
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Nie mogę znaleźć...
Nie mogę znaleźć miłości - boję się, że nikt mnie nie zechce.
Zmagam się z problemem, który zaczął mnie dobijać. Od wielu lat nie mogę znaleźć miłości. Mam wrażenie, że nikt mnie nie chce. Poznałam faceta na portalu, dobrze się rozmawiało, ale okazało się, że nie zależy mu na poważnym związku, tak jak zapewniał na początku. Po wszystkim wyszło, że jestem tylko dla zabawy, by mógł pobawić się moimi uczuciami. Nie miał chęci na spotkanie. Gdy był poruszony ten temat, nagle zmieniał temat lub nie odpisywał kilka godzin. Tak za każdy raz. Nie wiem, co robić gdzie poznać tę osobę. Nie jestem osobą, która odwiedza kluby czy dyskoteki. Chyba tylko ja nie mam tego szczęścia w życiu i zostanę sama do końca życia. Jak sobie z tym poradzić?
Anonimowo

Fala Wsparcia
W obecnych czasach trudno jest znaleźć odpowiednią dla nas osobę. Z jednej strony - warto zastanowić się, gdzie jeszcze można poszukać bliskiej osoby. Grupy zrzeszające podobne zainteresowania? Inne portale randkowe? Speed dating? Wyboru sposobów na pewno jest sporo...
Z drugiej strony, słyszymy kawałek o "zostaniu samemu do końca życia" to pewnie trudna myśl, wywołująca wiele emocji - zastanawiamy się jakich? Na ile ta myśl Panią wspiera, a na ile dobija, utrudnia, przeszkadza? Czy może za tą myślą idą pewne zachowania, które mogą utrudniać poznanie nowych osób? Możemy sobie wyobrazić, że czasem może ciężko jest Pani wyjść, skoro "nie ma Pani takiego szczęścia w życiu i zostanie Pani sama"?
Oczywiście, nasze hipotezy mogą być zupełnie mylne. Zachęcalibyśmy jednak do zastanowienia się nad nimi, czy chociaż nie kryje się tam ziarno prawdy:)
Pozdrawiamy ciepło,
Zespół Fali Wsparcia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry Anonimko,
ile masz lat? Czy byłaś już kiedyś w związku?
Może uznasz to za utarty slogan, ale prawdą jest, że dopiero wtedy, gdy polubimy życie w pojedynkę, będziemy mogli stworzyć zdrową i satysfakcjonującą relację z kimś innym. Im bardziej chcemy kogoś znaleźć, tym bardziej się nie udaje. Daj sobie czas, odpuść. Nie fiksuj się na tym punkcie. Może pomyśl o doraźnych konsultacjach psychologicznych, aby porozmawiać o emocjach, które Ci towarzyszą.
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Iwona Kalinowska
To, co Pani czuje, jest ludzkie — poczucie samotności, zmęczenia emocjonalnego i zawodu po raz kolejny. Wielu ludzi nosi w sobie tęsknotę za prawdziwą, autentyczną relacją. W momencie, kiedy trafia się na kogoś, kto traktuje uczucia niezbyt poważnie, może brakować nadziei na spotkanie kogoś, komu będzie zależeć na wspólnym życiu. Nie napisała Pani czy kiedykolwiek była Pani w relacji, która przynosiła satysfakcję. Niepotrzebnie robi też sobie Pani sugestię „chyba tylko ja nie mam tego szczęścia w życiu i zostanę sama do końca życia ”- to może działać jak samospełniająca się przepowiednia, która będzie utrudniać to, do czego Pani dąży. Jak już ktoś wspomniał w swojej odpowiedzi, wychodzenie z poczuciem braku do świata nie służy. To, czego najbardziej pragniemy i jesteśmy głodni - odpychamy. Dobrze jest najpierw zaakceptować życie bez relacji, aby kiedy pozna Pani odpowiednią osobę mogła ona jedynie dopełnić to, co już jest w Pani życiu wystarczające i dobre.

Zobacz podobne
Dzień dobry, nie wiem od czego zacząć.
Nie radzę sobie z żalem , poczuciem winy i beznadziei.
