Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner w czasie dwuletniego związku ze mną wypisywał na jakichś portalach wyznania miłosne do byłej dziewczyny

Partner w czasie dwuletniego związku ze mną wypisywał na jakichś portalach wyznania miłosne do byłej dziewczyny; pisał o niej, że to była ta jedyna, miłość życia. O mnie pisał jedynie w kontekście używania, tj. w kontekście seksualnym. Mieliśmy kilka rozmów na ten temat. Na początku się wypierał, znajdował wiele usprawiedliwień - idealizowałem, mieliśmy gorszy czas. W końcu przyznał, że kiedy mówił, że mnie kocha, to wcale tego nie czuł, że nigdy nie da się pokochać mnie tak, jak kochał tamtą. Jesteśmy zaręczeni, do naszego ślubu zostało 5 miesięcy. Ja 1,5 roku się zadręczam tym, co przeczytałam na tym portalu i tymi słowami, które padły podczas naszych rozmów. Mam silne wahania nastroju. Czasem mi się wydaje, że mnie to nie rusza, potem mam wielką chandrę, czuję niepokój, smutek, płaczę. Ogólnie w naszym związku niby jest dużo ciepła, wspierania się, dużo razem robimy, spędzamy razem mnóstwo czasu, ale mam wiele takich chwil, że nie umiem się już tym cieszyć. I bardzo boję się ślubu i tego, co będzie dalej. Boję się, że dalej nie będzie wobec mnie lojalny, że będę okłamywana. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić. Naprzemiennie dopada mnie ból i przeplata się z obojętnością. Jestem tym strasznie zmęczona.
Teresa Woińska - Kozłowska

Teresa Woińska - Kozłowska

Znalazła się Pani w bardzo trudnej sytuacji i nie dziwię się, że czuje się Pani niekomfortowo. To, co robi Pani partner dowodzi jego emocjonalnej  niedojrzałości i trudności w rozliczeniu się z przeszłością. Do Państwa ślubu zostało jeszcze trochę czasu. Radziłabym skorzystać z porady specjalisty, który pomoże Państwu zanalizować zaistniałą sytuację i podpowie, co należałoby zrobić, aby w nowy związek wejść w emocjonalnej równowadze zarówno ze strony Pani jak i partnera. Gdyby jednak partner nie chciał skorzystać z profesjonalnej pomocy, powinna Pani rozważyć, czy jest przygotowana emocjonalnie na to, że Pani partner nie zawsze będzie  wobec Pani lojalny.

Pozdrawiam Panią serdecznie.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Papurzyńska-Parab

Justyna Papurzyńska-Parab

Dzień dobry,


Z tego, co Pani opisuje, doświadczyła Pani ze strony partnera zachowania podobnego do zdrady emocjonalnej. O ile zrozumiałe jest, że poprzednie związki mogą zostawiać w nas trwały ślad, wspomnienia, sentyment, o tyle aktywny, i jak rozumiem, bliski kontakt z byłą partnerką podczas trwania związku z Panią, może być krzywdzący i poddawać w wątpliwość sens Waszej relacji. Pani odczucia są absolutnie zrozumiałe, bo takie zachowanie może mocno godzić w poczucie własnej wartości, poczucie bycia ważną i wyjątkową. Szczególnie w obliczu zbliżającego się sformalizowania związku- poczucie zagubienia i wątpliwości mogą narastać. Z drugiej strony- mówi Pani, że zadręcza się tamtą sytuacją od 1,5 roku. Mam wrażenie, że to dość długi czas, szczególnie na tak silne emocje i wahania nastroju, jakie Pani opisuje. Myślę, że po pierwsze, szczera rozmowa z partnerem o tym, kim Pani dla niego jest, jak on sobie wyobraża Wasze wspólne życie. Warto odbyć rozmowę na temat tego, co jest teraz oraz jak widzicie wspólną przyszłość- czy potraficie być ze sobą szczerzy pod tym względem i czy Wasze oczekiwania, wizje się zgadzają. Z drugiej strony, myślę, że warto popracować nad poczuciem własnej wartości, zastanowić się, dlaczego sytuacja sprzed 1,5 roku i mimo wielu rozmów na ten temat, jest dla Pani źródłem tak dużego niepokoju i silnych emocji. Wydaje mi się, że konfrontacja z trudnymi emocjami i myślami, ale w bezpiecznej, wspierającej i akceptującej atmosferze, może pomóc Pani spojrzeć na swoją sytuację z większym dystansem i spokojem.


