
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Wątpliwości i...
Wątpliwości i niepewność w związku po odkryciu zainteresowań żony kolegą z pracy
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Panie Łukaszu. Z tego co Pan opisuje nie widzę przesłanek, by uznać, że żona dopuściła się zdrady czy planuje odejście. Bardziej wygląda to na sytuację, w której otwarcie powiedziała o swoich uczuciach i świadomie stara się utrzymać wobec nich granice. Rozumiem jednak, że ta informacja uruchomiła w Panu lęk i niepewność. Warto teraz skupić się na tym, co dzieje się między Państwem tu i teraz, zamiast wracać do szczegółów dotyczących tej osoby. Jeśli mimo zapewnień żony niepokój nie będzie się zmniejszał, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub terapię par, aby wspólnie odbudować poczucie bezpieczeństwa w relacji.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Sama informacja, że partnerce spodobał się ktoś inny, może bardzo mocno uderzyć w poczucie bezpieczeństwa w związku — szczególnie gdy dowiadujemy się, że trwało to dłuższy czas. Warto jednak oddzielić uczucie od działania. Zauroczenie inną osobą może pojawić się nawet w dobrych, kochających relacjach, a nie musi oznaczać chęci zdrady czy braku miłości.
Z tego, co Pan opisuje, żona nie rozwijała tej relacji — nie było kontaktu, flirtu ani przekraczania granic. Jednocześnie Pana niepokój jest zrozumiały, bo mogło zaboleć przede wszystkim to, że przez półtora roku Pan o tym nie wiedział.
Warto teraz bardziej skupić się na odbudowaniu poczucia bezpieczeństwa między Wami niż na szukaniu kolejnych szczegółów. Pomocna może być spokojna rozmowa o tym, co ta sytuacja uruchomiła w Panu i czego oboje potrzebujecie, żeby czuć się blisko.
Czasem w takich sytuacjach nie chodzi tylko o samą osobę trzecią, ale o lęk: „czy nadal jestem ważny?”, „czy jestem wystarczający?”. I właśnie temu warto się przyjrzeć.
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Czytając to, co Pan napisał, mam wrażenie, że najbardziej boli Pana nie sam fakt, że żonie spodobał się ktoś inny, ale to, że poczuł Pan niepewność i myśl: „skoro wiedziała o tym półtora roku, to czy są jeszcze rzeczy, o których nie wiem?”. To właśnie ten lęk wydaje się teraz najbardziej obciążający. Samo to, że komuś w związku może spodobać się inna osoba, jest czymś, co może się zdarzyć. Ważne jest jednak, co człowiek z tym robi. Z Pana opisu wynika, że żona nie szukała z nim kontaktu ani nie budowała żadnej relacji, a jednocześnie mówi, że Pana kocha, zależy jej na Was i nic między Wami się nie zmieniło.
Rozumiem jednak, że dodanie go do znajomych mogło Pana zaboleć, bo dla Pana mogło to wyglądać jak przekroczenie pewnej granicy. Dla niej mogło być tylko chwilową ciekawością, ale dla Pana dotknęło to czegoś bardzo ważnego, bo poczucia bezpieczeństwa.
Widać też, że nie chce Pan być zaborczy ani jej kontrolować. Bardziej chce Pan zrozumieć, co się stało i odzyskać spokój. To, że nadal czuje Pan żal czy lęk, jest normalne, emocje nie znikają tylko dlatego, że rozum mówi „powinienem odpuścić”.
Z tego, co Pan opisuje, w Waszej relacji nadal jest dużo dobrego: miłość, bliskość, plany i intymność. Jedna trudna sytuacja nie musi oznaczać zagrożenia dla całego związku. Wygląda bardziej na to, że ta sytuacja mocno uruchomiła Pana lęk przed utratą i potrzebę poczucia bezpieczeństwa.
Jakub Pawłowski
Z tego, co opisujesz, najbardziej uderza mnie to, że nie zmagasz się tylko z tym, co zrobiła Twoja żona, ale przede wszystkim z własnym lękiem i niepewnością. To są dwie różne rzeczy. Sam fakt, że ktoś może poczuć chwilową sympatię czy zauroczenie, nie jest czymś niezwykłym – ważniejsze jest to, co z tym robi. Z Twojego opisu wynika, że żona nie nawiązała z tym mężczyzną relacji, nie szukała kontaktu, sama odczuwała z tego powodu dyskomfort i ostatecznie zdecydowała się powiedzieć Ci prawdę, choć bała się Twojej reakcji.
