Left ArrowWstecz

Nie radzę sobie po śmierci męża na raka i zaczęłam pić – jak dalej żyć w żałobie?

Treść wrażliwa
Dzień dobry mój mąż zmarł na raka w lutym zmarł w domu opiekowałam się nim nie umiem żyć poradzić sobie bez niego płacze brakuje mi go mam 54 lata ja chyba umarłam z nim zaczęłam pić tak bardzo mi go brakuje proszę mi pomóc Izabela
User Forum

Izabela

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Izabelo, proszę przyjąć wyrazy najgłębszego współczucia; to, że czuje Pani tak ogromną pustkę po stracie męża, jest dowodem na Pani wielką miłość, ale nie może Pani zostawać z tym bólem sama. Sięganie po alkohol tylko pogłębia depresję i odbiera siły do przetrwania żałoby, dlatego najważniejszym krokiem jest teraz natychmiastowe zwrócenie się po pomoc do psychiatry, psychoterapeuty lub zadzwonienie pod bezpłatny numer zaufania 116 123. Zasługuje Pani na wsparcie i profesjonalną opiekę, aby ból stał się możliwy do zniesienia, dlatego proszę o siebie zawalczyć i pozwolić innym sobie pomóc w tym najtrudniejszym czasie. Pani mąż na pewno chciałby, aby zaopiekowała się Pani sobą z taką samą oddaniem, z jakim opiekowała się Pani nim do końca.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Dzień dobry. Bardzo mi przykro. Są grupy dedykowane osobom w żałobie i terapeuci, którzy specjalizują się w pracy z klientami w kryzysie straty. 

Przytulam Panią i z całego serca polecam poszukać wsparcia. 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Izabelo,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Uważam, że jest Pani w ogromnym bólu i żałobie... strata męża, zwłaszcza po tak bliskiej opiece, potrafi zostawić pustkę, która przytłacza wszystko i to, że Pani płacze i tak bardzo tęskni, jest naturalną częścią tego procesu, choć bardzo trudną do uniesienia.Sądzę też, że picie alkoholu może na chwilę znieczulać ale w dłuższym czasie pogłębia ten ból i samotność, dlatego ważne jest, żeby nie zostawała Pani z tym sama. Proszę spróbować sięgnąć po realne wsparcie: ktoś bliski, psycholog, grupa wsparcia dla osób w żałobie to może być pierwszy, bardzo ważny krok. Na teraz proszę (jeśli mogę coś zalecić) spróbować jednego małego kroku dziennie: zadbać o siebie choć odrobinę (posiłek, krótki spacer, rozmowa z kimś). Według mojej opinii nie musi Pani wiedzieć „jak żyć dalej”: wystarczy, że dziś Pani wytrzyma i nie będzie z tym sama.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Izabelo

 

 Szczerze współczuję tej straty i łączę się w bólu, gdyż sam w lutym pochowałem najbliższą mi osobę.  Stan, jaki Pani opisuje,  jest głębokim, bolesnym przeżyciem  po utracie człowieka, z którym dzieliła Pani życie, a ta wypalenie i poczucie, że umarła z nim razem, niewielu jest w stanie zrozumieć tak dobrze jak osoba przeżywająca taki kryzys.

 

Ciągły płacz i tęsknota  za mężem, myśli, ze nie umie Pani „żyć dalej” i głośno się z nim żegna too naturalny, choć bardzo bolesny, proces żałoby, zwłaszcza po śmiertelnej chorobie raka i długiej opiece.
Często po śmierci męża kobieta czuje się „połamana”, jakby sama też „została zabrana”, ponieważ w jej tożsamości był głęboko zakorzeniony jako mąż, opiekun, partner i przyjaciel.

Nie próbuję „zlekceważyć” bólu ani nie mówię „przetrwaj i z czasem będzie lepiej”, ale warto, aby Pani  wiedziała wiedziała  że emocje, które odczuwa (płacz, samotność, poczucie, że „nie potrafię żyć”), są normalne, choć teraz ogromne i paraliżujące z racji tego, że rozpoczyna Pani trudny proces żałoby, a nie musi „samodzielnie” go ogarniać. 

Jeśli zaczęła Pani mocniej pić, aby zagłuszyć ból, to bardzo ważne, aby  o tym powiedzieć choćby lekarzowi rodzinnemu lub psychologowi. Nadmierne picie zwiększa smutek, wywołuje dodatkowe problemy zdrowotne i utrudnia poradzenie sobie z żałobą.

