Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Samotność w otoczeniu ludzi i presja społeczna na spełnianie oczekiwań

Myślę że zostałem sam choć wokół mnie pełno ludzi każdy ma jakies żądania potrzeby ale nikt nie pyta co ja potrzebuje co czyje .Wszyscy a przynajmniej większość mówią mi jak mam żyć.Mam tego dosyć
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

tak to syndrom naszych czasów - pełno ludzi koło mnie, ale tak naprawdę jesteśmy samotni. Żyjemy szybko, chcemy przeżywać coraz więcej, ale nas, głębi jest coraz mniej.

To wszystko przytłacza nasz organizm, układ nerwowy a to skutkuje --> mam dość.

Ale dobra informacja jest taka, że mam dość aktualnego życia! Wiem czego już nie chcę! Czyli muszę się zastanowić jak chcę teraz i co mogę zrobić najmniejszego żeby zacząć to czego pragnę, żeby zrobić najmniejszy krok który mnie przybliży do tego co chce.

 

Powodzenia!

11 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, pomyślałam, że można czuć się bardzo samotnie nawet wtedy, gdy wokół jest wielu ludzi. Szczególnie wtedy, gdy ma się poczucie, że inni oczekują czegoś od nas, udzielają rad czy mówią, jak powinniśmy żyć, a rzadko zatrzymują się, żeby zapytać, co przeżywamy i czego sami potrzebujemy.

Dobrze, że dałaś sobie przestrzeń, żeby to napisać. Czasem samo wypowiedzenie tego, co nosimy w sobie, jest pierwszym krokiem do zadbania o własne potrzeby.

Jeśli to poczucie osamotnienia i przeciążenia towarzyszy Ci od dłuższego czasu, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Taka relacja może być miejscem, w którym to właśnie Ty będziesz w centrum uwagi – z tym, co czujesz, czego potrzebujesz i co jest dla Ciebie ważne. Nie musisz cały czas dźwigać oczekiwań innych osób.

 

11 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Szkoda, że nie podajesz swojego wieku, gdyż nie wiem od jakiego czasu to trwa. Brzmi to tak, jakbyś był przeciążony ciągłym dawanie i brakiem miejsca na siebie. To, że masz już dość, jest zrozumiałą reakcją na życie, w którym inni ciągle czegoś chcą, a Twoje potrzeby są pomijane. Sam masz prawo nie tłumaczyć się ze wszystkiego. Masz prawo nie być dostępny dla wszystkich, którzy czegoś chcą. Granica nie jest egoizmem ale jest ochroną Twojej energii i psychicznego bezpieczeństwa. Sygnalizuj innym, że także masz potrzeby i czujesz potrzebę bycia zauważanym. Z czego wynika mówienie Tobie jak masz żyć? Z autentycznej troski, czy z ich przekonań cod o Twojej osoby? Komuniku innym, ze Twoje potzreby sa także ważne dla Ciebie. 

 

 

11 dni temu
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z Pana słów wybrzmiewa przede wszystkim ogromne poczucie osamotnienia i przeciążenia. Czasem obecność wielu ludzi nie oznacza, że czujemy się zauważeni i wysłuchani. Warto nie zostawać z tym samemu, rozmowa z psychologiem może pomóc lepiej zrozumieć swoje potrzeby, nauczyć się stawiać granice i odzyskać poczucie wpływu na własne życie. Proszę pamiętać, że Pana emocje i potrzeby są równie ważne jak potrzeby innych.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

11 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

W Pana słowach najmocniej wybrzmiewa samotność, zmęczenie i poczucie, że od dawna jest Pan bardziej dla innych niż inni dla Pana....to bardzo obciążające doświadczenie.Czasem człowiek nie czuje się samotny dlatego, że nie ma wokół ludzi, ale dlatego, że nikt nie zatrzymuje się przy jego emocjach i potrzebach. Długo żyjąc w takiej roli, łatwo zacząć mieć poczucie, że własne potrzeby przestają mieć znaczenie.Dobrze, że napisał Pan o tym tutaj, być może to właśnie moment, aby zacząć zadawać sobie pytanie nie tylko, czego oczekują inni, ale również: czego ja naprawdę potrzebuję i gdzie mogę o to bezpiecznie zadbać....to troska o siebie, proszę o tym nie zapominać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

11 dni temu
Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry. 