Pozdrawiam serdecznie,


Justyna Papurzyńska- Parab

Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Dzień dobry.

Przeżywa Pani bardzo trudne chwile, które zdecydowanie wymagają uwagi i wsparcia. To, co Pani opisuje, wskazuje na głębokie emocjonalne zranienia i konflikty wewnątrz związku, które bez wątpienia wpływają na Pani samopoczucie. Pani wahania nastroju, momenty smutku i płaczu, a także uczucie obojętności są naturalnymi reakcjami na sytuację, w której czujesz się Pani zraniona i niespokojna. Przede wszystkim ważne jest, aby Pani pozwoliła sobie na odczuwanie i wyrażanie swoich emocji – bez ich oceniania i tłumienia. Może Pani odczuwać mieszane uczucia co do swojego związku i przyszłości, co jest zupełnie normalne w takiej sytuacji. Podejmowanie decyzji o przyszłości związku, szczególnie w kontekście zbliżającego się ślubu, jest bardzo ważne, ale również trudne. Może warto rozważyć i umówić się do specjalisty nie tylko po wsparcie i pomoc w tej trudnej dla Pani sytuacji ale również zobaczyć obiektywną ocenę związku i relacji w której Pani jest. Czy czuje pani w nim bezpieczeństwo i zaufanie? Pani zdrowie emocjonalne i dobrostan są najważniejsze.

Irena Kalużna-Stasik - psycholog

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z utratą osoby, która teraz zaczęła wydawać się ważna, ale niestety odeszła do kogoś innego.

Jak poradzić sobie z utratą osoby, która teraz zaczęła wydawać się ważna, ale niestety odeszła do kogoś innego.

Jak przeprosić za brak wsparcia i zadośćuczynić bliskiej osobie?
Dzień Dobry, Jak przepracować fakt, że zrobiło się komuś dużą przykrość (nie pomagając odpowiednio kiedy ta osoba potrzebowała tego typu pomocy). Od okresu, w którym ta pomoc powinna się pojawić minęło już ponad pół roku, wydaje mi się że interwencja w tym momencie nie przyniosłaby już dobrych skutków, ale bliska mi osoba wciąż ma poczucie opuszczenia w tym aspekcie. Z jednej strony wiem, że zmiana w tym aspekcie życia by jej pomogła, ale z drugiej nie czuję żebym byłx w stanie wpłynąć na tak szerokie zjawisko i wiele różnych osób. Czuję, że same przeprosiny nic nie dadzą, i jednocześnie gdy próbuje je sformułować to pojawia mi się w głowie lista wymówek (przecież jestem, pomagałxm wtedy tak jak to wydawało mi się, że będzie dobrze, itd), i próby przerzucenia odpowiedzialności na tą bliska osobę albo na innych ludzi. Warto dodać, że ta osoba kiedyś mi pośrednio pomogła właśnie w taki sposób w jaki ja nie pomogłam jej. Chciałxbym ostatecznie *coś* zrobić żeby wynagrodzić tej osobie jej stratę i odpowiednio zadośćuczynić (a co jeśli to tylko próba zagłuszenia wyrzutów sumienia i próba poczucia się lepiej a nie szczera chęć naprawy), ale ciężko mi przejść przez mój własny obraz siebie jako osoby zawsze wspierającej i pomagającej. Jak to przepracować, czym się kierować?
Czy psychoterapia pomoże mi w zakończeniu relacji? Psycholog już nie pomaga
Czy jeśli męczę się w swojej relacij z "przyjacielem" powinnam iść do terapeuty? Nie umiem jej zakończyć, zauważam, że psycholog to już za mało.
Rozdarcie między obowiązkami wobec rodziców a szczęściem małżeńskim: Jak postawić granice?