Należy zachować podstawowe rytuały jak odpoczynek, jedzenie, krótkie spacery nawet jeśli w Pani głowie krążą myśli, że nie ma sensu. Warto skorzystać z psychologicznej pomocy specjalistycznej dla osób w żałobie (terapia indywidualna lub grupa wsparcia).

Jeśli masz przyjaciół, rodzinę, to należy im zakomunikować  wprost: „bardzo mi go brakuje, nie umiem żyć sama, proszę, żebyś/aś był/a obok”.

Często po śmierci małżonka kobieta pozostaje dodatkowo sama finansowo czy gospodarczo , więc warto sprawdzić, czy ma Pani prawo do świadczeń (np. emerytura, renta wdowia, pomoc Urzędu Skarbowego, ZUS).

Nie musi Pani teraz „zgrać się z życiem”, „ruszyć z nowa”, „zamknąć” tę żałobę na siłę gdyż  najważniejsze jest, aby Pani przetrwała ból.  Może Pani mówić do męża, pisać do niego, rozmawiać o nim, płakać gdyż to wszystko jest częścią żałoby, nie „słabością”.

To, że napisałaś Pani na forum, jest już krokiem w kierunku: „nie potrafię samodzielnie, szukam pomocy”. Jestem tu, abyś mogła mówić dalej, bez oceny, bez cicho „przytłumiania” bólu. Może Pani także korzystać z bezpłatnych telefonów zaufania. 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

Dziekuję za wiadomość. 

 

„Pani Izabelo, słyszę, jak bardzo Pani cierpi i jak ogromna jest Pani tęsknota. Strata męża, zwłaszcza po chorobie, przy której była Pani blisko i opiekowała się nim do końca, zostawia w sercu ogromną pustkę. To naturalne, że teraz wszystko wydaje się trudne, a życie bez niego - nie do wyobrażenia.

 

To, że Pani płacze i że tak bardzo za nim tęskni, jest wyrazem miłości, która nadal w Pani jest. Ta miłość nie znika wraz ze śmiercią bliskiej osoby.

 

Martwi mnie jednak to, że zaczęła Pani sięgać po alkohol, żeby poradzić sobie z bólem. To może przynieść chwilową ulgę, ale na dłuższą metę pogłębia cierpienie i samotność. Zasługuje Pani na pomoc, która naprawdę Panią wesprze, a nie zaszkodzi.

 

Nie musi Pani przez to przechodzić sama. Warto, żeby miała Pani obok siebie kogoś, z kim można o tym mówić - psychologa, terapeutę, albo nawet grupę wsparcia dla osób w żałobie. Rozmowa naprawdę może przynieść ulgę, nawet jeśli na początku wydaje się to trudne.

 

Na teraz ważne są małe kroki: zadbać o siebie choć trochę -  zjeść coś, spróbować się przespać, wyjść na krótki spacer. I jeśli to możliwe, skontaktować się z kimś zaufanym - kimś, kto może po prostu być obok.

 

To, co Pani czuje, jest bardzo bolesne, ale nie oznacza, że tak będzie zawsze. Z czasem ten ból może się zmienić - nie zniknie miłość ani pamięć o mężu, ale może pojawić się więcej przestrzeni na oddychanie i życie dalej.

