Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak odbudować zaufanie po kryzysie w związku i incydencie czatowym?

Dzień dobry, chciał bym opisać swoją sytuację, bo już nie wiem jak mam postępować. Zacznę od początku. Dwa miesiące temu moja żona poszła do naszych wspólnych znajomych na imprezę, poinformowała mnie o tym jak już tam była, ale gdy dzwoniłem do niej to odbiera i tylko słyszałem śmiechy. Pokłóciliśmy się i już nie odpisywała. Dodam że przebywałem wtedy za granicą. Poczułem się bardzo źle, ze śmieją się ze mnie i robią ze mnie debila, że mnie olała i że wolała się napić niż rozmawiać zemną. Że wszyscy są ważniejsi ode mnie. Nie mogłem nic zrobić bo mnie nie było, kazałem jej pójść do domu ale mnie nie słuchała. Na kolejny dzień się nie odzywała, więc ja sobie też powiedziałem że pierwszy się nie odezwę, bo zawsze to ja się pierwszy odzywam po kłótniach. Byłem bardzo zły i smutny cały czas w myślach miałem ich śmianie się zemnie i chciałem jej zrobić na złość więc weszłam na czat aby porozmawiać z kimś. Rozmawiałem z jakąś kobietą, o mojej sytuacji że żona mnie wyśmiała, poszła pić i mnie olała i pytałem jej czy tak powinno być w związku. Ona mi na to, że tak nie powinno być i zaczęła pisać o swoich problemach. Że jej mąż nie wraca na noc i mu się nie chce współżyć, że ubiera dla niego bieliznę to jej odpisałem że mojej żonie też się nie chce i zapytałem jej czy to jest normalne. Że też kupuje żonie bieliznę ale jej nie ubiera bo mówi że wygląda w niej jak prostytutka. Nie pamiętam całej rozmowy, ale to były główne tematy. To była jednorazowa rozmowa, której zapomniałem usunąć. Wróciłem do domu z zagranicy, żona mi wzięła telefon i zobaczyła otwartą kartę tej rozmowy, przestraszyłem się i wydarłem jej telefon z rąk. Ona wpadła w jakiś szał nigdy jej takiej nie widziałem, płakała, krzyczała żebym jej oddał telefon, chciała przeczytać ale jej nie dałem i powiedziałem że mnie będzie łapać za słówka. Po ok godzinie jej proszenia i bronienia się żeby mi nie wzięła telefonu jak wyszła z pokoju rozmowę usunąłem. Potem w złości ją obwiniałem, że to ona sprowokowała, że sobie coś ubzdurała i że mnie olała. Czułem się niepotrzebny. Przepraszałem ją wielokrotnie, powiedziałem że to było niepotrzebne i że źle zrobiłem pisząc z kimś innym. Powiedziałem jej o czym pisałem i że byłem bardzo zły, że dla mnie to było głupie pisanie jednorazowe nic nie znaczące i nie wiem dlaczego wszedłem na czat, to była chwila. Minęło 2 miesiące, a moja żona dalej do tego wraca, raz jest normalna i zemną gada, a raz zła, płacze, jest obojętna, chce być sama i wszystko wspomina. A ja jej już wszystko powiedziałem z 10 razy o czym pisałem, obiecałem jej że już nigdy z nikim nie będę pisał, że jest dla mnie najważniejsza i że jej nie zdradziłem ani z nikim się nie chciałem umawiać. Chce pokazać że jest tylko ona, jestem czuły, przytulam ją i całuje a ona nie chce i mnie odtrąca, próbuje na siłę ją przytulać a ona mówi żebym jej dał spokój, nie potrafię jej nie przytulać i całować. Mówię żeby o tym nie myślała, żeby była normalna, że to było głupie jednorazowe pisanie. Staram się, ale już nie wiem co mam robić żeby było dobrze. Nie chce już do tego wracać, już wszystko wyjaśniłem. Co mam zrobić żeby było dobrze? Co robię nie tak? Wiem że źle zrobiłem pisząc z inną, ale czasu nie cofnę.
User Forum

Ll

3 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Sytuacja, którą Pan opisuje, wskazuje na to, że zarówno Pan, jak i Pana żona poczuliście się zranieni z powodu różnych sytuacji. 

Pan poczuł się odrzucony, 'olany" i nieważny, zaś Pana żona oszukana z powodu rozmowy, co do której też może snuć różne domysły. 

