Left ArrowWstecz

Paniczny lęk przedszkolny i strach przed lekarzami u 5-latki - jak sobie radzić?

Witam, mamy problem z córką (5lat) zaczęło się od podejmowania prób uczęszczania do przedszkola . W wieku 3 lat podjęliśmy pierwszą próbę która zakończyła się nie powodzeniem , pierwsze dni adaptacyjne przebiegały w porządku bez większych problemów . Zostawała od początku sama w klasie z grupą itp . Każdego dnia odbierając córkę widać było mocny stres i brak zadowolenia . Po kilku dniach Pani z przedszkola zadzwoniła że trzeba odebrać bo jest ,, gorszy dzień ,, oczywiście została odrazu po informacji odebrana zapłakana po powrocie do domu zasnęła na kanapie ( co się nie zdarza) i już po tej sytuacji była niechęć i panika nie było opcji żeby ją na siłę zostawić w przedszkolu. W kolejnym roku szkolnym postanowiliśmy spróbować innej szkoły . Panie były bardzo przyjazne i próbowały przekonywać tak jak umiały , kilka dni zostawałam z córką aby poczuła się tam bezpiecznie i poznała otoczenie natomiast nie odstępowała mnie na krok i nie podejmowała prób kontaktów z dziećmi każda moja próba wyjścia z klasy kończyła się histeria lekiem i płaczem . Szkoła naciskała żeby zostawić dziecko i wyjść . Wiedzialam że to nie przyniesie rezultatów ze względu na dość dużą panikę , płacz , drżenie. Byliśmy postrzegani jako nadopiekuńczy rodzice . Pani z przedszkola stwierdziła że jest zablokowana i będzie duzy problem .Zrezygnowaliśmy . Zaczęliśmy uczęszczać do psychologa szukając pomocy i jakiegoś sensownego rozwiązania. Odbyliśmy 3 wizyty w gabinecie prywatnym aczkolwiek również zostaliśmy odebrani jako przesadzający rodzice i dostaliśmy informację że to minie . Dodam że pani psycholog na pierwszej wizycie wydawała się mocno zainteresowana i mieliśmy nadzieję że to coś pomoże . Kolejna wizyta Pani psycholog wydawała się nie kojarzyć o co chodzi musieliśmy zaczynać opowieść od nowa a na trzeciej wizycie poprostu pograła z córką w planszowke i stwierdziła że jest ok i to minie . Dodam jeszcze że w domu jest też problem ponieważ córka boi się nawet iść do swojego pokoju sama . Ciągle musi mieć mnie na oku np. idzie do łazienki drzwi muszą być otwarte . Szczepienie które miała mieć również przełożyliśmy ze względu na panikę . Niechęć do lekarzy wynika z sytuacji gdzie musieliśmy skorzystać z nocnej opieki medycznej i tam musiała mieć pobrana krew co zostało zrobione na siłę 3 panie pielęgniarki trzymały dziecko i w taki sposób zostało wykonane badanie . Pamięta to do dziś a było to ok. Rok temu . Gdy pojechaliśmy na wizytę kontrolną nie weszła nawet do gabinetu byl taki strach że w żaden sposób nikt nie poradził sobie aby weszła do tego gabinetu . Szarpanie , wyrywanie , płacz aż do zanoszenia , chowanie się . Zdajemy sobie sprawę że nie unikniemy obowiązkowych szczepień jak i szkoły . Nie wiemy co mamy robić w takiej sytuacji jak pozbyć się takiego panicznego lęku . Może cała ta historia brzmi jak nadopiekuńczy rodzice aczkolwiek wewnętrznie jestem przekonana że córkę paraliżuje strach i jakaś blokada . Przed uczęszczaniem do przedszkola bardzo lubiła inne dzieci . Po tych próbach nawet nie chciała bawić się z innymi dziećmi na placach zabaw tak jakby uciekała przed każdym spotkanym dzieckiem .
User Forum