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dzień dobry. Nie wiem ,czy dobrze trafiłem
Dzień dobry Nie wiem ,czy dobrze trafiłem . Ale jakiś czas temu miałem katastrofalną dla mnie sytuację związąną z czynnościami seksualnymi ,kiedy byłem pod wpływem alkoholu . Cały czas wraca do mnie ta sytuacja .Nie wiem dlaczego to zrobiłem ,ani co mną wtedy kierowało. Brzydzę się jej i chciałbym cofnąć czas. Jej mi wstyd. Nie potrafię sobie tego w głowie poukładać . Nie mogę przez to normalnie myśleć. Z racji,iż kształcę się -to nie mam niestety środków na płatną poradę ,terapię oraz chciałbym zachować pełną anonimowość. Proszę o odpowiedz
Dobry wieczór, Od 2 lat jestem w związku z mężczyzna. Nasza znajomość zaczęła się nieco inaczej niż zazwyczaj, raczej byłam nim zniechęcona. Jest osoba bardzo dominująca, musi mieć ostatnie słowo, nie przebiera w słowach, jest nerwowy. Myśle nad zakończeniem związku już od początku, ale jeśli mam być szczera ze sobą, uważam ze jedyne co mnie przy nim trzyma to to ze ułatwia mi życie w sensie finansowym- nie jest nie wiadomo jak zamożny po prostu- mogę jeździć autem które mi pożycza, mieszkać w jego domu, finanse nie pozwalają mi na życie samej, on zawsze mówił ze mam zarabiać na siebie a on się reszta zajmę. Niestety nabrał kredytów i teraz potrafi mi wypominać paro złotowe sytuacje. Jest narcyzem i manipulantem- to tak w wielkim skrócie. Miał ciężkie życie rodzinne, jego ojciec gwałcil jego matkę na jego oczach, jego brat miał już 3 próby samobójcze przy jednej z nich byłam i go ratowałam. Nie śpi spokojnie ciagle go coś trapi. Jest mi naprawdę go szkoda bo ma ogromny potencjał ale cały czas oddaje się tej rodzinie która tak bardzo go skrzywdziła. Oni nie wiedza o tym ze ja wiem wiele o ich przeszłości i nie mogę przebywać w ich otoczeniu widząc te sztuczne uśmieszki i udawanie ze wszystko jest ok. Mam duże „jaja” i zawsze mówię ludziom rzeczy w twarz, ale tutaj nie chce się w to wtrącać. Przez ta jego przeszłość ma negatywne podejście do życia, wszystko neguje, ja jestem światła osoba która ma wiele pomysłów i cieszy się z małych rzeczy. Miałam i mam problemy z depresja i jestem wrażliwa na piękno ból cierpienie, dużo rzeczy robi na mnie wrażenie. Nie wiem co to znaczy kochać ale coś mi w środku mówi ze to na pewno miłość nie jest. Po prostu on posiada coś czego moi byli partnerzy nie posiadali każdy znajomy czy to jego czy mój dziwi się ze z nim jestem. Osaczają mnie jego rodzinne problemy, ja naprawdę nie chce się otaczać toksycznoscia, złymi ludźmi bo to tylko mnie dołuje, depresje miałam stwierdzona już 7 lat temu ale to dopiero od miesiąca jak zaczęłam brać leki afobam i cital. Złe to wpływa na moje libido co partnera denerwuje, lekarz zalecił brać leki przez pół roku a on chce żebym je odstawiła. Jak dla mnie to krzywdzące- gdyby to on miał taka sytuacje nie miałabym z tym problemu bo ważniejsze byłoby dla mnie zdrowie psychiczne mojego partnera i mówiąc nieskromnie poslalabym go do psychologa, ale wiem ze on nie pójdzie bo jak on uważa: on nigdy nie jest problemem. dzisiaj była kolejna próba jego brata, jego rodzina ma go gdzieś, tak jak i mojego partnera. Ale on się mega tym przejmuje, tylko ze odbija się to głośnym echem na naszym związku. Pytałam czy nie chce pogadać to mnie odrzuca krzyczy ze już się nagadał chodzi po prostu w powietrzu wisi czarna chmura czuje zła atmosferę i wiem ze jeden mały zgrzyt i będzie afera. Ja już nawet nie chce wiedzieć co się działo chce spokoju i kogoś kto nie będzie wampirem obok mnie zzerajacym moja energię. Choć rozumiem ze to wynika z jego przeszłości i ciężko mi go zostawić w takiej sytuacji to jednak pragnę zakończenia tego związku. Jak to zrobić? Wiem ze to na pewno będzie pełne emocji starcie ale nawet nie wiem jak to zacząć. Chciałabym Szczęścia dla niego i dla nas ale on ma kompletnie odrębny mindset. Jemu się nie da nic przemówić. Co zrobić? Będę bardzo wdzięczna za jakakolwiek pomoc.
TW. Poczucie bezpieczeństwa przy osobach, którym ufam. Czy na tym to właśnie polega?
Czy jeśli komuś ufam (na przykład przyjaciel lub przyjaciółka, których traktuje jak brata i siostrę), to normalne, że czuje się przy nich bezpiecznie? Dzisiaj miałam próbę samobójczą, i gdy już się trochę uspokoiłam to oparłam się o drzwi pokoju mojego przyjaciela, żeby się trochę uspokoić i pomogło. Po chwili nawet zasnęłam na podłodze nie wiedząc kiedy
Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie
Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce.
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce. Na początku było wszystko w porządku, później stwierdził, że nic mnie nie obchodzi, że myślę tylko o sobie, zaczął mnie obwiniać o to, że nie zaspokajam jego potrzeb małżeńskich. Powiedział mi to dopiero, jak wyjechałam. Cały czas sugerował, że lepiej będzie, jak poznam kogoś innego, kto mnie doceni, na zmianę robił mi wyrzuty i przepraszał. Parę dni temu dowiedziałam się, że spotyka się z inną, gdy pytam o to czy kogoś poznał, zawsze zaprzeczał. Nie wiem, co robić, jestem w rozsypce, od kilku dni nie mogę nic przełknąć, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.