Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z przeszłością w związku? Partner nie akceptuje mojej historii

Witam. Mam problem w moim obecnym związku. A mianowicie mój partner nie może pogodzić się z tym w jakim związku byłam przed nim. Był to związek w którym wogóle nie powinnam się znaleźć(chorowałam na depresję i było mi wszystko jedno z kim i gdzie jestem) poprzedni partner to kryminalista i toksyk przez duże T. Mój obecny partner kiedy się o tym dowiedział i poznał moją osobę nie może pogodzić się z tym że taka osoba jak ja mogła zrobić coś takiego.. minął prawie rok odkąd jesteśmy razem i co chwilę prowadzone są „wojny” w tym temacie. On nie może odpuścić ja nie chcę o tym rozmawiać bądź odpowiadam co mi ślina na język przyniesie czasem niezgodnie z prawdą o czym on wie i oskarża mnie o kłamstwo a ja mam tego tematu serdecznie dość ponieważ nie po to stanęłam na nogi i nie po to jestem dziś tu gdzie jestem aby non stop wracać do przeszłości… co zrobić? Oprócz tego tematu który jest kością niezgody układa nam się na prawdę dobrze… niestety tamten temat mnie totalnie wyczerpuje i rozbija psychicznie i zdrowotnie.. Pozdrawiam
User Forum

Aga

5 miesięcy temu
Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry Pani Ago,

Rozumiem, jak bardzo wyczerpujące może być dla Pani ciągłe wracanie do przeszłości, którą już Pani przepracowała i zamknęła. To naturalne, że człowiek, który odbudował swoje życie, nie chce być wciąż rozliczany z okresu choroby i błędnych decyzji.

Reakcja obecnego partnera pokazuje, że to on ma problem z akceptacją Pani przeszłości, a nie Pani z jej posiadaniem. Każdy z nas ma swoją historię – czasem trudną, czasem wstydliwą – ale nie ona definiuje naszą wartość dzisiaj. Fakt, że Pani stanęła na nogi, jest świadectwem siły, nie słabości.

Może Pani spróbować spokojnie, jasno i bez tłumaczenia się postawić granicę, np.:

„Wiem, że to dla Ciebie trudny temat, ale ja już to przeżyłam i zamknęłam. Nie chcę do tego wracać, bo mnie to niszczy. Proszę, szanuj moją granicę.”

Taki komunikat nie jest atakiem, tylko informacją o Pani potrzebie. Jeśli partner mimo to wciąż wraca do tego wątku, to jest sygnał, że jego emocje wymagają pracy – być może indywidualnie, z terapeutą – a nie Pani kolejnych wyjaśnień.

Pani zasługuje na związek, w którym przeszłość nie jest narzędziem do ranienia, lecz częścią historii, która pokazuje, ile Pani przeszła i jaką siłę ma Pani dzisiaj.

 

Z życzliwością,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

5 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani, 

ma Pani pełne prawo stawiać granice i decydować, ile z własnej przeszłości chce Pani ujawniać, a ile zostawić dla siebie. To Pani historia i to Pani wybiera, co jest dla Pani bezpieczne i komfortowe do omówienia. Partner, który Panią kocha, powinien to uszanować i zrozumieć, że powracanie do bolesnych tematów może być dla Pani raniące i nie służy budowaniu relacji opartej na zaufaniu. Warto spokojnie, ale stanowczo powiedzieć mu, że rozumie Pani jego emocje, ale jednocześnie ten związek nie może się rozwijać, jeśli będzie Pani stale rozliczana z przeszłości, która już dawno się skończyła. Teraz liczy się to, kim Pani jest dziś i jaką osobą się Pani stała mimo trudnych doświadczeń.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

5 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Ago, to rzeczywiście trudne, bo z jednej strony masz prawo nie chcieć wracać do bolesnej przeszłości, a z drugiej widzę potrzebę partnera, by ten temat "odgrzewać". To stawia Cię w trudnym położeniu, bo nie masz już wpływu na przeszłość, nie możesz jej zmienić. Jednak unikałabym w tej sytuacji kłamstw, bo one mogą jedynie zburzyć zaufanie partnera do Ciebie i negatywnie wpłynąć na Waszą relację. Myślę, że najrozsądniej będzie skorzystać ze wspólnej terapii, podczas której będziecie mogli przepracować ten temat. Brak akceptacji przez partnera Twojej przeszłości i ciągłe powracanie do tego tematu będzie utrudniało Wam budowanie satysfakcjonującego związku. 

 

Pozdrawiam ciepło,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

5 miesięcy temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Pani Ago,
powrót do bolesnej przeszłości może być naprawdę wyczerpujący — podobnie jak samo odejście z trudnej relacji.

Na podstawie tego, co Pani opisuje, wydaje mi się, że sedno problemu leży w komunikacji oraz w rozumieniu wzajemnych potrzeb i emocji.


