Left ArrowWstecz

Muzyka w głowie przeszkadza mi w codziennym funkcjonowaniu - jak sobie z tym radzić?

Dzień dobry, mam pewien problem, z którym borykam się od dzieciństwa, chyba zaczęło się to w wieku 6 lat, kiedy coś czytam, albo z kimś rozmawiam, albo sobie odpoczywam, to z automatu w mojej głowie zaczyna grać muzyka, przeważnie ostatnio usłyszany utwór, kiedy próbuje sowimi myślami to "wyłączyć", to zmienia mi się na inny utwór, który słyszałem 20 lat temu. Dodam, że muzyka sprawia mi ogromną przyjemność, właściwie to dużo jej słucham, i to już jako 6-latek czułem takie dziwne mrowienie na rękach. a czasami na stopach, nie było to dla mnie czymś strasznym, bo to uczucie było dla mnie taką przyjemnością i trwa do dziś, nawet jak sobie sam zanucę swój ulubiony utwór, to czuję to mrowienie. Mam wrażenie, że ten problem się nasila, zaczyna mi się wymykać spod kontroli, nawet pisząc do Państwa, mimowolnie w mojej głowie przeleciało z 6 utworów, a właściwie to ich fragmenty. Najbardziej martwi mnie to, że w czasie rozmowy czasami muszę poprosić rozmówcę, aby coś powtórzył (bo coś Pana/Pani nie dosłyszałem, tak mówię tym osobom) z czytaniem mam podobnie, kilka linijek zdania i gra mi ta muzyka w głowie i muszę wracać do tego, co ostatnio czytałem. Z góry dziękuje za zainteresowanie się sprawą.

User Forum

Kamil

7 miesięcy temu
Jarosław Orzechowski

Jarosław Orzechowski

Dzień dobry, 

z jednej strony to ciekawy i raczej rzadki fenomen, a z drugiej - jak rozumiem - może to być dla Pana źródłem różnych trudności. W terapii istotne jest szczególnie to drugie, bowiem jej celem najogólniej jest poprawa dobrostanu. 

Na podstawie tych kilku informacji, które Pan podał, rodzi się kilka hipotez dotyczących przyczyn tego fenomenu (a z tych przyczyn wynikają ewentualne działania terapeutyczne), jednak 'sprawa' wymagałaby pogłębionej diagnozy, do czego Pana zachęcam. 

 

Z zainteresowaniem, 

Jarosław Orzechowski 

 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Panie Kamilu,

dziękuję za szczegółowe opisanie swojego problemu. Wiele osób, u których zdiagnozowano ADHD doświadcza czegoś, co często nazywane jest "radiem w głowie". Mogą być to ich ulubione lub wręcz znienawidzone piosenki, szum, hałas i inne dźwięki, które odciągają ich uwagę od rzeczywistości i które trudno jest im "wyłączyć". Jednak samo to zjawisko nie jest przesłanką do tego, aby w pełną pewnością postawić Panu taką diagnozę. Uczucie mrowienia podczas słuchania muzyki, zwłaszcza od dzieciństwa może być reakcją układu nerwowego na muzykę, czyli tzw. "frisson" - jest to odczuwanie dreszczy, które często towarzyszy silnym emocjom lub przyjemnościom. Zwykle jest to zupełnie naturalne i nie wymaga leczenia, jednak w Pańskim przypadku wyobrażam sobie, że jest to uciążliwe i utrudniające codzienne funkcjonowanie. Jeżeli zauważył Pan, że objawy się nasilają, utrzymują dłużej lub utrudniają wykonywanie codziennych czynności, zalecam  umówienie się na wizytę u lekarza psychiatry lub neurologa, aby przeprowadzić pełny wywiad i ewentualnie zlecić odpowiednie badania.

Warto rozważyć także konsultację z psychologiem, który może pomóc w radzeniu sobie z tymi odczuciami i stresem z nimi związanym.

