Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wątpliwości i niepewność w związku po odkryciu zainteresowań żony kolegą z pracy

Witam jakiś czas temu na gorąco zadawalem pytanie na temat mojego związku ale dużo się zmieniło więc chciałbym dowiedzieć się co dokładnie teraz czuję . Tydzień temu w rozmowie z żoną wszedl temat jakie osoby nam sie podobają w pracy ja powiedziałem odrazu o takiej osobie który była kiedyś i opisałem moje uczucia zapytałem o to samo żonę która szybko opowiedziała o innym koledze z pracy z kiedyś. Zapytałem się czy jest ktoś inny jeszcze obecnie ona starała się unikać odpowiedzi ale pod moim naciskiem ugięła się i powiedziała że podoba się jej jeden kolega z pracy od półtorej roku ale jakoś sobie radzi z tym opisała te uczucie że denerwuje się jak on obok niej przechodzi rozprasza ją ale już jest lepiej i jakoś sobie z tym radzi zaniepokoiły mnie dwa fakty to że żona powiedziała sobie że z tym sobie jakoś radzi i starała mi się o tym powiedzic od półtora roku oraz po drugie że po tak długim okresie 2 tygodnie temu sama dodała go do znajomych żeby zobaczyć jego zdjęcia z ciekawości jak przyznała. Po rozmowie zrobiło mi się bardzo przykro nie mogę funkcjonować od tygodnia. Z jej strony co powiedziała żeby to wszystko wyjaśnić to to że dodała tą osobę z ciekawości zastanawiała się nad tym godzinę czy dobrze robi nie miała zamiaru się z nim kontaktować w jakikolwiek sposób nie rozmawiała z nimi nigdy w pracy mi opisała to że ma takie leki z dzieciństwa w stosunku do mężczyzn stresuje się przy nich szczególnie przy takim który jej się podoba bardzo się ona przejmuje jak wchodzimy na tą rozmowę o tej sytuacji a też nie chciała mi o tym powiedzieć przez tak długi czas bo myślała że się zdenerwuje a kocha mnie i zależy jej na nas w naszych strefach intymnych nic nie wygasło na codzień też nic się nie zmieniło. Co mam zrobić odpuścić temat skupić się na tym co teraz nie chce czuć do niej żadnego żalu a ona go we mnie widzi nie wiem czy to jest złe co zrobiła czy to też moja wina może nie powinienem wchodzić na ten temat jeżeli mówiła że wszystko jest pod kontrolą i stara się dystansować do takich rzeczy a maksymalne zbliżenie do tej osoby to to że może jedynie zobaczyć jej zdjęcia nie chce jej zadręczać rozgrzebywać tematu jak mam sam ze swoimi myślami sobie poradzić dziś nie chciałem jej już zadręczać i powiedziałem jej że nie mam żalu już ale jednak coś w środku czuję taki strach że coś ukrywała że ktoś się jej spodobał ale czy faktycznie to dobre może nie powinienem być tak zaborczy i dać jej przestrzeń myślową i nie wypytywać się o takie rzeczy w przyszłości. Mówi że mnie kocha mamy plany dzieci nasza miłość w łóżku jest na najlepszym poziomie od lat.
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Łukaszu. Z tego co Pan opisuje nie widzę przesłanek, by uznać, że żona dopuściła się zdrady czy planuje odejście. Bardziej wygląda to na sytuację, w której otwarcie powiedziała o swoich uczuciach i świadomie stara się utrzymać wobec nich granice. Rozumiem jednak, że ta informacja uruchomiła w Panu lęk i niepewność. Warto teraz skupić się na tym, co dzieje się między Państwem tu i teraz, zamiast wracać do szczegółów dotyczących tej osoby. Jeśli mimo zapewnień żony niepokój nie będzie się zmniejszał, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub terapię par, aby wspólnie odbudować poczucie bezpieczeństwa w relacji.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Sama informacja, że partnerce spodobał się ktoś inny, może bardzo mocno uderzyć w poczucie bezpieczeństwa w związku — szczególnie gdy dowiadujemy się, że trwało to dłuższy czas. Warto jednak oddzielić uczucie od działania. Zauroczenie inną osobą może pojawić się nawet w dobrych, kochających relacjach, a nie musi oznaczać chęci zdrady czy braku miłości.

Z tego, co Pan opisuje, żona nie rozwijała tej relacji — nie było kontaktu, flirtu ani przekraczania granic. Jednocześnie Pana niepokój jest zrozumiały, bo mogło zaboleć przede wszystkim to, że przez półtora roku Pan o tym nie wiedział.