Rozumiem też, dlaczego boli Cię to, że przez półtora roku o tym nie wiedziałeś i że dodała go do znajomych z ciekawości. To mogło zachwiać Twoim poczuciem bezpieczeństwa. Jednocześnie nie widzę w tym opisie jednoznacznych przesłanek świadczących o zdradzie czy świadomym przekraczaniu granic. Bardziej wygląda to na wewnętrzny konflikt, z którym próbowała sobie poradzić.
Zastanów się, czy dziś walczysz z faktami, czy z wyobrażeniami o tym, co mogłoby się wydarzyć. Lęk często podpowiada najgorsze scenariusze, mimo że nie ma na nie dowodów. Jeśli dziś mówi, że Cię kocha, planujecie wspólną przyszłość, bliskość między Wami nie osłabła, a jej zachowanie jest spójne z tymi deklaracjami, to warto oprzeć się właśnie na tym, a nie na katastroficznych myślach.
Nie oznacza to, że masz udawać, że nic nie czujesz. Daj sobie prawo do tych emocji, ale postaraj się nie wracać do ciągłego wypytywania. Zaufanie odbudowuje się nie przez kolejne przesłuchania, lecz przez obserwowanie, czy druga osoba jest konsekwentna i wiarygodna w codziennym życiu. Jeśli z czasem Twój lęk nie będzie słabł mimo braku nowych powodów do niepokoju, warto przyjrzeć się temu, skąd bierze się potrzeba ciągłego upewniania się. Czasami to właśnie własny lęk, a nie zachowanie partnera, staje się największym przeciwnikiem relacji.
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Pana obecne emocje to naturalny lęk przed utratą bezpiecznej więzi oraz poczucie zranienia z powodu faktu, że żona przez półtora roku ukrywała przed Panem swoje zaangażowanie myślowe w inną relację. To, co Pan czuje, nie wynika z rzekomej „zaborczości” czy Pana winy, lecz jest sygnałem, że Pana zaufanie zostało nadszarpnięte, a próba szybkiego stłumienia tego bólu poprzez deklarację, że „nie ma Pan żalu”, jedynie potęguje wewnętrzny konflikt i utrudnia realne poradzenie sobie z sytuacją. Aby odzyskać spokój i nie zadręczać się domysłami, nie musi Pan udawać, że nic się nie stało – zamiast drążyć szczegóły o koledze, warto skupić się na odbudowaniu pełnej szczerości w Waszym małżeństwie i w razie potrzeby rozważyć wspólną konsultację u terapeuty par, która pomoże Panu bezpiecznie ułożyć te myśli.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, że Pana żonie spodobał się inny mężczyzna, nie świadczy o zdradzie. Żona mówi otwarcie o tym co czuła, nie ukrywa tego i ja bym się na tym skupił. Nie można być księciem, który więzi księżniczkę w wysokiej wieży bez dostępu do innych. Każdy człowiek ma wachlarz emocji, tych mniej lub bardziej chcianych. Ale ważne jest co się zadziewa w Panu, odkąd posiada Pan te informację. Wachlarz emocji, który jak mi się wydaje zaczyna się powiększać, wywołując w Panu niechciane stany emocjonalne. Proszę wrócić do chwili, kiedy się poznaliście. Jaka wtedy była, jakie uczucia Panu towarzyszyły a jakie są aktualnie? Kocha Pan żonę. Proszę z nią otwarcie o tym porozmawiać i przedstawić swój punkt widzenia.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Mam wrażenie, że od tygodnia nie próbuje Pan odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żona Pana kocha. To już Pan wie. Próbuje Pan odpowiedzieć na pytanie, którego niestety nie da się rozstrzygnąć: „Czy mogę mieć stuprocentową pewność, że nigdy nic się nie wydarzy?”.Problem polega na tym, że żaden związek nie daje takiej gwarancji. Nawet gdyby żona przez kolejne miesiące odpowiadała na wszystkie pytania, z czasem mogłyby pojawić się następne. Lęk bardzo często domaga się kolejnych zapewnień, ale rzadko się nimi zaspokaja.