Każdy ma swój własny proces 'leczenia ran' - być może Pana żona potrzebuje więcej czasu, a naciskanie z Pana strony czy próby fizycznego kontaktu są dla niej przytłaczające. Może Pan spokojnie porozmawiać z nią jeszcze raz, nie naciskając, beż żadnych tłumaczeń, a jedynie z podkreśleniem, jak ważna jest dla Pana Wasza relacja, ale i z uszanowaniem jej granic i potrzeby czasu, by mogła w swoim tempie odbudować zaufanie do Pana. 

 

Wszystkiego dobrego!

Psycholog Anna Kapelska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Drogi Autorze, 

Relacje to jedna z najtrudniejszych sfer naszego życia, a bycie w konflikcie relacyjnym poddaje nas wymagającej próbie, jednak może być punktem zmiany.

Z tego, co Pan pisze, zastanawiająca jest kwestia Pana zaufania do żony. Warto szczerze sprawdzić swoje intencje i skąd w nas niepewność co do intencji drugiej strony. Czy konflikt między Państwem zaczął się wcześniej? Jeśli tak, co się wydarzyło i jak oboje na to reagowaliście? Z reguły "nic się nie dzieje bez przyczyny", więc dobrze zajrzeć wstecz. Jeśli konflikt eskaluje, a my dalej nie wiemy, "o co chodzi", to prawdopodobnie oznacza, że nie słyszymy i nie widzimy jakichś ważnych sygnałów. 

Rozwiązanie może przyjść, gdy obie strony mają chęć rozmawiać, przyjąć perspektywę drugiej osoby, przyznać się do własnych błędów i pomyłek i zdecydować, czego wobec tego dalej chcą. 

Zachęcam do szczerej rozmowy z samym sobą i z żoną oraz do zaproszenia się wspólnie na terapię par, czyli do wspólnej pracy nad relacją. Być może wynikiem będzie także indywidualna terapia własna.

Pozdrawiam,

Katarzyna J.Lewińska

psychoterapeutka, processworkerka 

 

 

3 miesiące temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Rozumiem, że czujesz się zagubiony w tej sytuacji i trudno ci na to spojrzeć z dalszej perspektywy. Przede wszystkim na pewno cenne byłoby danie sobie możliwości na porozmawianie o tej sytuacji z kimś trzecim. Mam na myśli terapię par lub indywidualną. 
Z tego, co napisałeś, można podejrzewać, że trudności w komunikacji między Wami, przede wszystkim mogą wynikać z powodu rozłąki związanej z wyjazdami za granicę. Ale to jest bardzo powierzchowna "diagnoza". Żeby pomóc Wam lepiej zrozumieć Waszą sytuację i trudności w komunikacji oraz wzajemnej zazdrości, potrzebna by była bardziej dogłębna rozmowa i bliższy opis waszych relacji. 

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

z tego, co Pan opisuje, widzę, że doszło między Państwem do silnego naruszenia poczucia bezpieczeństwa i zaufania. Dla Pana była to jednorazowa, nic nieznacząca rozmowa, natomiast dla żony możliwe, że było to doświadczenie zdrady emocjonalnej lub przekroczenie pewnej granicy. To, że po dwóch miesiącach nadal do tego wraca, płacze, wycofuje się i ma zmienne reakcje, nie oznacza, że robi to złośliwie czy że chce Pana ukarać. Raczej, że wciąż jest w procesie przeżywania i próbuje sobie to poukładać.

