
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, traumy
- Obawy przed...
Obawy przed agresywnym zachowaniem siostry a choroba przewlekła i zaburzenia adaptacyjne
Anonimowo
Aleksandra Rydel
Dziękuję Ci za podzielenie się tym, co przeżywasz. To, co opisujesz, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja – zarówno emocjonalnie, jak i na poziomie codziennego funkcjonowania. Zupełnie naturalne, że pojawia się lęk i napięcie, szczególnie w kontekście planowanej przeprowadzki siostry.
Kiedy relacje w domu są pełne napięcia, krytyki czy trudnych emocji, organizm może pozostawać w stanie ciągłego czuwania. I to nie jest „przesada” – to mechanizm obronny, który ma Cię chronić.
Jeśli nie masz obecnie możliwości zmiany miejsca, warto pomyśleć o tym, co da się zrobić w ramach dostępnych zasobów:
– Zadbaj o swoje mikrogranice – momenty w ciągu dnia tylko dla siebie, przestrzeń, która daje Ci choć trochę spokoju.
– Rozmawiaj z osobami, którym ufasz – może to być lekarz, terapeuta, przyjaciel. Czasem już sama rozmowa daje ulgę.
– Zapisuj swoje odczucia i sytuacje, które Cię poruszają – nie po to, by się obciążać, ale by zyskać jasność i mieć punkt odniesienia.
Masz prawo czuć się bezpiecznie i spokojnie w swoim otoczeniu. Jeśli chcesz – możemy wspólnie poszukać, co jeszcze może Ci w tym pomóc, krok po kroku.
Przesyłam dużo wsparcia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Arkadiusz Czyżowski
Droga Anonimowa Osobo,
to ogromny i dobry zasób, że szukasz wsparcia oraz możliwości rozwiązania problemu. To już wiele znaczy!
Twoja choroba dla nikogo nie powinna być podstawą do oceny i wyśmiewania - zwłaszcza dla bliskich. Twoja asertywność, stanowczość, ale i empatia będą najważniejszymi elementami do efektywnego postawienia granic siostrze.
Pamiętaj, że jej zachowanie nie jest Twoją odpowiedzialnością, jednak warto zrozumieć co takiego sprawia, że Twoja siostra ucieka się do skrajnych emocji i zachowań przemocowych. Zadaj sobie pytanie na co masz wpływ i zastanów się, czy masz szansę na rozmowę z siostrą, by ustalić zasady wspólnego funkcjonowania w domu. Warto rozważyć włączenie w te rozmowy resztę domowników, którzy mogą doświadczać tych samych sytuacji.
Co istotne, jeśli dojdzie do sytuacji skrajnej lub będziesz czuła się w niebezpieczeństwie, zawsze możesz skorzystać z rządowych narzędzi, takich jak telefon wsparcia (link: https://www.gov.pl/web/pr-wroclaw/ogolnopolski-telefon-dla-ofiar-przemocy-w-rodzinie).
Równie ważne jest to, że w sytuacji dużego niezrozumienia, możecie skorzystać ze wsparcia psychologa lub mediatora rodzinnego.
Ogromnie Ci kibicuję i trzymam kciuki, byś miała szansę zadbać o swój dobrostan!
Arkadiusz Czyżowski
Justyna Orlik
To, co opisujesz, nie jest zwykłą siostrzaną kłótnią. To sytuacja, w której realnie boisz się o siebie i masz prawo czuć strach, złość, smutek oraz zmęczenie. Nikt, absolutnie nikt – nawet Twoja siostra – nie ma prawa Cię wyśmiewać, zawstydzać, obrażać Twojej choroby ani krzyczeć na Ciebie w miejscach publicznych. To, czego aktualnie doświadczasz, przypomina przemoc emocjonalną i nie wolno jej bagatelizować.
Nie masz obowiązku się tłumaczyć ani znosić upokorzeń, nawet jeśli teraz nie możesz się wyprowadzić. Możesz zacząć od ochrony swojej psychiki: nie wchodź w dyskusje, zapisuj sytuacje, które Cię ranią. Dobrze, żebyś powiedziała choć jednej osobie, co się dzieje (terapeucie, lekarzowi lub zaufanej koleżance).
To nie Twoja wina, że chorujesz. To nie Twoja wina, że ona nie radzi sobie ze swoimi emocjami.
To, że boisz się tego, co będzie po jej przeprowadzce, jest zrozumiałe, bo Twoje ciało i psychika wysyłają sygnał alarmowy. Masz prawo się chronić i masz prawo powiedzieć DOŚĆ.
Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Pani sytuacja jest poważna i zasługuje na uważne potraktowanie. Opisuje Pani relację, w której występują przemoc słowna, emocjonalna i fizyczna. Strach, który Pani odczuwa, jest zrozumiały – to reakcja na realne zagrożenie ze strony siostry.
To nie są zwykłe kłótnie rodzinne. Jeśli siostra obraża Panią, wyśmiewa chorobę, grozi, reaguje agresją – to zachowania przemocowe. Jeśli ma się wkrótce wprowadzić, naturalne jest, że Pani obawia się nasilenia tych zachowań.
W takiej sytuacji warto szczerze porozmawiać z lekarzem psychiatrią lub terapeutą, nie tylko o stanie zdrowia, ale o sytuacji w domu. Pani zdrowie psychiczne i fizyczne zasługuje na ochronę. Może też Pani anonimowo skontaktować się z takimi miejscami jak Niebieska Linia.
Proszę pamiętać – to nie Pani ponosi winę za chorobę ani za czyjąś agresję. Ma Pani prawo do bezpieczeństwa i szacunku.
Z pozdrowieniami,
Justyna Bejmert
Psycholog
Wiktoria Wąsowicz
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i masz pełne prawo czuć lęk oraz przytłoczenie. Zachowanie Twojej siostry to przemoc psychiczna – wyzwiska, agresja, zastraszanie. To nie Twoja wina. Masz prawo do spokoju, szacunku i poczucia bezpieczeństwa.
Spróbuj jasno wyznaczyć granice – spokojnie, bez wdawania się w kłótnie. Porozmawiaj z kimś zaufanym, na przykład z mamą, jeśli czujesz, że możesz na nią liczyć.
Karolina Bobrowska
Dzie dobry,
To naturalne, że czujesz strach przed tym, co może się wydarzyć, gdy siostra się wprowadzi. Agresja, krzyki, ciągłe wytykanie błędów i obrażanie to zachowania, które mogą bardzo obciążać psychicznie i powodować poczucie zagrożenia. Najważniejsze jest, żebyś przede wszystkim zadbała o swoje bezpieczeństwo. Jeśli czujesz, że może dojść do eskalacji agresji, pomyśl o tym, gdzie możesz się schronić, jeśli zajdzie taka potrzeba, i do kogo możesz się zwrócić po pomoc. Jeśli masz możliwość, spróbuj porozmawiać z kimś z rodziny o swoich obawach. Nie bój się szukać wsparcia także u psychologa, może pomóc Ci zbudować strategie radzenia sobie z tą trudną sytuacją.
Ważne, żebyś pamiętała, że masz prawo do poczucia bezpieczeństwa i spokoju, bez względu na to, co dzieje się w rodzinie. To, co opisujesz, nie jest Twoją winą, a nikt nie powinien Cię traktować z brakiem szacunku czy agresją. Jeśli sytuacja stanie się naprawdę trudna, nie wahaj się sięgnąć po pomoc z zewnątrz. Twoje zdrowie i bezpieczeństwo są najważniejsze.
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog
Materiały wspierające