Karolina

4 miesiące temu
Agata Brzozowska

Agata Brzozowska

Z opisu wynika, że nie mamy tu do czynienia z „rozpieszczeniem” ani z nadopiekuńczością rodziców, lecz z nasilonym lękiem, który z czasem uległ uogólnieniu. Widać wyraźny wzorzec: silna reakcja emocjonalna i fizjologiczna (drżenie, panika, zanoszenie się płaczem), następnie unikanie sytuacji oraz natychmiastowa ulga. Niestety, z perspektywy psychologii uczenia się właśnie ta ulga wzmacnia lęk – mózg dziecka uczy się, że wycofanie „ratuje” przed zagrożeniem, więc reaguje coraz szybciej i silniej.

Pierwsza próba przedszkolna mogła być dla córki doświadczeniem przewlekłego przeciążenia. Dzieci w tym wieku często przez kilka dni funkcjonują w trybie mobilizacji, a napięcie „wychodzi” dopiero po powrocie do domu (wyczerpanie, nadmierna senność, rozdrażnienie). Druga próba, zakończona nasilonymi reakcjami panicznymi, sugeruje, że układ nerwowy był już uwrażliwiony.

Bardzo istotny jest również wątek medyczny. Przymusowe pobranie krwi, przy fizycznym przytrzymywaniu przez kilka osób, mogło zostać zapisane przez organizm jako doświadczenie utraty kontroli i zagrożenia. U dzieci w tym wieku takie sytuacje mogą prowadzić do utrwalonego lęku przed gabinetem lekarskim, a nawet reakcji zbliżonych do pourazowych. To, że córka odmawia wejścia do gabinetu i reaguje silną paniką, jest spójne z takim mechanizmem.

Obecne objawy – trudność w oddaleniu się od Pani, konieczność pozostawiania otwartych drzwi, unikanie rówieśników – wskazują na nasilony lęk separacyjny z elementami uogólnienia na inne sytuacje społeczne. Warto podkreślić: to nie jest rzadkie w tym wieku, ale wymaga świadomej pracy, jeśli utrzymuje się i ogranicza funkcjonowanie dziecka.

Czego nie warto robić? Zostawiania dziecka w stanie silnej paniki „na przeczekanie” ani całkowitego wycofywania się ze wszystkich trudnych sytuacji. Jedno i drugie utrwala problem – pierwsze przez nadmierne przeciążenie, drugie przez wzmacnianie unikania.

Skuteczne podejście opiera się na trzech filarach:

Regulacja i nazywanie emocji – dziecko uczy się rozpoznawać napięcie w ciele, korzystać z prostych technik uspokajających (zabawy oddechowe, napinanie–rozluźnianie mięśni, „skala strachu”). Celem jest obniżenie reaktywności układu nerwowego.

Stopniowa, kontrolowana ekspozycja – bardzo małe kroki, zaczynając od sytuacji najmniej obciążających (np. kilkanaście sekund zamkniętych drzwi w domu, krótkie wizyty w budynku przychodni bez wchodzenia do gabinetu, spotkania z jednym dzieckiem w bezpiecznym środowisku). Każdy etap powtarzany do momentu spadku napięcia, bez przymusu, ale konsekwentnie.

Wzmacnianie poczucia wpływu – dziecko powinno mieć wybór w ramach wyznaczonych granic (np. „najpierw wchodzimy na minutę czy na dwie?”, „którego misia zabieramy do lekarza?”). Poczucie kontroli znacząco obniża lęk.

Przed ponowną próbą przedszkola warto najpierw ustabilizować reakcje separacyjne w domu. Jeśli dziecko nie potrafi zostać samo w pokoju przez krótką chwilę, kilkugodzinne rozstanie będzie zbyt dużym skokiem. Praca powinna przebiegać etapami.

Biorąc pod uwagę skalę trudności, zasadne byłoby poszukanie psychologa dziecięcego pracującego w nurcie CBT lub terapii lęku u dzieci, z aktywnym włączaniem Państwa w proces. Trzy wizyty o charakterze obserwacyjnym nie są wystarczające do rzetelnej oceny ani terapii. Jeśli objawy są bardzo nasilone i utrzymują się mimo pracy, można również rozważyć konsultację psychiatry dziecięcego – nie jako pierwszy krok do farmakoterapii, lecz w celu pogłębionej diagnostyki.