Warto teraz bardziej skupić się na odbudowaniu poczucia bezpieczeństwa między Wami niż na szukaniu kolejnych szczegółów. Pomocna może być spokojna rozmowa o tym, co ta sytuacja uruchomiła w Panu i czego oboje potrzebujecie, żeby czuć się blisko.

Czasem w takich sytuacjach nie chodzi tylko o samą osobę trzecią, ale o lęk: „czy nadal jestem ważny?”, „czy jestem wystarczający?”. I właśnie temu warto się przyjrzeć.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

Czytając to, co Pan napisał, mam wrażenie, że najbardziej boli Pana nie sam fakt, że żonie spodobał się ktoś inny, ale to, że poczuł Pan niepewność i myśl: „skoro wiedziała o tym półtora roku, to czy są jeszcze rzeczy, o których nie wiem?”. To właśnie ten lęk wydaje się teraz najbardziej obciążający. Samo to, że komuś w związku może spodobać się inna osoba, jest czymś, co może się zdarzyć. Ważne jest jednak, co człowiek z tym robi. Z Pana opisu wynika, że żona nie szukała z nim kontaktu ani nie budowała żadnej relacji, a jednocześnie mówi, że Pana kocha, zależy jej na Was i nic między Wami się nie zmieniło.

Rozumiem jednak, że dodanie go do znajomych mogło Pana zaboleć, bo dla Pana mogło to wyglądać jak przekroczenie pewnej granicy. Dla niej mogło być tylko chwilową ciekawością, ale dla Pana dotknęło to czegoś bardzo ważnego, bo poczucia bezpieczeństwa.

Widać też, że nie chce Pan być zaborczy ani jej kontrolować. Bardziej chce Pan zrozumieć, co się stało i odzyskać spokój. To, że nadal czuje Pan żal czy lęk, jest normalne, emocje nie znikają tylko dlatego, że rozum mówi „powinienem odpuścić”.

Z tego, co Pan opisuje, w Waszej relacji nadal jest dużo dobrego: miłość, bliskość, plany i intymność. Jedna trudna sytuacja nie musi oznaczać zagrożenia dla całego związku. Wygląda bardziej na to, że ta sytuacja mocno uruchomiła Pana lęk przed utratą i potrzebę poczucia bezpieczeństwa.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Z tego, co opisujesz, najbardziej uderza mnie to, że nie zmagasz się tylko z tym, co zrobiła Twoja żona, ale przede wszystkim z własnym lękiem i niepewnością. To są dwie różne rzeczy. Sam fakt, że ktoś może poczuć chwilową sympatię czy zauroczenie, nie jest czymś niezwykłym – ważniejsze jest to, co z tym robi. Z Twojego opisu wynika, że żona nie nawiązała z tym mężczyzną relacji, nie szukała kontaktu, sama odczuwała z tego powodu dyskomfort i ostatecznie zdecydowała się powiedzieć Ci prawdę, choć bała się Twojej reakcji.

Rozumiem też, dlaczego boli Cię to, że przez półtora roku o tym nie wiedziałeś i że dodała go do znajomych z ciekawości. To mogło zachwiać Twoim poczuciem bezpieczeństwa. Jednocześnie nie widzę w tym opisie jednoznacznych przesłanek świadczących o zdradzie czy świadomym przekraczaniu granic. Bardziej wygląda to na wewnętrzny konflikt, z którym próbowała sobie poradzić.

Zastanów się, czy dziś walczysz z faktami, czy z wyobrażeniami o tym, co mogłoby się wydarzyć. Lęk często podpowiada najgorsze scenariusze, mimo że nie ma na nie dowodów. Jeśli dziś mówi, że Cię kocha, planujecie wspólną przyszłość, bliskość między Wami nie osłabła, a jej zachowanie jest spójne z tymi deklaracjami, to warto oprzeć się właśnie na tym, a nie na katastroficznych myślach.

Nie oznacza to, że masz udawać, że nic nie czujesz. Daj sobie prawo do tych emocji, ale postaraj się nie wracać do ciągłego wypytywania. Zaufanie odbudowuje się nie przez kolejne przesłuchania, lecz przez obserwowanie, czy druga osoba jest konsekwentna i wiarygodna w codziennym życiu. Jeśli z czasem Twój lęk nie będzie słabł mimo braku nowych powodów do niepokoju, warto przyjrzeć się temu, skąd bierze się potrzeba ciągłego upewniania się. Czasami to właśnie własny lęk, a nie zachowanie partnera, staje się największym przeciwnikiem relacji.


Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pana obecne emocje to naturalny lęk przed utratą bezpiecznej więzi oraz poczucie zranienia z powodu faktu, że żona przez półtora roku ukrywała przed Panem swoje zaangażowanie myślowe w inną relację. To, co Pan czuje, nie wynika z rzekomej „zaborczości” czy Pana winy, lecz jest sygnałem, że Pana zaufanie zostało nadszarpnięte, a próba szybkiego stłumienia tego bólu poprzez deklarację, że „nie ma Pan żalu”, jedynie potęguje wewnętrzny konflikt i utrudnia realne poradzenie sobie z sytuacją. Aby odzyskać spokój i nie zadręczać się domysłami, nie musi Pan udawać, że nic się nie stało – zamiast drążyć szczegóły o koledze, warto skupić się na odbudowaniu pełnej szczerości w Waszym małżeństwie i w razie potrzeby rozważyć wspólną konsultację u terapeuty par, która pomoże Panu bezpiecznie ułożyć te myśli.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, że Pana żonie spodobał się inny mężczyzna, nie świadczy o zdradzie. Żona mówi otwarcie o tym co czuła, nie ukrywa tego i ja bym się na tym skupił. Nie można być księciem, który więzi księżniczkę w wysokiej wieży bez dostępu do innych. Każdy człowiek ma wachlarz emocji, tych mniej lub bardziej chcianych. Ale ważne jest co się zadziewa w Panu, odkąd posiada Pan te informację. Wachlarz emocji, który jak mi się wydaje zaczyna się powiększać, wywołując w Panu niechciane stany emocjonalne. Proszę wrócić do chwili, kiedy się poznaliście. Jaka wtedy była, jakie uczucia Panu towarzyszyły a jakie są aktualnie? Kocha Pan żonę. Proszę z nią otwarcie o tym porozmawiać i przedstawić swój punkt widzenia. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że od tygodnia nie próbuje Pan odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żona Pana kocha. To już Pan wie. Próbuje Pan odpowiedzieć na pytanie, którego niestety nie da się rozstrzygnąć: „Czy mogę mieć stuprocentową pewność, że nigdy nic się nie wydarzy?”.Problem polega na tym, że żaden związek nie daje takiej gwarancji. Nawet gdyby żona przez kolejne miesiące odpowiadała na wszystkie pytania, z czasem mogłyby pojawić się następne. Lęk bardzo często domaga się kolejnych zapewnień, ale rzadko się nimi zaspokaja.

Zastanawiam się nad czymś innym. Pisze Pan, że żona bała się Panu o tym powiedzieć, bo obawiała się Pana reakcji. Czy możliwe, że oboje znaleźli się Państwo w sytuacji, w której ona zaczęła ukrywać trudne emocje ze strachu, a Pan zaczął coraz bardziej ich szukać, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa? Taki mechanizm potrafi napędzać się wzajemnie, choć żadna ze stron nie ma złych intencji.

Chciałabym zostawić Panu trzy pytania:

Co musiałoby się wydarzyć, żeby poczuł Pan, że może znowu zaufać  i czy jest to w ogóle osiągalne?

Czy dziś bardziej obserwuje Pan zachowanie żony, czy własne wyobrażenia o tym, co mogłoby się wydarzyć?

Gdyby ta sama historia spotkała Pana najlepszego przyjaciela, co powiedziałby mu Pan o jego małżeństwie?