To, co może zrobić Pan na własną rękę to przede wszystkim praktykować techniki relaksacyjne lub mindfullness, aby zmniejszyć napięcie i stres związany z tymi doznaniami. Proponowałabym Panu również unikanie sytuacji, które mogą nasilać objawy np. nadmierne słuchanie muzyki -  wspomina Pan, że jest to przyjemna czynność i słucha pan dużo muzyki. Warto rozważyć zmniejszenie częstotliwości jej słuchania, dopóki objawy nie przestaną być dla Pana uciążliwe. 

Jeśli pojawią się jakiekolwiek nagłe pogorszenie objawów, nasilenie mrowienia lub inne niepokojące symptomy, proszę nie zwlekać z wizytą u specjalisty.

Życzę dużo zdrowia i spokoju, i mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie tego problemu.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Magdalena Pardo

7 miesięcy temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Panie Kamilu,
najwidoczniej jest coś ważnego w tamtym okresie, kiedy miał Pan 6 lat, do którego pana umysł próbuje się podświadomie odwołać, bo widać, że w pana wypowiedzi jest dużo o przeszłości (o tym, że miał pan 6 lat, że muzyka sprzed 20 lat)... Może ten - zapewne uciążliwy - objaw chce panu pokazać drogę do czegoś ważnego w pana życiu? Zawsze warto spojrzeć nawet na najmniej przyjemne dolegliwości jak na sprzymierzeńców, może panu w tym pomóc specjalista, który zainteresuje się bliżej tym zjawiskiem, bez nastawienia, by jak najszybciej je usunąć.

 

Powodzenia,

Paweł Franczak

6 miesięcy temu

Zobacz podobne

Zajęcia TUS dla 20-letniego syna z zespołem Aspergera w Warszawie
Witam, Syn ma stwierdzony zespół aspergera ma obecnie 20 lat szukamy dla niego zajęć TUS na terenie Warszawy refundowanych . Proszę o podpowiedź gdzie można taki szukać
Nie potrafię nazywać i wyrażać emocji, staję się obojętna w związkach po jakimś czasie.
Dzień dobry, Od długiego czasu meczą mnie pewne wątpliwości dotyczące mojej osoby i postrzegania ludzi w relacjach jakie mam, a szczególnie relacjach damsko-męskich. Chciałabym od dawna nawiązać taką relację, w której poczuję "to coś", stabilizację, spokój i uczucia. No i właśnie o uczucia chodzi. Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy wchodzę w jakiś związek, pojawia się ten sam schemat i nie wiem, z czego on wynika. Mianowicie, w każdym związku, który miałam dotychczas, początkowo zawsze czułam te dobre, pozytywne mocje, uczucia, które wskazywały na jakieś zauroczenie, coś co powodowało radość, a po jakimś czasie dłuższym, bądź krótszym, nagle zauważam u siebie spadek nastroju, który zupełnie nie wiem z czego wynika. Zaczynam czuć obojętność, której nie chcę czuć. Czuje się z tym źle, mimo szczerych chęci zmiany tego to nie potrafię. I kiedy mam odpowiedzieć na pytanie "co czuję" zupełnie nie umiem. Mam wrażenie, że nie potrafię nigdy określić ani sprecyzować swoich uczuć i emocji, czy kogoś lubię czy kocham. Owszem, mam takie stany, w których rozpiera coś pozytywnego, mogę to określić jako coś w rodzaju uczucia miłości, czego nie jestem pewna. Mam też wątpliwości czy potrafię tęsknić, a wydaje mi się, że nie. Jest to taki stan, że jak ktoś mi bliski wyjeżdża, tak jakby mój mózg akceptuje taki stan rzeczy, dostosowuje się.... Wiele razy usłyszałam, że czuć ode mnie "chłód", ''jestem zimna". Jest mi przykro w sytuacji, kiedy partner pyta czy tęsknie, a ja nie mogę mu odpowiedzieć twierdząco. Mam problem z wyrażaniem emocji, mówieniem o uczuciach. Prawdopodobnie mój opis jest bardzo chaotyczny, za co z góry przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć czy to co mnie dotyka, powinnam z kimś przepracować, bo czuję, że jest we mnie jakiś problem. Będe wdzięczna za jakąkolwiek poradę, gdzie powinnam szukać pomocy i w jakim zakresie. Pozdrawiam M.M.
Mam już skończone 24 lata, a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku
Od dłuższego czasu zmagam się z problemem dotyczącym mojej przyszłości. Mam już skończone 24 lata a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku (był jeden krótki zakończyłam go nie pasowaliśmy do siebie.) Od tego czasu minęło 5 lat, nie mogę znaleźć nikogo normalnego, tracę tylko czas. Trafiam na facetów, którzy są narcyzami, typy mamisynków lub pragną tylko seksu i nic poza tym. Próbowałam odnawiać znajomości ze szkoły, na portalach randkowych jednak mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Nie udaje się najczęściej umawiają się na spotkania-nie przychodzą albo po miesiącu zakończą znajomość. I tak tracę czas. Zaznaczę, że w realu ciężko poznać mi faceta, niestety nie mam gdzie wyjść, bo nie mam z kim. Nie mam znajomych, przyjaciół, by wyjść razem, chociażby na jakiś festyn rodzinny czy jakaś wieczorową zabawę. Jako jedyna z rodziny zostałam obecnie singielka i zaczęli mi dogryzać z tego powodu, stało się to przytłaczające. Każdego razu, gdy się widzimy, padają teksty "kiedy masz ślub" " gdzie zgubiłaś tego twojego" " idź zobacz stoi pod drzwiami" " widzieliśmy go, ale brzydki"- teksty odnoszą się do faceta, z którym mi nie wyszło okazał się mamisynkiem a oni nie dadzą spokoju, tylko coraz bardziej śmieją się ze mnie. Boje się, że nigdy nie ułożę sobie życia jak każdy z członków rodziny na zawsze zostanę sama. Siostra kuzynostwo mają już kolejne dzieci, planują śluby, nawet młodszy brat a u mnie marne szanse. Jeżeli od 5 lat trafiam na coraz gorszych facetów, czas mi ucieka i wszystko stoi w miejscu. Nie wiem już, co robić mówią, że miłość sama przyjdzie, ale nie uwierzę w to. Jak się nie załamywać w takiej sytuacji widząc, gdy inni są szczęśliwi, a mi tyle czasu się nie udaje?
Jak radzić sobie z fantazjami o innym życiu i lękiem o zdrowie? Czy pomoc psychologa jest konieczna?

