Pani Izabelo
Szczerze współczuję tej straty i łączę się w bólu, gdyż sam w lutym pochowałem najbliższą mi osobę. Stan, jaki Pani opisuje, jest głębokim, bolesnym przeżyciem po utracie człowieka, z którym dzieliła Pani życie, a ta wypalenie i poczucie, że umarła z nim razem, niewielu jest w stanie zrozumieć tak dobrze jak osoba przeżywająca taki kryzys.
Ciągły płacz i tęsknota za mężem, myśli, ze nie umie Pani „żyć dalej” i głośno się z nim żegna too naturalny, choć bardzo bolesny, proces żałoby, zwłaszcza po śmiertelnej chorobie raka i długiej opiece.
Często po śmierci męża kobieta czuje się „połamana”, jakby sama też „została zabrana”, ponieważ w jej tożsamości był głęboko zakorzeniony jako mąż, opiekun, partner i przyjaciel.
Nie próbuję „zlekceważyć” bólu ani nie mówię „przetrwaj i z czasem będzie lepiej”, ale warto, aby Pani wiedziała wiedziała że emocje, które odczuwa (płacz, samotność, poczucie, że „nie potrafię żyć”), są normalne, choć teraz ogromne i paraliżujące z racji tego, że rozpoczyna Pani trudny proces żałoby, a nie musi „samodzielnie” go ogarniać.
Jeśli zaczęła Pani mocniej pić, aby zagłuszyć ból, to bardzo ważne, aby o tym powiedzieć choćby lekarzowi rodzinnemu lub psychologowi. Nadmierne picie zwiększa smutek, wywołuje dodatkowe problemy zdrowotne i utrudnia poradzenie sobie z żałobą.
Należy zachować podstawowe rytuały jak odpoczynek, jedzenie, krótkie spacery nawet jeśli w Pani głowie krążą myśli, że nie ma sensu. Warto skorzystać z psychologicznej pomocy specjalistycznej dla osób w żałobie (terapia indywidualna lub grupa wsparcia).
Jeśli masz przyjaciół, rodzinę, to należy im zakomunikować wprost: „bardzo mi go brakuje, nie umiem żyć sama, proszę, żebyś/aś był/a obok”.
Często po śmierci małżonka kobieta pozostaje dodatkowo sama finansowo czy gospodarczo , więc warto sprawdzić, czy ma Pani prawo do świadczeń (np. emerytura, renta wdowia, pomoc Urzędu Skarbowego, ZUS).
Nie musi Pani teraz „zgrać się z życiem”, „ruszyć z nowa”, „zamknąć” tę żałobę na siłę gdyż najważniejsze jest, aby Pani przetrwała ból. Może Pani mówić do męża, pisać do niego, rozmawiać o nim, płakać gdyż to wszystko jest częścią żałoby, nie „słabością”.
To, że napisałaś Pani na forum, jest już krokiem w kierunku: „nie potrafię samodzielnie, szukam pomocy”. Jestem tu, abyś mogła mówić dalej, bez oceny, bez cicho „przytłumiania” bólu. Może Pani także korzystać z bezpłatnych telefonów zaufania.