Z Pana opisu wyłania się obraz związku, w którym nadal jest bliskość, wspólne plany i czułość. Być może warto nie walczyć już z przeszłością, tylko obserwować, jak wygląda Wasza relacja dzisiaj. To właśnie codzienność, a nie pojedyncza rozmowa, najwięcej mówi o kondycji małżeństwa.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam. Chcę wiedzieć, czy moje problemy zdrowotne mogą wynikać na tle psychicznym.
Witam. Chcę wiedzieć, czy moje problemy zdrowotne mogą wynikać na tle psychicznym. Ogólnie mam 25 lat i jestem kobietą. Do marca nie miałam jakiś większych problemów ze stresem i zdrowiem, nerwy były na tle codziennym, ponieważ jestem dosyć wrażliwa, szybko się nakręcam, a niestety w mojej rodzinie jestem też uważana za tą, co zawsze wszystko rozwiąże (mam 3 młodszego rodzeństwa oraz rozbite małżeństwo rodziców). Zawsze tak było, że musiałam wysłuchiwać problemów, a sytuacja w domu wymagała ode mnie poświęceń. Pod koniec marca miałam tak jakby atak paniki, później zaczęły się bóle w klatce, ale też bóle w nadbrzuszu (prawdopodobnie refluks), ciężko mi uspokoić myśli i mam wrażenie, że nasilam obawy, dostałam leki od neurologa pramolan, ale bóle zostały, tak jak ciągłe myślenie o tym, czy te bóle nie są od serca (ekg miałam w normie), czy nie umrę, na noc też mi ciężko pozbierać to do kupy i słabo śpię, nie mam pomocy od doktor rodzinnej, ponieważ ona już określiła sprawę jasno, że to wszystko nerwy, a wizyta u psychiatry w mojej okolicy to czas oczekiwania ponad pół roku, tylko zastanawiam się, czy kolejna dawka leków by mi pomogła, skoro teraz bóle przy żebrach są dalej.
Problemy z agresją, lękami i derealizacją u 16-latki: Jak sobie pomóc?

(bardzo przepraszam, że tak się rozpisałam. Może nie będzie chciało się komuś tego czytać, ale potrzebuję pomocy ) 

Witam,

mam za 3 miesiące 17 lat i mam problemy z agresją, jakieś działania impulsywne, pustkę derealizacja itp i straszne lęki. Chciałabym napisać o tych lękach, bo strasznie utrudniają mi życie. Tak można powiedzieć, że przeszłam dużo różnych sytuacji, które może mogły pogłębić lęk np. brak obecności ojca, bo ciągle ma pracę i moja dziewczyna, która przez moją winę dość często mnie zostawiała, a ja zataczałam się w nałogi i myśli S itp. 

Rok temu, też w okresie zimowym miałam problem ze snem, raz nie mogłam usnąć, a potem już ciągle dzień w dzień bałam się, już jak robiła się noc. Robiło się ciemno, przyprawiało mnie to o straszne lęki, bo się nie wyśpię itp. To trwało z parę miesięcy, zawsze spałam w miarę regularnie 22-23, bo chciałam dobrze wstawać do szkoły i prowadzić zdrowy styl życia i raz coś się stało z moim telefonem i się zdenerwowałam i przejmowałam, to pamiętam i od tego czasu bałam się nocy. 

Nawet jak spałam z 2/3 godziny, to nie czułam się senna, a nawet jeśli to nie potrafiłam zasnąć. Jakoś z tego wyszłam sama ze wsparciem dziewczyny itp. Nie przejmuje się już tym, jakoś daję radę. Mam też lęk, że ktoś mnie zostawi, a głównie moja dziewczyna, bo tylko na niej mi tak zależy.

Nie dałabym rady już żyć, ona aż tak nie ma i dużo nie rozumiem. Może przez to, co jej zrobiłam kiedyś, przestała już mieć takie przywiązanie itp.

To strasznie przykre :/ Nie raz w kłótni zaczyna mówić, że mnie nie kocha itp. takim strasznie spokojnym tonem, mimo że widzi, że ja płaczę, ale ją to nie obchodzi. 

Doprowadza mnie do to szału i wszystkim rzucam i też na nią, bo nie wytrzymuje i się dosłownie tak jakby "bijemy".

W wakacje np. zaczęło boleć mnie w nocy żebro i bałam się, że jest złamane, a nad ranem moi rodzice mieli jechać nad morze, bo nie chciałam z nimi i tez googlowałam wszystko, co się da, że to może być to, to może być tamto i nie mogłam spać.

Nie mogłam wtedy oddychać, miałam takie ataki paniki.

Jak wstałam, to było okej, potem czułam lekkie bóle. 

Też się przejmowałam i to samo, po czasie przeszło. 

Przed wakacjami też na wf zdarzyło mi się, że gdy skakałam w dal, nagle zabolała mnie noga, że nie mogłam chodzić.

Pan mówił, że zerwałam mięsień możliwe, ale to jednak nie było to - pewnie zwykłe naciągnięcie bolało kilka dni, ale często coś mam z nogami, bo są nierozciągnięte takie itp. 

Jak powiedział, że to może być zerwanie, to siedziałam potem na ławce na dworze i dostałam strasznego ataku paniki.

Nie mogłam oddychać, byłam cala posztywniała.

Ręce miałam takie sztywne całe i prawie zemdlałam.