Rokowania w tym wieku są dobre. Mózg pięciolatki jest bardzo plastyczny, a odpowiednio prowadzona, spokojna i systematyczna praca przynosi efekty. Kluczowe jest znalezienie równowagi między byciem bezpieczną bazą a stopniowym, wspieranym oswajaniem trudnych sytuacji. Mam nadzieję, że uda się Państwu rozwiązać problem i córeczka już w krótce poczuje się pewniej!

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani Karolino dziękujemy za kontakt, czytam w Pani wiadomości dużo troski, uważności i też bezradności. Moim zdaniem to nie brzmi jak „nadopiekuńczość”, tylko jak dziecko, które realnie przeżywa silny lęk: szczególnie po trudnym doświadczeniu medycznym i przy rozstaniach.Zanim pomyślimy o przedszkolu czy szczepieniu, ważne jest odbudowanie u córki poczucia bezpieczeństwa małymi krokami, bez zostawiania jej na siłę , przy takim poziomie paniki to zwykle lęk tylko wzmacnia.

Chciałabym Panią zapytać:

w jakich sytuacjach córka jest choć trochę spokojniejsza i bardziej samodzielna?

co Pani sama czuje, gdy widzi jej strach: bardziej bezsilność, poczucie winy czy lęk o przyszłość?

czy/jak córka potrafi opowiedzieć o tym badaniu krwi, czy raczej unika tematu?

 

To pomoże zobaczyć, od czego zacząć wspieranie jej w odzyskiwaniu poczucia bezpieczeństwa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Karolino Pani, opisana przez Panią sytuacja w żadnym wypadku nie brzmi jak nadopiekuńczość. Jako mama ma Pani doskonałą intuicję – to, co Pani opisuje (drżenie, panika, lęk separacyjny, fobia przed lekarzami i regres w kontaktach z rówieśnikami), to objawy silnych zaburzeń lękowych, które u tak małego dziecka wymagają profesjonalnej i pełnej empatii diagnozy, a nie bagatelizowania.

Prawdopodobnie u Pani córki doszło do nałożenia się lęku separacyjnego z traumą medyczną (siłowe pobranie krwi). Dla 5-latki świat stał się miejscem niebezpiecznym, w którym dorośli (nawet ci, którzy mają pomagać, jak panie w przedszkolu czy lekarze) mogą naruszyć jej granice. Strategia zostawić i wyjść przy tak nasilonym lęku panicznej natury jest błędem, ponieważ zamiast adaptacji, pogłębia u dziecka poczucie porzucenia i braku bezpieczeństwa.

Warto rozważyć diagnostykę w kierunku mutyzmu wybiórczego (jeśli córka milczy w przedszkolu) lub zaburzeń lękowych w dzieciństwie. Kluczem jest znalezienie terapeuty pracującego metodą poznawczo-behawioralną specjalizującego się w dzieciach, który zamiast grać w planszówki, zaproponuje konkretny plan odwrażliwiania -  stopniowej ekspozycji oraz pomoże Państwu, jako rodzicom, nauczyć się wspierania dziecka w lęku bez jego potęgowania.

 

Serdeczności

Bożena Nagórska

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Sytuacje o których Pani pisze dot. córki zawierają szereg elementów, które układają się w obraz zaburzenia lękowego z wyraźnym problemem separacyjnym.  

Rozpoczęcie objawów w momencie pierwszej próby uczęszczania do przedszkola sugeruje, że to doświadczenie stanowiło punkt przełomowy. Córka mogła wtedy doświadczyć sytuacji, którą jej psychika zarejestrowała jako zagrażającą – separacja od rodzica w nieznanym środowisku, bez możliwości powrotu, kiedy tego potrzebowała.  