W tym roku skończę 30 lat, mam żonę i synka, bez których nie wyobrażam sobie życia. Żyje nam się dobrze, możemy na sobie polegać i wzajemnie się wspieramy. Problem tkwi w mojej relacji z rodzicami oraz siostrą. Nigdy nie mieliśmy jakiegoś dobrego kontaktu, raczej przeciętny. Moja mama ma bardzo trudny charakter, jest bardzo męcząca. Lubi się nad sobą użalać i zawsze twierdzi, że ona ma najgorzej, często również manipuluje i szantażuje emocjonalnie. Mniej więcej w wieku 15 lat, zacząłem się buntować i przestałem się bawić w te jej głupie gry. 

Zacząłem mieć swoje zdanie i ono zupełnie odbiega od tego, jakie ma ona. Nasze wymiany zdań przy braku argumentów z jej strony często kończyły się płaczem, że jak to tak mogę traktować własną matkę itp. Na samym początku, oczywiście wzbudzało to we mnie zamierzone przez nią poczucie winy, ale z czasem się uodporniłem i przestałem na to reagować, ale często mimo, że nie dałem po sobie poznać obwiniałem się. Drugim równie wielkim problemem jest moja siostra, osoba narcystyczna, która ciągle musi być w centrum uwagi i ciągle ktoś się nią interesował. 

W młodszych latach rodzice często ją faworyzowali i wiele rzeczy musiałem odpuścić, ponieważ ona tak chciała. Wiele razy mnie ośmieszała i komentowała coś, czego nie powinna, wtrącała się w moje życie i mną manipulowała. Ciężko było mi się z tym pogodzić, ale podobnie jak z mamą zacząłem to olewać. 

Relacja z moim tatą jest najlepsza, mamy podobne spojrzenie na wiele rzeczy, szanuje moje zdanie i nie wtrąca się, ale niestety obrywa rykoszetem przez moją niechęć do mojej mamy i siostry. Sam często pada ofiarą tych gier. Kiedy poznałem moją żonę, przedstawiłem ją rodzinie, bardzo ją polubili i została ciepło przez nich przyjęta. Ale to ona otworzyła mi oczy i słusznie zauważyła, że trzeba postawić granicę, a nie to olewać i nauczyć się z tym żyć. No i odkąd granice zaczęły się stawiać, zacząłem żyć własnym życiem, im zaczęło to przeszkadzać, a zwłaszcza ten brak kontroli, który od zawsze miały a teraz się to ukróciło. Wymuszania płaczem i inne szantaże emocjonalne przestały działać. Moja siostra miała jakąś refleksje i oczywiście przepraszała i niby chciała naprawić tę relację, ale było to tylko pozorne, ponieważ ostatecznie skończyło się tak jak zawsze, żadnych przemyśleń i wyciągnięcia wniosków a jak był brak argumentów i odwracanie kota ogonem i obwinianie mnie. Postanowiłem zmniejszyć nasze kontakty to minimum, jakim jest spotkanie u rodziców na obiedzie. Jakoś z tym żyłem i żyje nadal, ale to wszystko zaczyna mnie przytłaczać i chce zmiany. 