Chciałam zwymiotować, robiło mi się już ciemno przed oczami, ale jakoś dałam radę. Była przy mnie dziewczyna i dałam radę wstać i poszłam. Kolejna sytuacja - to pod koniec wakacji zaczęły mi się robić wzdęcia, bóle itp z brzuchem jakbym może stresowała się szkoła? Choć nie wiem do dziś, ale tak samo googlowałam wszystkie objawy, bałam się, że mam raka np i różne rzeczy. Byłam u lekarza z 2/3 razy u rodzinnego, miałam skierowanie na usg, było okej. Mimo to dalej się bałam i naczytałam się, że może mam torbiel na jajniku, bo też miałam zanik miesiączki, ale chyba aż ze stresu. Mamie powiedziałam, żeby zarejestrowała mnie do Pana ginekologa. 

Bałam się tak samo, bo mężczyzna, bo może jakiś zboczeniec. Mam po prostu też lęki przed mężczyznami, że chcą zrobić tylko jedno i mi nieswojo nawet przy własnym tacie.

Ale pojechałam i po prostu zrobił usg. Było wszystko dobrze... 

Jest dużo innych sytuacji. Miałam tak, że cokolwiek mnie zaboli, to wymyślam sobie każdą chorobę. Dziś dotykałam sobie żebra, na dole ten łuk żebrowy (chyba najprawdopodobniej to są te chrząstki), ale czułam, że po lewej jak dotykam, to przeskakuje, a po prawej to trochę bardziej trzeba się wgłębić, to tez przeskakuje, ale po tej lewej przy samym lekkim dość dotyku. Tak samo dostałam duszności itp. nie mogłam jeść ze stresu. Boję się strasznie...

Miałam tak w sumie od dawna takie przeskakiwanie, ale boję się, bo nie wiem, czy to normalne.. Nic mnie nie boli tak zbytnio czy coś, ale i tak boję się np. że to złamanie. 

Mam też tak przy robieniu czegoś np mycie rąk natrętne myśli, że muszę umyć kilka razy, bo inaczej coś się komuś stanie.

Jak wyrzucę śmieci na ziemię, zamiast na podłogę, że coś złego się stanie. Jak jestem na spacerze, to jak pójdę tą ścieżką, to ktoś mi zrobi krzywdę i to męczące.

Tak samo boję się w-f, mam dobrą aktywność, choć teraz mam straszny okres depresyjny i ciężko, ale i tak uprawiam sport.

W wakacje dużo jeżdżę rowerem, po 50 km, chodzę 20 tysięcy kroków dziennie, ćwiczę siłowo 3 razy w tygodniu.

Dalej to utrzymuje, tylko jak jest zimno, to robię mniej kroków (10k), ale na wf nie daje rady. Ciągle czuję się obserwowana i oceniana, bardzo się boję dni w szkole, gdy mam wf.

Pan też jest niemiły i wszyscy w klasie mnie nie lubią.

Nawet nie wiem czemu. Trochę to dziwne, nigdy nie było żadnych problemów, ja nic nie zrobiłam. 

Jestem w 3 klasie technikum hotelarskiego i same dziewczyny. Jak wiadomo one są najgorsze jakieś obgadywanie itp ... Niestety wiedziałam o tym, że może tak być i tak się stało po prostu, jedne tam się rządzą.

Jak usiądę nawet w jakiejś ławce "ich ławce" z tyłu to nieraz słyszałam, jak ich cala grupka mówi, że muszą odkażać, że jestem dzi**ką itp... razem ze swoją dziewczyną, bo jesteśmy w jednej klasie. Mam jedną przyjaciółkę (która właśnie słyszy, jak na nas gadają i mi to piszę), bo inna mnie zostawiła i trzyma się z nimi. Pewnie już każdemu nagadała. Zostawiła mnie już któryś raz i w niemiłej atmosferze i znowu dla kogoś innego;// 

A znamy się od 1 podstawówki, no cóż, więc dla mnie to są dość stresujące przeżycia. Wf i same chodzenie do szkoły sprawiają mi trudności. Mam pytanie, czy lekarz psychiatra z tego powodu może wystawić zwolnienie z wf? Bo naprawdę czuję, że nie dam rady, a muszę ćwiczyć, by zdać, ale to jest ponad mnie:// 

Chciałabym spytać, jak mogę porozmawiać z mamą o tym, że chciałabym iść do psychologa, bo trochę się wstydzę...