W weekend doszło pomiędzy mną a mężem do konfliktu jakiego się nie spodziewałam, oboje zawiedliśmy siebie nawzajem. Ta sytuacja nie pozostanie obojętna .Ciężko przejść nad tym do porządku dziennego. Mój mąż ma choleryczny temperament jednak nie był nigdy agresywny raczej dużo narzeka a drobnostki urastają w jego oczach do rangi czegoś wielkiego. Często wprowadza stresującą atmosferę na przykład pospieszając nas, gdy mamy wyjść z domu, fakt, że nie zdążymy na metro jest dla niego stresorem i projektuje to na nas w momencie gdy kolejny pociąg będzie za 5 -7 minut. Gdy nie może czegoś znaleźć obwinia mnie bo napewno położyłam w inne miejsce. Wszystko tak komunikuje jakby to były sprawy życia i śmierci coś niesamowicie ważnego w momencie, gdy to są błachostki Takie sytuacje wprowadzają negatywna atmosferę a ja czuję że potrzebuje więcej spokoju Często też krytykuje mnie, że na przykład czegoś nie zrobiłam lub nie odłożyłam na miejsce (w domu rodzinnym też zawsze rodzice o wszystko obwiniali mnie, więc jest to dla mnie mało przyjemne ) a sam nie jest idealn,y jednak ja nie czepiam się drobnostek i nie wytykam mu tych drobiazgów. W weekend mąż pojechał po zakupy spożywcze , ja z córką zostałam w domu ponieważ miała gorączkę (zwykle zakupy robimy razem ) Gdy mąż przyniósł zakupy na górę do mieszkania spieszył się, ponieważ zostawił auto pod blokiem. Chciał skorzystać z toalety, ale my z córką akurat byłyśmy w środku, w tym samym momencie niechcący strąciłam pojemnik ze szczoteczkami z półki, wtedy mąż mnie odepchnął ponieważ stałam mu na drodze a on się spieszył. Nie odebrałam tego dobrze, dla mnie mężczyzna nie powinien popychać swojej kobiety a pospiech nie jest wytłumaczeniem . Zakomunikowałam, że nie chce być tak traktowana i wyszłam. Potem mąż chciał mnie przeprosić, ale dla mnie słowa niewiele znaczą, chciał mnie przytulić, ale odpowiedziałam, że nie. Przez resztę dnia chyba wyłączyłam/ wyparłam emocje jednak wieczorem mąż mnie zdenerwował i wtedy nie wytrzymałam wykrzyczałam, że założę się, że nawet jego tata (który od zawsze ma problem z alkoholem ) nigdy nie pchnął jego mamy. Wtedy mąż odpowiedział próbując się odgryźć twierdząc, że to moja wina, a ja nie wytrzymałam, rzuciłam w niego swoim telefonem i uderzyłam go 2-3 razy otwartą dłonią. Czuję wstyd za swoje zachowanie. Czuję, że ta sytuacja nie nie jest czymś, co łatwo puścić w niepamięć.Nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć i gdzie jest problem. Najgorsze, że nasza córka była przy tym przez co czuję się z tym o wiele gorzej.
Dzień dobry, zwracam się może z dość dziwnym i ciężkim do odpowiedzenia pytaniem, ale nie wiem co robić. Postaram się w miarę szybko przedstawić swoją sytuację.
Około 3 lata temu zawarłam nową znajomość, a w połowie zeszłego roku dość nagle i bez powodu się ona rozpadła. Od tego czasu kompletnie nie umiem myśleć o tym co jest teraz, mam innych przyjaciół, ale wciąż tęsknię za tamtą relacją, ogólnie kieruję się zasadą, że jedna relacja nie zastąpi drugiej, co raczej mi nie pomaga. Od wielu miesięcy myślałam, by jakoś odnowić tą znajomość, zwłaszcza, że ta relacja zakończyła się bez jakiegoś konkretnego powodu, nie było żadnych kłótni czy nieporozumień.
Moje plany zostały zrujnowane, ponieważ około miesiąc temu dowiedziałam się czegoś, co kompletnie przekreśliło całą tą znajomość, nawet to co było kiedyś. Od tego czasu smutek mnie opanowuje, całe dni upływają mi na analizie tego, czemu ja kiedykolwiek rozpoczęłam tą znajomość.
Od roku obwiniam się, że nie zaczęłam jakoś tych rozmów z nimi od nowa, ale fakt jest też taki, że miałam dość ciężki czas związany z zaburzeniami lękowymi i nie byłam w stanie chodzić do szkoły, a co dopiero prowadzić życie towarzyskie. Bo kto by chciał przyjaźnić się z kimś, kto boi się wszystkiego?...
Od dawna bardzo obawiam się, że ktoś mnie zostawi, czy to rodzina czy właśnie znajomi. I moje pytanie brzmi: czy da się jakoś zapomnieć o tej znajomości, albo chociaż wytłumaczyć sobie, że nie warto o tym myśleć? Zaczęły się przez to u mnie pojawiać myśli, że życie nie ma sensu i jestem przerażona, dlatego chce coś z tym zrobić. Chodzę na terapię, lecz obecnie mam przed sobą dość długą przerwę w niej, dlatego piszę tutaj.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