Naciski i mówienie, żeby „już o tym nie myślała”, próby przytulania mimo jej sprzeciwu, chęć jak najszybszego zamknięcia tematu mogą utrudniać poprawę sytuacji. Dla niej to może być odbierane jako brak zrozumienia jej emocji. Paradoksalnie, im bardziej Pan próbuje na siłę przywrócić bliskość, tym bardziej ona może się odsuwać. Na tym etapie pomocne bywa raczej danie jej przestrzeni, uznanie jej uczuć (bez tłumaczenia się i umniejszania sytuacji) oraz pokazanie w czasie, że jest Pan gotów odbudowywać zaufanie. Jeśli rozmowy wciąż prowadzą do eskalacji, warto rozważyć wsparcie z zewnątrz, np. terapię par, bo takie sytuacje często są trudne do przepracowania w pojedynkę.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Widzę, że ta sytuacja jest dla Ciebie trudna i chciałbyś to naprawić. Ważne jest to, że widzisz swój błąd, chociaż tak jak napisałeś, nie cofniesz już czasu. Z Twojej perspektywy to naprawdę mogło być głupie i niewinne pisane, szczególnie że czułeś się odtrącony, samotny i potrzebowałeś z kimś o tym porozmawiać. Z drugiej strony jednak rozumiem reakcję Twojej żony i to, że dla niej ta sytuacja mogła nadszarpnąć jej zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Widzę, że bardzo chcesz, aby wszystko wróciło do normalności i żeby żona po prostu o tym zapomniała, ale myślę, że to nie takie proste. Potrzebny będzie tu czas i stopniowe odbudowywanie zaufania bez presji. Nie naciskaj na nią, nie przytulaj na siłę, jeśli wyraźnie tego nie chce. Im więcej presji będziesz wywierał, tym bardziej ona będzie się oddalać. Warto też, żebyś zadał sobie pytanie czy naprawdę rozumiesz jej perspektywę i jej zranienie czy chcesz po prostu jak najszybciej pozbyć się poczucia winy? Jeśli będziesz miał wrażenie, że utknęliście w tej sytuacji to pomocna może okazać się terapia par. Serdeczności,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu
Daniel Romańczyk

Daniel Romańczyk

Dzięki, że tak dokładnie to opisałeś. Widać, że jest Ci ciężko i że naprawdę chcesz, żeby między Wami było dobrze. To nie brzmi jakbyś miał złe intencje. To, co się wydarzyło, zaczęło się dużo wcześniej niż ta rozmowa na czacie. Wtedy, gdy byłeś za granicą i nie mogłeś nic zrobić, poczułeś się zignorowany, ośmieszony i nieważny. W głowie pojawiły się myśli, że ona wybrała innych, alkohol i zabawę zamiast Ciebie. To bardzo boli. W takim stanie zrobiłeś coś głupiego i impulsywnego – napisałeś do obcej osoby. Nie po to, żeby zdradzić żonę, tylko żeby na chwilę przestać czuć się tak źle. Sam widzisz dziś, że to nie był dobry pomysł. Problem w tym, że Twoja żona widzi to zupełnie inaczej. Dla niej nie jest najważniejsze, co Ty wtedy czułeś, tylko to, że poczuła się zdradzona i oszukana. A moment, w którym wyrwałeś jej telefon, nie chciałeś dać przeczytać rozmowy i potem ją skasowałeś, bardzo pogłębił jej lęk. Nawet jeśli nie miałeś nic więcej do ukrycia, dla niej to mogło wyglądać dokładnie odwrotnie.

To, że ona wraca do tego po dwóch miesiącach, nie znaczy, że robi to na złość albo że chce Cię męczyć. Po prostu straciła poczucie bezpieczeństwa i zaufanie, a to nie wraca szybko. Jednego dnia może próbować funkcjonować normalnie, a drugiego znowu wszystko do niej wraca. To jest bardzo typowe. 

 

To, co teraz niestety jej nie pomaga, to mówienie „nie myśl o tym”, „już wszystko wyjaśniłem”, „to było nic”. Dla Ciebie temat jest zamknięty ale dla niej nie. Kiedy słyszy takie słowa, może czuć, że jej emocje są bagatelizowane. Podobnie z przytulaniem na siłę, Ty chcesz pokazać bliskość, a ona może to odbierać jako nacisk i brak szacunku do jej granic. 

 

Jeśli chcesz coś zmienić, spróbuj zamiast tłumaczeń okazywać zrozumienie. Nawet prostymi zdaniami, bez obrony: „Widzę, że to nadal Cię boli”, „Rozumiem, że mogłaś stracić do mnie zaufanie”, „Wiem, że Cię zraniłem”. Bez dodawania „ale”.

 

Bardzo ważne jest też to, żebyś respektował jej granice. Jeśli mówi, że chce być sama albo nie chce dotyku – odpuszczenie w tym momencie jest oznaką troski, a nie oddalenia. Zaufanie często odbudowuje się właśnie wtedy, gdy druga osoba widzi, że nie jest do niczego zmuszana.