Zastanawiam się nad czymś innym. Pisze Pan, że żona bała się Panu o tym powiedzieć, bo obawiała się Pana reakcji. Czy możliwe, że oboje znaleźli się Państwo w sytuacji, w której ona zaczęła ukrywać trudne emocje ze strachu, a Pan zaczął coraz bardziej ich szukać, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa? Taki mechanizm potrafi napędzać się wzajemnie, choć żadna ze stron nie ma złych intencji.
Chciałabym zostawić Panu trzy pytania:
Co musiałoby się wydarzyć, żeby poczuł Pan, że może znowu zaufać i czy jest to w ogóle osiągalne?
Czy dziś bardziej obserwuje Pan zachowanie żony, czy własne wyobrażenia o tym, co mogłoby się wydarzyć?
Gdyby ta sama historia spotkała Pana najlepszego przyjaciela, co powiedziałby mu Pan o jego małżeństwie?
Z Pana opisu wyłania się obraz związku, w którym nadal jest bliskość, wspólne plany i czułość. Być może warto nie walczyć już z przeszłością, tylko obserwować, jak wygląda Wasza relacja dzisiaj. To właśnie codzienność, a nie pojedyncza rozmowa, najwięcej mówi o kondycji małżeństwa.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Dzień dobry, na zajęciach z jednego przedmiotu u pani dziekan, czuję presję, że muszę jej przedstawić swoją pracę i wszystko co mam. Wtedy czuję blokadę słowną, zaczynam milczeć i czuję pracę swojego serca.
Jak sobie z tym poradzić?
Podobną sytuację miałam w trzecim semestrze (obecnie jestem na piątym) i w liceum. W liceum podobna sytuacja skończyła się słowami polonistki ,, ja to wszystko wiem z obserwacji,,. Rozmawiałam na ten temat z koleżanką i powiedziała, że jest to normalne i zaproponowała, aby powiedzieć o tym pani dziekan. Chciałabym to zrobić, ale boję się do niej podejść i o tym powiedzieć, bo na samą myśl się trzęsę i wiem, że nic nie powiem.
Mam problem z uspokojeniem się. Ostatnio przeżywam taki okres, gdzie wzięłam kredyt z moim partnerem na mieszkanie, od roku mam chęć zmiany pracy, ponieważ nie odnajduje się w niej, od pół roku szukam i bez skutku. Martwią mnie finanse, gdyż jeszcze pomagają mi delikatnie rodzice, za chwilę przekroczę 26 lat i zacznę płacić podatek.. Nie wiem, jak o tym wszystkim myślę, to mam natłok emocji i nie mogę się uspokoić. Mój partner powiedział mi logiczne rozwiązania i są one bardzo rozsądne, ale ja dalej nie potrafię się uspokoić. Myślę, że nie pomogło też regularne palenie marihuany. Mamy już postanowienie, że rezygnujemy z tego, bo tak jak napisałam, uważam, że to bardzo mi wpłynęło na psychikę i to do tego stopnia, że ciężko mi już sobie poradzić z tym samej. Do tego dochodzi lęk przed rozmową z ludźmi, których nie znam. Tak jak czuję się dobrze przy osobach, którym ufam, tak jak mam rozmawiać z kimś, kogo nie znam (np. na festiwalu), to mam pustkę w głowie, unikam tego, obawiam się, z natury jestem raczej introwertykiem. Dodatkowo jeszcze ostatnio na wyjeździe miałam problem z komunikacją do dziewczyn, które bardzo dobrze znałam, chodzi o komunikację problemów, jak coś mi nie pasuje. Nie umiem ukrywać emocji, ale też miałam gigantyczny problem, żeby powiedzieć, o co mi chodzi, i żeby to było w sposób miły i nieagresywny (jest to problem, który mam na co dzień). Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu emocje mnie zalewają, a ja w nich tonę. Chciałabym pójść na terapię (już byłam na jednej na poznawczo behawioralnym, żeby właśnie nauczyć się kontrolować emocje i zmieniać perspektywę i myślenie, ale chyba już nie potrafię odnaleźć efektów tych sesji), ale nie wiem nawet w jakim nurcie. Mogę prosić o radę?

