Jagoda Jek
Mam wrażenie, że od dłuższego czasu próbujesz sama „uratować” relację, podczas gdy druga osoba nie podejmuje podobnego wysiłku. I to jest bardzo wyczerpujące.
Masz prawo do prywatności, również w związku. To, że nie chciałaś, żeby partner wszedł do łazienki bez pytania, nie jest powodem do wyzywania Cię ani poniżania. Szacunek nie jest czymś, na co trzeba sobie zasłużyć i nie powinien zależeć od tego, czy partner zgadza się z Twoją granicą.
Trudno też będzie wpłynąć na niego kolejnymi rozmowami, prośbami czy groźbami odejścia. Nie dlatego, że źle się starasz, tylko dlatego, że nie możesz zmusić drugiej osoby do zaangażowania się w naprawę związku. Możesz natomiast zdecydować, czego Ty potrzebujesz i na jakie zachowania się nie zgadzasz.
Zamiast kolejny raz prosić go, żeby powiedział, czy Cię kocha, spróbuj postawić jasną granicę: „Chcę być w związku, w którym rozmawiamy o problemach i odnosimy się do siebie z szacunkiem. Nie zgadzam się na wyzwiska. Jeśli chcesz pracować nad naszym związkiem, możemy wspólnie poszukać pomocy. Jeśli nie chcesz, będę musiała podjąć decyzję o odejściu”.
I później najważniejsza jest konsekwencja. Nie jako groźba, ale jako realna decyzja dotycząca Twojego życia.
Nie wiem, czy on kiedyś to zrozumie. Być może tak, ale nie masz możliwości tego zagwarantować. Możesz natomiast już teraz przestać udowadniać, że jesteś warta szacunku, miłości i rozmowy. Nie musisz błagać o podstawowe rzeczy w związku.
Jeżeli wyzwiska, poniżanie czy inne zachowania przekraczające Twoje granice są stałym elementem relacji, warto też porozmawiać indywidualnie z psychologiem i przyjrzeć się temu, co sprawia, że mimo cierpienia czujesz, że musisz jeszcze bardziej walczyć.
~ Jagoda Jek, psycholożka, seksuolożka
