 

I jeszcze jedna rzecz: to, co się w Tobie uruchomiło wtedy, czyli  silna zazdrość, poczucie bycia nieważnym, złość, to coś, nad czym warto popracować niezależnie od tej sytuacji. Bo podobne emocje mogą się pojawiać znowu. Rozmowa z terapeutą, a najlepiej terapia par, mogłaby Wam bardzo pomóc i nie po to, żeby wskazać winnego, tylko żeby nauczyć się lepiej radzić sobie w takich momentach.

 

Na koniec najważniejsze: nie da się sprawić, żeby „było dobrze” od razu. Zaufanie odbudowuje się przez czas, spokój i konsekwentne zachowanie, a nie przez obietnice i tłumaczenia. Twoim zadaniem nie jest sprawić, żeby ona przestała czuć, tylko pokazać, że może przy Tobie znowu poczuć się bezpiecznie.

 

3 miesiące temu
Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Chciałabym zwrócić uwagę, na kilka kluczowych kwestii, które mogą pomóc lepiej zrozumieć obecną sytuację i wskazać możliwy kierunek dalszych działań.

Przede wszystkim, dla Pana to był jednorazowy, impulsywny incydent, natomiast dla Pana żony było to poważne naruszenie poczucia bezpieczeństwa i zaufania. Usunięcie rozmowy, wyrwanie telefonu i początkowe obwinianie jej mogły dodatkowo wzmocnić u niej poczucie zagrożenia i braku szczerości. To sprawia, że proces dochodzenia do równowagi emocjonalnej po jej stronie może trwać dłużej niż dwa miesiące.

Warto też zauważyć, że mówienie „żeby o tym nie myślała”, „żeby była normalna” czy naciskanie na bliskość fizyczną, gdy ona jasno komunikuje, że potrzebuje przestrzeni, może nieświadomie pogłębiać jej dystans. Dla niej to może być sygnał, że jej emocje nie są w pełni przyjęte i uszanowane.

Zachęcam Pana do uznania jej uczuć bez prób ich skracania lub naprawiania oraz danie jej realnej przestrzeni, jeśli o nią prosi.

To nie jest sytuacja, którą da się „załatwić” jedną rozmową czy deklaracją. Odbudowa zaufania to proces. Jeśli oboje czujecie, że utknęliście, rozważenie rozmowy z terapeutą par mogłoby pomóc uporządkować emocje po obu stronach w bezpiecznych warunkach. To, że Pan szuka pomocy i zadaje sobie pytanie „co robię nie tak”, jest ważnym krokiem. Teraz kluczowe będzie cierpliwe towarzyszenie żonie w jej emocjach, nawet jeśli są dla Pana trudne.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

3 miesiące temu
Ewa Puławska

Ewa Puławska

Dzień dobry.

Po tym, co Pan opisuje, wyobrażam sobie, jak trudna była i jest to sytuacja – tak u Pana jak i Pana żony. To, co się wydarzyło, naruszyło poczucie bezpieczeństwa w Waszej relacji, a takie rany nie goją się od razu, nawet jeśli wszystko zostało już „powiedziane”.

To, co może Pan robić nieświadomie nie tak, to próba przyspieszenia procesu żony i gaszenia jej emocji słowami typu „nie myśl o tym”, „to było nic”, „bądź normalna”. Dla niej to nie było „nic” – to było doświadczenie zdrady emocjonalnej, utraty zaufania i kontroli. Jej powracające emocje nie są złośliwością, tylko sygnałem, że ból nadal w niej pracuje.

To co wydaje się ważne aby zauważyć to przytulanie „na siłę” wbrew jej granicom może ją dodatkowo oddalać, nawet jeśli Pana intencją jest bliskość czy uspokajanie. Tłumaczenie zamiast uznania jej uczuć może sprawiać, że czuje się niezrozumiana.

Zachęcam do empatycznej, uważnej postawy wobec żony uznającej jej emocje i uczucia takie jakie są choć wyobrażam sobie, że może to nie być dla Pana wygodne i łatwe.

„Widzę, jak bardzo Cię to zraniło. Rozumiem, że możesz do tego wracać. Jestem tu i wezmę odpowiedzialność za to, co zrobiłem, nawet jeśli to trudne.”

Zgadzam się z Panem, że nie cofnie czasu – ale może Pan zmienić sposób bycia w tu i teraz. 

Warto rozważyć choćby kilka konsultacji z terapeutą par, aby łatwiej odnaleźć się w tej trudnej sytuacji.