Z jednej strony rozumiem, że dla Pani może być trudno rozmawiać o pewnych tematach. Z drugiej strony jednak, jeśli Pani często odmawia wyjaśnień, unika odpowiedzi albo nawet ucieka się do kłamstwa, może to powodować u partnera coraz większą frustrację i brak zaufania.

 

W takiej sytuacji warto spróbować przeprowadzić szczerą, ale zarazem uważną i empatyczną rozmowę. Dobrze jest unikać wzajemnego obwiniania, a zamiast tego starać się zrozumieć, z jakiej potrzeby wynikają zachowania drugiej osoby.
Być może warto podjąć próbę odpowiedzi na pytania partnera i przetrwać trudną rozmowę choćby raz — po to, by nie wracać do tego tematu wciąż bez rezultatu.

 

Jeśli nie czują się Państwo na siłach, by zrobić to samodzielnie, można rozważyć wspólną rozmowę z terapeutą par.

 

To może być pierwszy krok do odbudowy zaufania i większego spokoju między Wami.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

5 miesięcy temu
Marta Rutkowska

Marta Rutkowska

Dzień dobry, nie ma Pani wpływu na to, że partner nie może się pogodzić z Pani przeszłością. Natomiast ma Pani wpływ na to, czy chce Pani o tym wciąż rozmawiać, czy nie. Z tego, co rozumiem, temat został przez Panią omówiony. Ma Pani prawo odmówić kolejnych rozmów na ten temat, mówiąc o tym wprost, nie trzeba kłamać. Jest Pani osobą dorosłą, ma Pani prawo stawiać granic i dbać o swoje potrzeby np. potrzebę spokoju i bezpieczeństwa.

 Przeszłości nie da się zmienić, można ją zaakceptować i to przynosi nam ukojenie.

 

Pozdrawiam.

5 miesięcy temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Pani Agnieszko,

Powracanie do przeszłości może wywoływać różne trudne emocje. Nikt nie ma jednak prawa oceniać Pani życia i decyzji, które zostały przez Panią podjęte. W tej chwili warto skupić się na pozytywnych zmianach, które dokonały się w Pani życiu, czerpać z nich radość i motywację. Każdy z nas podejmuje decyzje zgodne z zasobami fizycznymi, psychicznymi czy materialnymi, jakie posiadamy w danym momencie, aby poradzić sobie z sytuacją. Patrzenie na własną przeszłość jest zasadne wówczas, kiedy chcemy wyciągnąć wnioski, dokonać zmiany na lepsze w przyszłości. Zachowanie partnera wydaje się być bezzasadnym. Ma Pani w pełni prawo odmówić partnerowi rozmów na tematy, których nie chce Pani poruszać.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Domaciuk Agnieszka 

Psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

5 miesięcy temu
Weronika Topór

Weronika Topór

Cześć,


 

To, co opisujesz, musi być dla Ciebie trudne — zwłaszcza że przeszłaś już przez wiele i włożyłaś dużo wysiłku w to, żeby stanąć na nogi i zbudować zdrowsze życie. To naturalne, że nie chcesz ciągle wracać do przeszłości, szczególnie jeśli wiąże się ona z bólem i poczuciem wstydu.


 

Widać też, że zależy Ci na obecnym związku i że mimo tej trudności jest w nim wiele dobrego. Warto jednak zauważyć, że ciągłe wracanie przez partnera do Twojej przeszłości nie jest tylko „tematem do rozmowy” – to sytuacja, która realnie Cię obciąża.

Twój partner ma prawo czuć emocje (np. zaskoczenie, żal, niezrozumienie), ale ważne jest, by druga osoba potrafiła oddzielić Twoje „dawniej” od „teraz”.
 

To, że czasem reagujesz ucieczką od rozmowy czy nawet mijaniem się z prawdą, też jest zrozumiałe – to sposób obrony przed tematem, który Cię rani i którego nie chcesz już przeżywać. Jednak takie reakcje często nie pomagają, bo wzmacniają u partnera nieufność. Dlatego zamiast kolejnej kłótni, może warto spróbować rozmowy z pomocą  – osoby trzeciej, która pomoże Wam zrozumieć emocje stojące za tym konfliktem.


 

W terapii możesz też zyskać przestrzeń, by przyjrzeć się, jak chronić swoje granice emocjonalne – tak, żeby przeszłość nie odbierała Ci siły tu i teraz.

 

Przeszłość nie definiuje Twojej wartości ani tego, kim jesteś dziś. Zasługujesz na związek, w którym możesz czuć się bezpiecznie, akceptowana z całym swoim doświadczeniem.


