Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner uzależniony od gry w darta, wybuchy złości i przemoc w związku – co mogę zrobić?

Treść wrażliwa
Mój partner jest uzależniony od gry w darta podczas grania przeklina uderza w ścianę jak go próbuje odciągnąć lub o coś spytać to wybucha złością do tego stopnia że mówi że mam się zamknąć ciągle się kucimy pcha mnie na ścianę krzyczy wogule mnie nie zauważa jak próbuję z nim o czymś innym porozmawiać to on ciągle wraca na temat grania obwinia siebie mówi że z nim jest coś nie tak że jak coś zaczyna to nie może skończyć próbowałam namówić go na terapię ale on twierdzi że nie ma problemu a ja widzę że z nim jest coraz gorzej
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 
opisana sytuacja wskazuje na poważne trudności partnera z regulacją nastroju oraz naruszanie Pani nietykalności cielesnej, co jest sygnałem alarmowym. Jego zachowanie sugeruje sztywny schemat reagowania, w którym frustracja natychmiast przeradza się w agresję, a próby Pani interwencji działają jak wyzwalacz kolejnych wybuchów.

Warto zadać sobie pytanie, czy Pani starania o jego zmianę nie odbierają mu odpowiedzialności za własne działania. Skoro on zaprzecza problemowi, Pani wpływ na jego postawę może być obecnie znikomy, a narażanie się na przemoc jest zbyt wysoką ceną.  Proszę pamiętać, że nie jest Pani odpowiedzialna za emocje swojego partnera. Jest on dorosłą osobą i stety albo niestety to jego wybór, czy zechce sięgnąć po pomoc. Czy mają Państwo wspólnych znajomych, którzy mogliby pomóc porozmawiać z partnerem? 

Pozdrawiam,

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Beata Kosior

Beata Kosior

Z pani opisu wygląda to na zachowania osoby uzależnionej. Te wybuchy, brak kontroli nad ilością grania i swoimi emocjami podczas grania to objawy uzależnienia i mechanizmy uzależnienia. Partner wygląda na osobę, która ma już obecnie mega rozregulowany system nerwowy oraz upośledzoną kontrolę nad czasem,  który poświęca na grę versus na waszą relację. Każda uzależniona osobą mówi, gdy jest uzależniona, że nie ma problemu, w ten sposób broni tego co dla niego ważne. Niestety pani, także koncentruje się na nim i jego uzależnieniu i probuje mu pomóc. To po pewnym czasie staje się współuzależnieniem i ogranicza także panią przed normalnym życiem. Proszę określić sobie czas jaki poświeci pani na ratowanie swojego partnera, bo jeśli pani życie zacznie się ograniczać tylko do ratowania,  to zarówno on zmarnuje swoje życie, ale też pani je zmarnuje na ratowanie osoby, która może nigdy nie będzie chciała być uratowana. Bardzo pani współczuję, bo to bardzo trudna sytuacja

Pozdrawiam. Beata Kosior - specjalistka uzależnień

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Maryno,

sytuacja, w której się Pani znajduje, wykracza już poza ramy zwykłego uzależnienia i wchodzi w obszar przemocy domowej, co wymaga od Pani stanowczych kroków w celu ochrony własnego bezpieczeństwa. Pchanie na ścianę, wybuchy agresji i uciszanie to zachowania niedopuszczalne, których nie można usprawiedliwiać pasją do gry czy trudnym charakterem. Partner, mimo że werbalnie dostrzega problem, w rzeczywistości go wypiera, odmawiając leczenia i przerzucając koszty swojej frustracji na Panią.

W takiej relacji nie da się zbudować bliskości, dopóki on nie podejmie profesjonalnej terapii uzależnień i nie zacznie pracować nad kontrolą gniewu. Musi Pani zrozumieć, że nie jest Pani w stanie go zmienić ani "uratować" swoją cierpliwością – to on musi ponieść konsekwencje swoich czynów, by poczuć potrzebę zmiany. Proszę postawić swoje bezpieczeństwo na pierwszym miejscu; jeśli agresja fizyczna się powtarza, warto poszukać wsparcia w organizacjach pomagających osobom dotkniętym przemocą, ponieważ bez zewnętrznej interwencji takie mechanizmy mają tendencję do eskalacji.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Sądzę, że to, co Pani opisuje, wykracza już poza „złe nawyki” czy hobby, pojawia się przemoc, utrata kontroli i brak bezpieczeństwa w relacji. Uważam, że szczególnie niepokojące jest popychanie, krzyk i wybuchy złości: to są granice, które nie powinny być przekraczane, niezależnie od powodu. Według mojej opini jego gra może działać jak uzależnienie behawioralne, ale to nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia agresji wobec Pani.

Sądzę, że ważne pytanie brzmi:

czy Pani w tej relacji czuje się bezpiecznie na co dzień: fizycznie i emocjonalnie?

Bardzo ważne: jeśli dochodzi do popychania i eskalacji, warto pomyśleć też o swoim wsparciu i bezpieczeństwie (bliska osoba, pomoc specjalisty, telefon wsparcia), bo sama rozmowa z nim może nie wystarczać, dopóki on nie uzna problemu...