Jestem dorosłą osobą, mężatką i mamą. Od kiedy pamiętam, zawsze lubiłam wyobrażać sobie inne życie. Jestem szczęśliwa i kocham mojego męża tak samo jak moje dziecko, ale często w głowie, np. przed snem, prowadzę inne życie. Walczę z tym, powtarzam sobie, że jestem dorosła itp., ale lubię to, choć nie chcę już, żeby tak było. Tak samo strasznie boję się o swoje zdrowie – wyobrażam sobie, że dowiaduję się, że jestem poważnie chora i płaczę nad tym, że mam małe dziecko, które mnie kocha, i zastanawiam się, jak ono to przeżyje, gdyby miało mnie zabraknąć. Czy mam iść z tym do psychologa? Czy on mi pomoże?

Witam, mam 23 lata i od dłuższego czasu czuje się jakbym był w sytuacji bez wyjścia. Od ponad pół roku jestem niezdolny do pracy przez operacje kręgosłupa, zwykle czynności jak sprzątanie domu sprawiają mi trudność ale nie o tym chce dziś napisać. Przez to ze przez większość dnia nie robię kompletnie nic strasznie pogorszył się mój stan psychiczny. Mam negatywne myśli, o moim zdrowiu, o mojej przyszłości itp. Problemy ze snem, nie mogę się do niczego zmobilizować, często sie denerwuje, nie radzę sobie z emocjami, ogólnie nie poznaje siebie. Każdy dzień to wysiłek. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze boje się poprosić kogoś o pomoc. Nie potrafię rozmawiać o swoich problemach i nawet jeżeli chce się komuś wyżalić coś mnie blokuje. Próby pójścia do psychologa kończą się na tym że czuje sie zestresowany z myślą ze będę musiał sie otworzyć. Po prostu coś mnie blokuje przed pójściem do specjalisty. Potrzebuje pomocy bo sam już nie daje rady a nie wiem u kogo tej pomocy szukać.