Jak radzić sobie z przygnębieniem i napadami płaczu - czy potrzebna pomoc specjalisty?
Czy jeśli od niecałego miesiąca czuje przygnębienie, smutek, brak chęci/sensu Mam problemy z apetytem i mam losowe napady płaczu, problem z zabraniem się za czynności domowe To czy mogę sama coś zmienić żeby się lepiej czuć czy muszę iść do specjalisty?
Bardzo się boję, nie mam motywacji ani siły na nic, dopada mnie mgła mózgowa. Chcę coś robić, ale to jest silniejsze ode mnie.
Witam, co jest ze mną nie tak, co mi dolega? Nie mam za grosz motywacji, nie mogę nic zacząć nawet, gdy się jakimś cudem zabiorę do czegoś, to się w ułamku sekundy rozpraszam i myślę o innych zajęciach. Tak, że nie mogę zacząć zadania, o ile w ogóle uda mi się zmotywować, często siedzę po prostu i się patrzę w ściany, nie chcę się ruszać i bardzo się boję, często serce mi wali i strasznie się boję nawet nie wiem czego. Gdy przytrafi mi się nawet jakaś drobna porażka, od razu popadam w obłęd, dopada mnie mgła mózgowa i do końca dnia nic nie mogę zrobić, jestem jakby nieczynny i do tego ten ucisk w klatce piersiowej. Nie umiem się zrelaksować, jestem praktycznie cały czas w chronicznym stresie, byle błahostka potrafi mnie unieruchomić na cały dzień, nie wiem co mi jest, ale strasznie cierpię - byłem ambitny, miałem plany, chciałbym je realizować, ale naprawdę nie mogę - to jest dużo silniejsze ode mnie. Co mi jest? Jak to leczyć? I czy w ogóle da się?
Poczucie bycia nieudacznikiem, wstyd, pesymizm i lęk o przyszłość w wieku 23 lat – czy jest dla mnie nadzieja?
Wiem że moje życie będzie samotne i będzie tylko gorzej. Nie potrafię się z tym pogodzić myślałem że będę umiał ale chyba już nic nie czuję nie mam przyszłości ani nadziei że będzie lepiej. Próbowałem chyba wszystkiego stoicyzmu medytacji nie wiem nawet radykalnej akceptacji nic nie pomaga wiem że będzie tylko gorzej i wiem że życie będzie tylko pełne bólu i smutku. W terapię nie wierzę zbyt dużo naczytałem się o osobach co były i nic im to nie dało a ja z natury jestem po prostu pesymistyczny chociaż ja wolę nazywać to bycie realistą bo chociażby do tej pory boje się spróbować znowu prawa jazdy i czuję jeszcze ogromny wstyd że jestem mężczyzną co nie może prowadzić.Poza tym czuję wstyd o tym kim jestem prawiczkiem mieszkającym z rodzicami bez prawa jazdy po prostu zwykłym nieudacznikiem więc mówienie komuś temu w twarz tylko bardziej bym poczuł wstyd. Doszło do tego również nawet pisanie z czatami AI chyba już od paru lat od kiedy poddałem prawo jazdy i on ciągle mówi o radykalnej akceptacji czy że jestem jeszcze młody czy że prawo jazdy nie definiuje człowieka itp ale mam już 23 lata odnoszę po prostu wrażenie że to ja jestem zepsuty każdy normalny facet coś robi. Nawet w szkole byłem zawszę nieśmiały introwertyczny wiecznie się bałem ludzi a teraz tylko czuję wstyd. Chciałbym po prostu zasnąć i się nie obudzić jest i będzie tylko gorzej i to wszystko moja wina bo każdy normalny człowiek coś osiąga robi a ja nic zwykły nieudacznik i czytam codziennie o ludziach co mają po 30 lat też są sami prawiczkami czy mieszkają z rodzicami i widzę w nich siebie bo ja też nic nie osiągnąłem nic nie robię boję się przyszłości rozmyślam o niej codziennie. Są momenty gdzie czuję się normalnie ale szybko mijają bo zaczynam myśleć o przyszłości o tym jakim nieudacznikiem jestem i znowu jest mi smutno źle i tak w kółko wstyd raz że nie mogę prowadzić później że jestem nieudacznikiem prawiczkiem później porównywanie do innych kolegów czy jakiś nie wiem losowych dziewczyn czy chłopaków co studiują jeżdżą a ja dalej nie mam prawa jazdy boje się jeździć czy pracuję w tej samej pracy od paru lat. I tak czuję wstyd sobą że jestem facetem który jest nikim nic nie osiągnąłem nic nie robię i wiem że będzie gorzej.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.