 

Czytając ten opis, dostrzegan duże cierpienie. Jeśli dobrze zrozumiałam pana przekaz, ma pan poczucie, że pans potrzeby nie są widziane i rozumiane przez otoczenie, w pana oczach otoczenie ma wobec pana różne oczekiwania, sugeruje panu pewne standardy sposobu funkcjonowania, natomiast nie widzi pan zainteresowania otoczenia pana emocjami, potrzebami, wyborami, czy tak? 

 

Wyobrażam sobie że sytuacja, w której kontakty z otoczeniem są odbierane jako niewspierające, roszczeniowe i narzucające standardy niezgodne z pana wyborami i celami może być odbierana jako przytłaczająca i trudna. Czy dobrze rozumiem pana słowa? 

 

Zachęcam pana do konsultacji indywidualnej, aby dokładniej przyjrzeć się pana trudnościom. Profesjonalne przyjrzenie się na czym dokładniej polega pana trudność jest podstawą do udzielenia wsparcia adekwatnego dla pana potrzeb i sytuacji. Szczegółowy wywiad psychologiczny, diagnoza charakteru i przyczyn pana cierpienia są dobrą praktyką udzielenia panu profesjonalnej pomocy psychologicznej.

 

W każdej sytuacji warto poszukiwać profesjonalnej pomocy, m. in. w podjęciu pracy nad poprawą swojej sytuacji i samopoczucia. Serdecznie zachęcam do wyboru najlepszego dla pana specjalisty i umowienia się na wizytę. 

 

11 dni temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, w tym co opisujesz słyszę dużo  frustracji i smutku. To poczucie samotności wynikające z poczucia, że nikt naprawdę cię nie dostrzega może prowadzić do frustracji, zmęczenia czy nawet złości. Czego najbardziej brakuje Ci a czego nie otrzymujesz od ludzi wokół? To co czujesz zasługuje na uwagę. 
Pozdrawiam serdecznie 

11 dni temu
Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

To, co Pan opisuje, brzmi jak poczucie dużej samotności i przeciążenia. Czasem można być otoczonym ludźmi, a jednocześnie czuć się niewidzialnym i mieć wrażenie, że nikt nie dostrzega naszych potrzeb.

Ma Pan prawo czuć zmęczenie ciągłymi oczekiwaniami innych. Warto jednak zastanowić się, czy jest w Pana otoczeniu choć jedna osoba, której mógłby Pan szczerze powiedzieć, jak się Pan czuje i czego teraz potrzebuje.

Jeśli to poczucie osamotnienia utrzymuje się od dłuższego czasu i coraz trudniej jest Panu sobie z nim radzić, zachęcam do rozmowy z psychologiem. Nie powinien Pan zostawać z tym wszystkim sam.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

10 dni temu
Weronika Janeczko

Weronika Janeczko

Drogi/a KM, 

 

takie odczucia mogą wynikać z wielu kwestii, dobrze omówić je w czasie spotkań z psychologiem lub psychoterapeutą, warto pomyśleć o tym, jakie dokładnie mają podłoże i co sprawia, że utrzymują się w Twoim życiu. 

 

Z serdecznymi pozdrowieniami

Weronika Janeczko

11 dni temu
Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

To, co napisałeś, porusza. Można być otoczonym ludźmi, a jednocześnie czuć się bardzo samotnym. Kiedy przez długi czas słyszysz, czego inni od Ciebie oczekują, a nikt nie zatrzymuje się, żeby zapytać, jak Ty się masz, łatwo dojść do momentu, w którym po prostu nie ma się już siły.

Chcę, żebyś wiedział jedno – to, że teraz czujesz się niewidzialny, nie oznacza, że naprawdę taki jesteś. To, jak się czujesz dziś, nie musi być tym, jak będzie wyglądało całe Twoje życie. Nawet jeśli teraz trudno w to uwierzyć, ten ciężar może stać się lżejszy.

Nie musisz cały czas być silny dla innych. Ty też zasługujesz na to, żeby ktoś Cię wysłuchał, zauważył i potraktował z troską. To, że napisałeś o tym tutaj, pokazuje, że jakaś część Ciebie wciąż szuka nadziei – i warto się jej trzymać.

Jeśli poczujesz, że jest Ci naprawdę bardzo ciężko, nie zostawaj z tym sam. Możesz anonimowo i bezpłatnie porozmawiać z kimś pod numerem +48 89 527 00 00 lub skorzystać ze strony http://telefonzaufania.org/. Czasem jedna rozmowa potrafi przynieść choć odrobinę ulgi. Nie jesteś skazany na to, żeby już zawsze czuć się w ten sposób.

 z pozdrowieniami

 

Edyta Kotula | PSycholog, Psychotraumatolog

9 dni temu
Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Twój wpis, mam wrażenie, że od dłuższego czasu czujesz się niewidzialny. Jesteś otoczony ludźmi, a jednocześnie bardzo samotny, bo nikt nie pyta, czego Ty potrzebujesz i co przeżywasz. To potrafi być bardzo bolesne.