Następujące po tym doświadczenie procedury medycznej – szczególnie pobieranie krwi na siłę, bez przygotowania psychicznego – stanowiło dla dziecka kolejne traumatyczne zdarzenie. Tego typu procedury, przeprowadzone z użyciem przymusu, mogą znacząco wzmocnić już istniejący lęk separacyjny i uogólnić objawy na inne sytuacje wymagające separacji od opiekunów.  

Obserwowane cechy – niechęć do osamotniania, potrzeba ciągłego kontaktu wizualnego z Panią, objawy somatyczne takie jak drżenie i płacz, unikanie rówieśników – wskazują na utrwalony się system obronny, w którym bliskość rodzica stanowi jedyne poczucie bezpieczeństwa.  

Zmiana w funkcjonowaniu społecznym córki (wcześniej lubiła dzieci, teraz ich unika) może być wtórnym skutkiem głównego lęku – córka może kojarzyć kontakty z rówieśnikami z sytuacjami separacji od rodzica.  

To zaburzenie nie przejdzie samoistnie bez interwencji. Wymaga systematycznej pracy specjalisty i podejścia uwzględniającego zarówno wspieranie dziecka, jak i pracę z rodzicami w zakresie konstruowania bezpieczeństwa.  

 

Z poważaniem 

Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog, psychotraumatolog 

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Pani Karolino

 

  Rozumiem wasz trudny problem i córka ewidentnie wykazuje silny lęk separacyjny i traumę związaną z nowymi sytuacjami, co jest poważniejsze niż typowa adaptacja. To nie nadopiekuńczość, lecz reakcje wskazujące na blokadę emocjonalną, pogłębioną przez nieudane próby i traumatyczne doświadczenie z pobraniem krwi. Kluczowe jest znalezienie specjalistycznej pomocy i stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa.

Córka ma objawy lęku separacyjnego jak panikę przy rozstaniu, unikanie dzieci, strach przed pokojem czy lekarzami. Traumatyczne wspomnienie z pobrania krwi nasila to, powodując uogólniony lęk przed nieznanym. Wcześniejsze lubienie dzieci sugeruje, że to nie nieśmiałość wrodzona, lecz wynik niepowodzeń adaptacyjnych i braku wsparcia.

 

Zalecam ćwiczenie "krótkie rozstania". Zacznijcie od 5 do10 minut zostawiania jej z tatą lub babcią przy otwartych drzwiach, zawsze wracając z pochwałą. Oswajajcie przedszkole pozytywnie, pokazujcie zdjęcia sali, opowiadajcie o zabawie bez nacisku, role  z lalkami. Unikajcie zmuszania, a  po trudnym dniu dawajcie bliskość, ulubione aktywności, bez oceniania płaczu.

  Wybierzcie placówkę z elastyczną adaptacją: krótkie pobyty (1 godzina), obecność rodzica na sali początkowo, przyjazne panie bez nacisku. Wyraźcie oczekiwania na spotkaniu ale podkreślcie traumę i potrzebę czasu. Nie zostawiajcie na siłę,  regres (np. po tygodniu) jest normalny, reagujcie empatią.

Po pewnym czasie wprowadźcie  grupy zabawowe (1-2 dzieci, z wami), wizyty u weterynarza lub lekarza z wami jako obserwator. Monitorujcie postępy w dzienniku, świętujcie małe sukcesy. Jeśli lęk trwa  dłużej niż 6 miesięcy lub nasila się, to na tej rozdaj fobii pomoże terapia ekspozycyjna. Z czasem wróci radość z kontaktów z dziećmi. Powodzenia.

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co opisujecie, brzmi jak ogromne obciążenie dla Was i dla córki. Widać, że zależy Wam na jej bezpieczeństwie i emocjonalnym komforcie, a jednocześnie odczuwacie bezradność wobec panicznego lęku, który ją paraliżuje. 

 

To, że córka potrzebuje ciągłej obecności rodzica i że doświadcza silnego strachu w sytuacjach, które dla innych dzieci mogą być codziennością, jest realnym sygnałem, że jej ciało i emocje przeżywają silny stres i traumę. Nie jest to „przesada” ani wynik nadopiekuńczości — to pokazuje, jak głęboko lęk ją dotyka.