Agnieszka Włoszycka
Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu
E-book dla rodziców dzieci w spektrum to codzienne wsparcie pełne empatii i praktycznych wskazówek. Zawiera wiedzę, ćwiczenia, przykłady i refleksje, które pomagają lepiej rozumieć dziecko i siebie, dając jednocześnie otuchę i nadzieję.

Monika Kawczyńska
Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci
„Wakacyjny Kompas Emocji” to zestaw ćwiczeń dla dzieci i nastolatków, który pomaga rozpoznawać, nazywać i oswajać emocje podczas wakacji. Zawiera karty pracy, mapy i kreatywne zadania wspierające samoświadomość, sprawczość i odporność psychiczną.

Pamela Górska
ADHD Psychoedukacja
Kurs składa się z 8 modułów i 10 godzin wsparcia dla rodziców, opiekunów i specjalistów. Zawiera materiały video, PDF, ćwiczenia i narzędzia do pracy z dzieckiem. Pomaga zrozumieć ADHD, wspierać z empatią, budować relacje i odzyskać spokój w codzienności.

Katarzyna Dembe
ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)
Materiał dla rodziców dzieci z ADHD, którzy szukają praktycznych wskazówek i wsparcia w codziennym życiu. Zawiera informacje o objawach ADHD, jego wpływie na dziecko oraz porady dotyczące komunikacji i budowania relacji opartej na zaufaniu i empatii.