 

3 miesiące temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Drogi Li,
po pierwsze, małżeństwo to nie szachy, w których za zbicie jednego piona, można odpowiedzieć zbiciem piona przeciwnikowi. Jeśli zezłościłeś się na żonę, kiepskim pomysłem była mała zemsta w postaci rozmowy o sferze intymnej z inną kobietą. Ale to już pewnie wiesz. 

 

Po drugie, próby uwiązania partnerki poprzez zakazy (np. żeby nie wychodziła na imprezę), zazwyczaj kończą się źle dla partnera i odnoszą efekt odwrotny.  Ja raczej bym życzył żonie przez telefon dobrej zabawy, a dopiero przy spotkaniu na żywo powiedział, że byłoby miło, gdyby wcześniej dała ci znać, że wychodzi. Na co też nie musi się godzić, dodam.

 

Po trzecie: skoro raz przeprosiłeś, to wystarczy. Nie ma powodu bezustannie płaszczyć się przed partnerką w związku z popełnionym błędem, a już na pewno absurdalne jest przytulanie jej na siłę, tak można co najwyżej z psem (bo już nie z kotem).

 

Warto byłoby, żebyś popracował trochę nad nauką niezależności od emocji i zachowań żony, bo widać, że jej złe samopoczucie od razu odbija się na twoim i tracisz z oczu kurs, jaki każdy mężczyzna powinien mieć (dobrze, by była tym kursem miłość), podobnie z jej wychodzeniem - widać, że działa to na ciebie jak płachta na byka. A to, mówiąc w skrócie, osłabia cię jako faceta.

 

Masz dobrą okazję, by poćwiczyć męską stabilność. Jak? Kochając żonę, będąc cierpliwym i dobrym mężem, bez wymówek i bez podlizywania się, za to z wyrozumiałością i życzliwością.

 

Jeśli ci się to nie uda, poszukaj jakiegoś mężczyzny-terapeuty, by trochę się w tym podszkolić.

 

Powodzenia,

Paweł Franczak

 

 

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z toksycznym związkiem po 20 latach małżeństwa?

Nie wiem, co ja mam myśleć, odczuwać jak funkcjonować, podejść do męża. Przejdę do sedna: 20 lat związku minęło, 15 po ślubie, przez ponad 17 lat mąż mnie poniżał, bił, szmacił, krytykował. Doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu 2024r w marcu. 

Ponad tydzień, całe szczęście znalazłam lokum u znajomej, pisał czuło na messenger, zaproponował, bym wróciła. 

Powód, że zaczęłam coraz więcej i więcej nadużywać alkoholu, nie mogłam z tym wszystkim sobie poradzić. 

Mąż oczywiście nic sobie z tego nie robił, uważał, że to jak mnie traktuje i wyrzucił z domu, nie jest powodem, by topić żale w alkoholu. Gdzieś tam miał rację- jest abstynentem. 

Postanowiłam coś z tym zrobić, poszłam na odwyk, sam mówił, iż zmienię się, będzie lepiej, będzie chemia między nami, magiczny sex, pożądanie. Oczywiście było tak do 2025r styczeń, kiedy poinformował mnie, iż bolą go jego męskie narządy, nie może, choć pragnie uprawiać sex. 

W nocy nawet nie chce mnie przytulić, kiedy upominam się, krzyczy, że do domu z pracy nie wróci, że mnie stać na lepszego niż on, że jest złym człowiekiem. Nie wiem, co przez to chciał powiedzieć mi???. 

W 2024r, kiedy wyrzucił mnie z domu, nawiązał bardzo bliska relacje z koleżanką z pracy, nadal pracują razem. 

Nie przyznał się, do można to ująć romansu. Dowiedziałam się od mojej znajomej, kiedy do mnie zadzwoniła i powiedziała, że mego męża widziała z inną kobietą w objęciach. 

Byłam po prostu u kresu załamania psychicznego. Mąż zapiera się, że nie doszło do zdrady, kazałam zablokować mu tę kobietę na fb, jak numer telefonu. Zrobił to, chociaż dalej widzę jego w pracy, miło z nią rozmawia, nawet ze swoją kierowniczką, która potrafiła do mnie wybiec, krzycząc, iż mnie nie powinno interesować to, co mego męża łączyło z tamtą kobietą. 

Myślałam, że zemdleje, męża to nawet nie ruszyło. 