 

Warto rozważyć kontakt ze specjalistą, który ma doświadczenie w pracy z dziećmi z panicznym lękiem i trudnościami adaptacyjnymi, najlepiej psychologiem dziecięcym lub terapeutą zajmującym się zaburzeniami lękowymi u najmłodszych. Profesjonalne wsparcie może pomóc Wam zrozumieć mechanizmy lęku córki i wspólnie szukać sposobów, by mogła czuć się bezpiecznie i stopniowo radzić sobie w codziennych sytuacjach.

Nie musicie być sami w tym procesie — szukanie pomocy jest oznaką troski i odwagi.

 

Pozdrawiam,

Składanowska Daria

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Bóle ciała z powodu stresu. Jak sobie poradzić?

Od wielu miesięcy, prawie że codziennie, odczuwam stres. Od jakiegoś czasu bolą mnie narządy w brzuchy, czasem nawet kłują,narządy na dole żeber również,często odczuwam kłucie jakby płuc,ból pleców,mam czasem problem z oddychaniem.Byłam u lekarza i powiedział, że to ze stresu.A przez to, że tak źle się czuję,to stresuje się jeszcze bardziej.Nie chcę podawać dokładnie wieku,ale przyjmijmy,że od 14 do 18.

Witam. Od paru miesięcy (zaczęło się to w wakacje 2022) mam wyimaginowanego przyjaciela, z którym rozmawiam w myślach
Witam. Od paru miesięcy (zaczęło się to w wakacje 2022) mam wyimaginowanego przyjaciela, z którym rozmawiam w myślach (osoba, którą wyobrażam istnieje w realu, żyje i mamy stały kontakt). Tak jest to realne, że podczas siadania do stołu robię dla niego miejsce, podczas oglądania filmów opowiadam mu o moich ulubionych momentach i gestykuluję. Mówię do niego w myślach. Już powoli zapominam, jak się myśli bez rozmawiania w myślach... Często zmieniam moje poglądy i zdanie tylko, ze względu na niego. Jakby to wytłumaczyć.. nie widzę go, ale mój mózg widzi. W nocy przybiera kształty strasznych postaci (np. Czarna postać o trójkątnej/kowadłowej głowie lub postać z długą szyją (???). Zazwyczaj stoi w rogu pokoju, a jak zamykam oczy to pojawia się w myślach.) W nocy słyszę stukanie o drzwi (ciche), ćwierkanie świnek (mam prośki w domu, to normalne w ich naturze, ale bardziej chodzi o to, że tych dźwięków nie ma, gdy je słyszę), chodzenie po domu lub przesuwanie się krzeseł. Muszę jeszcze dodać, że mieszkam w bloku. Również kątem oka widzę cienie przelatujące. Mówiłam o tym moim rodzicom, uważają, że to moja wyobraźnia, jednak co to za wyobraźnia, jak doprowadza mnie do płaczu i myśli samobójczych? Często też słyszę, jak ktoś mnie woła (nawołuje moje imię, zazwyczaj gdy kładę się spać). Są to osoby z mojego otoczenia (rodzina, nauczyciele, znajomi itp) i słyszę, jak mnie wołają to często tego nawet nie odróżniam i odpowiadam. Mam dość, nie wiem jak poprosić rodziców o pomoc.. muszę czekać na szkołę by osobiście zgłosić się do psychologa...
Martwię się o córkę i opiekę nad nią. Po rozwodzie mieszka z matką, jednak widzę zaniedbania