TwójPsycholog
Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią
Ten e-book to 5 opowieści o Mysi Pysi, która poznaje żłobek/przedszkole. Historie poruszają emocje dziecka, a dodatkowe scenariusze rozmów, zabaw i ćwiczeń pomagają maluchowi oswoić się z nową sytuacją i wspierają rodziców/opiekunów_ki w tym procesie.
Warto przeczytać

Kiedy staje się mamą i czy można się nią nie stać? Perspektywa neurologiczna

Dlaczego czasem trudno wytrzymać z własnym dzieckiem? O złości, przebodźcowaniu i braku samotności u rodziców małych dzieci

Sytuacja dziecka podczas rozstania rodziców

Jak zachęcić nastolatka do skorzystania z pomocy psychologicznej?

Powrót do szkoły – kolorowy marketing a szara rzeczywistość dzieci i młodzieży

Nastoletni mózg w przebudowie: burza w umyśle, sztorm w domu.

Zobacz podobne
Czy zadawanie sobie pytań typu "co by było gdybym zniknęła (na jakiś czas)" lub samo rozmyślanie jaki rodzaj samobójstwa jest "najpewniejszy" i jaki bym wybrała... Powinno wzbudzać niepokój, pomimo że wiem, że są to tylko myśli, których nie zrealizuję, bo nie potrafię tego zrobić moim bliskim - wierzę, że ktoś (chociażby 1os.) by za mną tęsknił.
Witam!
Zacznę od tego, że borykam się z problemem, iż nie widzę sensu życia. Ciągła pogoń za materializmem. Lojalność, wierność, miłość to cechy zbędne i używalne, które straciły na wartości.
Wszystko kręci się wokół pieniędzy, których i tak nie zabierzemy ze sobą. Już jest coraz mniej osób, które potrafią cieszyć się życiem i z niego korzystać. Czuję się wypalony, odciąłem od siebie całą rodzinę, przyjaciół, nie chce się widywać z ludźmi.
Z nikim nie rozmawiam, po prostu siedzę sam. Czuję się jakby moje życie zatoczyło kolo, tylko 10 lat później.
Mam 27 lat, od 18 roku życia pojechałem do pracy, gdzie z byłą narzeczoną pracowałem na dom. Wszystko ładnie, pięknie, po 8 latach bycia razem i dorobieniu się domu, od zera, samochodów i dobrej pracy zacząłem czuć pustkę. Poczułem, że to na co pracowałem przez, latam było z materializmu, nie z miłości i oto w tym domu brakowało miłości oraz zrozumienia.
Pomyślałem, nie mamy dzieci, nikogo nie ranię tylko nas, chce uderzyć w świat w poszukiwaniu prawdziwej miłości i wdzięczności, z którą stworzę ciepły i szczęśliwy dom, którego nigdy nie miałem. Dlatego było to bardzo ciężkie, ale zostawiłem wszystko i wyszedłem. Po otrzymaniu większej gotówki za dom podjąłem decyzję, że to jest dobry moment, żeby po tylu latach wrócić do Ojczyzny, gdzie wszystko okazało się niewypałem - moja praca, mentalność ludzi, nawet spełnienie moich marzeń jak kupienie super samochodu, motoru i innych rzeczy nie dawały mi radości i czułem się wyobcowany, pusty.
Finalnie, zamiast ułożyć sobie życie, podjąłem decyzję o wyjeździe kolejnym już w ciągu dwóch lat.
3 wyprowadzka i ze względu na kobietę, z którą przelotnie się poznałem. Chciałem być oparciem, uważałem, że ma ciężką sytuację. Wyszukała mnie w internecie, z ciekawości napisałem, co robi w życiu i niestety wpadłem w dziurę bez dna, która ciągła się za mną przez cały rok. Byłem manipulowany na odległość, słyszałem słowa i zapewnienia, które nie były prawdą i wierzyłem tej osobie bezgranicznie. Byłem w stanie zostawić wszystko, tylko, dlatego że uważałem, że jest tego warta i potrzebuje mnie.
Na końcu okazało się, że nie chciała pozwolić, żebym ułożył sobie życie z kimś innym i większość co mówiła, była kłamstwem albo tym, co chciałem usłyszeć. To jest długi i skomplikowany temat. Zostałem wykorzystany, sercowo, psychicznie i straciłem rok czasu. W sumie dalej się z tego nie wyleczyłem, co się wydarzyło. Koniec końców zacząłem inwestować na giełdzie początkiem roku. Zachęcił mnie do tego taki chłopak, gdzie na przestrzeni roku przegrałem wszystko do zera, na co pracowałem ostatnie 8 lat całe oszczędności. Włączył się ten idiota, który jest tak uparty, o którym zapomniałem, że dalej tam jest.