Stwierdził, iż są to plotki, że ja za dużo biorę sobie do głowy, choć nie dotarło, dlaczego takie rzeczy słyszę od obcych osób, iż mój mąż miał romans w pracy???..z mężem nie da się rozmawiać logicznie, tłumaczę mu nie raz, że siedzę z dziećmi w domu całe dnie sama, że tęsknie za nim, że chce bliskości, sexu, czułości..

On ok chce, potrafimy długo uprawiać miłość i to codziennie. 

Lecz jego obiecanki cacanki, iż ja moja osoba jak on to mówi, podnieca go, moje ciało go jara, że zawsze ma na mnie ochotę...chociaż noce przytulenie mogę pomarzyć. 

Zawsze co nie powiem, odbiera jako atak swej osoby, że ja się czepiam. Nie umie zrozumieć moich potrzeb, za każdym razem musi być tak, jak on chce. Potrafi mnie krytykować aż do takiego stopnia, że płacze i jego to nie rusza, jak kiedyś ocierał łzy. Zawsze mówił, iż lubi jak się uśmiecham, podchodził czuło, teraz muszę prosić się o mały gest z jego strony. 

Potrafi powiedzieć, że odpycham go i podpowiadam co ma robić, kiedy np: zapytam, czemu nie chcesz mnie przytulić?? 

Czy ja źle robię powinnam odejść, odpuścić??? 

Czasami myślę, że mnie oszukuje, prowadzi podwójne życie, choć temu zaprzecza. Nie chce on żadnych terapii, zaraz mi mówi, że ja powinnam się leczyć. Nie wiem też co przez to mam myśleć, kiedy w pracy przebiera się do pracy, zaczyna za każdym razem słodzić jak tęskni, jak ma na mnie ochotę, wysyła mi swoje nagie zdjęcia, też chcę, abym wysyłała mu moje, uważa, że go to podnieca. 

Nie mam nic przeciwko, lecz takie to dla mnie dziwne...w życiu zmienny jak chorągiewką, a na odległość kocha pełną piersią. 

Mi oczywiście powie, że uczucia ma takie same do mnie jak na odległość tak samo, jak jestem obok. 

Zaczął mieć męskie problemy, pobolewa go podczas sexu, mi mówił, że jeśli nie da rady na sex, inaczej będzie okazywał mi uczucia... Mimo to tego nie robi. 

Za każdym razem chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy- jeżdżę. Nie wiem, czy na pokaz, jaka ma żonę, jak niby ja kocha???? Nie mam pojęcia. Czuje, że jestem w sieci manipulacji, często biżuteria kwiaty piesek, o którym marzyłam pieniążki, na co chce. Dałam mu ultimatum, iż odejdę, jeśli nadal tak będzie, że się spakuje i tyle, on odzew, że nie wróci z pracy na noc do domu. Nie wiem, czy jest szczery w uczuciach, nie wiem, co myśleć, robić. Kocham go, chce zaufać, ufać, lecz on takim podejściem na to mi nie pozwala. Mówiłam mężowi nie raz, że oddala mnie od siebie.

Proszę nie raz, żeby miło spędził wieczór namiętnie ze mną to za każdym razem wymówki męża, że coś boli go zmęczony itp. 

Z kobietą, z którą wdał się w 2024r w romans nie zważając na to, że jestem, słyszę i widzę, rozmawiał na wideo rozmowie aż do 4 nad ranem. Nie ruszało go, iż mnie to boli. Mimo wszystko uważam nadal, że albo z kierowniczką coś go łączy, albo nadal z tamtą kobietą Wydaje mi się, że mnie zdradził, a tyle się dla niego poświęciłam, aby było lepiej ....czy jego uczucia zapewnienia są szczere, czy tu jakaś gra wobec mnie??? 

Nie mam dokąd odejść i też nie chce, nie wiem, czy nie jestem przypadkiem kołem zapasowym.??? Błagam co ja mam robić, odejść.??? Wierzyć z miłość uczucia ???. Potrafi słodzić, ale wtedy kiedy mu się zachce. Nie okazuje miłości uczuć tak jak powinno być zawsze tylko od tak. Za wszystko obwinia mnie, potrafi powiedzieć, że jestem tylko ja, że jestem jego na zawsze i że nie odejdzie sam, bo nie chce i też nie pozwoli mi odejść. Staram się nadal jak mogę, makijaż ubiór mam zgrabną figurę, sam mówi mi, że moje ciało petarda. Zaczynam nawet mieć kompleksy, on jak w pracy jest pełen radości pośród kobiet, z którymi pracuje. Myślałam, że lepiej mu poza domem, niż ze mną tak to wygląda. Zawsze w przerwie zadzwoni. Potrafi nagle, od tak pisać, że dziś będę jego, że mnie zerżnie. 

