
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, zaburzenia nastroju
- Trudności z...
Trudności z okazywaniem płaczu na terapii mimo empatycznej terapeutki
Anonimowo
Gabriela Strzelec
Dzień dobry. Z tonu wypowiedzi można wnioskować, że to jest ważna kwestia dla Ciebie. Zachęcam do porozmawiania na ten temat z terapeutką na sesji (pomimo obawy czy lęku, które mogą się naturalnie pojawić).
Istotne jest aby wnosić takie tematy. Z tego co przeczytałam czujesz się bezpiecznie w relacji terapeutycznej. Wydaje mi się, że poruszenie tej kwestii może być ważnym wkładem w proces terapeutyczny. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To, że jest Pani trudno płakać przy drugiej osobie, nawet w bezpiecznej relacji terapeutycznej, nie musi oznaczać, że „coś jest nie tak” albo że terapia nie działa. Bywa to związane z tym, czego nauczyliśmy się wcześniej na temat emocji i ich okazywania. Jeśli w przeszłości płacz wiązał się z np. z poczuciem wstydu, odrzucenia, oceną, brakiem wsparcia albo koniecznością „trzymania się”, organizm może nadal reagować blokadą, nawet kiedy rozum mówi, że jest bezpiecznie. Czasem też przez lata rozwijamy silną kontrolę nad emocjami, która kiedyś pełniła funkcję ochronną. Nawet w terapii taka ochrona nie znika od razu tylko dlatego, że pojawiło się zaufanie, zwykle dzieje się to stopniowo. Sam fakt, że pojawiają się łzy czy wzruszenie, może świadczyć o tym, że emocje zaczynają być bliżej i że coś powoli się „rozluźnia”, nawet jeśli nie wygląda to jeszcze tak, jakby Pani sobie to wyobrażała. Warto też pamiętać, że celem terapii nie jest „doprowadzenie do płaczu”, a emocje mogą być wyrażane na różne sposoby. To, że trudno jest Pani płakać może być również ważnym tematem do wspólnego omówienia w terapii.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Zobacz podobne
Witam, mam ponad 40 lat i być może to kryzys wieku, ale chciałbym poprawić jakość swojego życia. Jestem pod opieką psychiatry, do którego trafiłem z problemami "układu trawienia", gdy badania nic nie wykazały. Leczony jestem pod kątem GAD i bezsenności – pregabalina. Wizyty te sprowadzają się do recept, a z mojej strony pojawiły się sugestie, że to GAD i nie brnijmy dalej. Trochę poświęciłem uwagi tematom psychologii, staram się wprowadzać terapię CBTi na bezsenność itd.
I teraz, w wieku 13 lat miałem poważny wypadek komunikacyjny, po którym jestem osobą ON. Były to lata, w których wsparcie psychologa/psychiatry nie istniało w takich sprawach. Wypadek, w mojej opinii, spowodował, że moja pamięć, wspomnienia zanikły i dzieciństwo jest przeze mnie słabo pamiętane. Natomiast wywodzę się z domu, który wpisuje się w DDD i DDA – nie jakiś hardcore, ale typowa rodzina lat 80/90.
Zastanawiam się, gdybym chciał popracować nad zmianami nastroju, lękiem itd., to który nurt psychologiczny będzie lepszy? Z tego, co wiem, są różne podejścia: pracujące nad problemami tu i teraz lub sięgające do dzieciństwa/traumy wypadku. Psychiatra mówił, że to dobry pomysł i jeśli nie chcę grzebać w historii, to terapia poznawczo-behawioralna, ale czy to dobre podejście w moim przypadku? Tu też mam problem ze zdefiniowaniem konkretnych sytuacji do przepracowania.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