Czasem ludzie dają rady, bo nie wiedzą, jak po prostu wysłuchać. Ale kiedy ktoś cierpi, często bardziej niż rad potrzebuje obecności, zrozumienia i poczucia, że jego emocje są ważne.


10 dni temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

 

poczucie samotności, o którym Pan/Pani pisze, może być szczególnie bolesne, ponieważ pojawia się mimo obecności innych ludzi. Kiedy przez dłuższy czas słyszymy przede wszystkim oczekiwania i rady, a nikt nie zatrzymuje się, by zapytać, jak naprawdę się czujemy i czego potrzebujemy, łatwo dojść do momentu, w którym ma się po prostu dość.

Myślę, że to zrozumiałe, iż czuje Pan/Pani zmęczenie ciągłym słyszeniem, jak powinno wyglądać Pana/Pani życie. Każdy z nas potrzebuje nie tylko być wysłuchanym, ale także mieć poczucie, że jego emocje, potrzeby i doświadczenia są ważne dla drugiej osoby.

 

Zastanawiam się również, czy możliwe byłoby jakieś budowanie relacji z ludźmi, przy których mógłby/mogłaby Pan/Pani czuć się ważny/ważna, mimo że na pewno takich ludzi jest mniej wokół nas.

Dziękuję, że zdecydował/a się Pan/Pani o tym napisać. Mam nadzieję, że nie będzie Pan/Pani musiał pozostawać z tym doświadczeniem samotnie.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz

8 dni temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

To, co Pan napisał, brzmi bardzo samotnie. Czasem można być otoczonym ludźmi, a jednocześnie mieć poczucie, że nikt naprawdę nie widzi tego, co dzieje się w środku. Mam wrażenie, że jest Pan zmęczony tym, że inni mówią, czego od Pana oczekują, zamiast zapytać, czego Pan sam potrzebuje. Dziękuję, że napisał Pan o tym tutaj. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, przy kim będzie Pan mógł po prostu być wysłuchany, bez oceniania i dawania gotowych rad.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