Dlaczego ja odbieram inaczej, że to wszytko jest zwykłym kłamstwem??? Przez to z dnia na dzień odsuwam się od męża, przestaje pomału kochać, chciałam złożyć o rozwód. Dużo osób twierdzi, że mną manipuluje, błagam odciąć się??? Jeśli.nawet to zrobię, on pała agresją słowną. Nie mam już sił... nie pomogą żadne terapie, rozmowy, psycholodzy, on uważa, że to ze mną coś nie tak z nim ok. Czy to toksyk ??

Koncentracja, pamięć, trudność z podstawowymi działaniami. Pomocy.
Od pewnego czasu mam problemy z pamięcią koncentracją i jestem bardzo płaczliwa. Robię rzeczy które wydają mi się, że nie są źle, odruchowo, a potem po refleksji uważam inaczej i bardzo żałuje. Mam ogólną niechęć do robienia czegokolwiek, nawet czasami mam problem z utrzymaniem higieny. Nie mam przyjaciół, w ogóle jestem odludkiem najchętniej zamknęłabym się w pokoju i sama siedziała. Oglądała tylko telewizję lub czytała książkę. Mam problemy w domu, rodzice i stosunki z nimi są delikatnie mówiąc trudne, z matką ciągle się kłócę, a z ojcem wcale nie lepiej, zresztą on ma problem z alkoholem. Nie wiem jak mam sobie pomóc, bratowa ma mnie już dość i twierdzi, że mam problemy. Muszę się z tym jakoś uporać, bo miewam już myśli samobójcze.
Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem
Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem i ja się rozpłakałam, gdyż jestem ostatnio w stresie, jechałyśmy do dziadków, powiedziałam jej, żeby zawróciła do domu, bo płaczę i nie chcę jechać w takim stanie, nazwała mnie histeryczką, powiedziała, że mi odbija i po co płaczę, że nie będzie zawracać, że od tej pory dużo się zmieni między nami. Gdy prawie dojechałyśmy, wysiadłam z samochodu i szłam na pociąg, ona dzwoniła z 5 razy, podjeżdżała po mnie i kazała wracać, mówiła, że popełniam duży błąd. Ona ma problemy z głową jeżeli zachowuje się w taki sposób, bo ktoś jej odmówił i się rozpłakał. Nie ufam jej i czuję się gorzej w jej towarzystwie, nawet jeśli ona zachowuje się normalnie to i tak mam z tyłu głowy jej nieracjonalne zachowania. Jak można tak traktować dorosłą córkę? Jak to zrobić, by zupełnie ją odciąć? Kto wie, jak się wtedy zachowa.
Zmagania z przemocą domową i utratą uczuć do męża – jak sobie poradzić?

Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

Od zawsze był o mnie zazdrosny, lecz od pewnego czasu jest coraz gorzej.
Mam problem z mężem, jesteśmy 25 lat po ślubie, bardzo się kochamy, mówmy sobie wszystko. Od zawsze był o mnie zazdrosny, lecz od pewnego czasu jest coraz gorzej, gdyż jest on zazdrosny o wszystko, co związane jest ze mną np. film, koleżanka, książka, muzyka itp.od miesiąca staramy się na własną rękę szukać informacji skąd te przypadłości. Mąż sam to dostrzegł, powiedział, że jest osobą toksyczną i ma pragnienie mnie kontrolować. Również wyznał, że gdy nie jesteśmy razem, nie potrafi pozbierać innych myśli, bo cały czas myśli o mnie. Są dni, w których jest ok, ale po nich przychodzi taki dzień, że jak się odpali, to kończy się to kłótnią, czepianiem się o wszystko, że słucham muzyki, że czytam książkę. Mam wrażenie, że jak coś robię bez niego, i tym się cieszę, np. rozmowa z kuzynką, słuchanie muzyki to on się wtedy dołuje. Kiedyś miał więcej pomysłów na życie np. chodzenie na siłownie, teraz nic mu się nie chce, najlepiej zamknąłby nas razem w domu i żebyśmy tylko patrzyli na siebie, wtedy najbardziej jest spokojny.
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.