Dzień dobry.
Odpowiadając na Pani pytanie, takie doświadczenie może wynikać z tego, że ma Pani w sobie skumulowane emocje, które prawdopodobnie przez pewien czas nie znalazły adekwatnego dla nich „ujścia”. W zależności od orientacji teoretycznej można opisywać to zjawisko różną terminologią. Część psychologów określa je mianem tłumienia lub wyparcia, inni specjaliści mówią o emocjach, które nie zostały w pełni przeżyte. W potocznym języku można spotkać się z określeniem „zamiatanie pod dywan”. Żadne z tych określeń nie ma wydźwięku negatywnego ani nie stanowi oceny osoby, która doświadcza takiego stanu. Emocje można postrzegać jako sprzymierzeńców, którzy przekazują nam ważne informacje, na przykład o tym, że jakaś część nas wymaga odpowiedniego „zaopiekowania”. Emocjom towarzyszą również jakieś myśli oraz przekonania, a w pewnych modelach będziemy mówić o niezaspokojonych potrzebach.
Czasami, gdy przez dłuższy czas "odpychamy od siebie" ważne przeżycia, mogą one ujawniać się między innymi poprzez płacz. Innym razem mogą przybierać postać wybuchów emocji o sile i natężeniu nieadekwatnych do bodźca w danej sytuacji.
W podręcznikach psychologii opisywana jest ważna i ciekawa teoria określana mianem „hipotezy hydraulicznej”. Choć współczesna psychologia traktuje ją przede wszystkim jako metaforę ułatwiającą zrozumienie funkcjonowania emocji, nadal bywa ona pomocna w psychoedukacji. Zawiera ona porównanie emocji do wody płynącej pod ciśnieniem, na przykład z kranu. Kiedy odkręcamy kurek, woda płynie swobodnie. Jeśli jednak próbujemy zatrzymać strumień płynącej pod ciśnieniem wody, przykładając do niego jakiś przedmiot lub nawet dłoń, w pewnym momencie ciśnienie sprawia, że woda zaczyna rozpryskiwać się na boki. Gdy ciśnienie nadal wzrasta, może nawet dojść do uszkodzenia kranu. Kiedy natomiast pozwalamy wodzie swobodnie płynąć, takie sytuacje nie mają miejsca.
Podobnie jest z emocjami – potrzebują one przestrzeni, aby mogły przez pewien czas swobodnie w nas płynąć w odpowiedzi na sytuacje życiowe. Kiedy jednak gromadzi się w nas wiele trudnych i przykrych emocji, które odpychaliśmy, ponieważ były zbyt trudne do przeżycia i przetworzenia, narastające napięcie emocjonalne może prowadzić do opisanych wcześniej reakcji. Czasami doświadczenia, które były zbyt trudne lub przeżyte w wieku, w którym układ nerwowy nie był jeszcze gotowy, aby samodzielnie poradzić sobie z cierpieniem i trudną sytuacją, mogą pozostawiać w nas skumulowane emocje wymagające zaopiekowania. Bardzo ważne jest przede wszystkim przyglądanie się zarówno emocjom oraz treściom poznawczym i reakcjom z ciała. Psychoterapeuta (np. CBT) prowadzi Panią w tej drodze.
To jedynie ogólne wyjaśnienie, które może pomóc zrozumieć mechanizmy leżące u podłoża podobnych objawów. Aby jednak ocenić, czy właśnie one dotyczą Pani sytuacji, czy też istnieją inne – mniej lub bardziej poważne – przyczyny obserwowanych przez Panią objawów, niezbędna jest osobista konsultacja ze specjalistą. Bezpiecznym miejscem, w którym można profesjonalnie przyjrzeć się Pani indywidualnym doświadczeniom i otaczać je odpowiednią opieką, jest gabinet specjalisty zdrowia psychicznego (psychoterapeuta, psycholog, psychiatra).
Dokonała Pani ważnej obserwacji. Cieszę się, że ma Pani taką refleksyjność, dzięki której zastanawia się Pani nad przyczyną takiego objawu. Zachęcam Panią do umówienia się na wizytę indywidualną. Pozwoli ona dokładniej przyjrzeć się podłożu Pani reakcji, zweryfikować inne możliwe przyczyny zgłaszanych objawów oraz dobrać najbardziej odpowiednią formę wsparcia adekwatnego dla Pani. Osobiście dla tego typu objawów polecam specjalistę w nurcie poznawczo-behawioralnym.
Pozdrawiam serdecznie