3 dni temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Kryzys przy poczuciu bezwartościowości w relacji seksualnej, niechęci do siebie.
Dzień dobry. Mam już dość życia. Czuję się w środku jak wrak człowieka. Mam 45 lat dwoje dzieci i żonę, choć sam już nie wiem. Problem może wydawać się śmieszny. Aczkolwiek dla mnie nie jest. Są dni, że chciałbym już odejść. Od urodzenia borykam się z problemem mikropenisa. Rodzi się pytanie jakim cudem mam żonę. Nie wiem. Od nie wiem kiedy nie kochamy się. Ja z powodu okropnych kompleksów nie inicjuje, żona z kolei nawet nie porusza tematu seksu. Wiem, że nie daje jej satysfakcji tym co mam (niecałe 8cm). Byłem na operacji z tego powodu. Lekarze przed zapewniali, że odzyskam swój normalny rozmiar. Okazuje się że w dzieciństwie miałem jakiś zabieg i ten mikro to nieudana ingerencja lekarzy. Przed ostatnim zabiegiem byłem pełen nadziei. Czułem, że moje życie w końcu nabierze barw. Po wszystkim okazało się, że rozmiar zmienił się, ale o dwa cm w dół. Lekarze teraz nabrali wody w usta. Moja samoocena praktycznie nie istnieje. Zauważam po sobie symptomy depresji. Oddałbym kilka lat życia, żeby chociaż trochę poczuć się jak facet. Mój członek teraz wygląda dramatycznie. Z obrzydzeniem patrzę na siebie. Zasypiamy z żoną bez słowa. Nawet wracając z pracy nie pocałujemy się. Mam wrażenie, że żyję w jakimś koszmarze. Często budze się w nocy i płaczę z bezsilności. Nie chcę już tak żyć. Są dni, że mam w sobie tyle siły i samozaparcia, że postanawiam skończyć ze sobą. Jednak okazuje się, że nie mam odwagi. W głowie cały czas dzwonią mi słowa żony, kiedy powiedziała mi, że jej były miał wielkiego penisa. Innym razem tak od niechcenia złapała mnie za krocze i powiedziała mój boże tam nic nie ma. Czuję potrzeby seksualne, ale tłumie to w sobie na tyle, ile mam siły. Lęk i wstyd mi nie pozwalają. Nie mam już siły.
Czuję się przegrywem i nikim jako mężczyzna – wstyd, brak prawa jazdy, niska pensja, mieszkanie z rodzicami
jak żyć ze świadomością że jestem nikim i przegrywem? jestem nikim jako mężczyzna od dłuższego czasu tak naprawdę nic nie sprawia mi radości wszystko zaczęło się od tego że poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach 4 lata temu przy każdej jeździe nawet na próbach czułem strach nie chciałem jeździć przerażało mnie to aż w końcu poddałem i tak naprawdę wtedy zrozumiałem że jako mężczyzna jestem tak naprawdę skończony Na początku się tym nie przejmowałem ale później zdałem sobie sprawę że dla kobiet jest to duży red flag że nie masz auta prawa jazdy I to tylko się skumulowało gdy zrozumiałem też że w innych kwestiach jestem przegrywem Bo pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i tak naprawdę nic nie osiągnąłem w życiu i widzę te wszystkie dziewczyny studiujące lepsze ode mnie. rok temu zacząłem leczenie zębów u ortodonty bo miałem w miarę krzywe zęby i po tym stwierdziłem ok to robię te zęby skupiam się na nich mam odłożone pieniądze na protetyka itp więc powinno mi starczyć po tym chciałem zrobić operację przegrody nosowej bo mam ciągły katar i zatkany nos często to dawało mi poczucie że coś robię nie chciałem tych 2 rzeczy mieszać naraz bo koszta i czas. Ale po czasie zrozumiałem że jestem po prostu przegrywem że to tylko wszystko wymówki. Szczególnie przy kobietach chociaż przy moich kolegach też czuję ogromny wstyd sobą że nie mam prawa jazdy że mieszkam z rodzicami że nic nie osiągnąłem mam już 23 lata i wiem że jestem nikim. Mówiłem że zrobię te zęby nos i po tym zacznę coś innego ale czasami czuje że to wymówki i czuje wtedy jeszcze bardziej wstyd i smutek że tak naprawdę nic nie osiągnąłem że jestem nikim. Nie wiem już co robić czuję się przytłoczony wszystkim nawet nie czuję się jak mężczyzna tylko jak jakiś chłopiec który nic nie osiągnął. Te prawo jazdy też ciągle czuje ogormny wstyd że do tej pory boję się przełamać i spróbować ponownie. Do tego czytam czesto na internecie różne posty odnoście jak są niektórzy starsi mężczyźni co mają po 30 lat dalej są prawiczkami czy mieszkają z rodzicami są samotni itp i widzę jak kobiety tego nie tolerują jak dla nich to jest przegryw i zdaję sobie sprawę że ja też taki będę mam już 23 lata i nic nie osiągnąłem ja też nie mogę jeździć mieszkać z rodzicami nie mam nic do zaoferowania dla kobiety ciągle mój wstyd skacze pomiędzy pracą za najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami czy brakiem prawa jazdy i bycie prawiczkiem. Nie daje już rady psychicznie
Witam. Jestem w sumie po 11-letnim związku (w tym 3 ostatnie lata już jako małżeństwo).
Witam. Jestem w sumie po 11-letnim związku (w tym 3 ostatnie lata już jako małżeństwo). 3 dni temu dowiedziałam się, że mąż ma "przyjaciółkę" czytając dwuznaczne wiadomości w jego telefonie, powiedział mi, że już mnie nie kocha i że lepiej czuje się, jak jest sam. Czy da radę się wyleczyć z tej miłości i pozbyć się tego bólu w środku? Czy mam jeszcze szanse na normalne życie? Mam myśli samobójcze, nie chce mi się żyć, bez niego wszystko straciło sens... A szans na powrót nie ma, wyprowadził się na dobre i nawet nie chce słuchać nic na temat terapii i próby ratowania tego :-(
Jak przestać czuć się nielubianą i wykluczoną mimo zapewnień innych?

Co mam zrobić, żeby nie myśleć, że jestem nielubiana, wykluczona, a jest inaczej bo każdy mi tłumaczy? Czuję się niepotrzebna

Jak radzić sobie ze stresem przed egzaminem zawodowym?
mogę prosic o jakies porady na stres za nie cale dwa tygodnie pisze egzamin zawodowy i przestaje sobie radzic ze stresem i boje się ze przez niego nie zdam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!