Niestety dotknęło to też moją żonę, patrzyła na to wszystko z boku, ale skoro do mnie nie mogły dotrzeć bezpośrednio, to zaczęły próbować przez nią. Manipulacje, kłamstwa i jakieś intrygi sprawiło, że ona zupełnie przestała je tolerować. Każde spotkanie rodzinne to dla niej jakaś psychiczna męczarnia. Odkąd urodził się nasz syn, granica jej cierpliwości została mocno przekroczona, za co też obwiniam siebie, ponieważ ja im na to pozwoliłem, bo granicę postawiłem zdecydowanie za późno. Niestety ucierpiała, tez na tym relacja pomiędzy mną a żoną, ponieważ oni ciągle za bardzo chcą być obecni w naszym życiu. Jestem bardzo zmęczony tą sytuacją i sam nie wiem, co czuje. 

Strach, rozczarowanie czy może gniew? Pewnie wszystkiego po trochu. Czuję się rozdarty, bo z jednej strony, wiem, że moi rodzice bardzo kochają swojego wnuka i zawsze mogę na nich polegać, ale czuję, że zaczęli to traktować jako kartę przetargową i powód do częstszych spotkań, których sam nie potrzebuje. Niestety tutaj mnie złamali, bo teraz podświadomie czuje presję i obowiązek, aby oni co najmniej raz w tygodniu się z nim zobaczyli, bo jeżeli to trwa dłużej, to zaczynają opowiadać, jak to oni nie tęsknią, a ja wtedy czuje wyrzuty sumienia. Temu wszystkiemu przygląda się moja żona, która ma już tego wszystkiego po dziurki w nosie i zupełnie nie ma ochoty na żadne ich wizyty. 

Czuję się jakbym był pomiędzy młotem a kowadłem - z jednej strony, troskliwi dziadkowie i kochający ich wnuk z drugiej strony żona, która ma tego wszystkiego dosyć i jest zmęczona całą moją najbliższą rodziną. Masakra...

Jak opanować nagłe wybuchy złości i poprawić relacje w życiu prywatnym i zawodowym?
Cześć, jestem Facetem mam 38L, właśnie uczęszczam drugi raz na intensywną indywidualną psychoterapię(CBT + Schematy) uważam że mam świetnego terapeutę. Obecnie chodzę drugi miesiąc. Wcześniej, ponad 4 lata temu uczęszczałem na psychoterapię CBT przez 1,5 r. za krótko. Odtworzyłem schematy kilkakrotnie. Obecnie mam po prostu pytanie do osób, które będą w podobnym wieku do mnie, czy udało się komuś opanować. Nagłe wybuchy złości gdy ktoś nam coś karze, np w pracy i od razu się sprzeciwiam, chce konfrontacji. Ponadto czuje się niezrozumiany, mam ochotę uciec, opanowuje mnie ogromna złość. Często własnie te emocje które mnie opanowują rozwalają moje związki. Jestem załamany tym wszystkim, że nie umiem jak normalny człowiek się dogadać. Jestem po rozstaniu na kim bardzo mocno mi zależało, a dużo zniszczyłem w tej relacji i się posypało. Wiem że mam zdiagnozowaną Deprywacje emocjonalna, rys narcystyczny(u poprzedniej terapeutki) a jak się z kimś dla mnie ważnym rozstaje to mam takiego doła i depersję że najchętniej chcialbym żeby to się już skończyło. Przeżywam ogromny ból. Ja po prostu chciałbym być kochany, aby ktoś został ze mną i był mnie pewny i ja jego. Ponadto dochodzi do tego, niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w Siebie, bardzo mała cierpliwość, kiepska dyscyplina, przekraczanie granic, zakładanie apek randkowych nawet jak jestem z kimś związku, w zasadzie nawet nie wiem po co i dlaczego? Dochodzi dodatkowo w momencie napiecia stresowego, aby rozładować je (oglądanie p0rno + masturb@cja), Terapeutą uważa że to nie ma związku z problemami ;) Ja się zastanawiam czy jednak ma, dodatkowo dużo czasu spędzam w telefonie, brak znajomych - każdy ma swoje życie. Rodzice szkoda gadać relacje takie że ojciec był hazardzistą a jak nieuleczalnie zachorował to alkoholizm. :/
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.