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To zainteresowanie nie wygląda już tylko na „pasję”, ale na zachowanie, które zaczyna niszczyć relację i budzić lęk. Zwłaszcza popychanie, krzyki i wybuchy złości są niepokojące i nie powinny być usprawiedliwiane ani grą ani emocjami. Jeśli partner nie widzi problemu i odrzuca pomoc, niewiele zmieni się samo. Warto jasno postawić granice i zadbać też o własne bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

nikotyna

Darmowy test na uzależnienie od nikotyny (FTND)

Zobacz podobne

Brak energii, lęki społeczne, problemy z koncentracją po używaniu narkotyków
1. Mam straszny brak energii i motywacji do czegokolwiek. Czuję się, jakbym nie miał w ogóle dopaminy. Wolę leżeć w łóżku i gapić się w telefon, nie mam siły ani chęci na spacery, na które namawia mnie dziewczyna. 2. Bardzo często mam tak, że nie mam chęci z nikim rozmawiać i po prostu wolę siedzieć sam. Jakiekolwiek pytania do mnie skierowane zaczynają mnie denerwować nie wiem dlaczego. 3. Mam ogromny strach przed ludźmi, z którymi brałem narkotyki 3 lata temu. Boję się ich i panicznie unikam miejsc, gdzie mógłbym ich spotkać. Ciągle szukam wymówek, żeby tam nie jechać. 4. Mam lęk społeczny i zero pewności siebie. Ciężko mi poznać kogoś nowego. Jak mam z kimś rozmawiać, to strasznie się stresuję, jąkam się i mam wrażenie, że gadam głupoty. Rozluźniam się dopiero po alkoholu. 5. Ciągle za dużo myślę, analizuję wszystko w kółko. Zamiast spać, leżę w łóżku i myślę o głupotach, przez co ciężko mi zasnąć 6. Mam duże problemy z pamięcią i skupieniem. Często gubię myśli. Nie pamiętam prostych rzeczy, nawet takich z podstawówki, przez co czuję się po prostu głupi i mnie to dołuje. 7. Seks z partnerką trwa zaledwie kilka minut przez przedwczesny wytrysk. Strasznie mnie to przytłacza i przez to jeszcze bardziej się stresuję. Chciałbym, żeby to trwało dłużej. 8. Ważne: 3 lata temu przez jakieś pół roku sporo brałem narkotyki (stymulanty). 9. Ważne: Pracuję w systemie 3-zmianowym, więc mam całkowicie rozwalony sen.
Jestem w 10 letnim, toksycznym związku z osobą uzależnioną od alkoholu. Czy nadszedł czas na rozstanie?

Witam wszystkich :)  Zwracam się do was po poradę, doświadczenia i pomoc.  Jestem w toksycznym związku 10 lat. Mój chłopak mnie nie szanuje, olewa, na moje potrzeby i uczucia reaguje ignorancją lub obojętnością. Nie zależy mu na mnie. To, co do mnie mówi, czy piszę, nigdy nie idzie z czynami. Najchętniej woli spędzać czas z kumplami i pić alkohol. Przyznał się w końcu po 10 latach, że jest alkoholikiem i że nie ma szacunku do kobiet. Zatkało mnie. Obecnie studiuje w innym mieście i zadaje się z nowym chłopakiem. Może dlatego chce być szczery? Naprawdę nie wiem. Dlaczego o tym pisze teraz? Bo jest coraz gorzej między nami od tego roku i nie wiem co robić? Rok temu układało się nam w miarę. Widziałam że, mu zależy na mnie i starał się, żebyśmy fajnie spędzali ze sobą na różne sposoby czas. Teraz to katastrofa. Mi oczywiście zawsze na nim zależało, ale ostatnio przestało mi na nim zależeć. Też mi na nim nie zależy i chcę go w końcu zostawić. Przed tym muszę psychicznie się przygotować, w tym momencie oddaliłam się od niego fizycznie i psychicznie, po miesiącu chcę z nim zerwać już na poważnie i jeszcze w tym starym roku zamknąć rozdział. Czy słusznie? 

Jakie terapie pomogą rzucić palenie po 15 latach uzależnienia?
Czy istnieje jakaś forma terapii, która pomoże mi rzucić palenie? Palę od 15 lat, czasem dwie paczki dziennie. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie dnia bez fajki, ale żona każe mi coś z tym zrobić. Bardzo ją kocham, nie chcę by odeszła, dlatego chce to zmienić
Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
Piję dużo alkoholu, by poradzić sobie z tym, co mam w głowie. Nie wiem czy mogę to nazwać już problemem?
Nie wiem czy jestem alkoholiczką. Zacznę od tego, że jestem kobietą i mam 18 lat, pić zaczęłam, aby poradzić sobie z tym co mam w głowie. Chciałabym tylko wiedzieć czy to, co opisałam można już nazwać realnym problemem i czy powinnam poszukać pomocy. Około rok temu zaczęłam pić okazjonalnie, bądź może wtedy, kiedy tylko mogłam. Jednak intensyfikacja tego zjawiska nastąpiła 7 miesięcy temu, kiedy mogłam zacząć kupować sobie alkohol sama. Zdarzały mi się momenty, w których potrafiłam wypić 0,5 litra czystej wódki na raz. Poza pojedynczym piwem wypitym w towarzystwie rodziców, alkohol spożywam sama po kryjomu, gdyż rodzice zagrozili mi przeróżnymi konsekwencjami, jeśli nie zakończę samotnego upijania się w swoim pokoju. Jednak pomimo tych gróźb wyrażonych kilka miesięcy temu nie jestem w stanie przestać pić. Mimo tego, iż chciałam, próbowałam, to i tak za każdym razem wracam do alkoholu. Nie jestem w stanie się powstrzymać. A kiedy próbuję przestać odczuwam negatywne konsekwencje takie jak nadmierna potliwość, bezsenność, rozdrażnienie i apatia większa niż zwykle.
DDA hero

DDA – kim są Dorosłe Dzieci Alkoholików? Pomoc

DDA to niekliniczna nazwa trudności, które mogą znacząco wpływać na życie osoby i jej najbliższych. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom terapii.