Witam, ma 5 letnią córkę, rozstałem się z jej matką, teraz córkę widuję na weekendy, gdy córka przyjechała do mnie ostatnio, było to w godzinach około 18, ja w tych godzinach jadam obiad, gdyż pracuję do 17, zauważyłem u córki apetyt, jakby była głodna, więc zapytałem czy jadła obiad u mamy, usłyszałem od córki, że mama nie gotuje obiadów, więc z ciekawości zapytałem - to co jesz - odpowiedziała, że serki, ale nie byłem jedynym, któremu tak powiedziała, gdy poszliśmy do znajomych, bo moja córka lubi się z ich dziećmi, znajomi byli w porze obiadowej, gdy zapytali mojej córki, co lubi, jak mama gotuje, usłyszeli tą samą odpowiedź, co ja teraz zamartwiam się czy moje dziecko nie chodzi głodne, nie wiem, gdzie to zgłosić, najchętniej zabrałbym córkę i sam się nią zaopiekował- wiem, że w sądzie ciężko jest wygrać taką sprawę z matką, co zrobić? córka nie raz okazuje, że nie chce wracać do mamy tak, jakby się czegoś bała.
Bardzo boję się omdlenia, przez co ciężko chodzi mi się do szkoły. Chodzę na psychoterapię, było bardzo dobrze, jednak ostatnio sytuacja się powtórzyła.
Dzień dobry, jak pokonać lęk przed konkretną sytuacją? Od jakiegoś czasu mam lęk przed zemdleniem, przez co ograniczałam najpierw ruch, np. nie ćwiczyłam na wfie w szkole albo musiałam częściej jeść, by zapobiec zemdleniu. Raz miałam naprawdę blisko do takiej sytuacji i wtedy wszystko się zaczęło. Od dwóch tygodni uczęszczam na terapię i po tym było mi o wiele lepiej, nawet myśli lękowe zniknęły a ataku paniki nie miałam jakieś dwa tygodnie. Niestety, ale mam wrażenie, że jak za długo jest dobrze, to musi pojawić się coś stresującego. Byłam dzisiaj w szkole i normalnie szłam do klasy z przerwy a nagle poczułam się tak, jakbym miała zemdleć. Było to dziwne, bo cały dzień czułam się dobrze i jadłam dosłownie parę sekund wcześniej. Weszłam jednak do sali i próbowałam się uspokoić, mówiłam sobie, że nic się nie dzieje i zaraz mi minie. Nie minęło i parę minut potem miałam nagłe pogorszenie samopoczucia, mam wrażenie, że na poziomie tego, jak parę miesięcy temu, gdy miałam pierwszą taką sytuację. Oczywiście, zawsze jak pojawia się to, czego się obawiam, to jednak ta panika się pojawia i w sumie to potem bardziej trzymały mnie własne emocje, miałam wrażenie, że mam jakiś zawał serca, bo tak mi waliło. Poczułam się taka bezradna, tyle włożyłam, by leczyć się z zaburzeń lękowych, a tu kolejny nawrót po tak pozytywnych tygodniach. Jest mi podwójnie ciężko walczyć z lękiem, ponieważ od urodzenia mam tendencje do lęków, które pojawiały się w różnych okresach życia. Terapeutka, do której chodzę potwierdziła to, co podejrzewałam od dawna, wiele moich cech pokazało na to, że nie jest to coś co wystąpiło nagle, a było to we mnie zawsze, ale ukryte i pokazywało się czasami . Teraz nie wiem co robić, jutro pewnie muszę iść do szkoły, a nie chcę, bo pewnie cała klasa będzie się śmiać z tego, co było dzisiaj. W dodatku, jak mój tata mnie odbierał powiedział pielęgniarce o moich lękach, sama nie wiem po co i gdy mówiła, że nie mogę się migać od życia, zaraz będę dorosła i nie mogę robić takich rzeczy, to po prostu wybiegłam ze szkoły z płaczem. Mam wrażenie, że sporo osób w moim otoczeniu nadal nie do końca rozumie tą rzecz, z którą się borykam. Nie mówiłam o tym w szkole nikomu, oprócz moich przyjaciółek, bo się boję reakcji nauczycieli, a klasie to nie ma co mówić. Co zrobić by nie martwić się o tą dzisiejszą sytuację? :(
Samookaleczenia - jak sobie pomóc?
Jak wyjść i poradzić sobie z samookaleczaniem? Mam 14 lat i tkwię w tym już od 3 lat, nie wiem jak z tego wyjść.
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.