Jest uparty w dążeniu do celu, ale również jak już się sypie to do samego dna. W rok zniszczyłem wszystko i przy okazji siebie z super sylwetki, dobrej pracy, dużego zabezpieczenia finansowego zostało ohydne zero. Jak patrzę w lustro, to się siebie brzydzę, a kiedyś się kochałem i byłem wdzięczny, że jestem na tyle silny, iż mogę wysyłać swoje dobro dla innych i zwyciężać ten syf, co się dzieje na świecie. “Zło dobrem zwyciężaj, takie było moje motto” Od pewnego czasu zło przejęło nade mną kontrolę, czuję się wyobcowany, nie śmieje się.
Wracam do domu i płacze codziennie, w nocy balansuje na krawędzi złych zagubionych ludzi, którzy biorą dragi, piją i udają, że nie mają z niczym problemu. Chodziłem na terapię, nic nie pomogło, zawsze byłem osoba, na którą można było polegać i motywacją dla innych, bo szedłem do przodu jak burza mimo żadnego wsparcia od rodziny, ciągłej krytyki, braku własnego kątu i bezpieczeństwa. Z ojcem alkoholikiem przez połowę dzieciństwa i matką za granicą, która ledwo co widywałem.
Łączenie w moim życiu mieszkałem w 27 różnych miejscach, czy to pokoje, inne kraje. W sumie to spełniłem wszystkie swoje marzenia. Mając 27 lat, mimo straty wszystkiego, czuję się spełniony i jakby ktoś mnie zapytał, czy przeszedłem życie dobrze, odpowiedziałbym z czystym sumieniem tak, bo nie zamknąłem się na nie w jednym miejscu.
Nie wiem, po tym wszystkim nie widzę już sensu w dalszym działaniu, mój zapał i samodyscyplina są równe zeru.
Ten cały materializm, internetowy świat, te portale randkowe, kłamstwa nieszczęśliwych ludzi, życie na kredytach, żeby pokazać, czym się jeździ czy jak się nie żyje - żygam tym wszystkim. Jestem tym który widzi ten świat inaczej od czasu kiedy wyszedłem z bańki mojego życia, na które pracowałem.
Nie jestem w stanie nikomu zaufać, a jak już zaufam i daje coś od siebie to albo jestem wykorzystywany, bo dobroć jest brana za słabość w tych czasach, albo ranię innych, bo nie dorównują moim doświadczeniom i nie są dla mnie interesujący.
Nie wiem, wszystko co się stało było na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Boję się samego siebie, do jakiej ruiny psychicznej się doprowadziłem przez to wszystko. Drogi mam dwie albo zobaczyć jeszcze trochę świata i podziękować bardzo pięknie za to życie będąc na zero, bo na pewno nie zejdę na stronę syfu dragi, alkohol itp wolałbym sobie po prostu podziękować ładnie wyjechać na Hawaje i zniknąć niż się złajdaczyć.
Droga numer, to dwa odbudować swoją psychikę, ciało i ciężka praca wrócić na odrobienie strat z ostatniego roku, żeby wszystko ułożyć na nowo. Tylko jest jeden problem, kiedyś moim marzeniem było mieć dziecko i rodzinę zbudować, zaplecze finansowe, żeby móc zapewnić temu dzieciakowi i mojej kobiecie takie życie, którego ja nie dostałem. To mogłoby być moja jedyna motywacja, żeby działać dalej, ale teraz, po tym wszystkim jak widzę jaki jest świat ohydny, nie chciałbym sprawiać trudu nikomu następnemu i zakończyć historię mojego nazwiska, żeby już to się nie musiało ciągnąć. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka, ale uważam, że to życie było stworzone w innym celu i ludzie je zniszczyli, bo świat jest piękny sam w sobie, tylko my jesteśmy w nim problemem. Boże to wszystko jest bez sensu….
W każdym razie, na sam koniec dodam, że to wszystko jest chore i nie widzę w tym sensu, dlatego zamknąłem się na wszystko i nie wiem, co dalej mimo mojego wieku i doświadczeń, które powinny mnie prowadzić dalej żywnie, nie widzę w tym sensu, bo po co? Nawet nie liczę, że ktoś to doczyta do końca, po prostu niech sobie to wisi tutaj. :) Pozdrawiam.

