Jeżeli zauważył Pan, że objawy się nasilają, utrzymują dłużej lub utrudniają wykonywanie codziennych czynności, zalecam  umówienie się na wizytę u lekarza psychiatry lub neurologa, aby przeprowadzić pełny wywiad i ewentualnie zlecić odpowiednie badania.

Warto rozważyć także konsultację z psychologiem, który może pomóc w radzeniu sobie z tymi odczuciami i stresem z nimi związanym.

To, co może zrobić Pan na własną rękę to przede wszystkim praktykować techniki relaksacyjne lub mindfullness, aby zmniejszyć napięcie i stres związany z tymi doznaniami. Proponowałabym Panu również unikanie sytuacji, które mogą nasilać objawy np. nadmierne słuchanie muzyki -  wspomina Pan, że jest to przyjemna czynność i słucha pan dużo muzyki. Warto rozważyć zmniejszenie częstotliwości jej słuchania, dopóki objawy nie przestaną być dla Pana uciążliwe. 

Jeśli pojawią się jakiekolwiek nagłe pogorszenie objawów, nasilenie mrowienia lub inne niepokojące symptomy, proszę nie zwlekać z wizytą u specjalisty.

Życzę dużo zdrowia i spokoju, i mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie tego problemu.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Magdalena Pardo

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Panie Kamilu,
najwidoczniej jest coś ważnego w tamtym okresie, kiedy miał Pan 6 lat, do którego pana umysł próbuje się podświadomie odwołać, bo widać, że w pana wypowiedzi jest dużo o przeszłości (o tym, że miał pan 6 lat, że muzyka sprzed 20 lat)... Może ten - zapewne uciążliwy - objaw chce panu pokazać drogę do czegoś ważnego w pana życiu? Zawsze warto spojrzeć nawet na najmniej przyjemne dolegliwości jak na sprzymierzeńców, może panu w tym pomóc specjalista, który zainteresuje się bliżej tym zjawiskiem, bez nastawienia, by jak najszybciej je usunąć.

 

Powodzenia,

Paweł Franczak

Zobacz podobne

Czy terapeuta powinien kontaktować się z pacjentem poza sesją? Wątpliwości związane z wysyłaniem filmików i wiadomości

Dzień dobry, 

moje pytanie dotyczy takiej sprawy, czy terapeuta powinien kontaktować się z pacjentem poza sesją? 

Wysyłając mu różne filmiki oraz pisząc o odczuciach po sesji? Jestem trochę zaniepokojona takim zachowaniem.

Dlaczego świat jest tak okrutny? Cierpienie młodych dorosłych, niesprawiedliwość i utrata człowieczeństwa

Dlaczego ludzie, którzy naprawdę cierpią stają się dla większości ludzi oprawcami, a ci którzy naprawdę są sprawcami stają się ofiarami? Dlaczego młodzi dorośli, którym najbliżsi powinni być wsparciem stają się oprawcami cierpienia, bólu , samotności, przemocy psychicznej, emocjonalnej , ekonomicznej i duchowej itd....? Młodzi dorośli chcą pracować, a nie mogą znaleźć pracy, bo rynek pracy staje się dla nich nieosiągalny i niedostępny... Chcą się usamodzielnić, mieć własne mieszkanie , założyć rodzinę, mieć na utrzymanie i wakacje, żeby potem odpocząć itd.... Dlaczego świat zmierza w złym kierunku? Dlaczego ludzie przestali widzieć w człowieku osobę, a nie jak na cel, który można wykorzystać do własnych potrzeb i celów? Dlaczego ci, którzy powinni być po stronie SPRAWIEDLIWOŚCI stają po stronie dla własnych celów i korzyści? Dlaczego ludzie są podzieleni przez politykę, przez ludzi, którzy też popełniają błędy? Którzy nie są idealni, też czasami nie wiedzą jaką decyzję podjąć, ponieważ nie wiedzą jakie to może przynieść w przyszłości skutki... Dlaczego tak jest? Dlaczego są wojny na świecie zamiast pokoju? Czy nie lepiej jest się rozwijać, zakładać rodziny lub nie, pracować, być szczęśliwym itd....? Po co to wszystko skoro życie jest takie krótkie? Po co walczyć ze sobą, ranić się itd.... jeśli nie wiadomo czy tej osoby jutro już nie zabraknie ? Bo po prostu już tego wszystkiego nie wytrzymam. Dlaczego przestaliśmy mieć cechy ludzkie , a staliśmy się okrutni, źli itd....? (Piszę ogólnie). Czy nie lepiej cieszyć się życiem? Łatwo kogoś ocenić, krytykować NIE znając go i jego historii...

Olśnienie w terapii psychodynamicznej - czy to punkt krytyczny w procesie?
Dzień dobry. Od kilku miesięcy jestem pod opieką psychoterapeuty. Jest to terapia psychodynamiczna. Po wczorajszej sesji, doznałam dziwnego uczucia. Jakby olśnienia. Czy jest mozliwe, ze przez tyle miesięcy tak mocno spychalam problem w podświadomość, ze terapeucie dopiero teraz udało się to wydobyć? Czy jest cos takiego w terapii psychodynamicznej jak jakis punkt krytyczny, od którego zaczyna sie właściwa praca?
Nienawidzę zwierząt. Chętnie bym im coś zrobiła. To jest ponad mnie!

Dzień dobry. Piszę ponieważ mam problem ze zwierzętami. Nie mogę znieść ich obecności. 

Obecnie w domu mamy koty i psy, a ja nie daje rady. Ilekroć na nie patrzę to czuję obrzydzenie, szczególnie jeśli chodzi o psy. Z kotami lubię się poprzytulać. ale często po prostu bym je rozszarpała. Tyle pieniędzy idzie na ich utrzymanie. A jak widzę obce koty przychodzące na podwórko to najchętniej wyłożyłabym trutkę na szczury. Wiem, że to nienormalne. ale to tak silnie we mnie wzbiera. że nie mogę nad sobą zapanować. Od razu serce zaczyna mi bić szybciej i przekleństwa lecą takie, że aż sama się siebie boję. Może da się coś z tym zrobić, bo nie chce sobie psuć głowy i ciała przez zwierzynę.

Jak radzić sobie z psychicznym obciążeniem mając niepełnosprawnego brata? Brak wsparcia, depresja i brak celu w życiu.

Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy. 

Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni. 

Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy. 

Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

choroba sieroca

Choroba sieroca - przyczyny, objawy i leczenie

Zaburzenia więzi (znane historycznie jako "choroba sieroca") to poważne trudności rozwojowe. Są one najczęściej obserwowane u dzieci, które doświadczały zaniedbania, wielokrotnych zmian środowiska lub wychowywały się w instytucjach bez stałych opiekunów.