 

Trzymam za Ciebie kciuki — to, że o tym piszesz, pokazuje, że chcesz coś zmienić i zadbać o siebie. 💛

 

5 miesięcy temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Ago,

Przykro mi, że trudny rozdział w Twojej historii wciąż do Ciebie wraca, tym razem w postaci Twojego nowego partnera. Mam wrażenie, że wpadliście w jakąś spiralę - on wciąż stawiający pytania, Ty mająca poczucie, że Twojej granice są przekraczane. Dobrym pomysłem mogłaby być terapia par, jeśli chodzi o rozwiązanie dla Was. Jeśli zaś chodzi o Ciebie, pamiętaj, że masz prawo postawić granicę i nie odpowiadać na jakieś pytania, jeśli czujesz, że nie chcesz tego robić. Może warto byłoby się zastanowić nad treningiem DBT - module zdolności interpersonalnych lub TUS, gdzie mogłabyś poćwiczyć asertywność?

Jeśli gdzieś te powrotu do przeszłości są tak trudne, może warto zastanowić się nad terapia własną, która pomoże nie tylko zbudować asertywność, ale jednocześnie uporać się z trudną przeszłością?

 

Pozdrawiam ciepło 

5 miesięcy temu
Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj , osoby które były w toksycznym związku bez uzdrowienia siebie, wchodzą a następny toksyczny związek . Skoro obecny partner nie potrafi odpuścić , zrozumieć twoich uczuć i nie szanuje obecnych granic , wypomina przeszłość, którą ma każdy, a ona Cię już wystarczająco dotknęła, to czerwona flaga dla Ciebie . Pamiętaj, że każdy związek ma swoje fazy . A z osobą 'toksyczną' love boombing to coś co powinno dać nam do myślenia  . 
Pozdrawiam Mah Jessica Gagola 

5 miesięcy temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Słyszę, że masz za sobą trudną przeszłość i dużo pracy, by stanąć na nogi. To ważne, że widzisz swoją drogę i nie chcesz żyć ciągle w tamtym czasie. Twój obecny partner konfrontuje się nie z Tobą dziś, tylko z wyobrażeniem o Twojej przeszłości. W zdrowej relacji jest miejsce na historię drugiej osoby, także tę bolesną. Jeśli ktoś wraca do niej, aby karać, kontrolować albo wciąż otwierać stare rany, to nie jest troska, tylko lęk, który przerzuca na Ciebie.

Możesz jasno powiedzieć, gdzie jest Twoja granica: „ta historia należy do przeszłości, nie będę wracać do niej w nieskończoność”. Nie musisz usprawiedliwiać swojego życia. Ważne jest, czy partner potrafi spotkać się z Tobą taką, jaka jesteś teraz.

Jeśli temat wciąż wraca, możecie spróbować wspólnej rozmowy z terapeutą -czasem potrzebna jest bezpieczna przestrzeń, by zobaczyć, co naprawdę stoi za tymi „wojnami”. A Ty możesz być lojalna przede wszystkim wobec siebie i tego, kim jesteś dzisiaj. Przeszłość nie ma być mieczem, który ktoś trzyma nad Twoją głową.

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Córka ma lat 11, jest bardzo dojrzała jak na swój wiek, zachowuje się, ubiera i maluje jak 16-17 latka
Córka ma lat 11, jest bardzo dojrzała jak na swój wiek, zachowuje się, ubiera i maluje jak 16-17 latka, w głowie raczej na 11 lat. Konflikt z ojcem, ignoruje go, często powtarza, że nienawidzi. Z premedytacją robi mu na złość. Często straszy mnie, że zrobi sobie krzywdę. Gdzie się udać po pomoc, co robić, jak z nią rozmawiać?
Poczucie winy i lęk przed odejściem od partnera uzależnionego. Dlaczego czuję wyrzuty sumienia? Jak sobie poradzić?
Co mam zrobić, by przestać czuć się winna tego, że chcę odejść od partnera, który jest uzależniony od alkoholu, hazardu i narkotyków? Chce ratować siebie i dzieci. Nie chce dłużej tak żyć, bo dzieci są małe jest ich 2 i za chwilę rodzi się 3. On nie pracuje. Nie dba o dzieci, nie dba o mnie nawet podczas mego pobytu w szpitalu. Mimo to ciągle mam poczucie winy, że chcę wychodząc ze szpitala odejść i niego wraz z dziećmi. Czuję jakbym go zostawiła ma pastwę losu, bo wiem, że zostanie bez dachu nad głową. Jak wyleczyć te poczucie winy, dlaczego czuję strach i boję się, że popełniam błąd. Wiem, że nie, ale tak bardzo boję się samotności, boje się, że pęknie mi serce jeśli okaże się, że szybko znalazł inną kobietę. Dlaczego się wgl tym przejmuję? Jak mam z tym walczyć?
Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy.
Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy , co zmieniło moje zdanie odnośnie Jej Ex Mężów. Według mnie nie wytrzymali z Nią psychicznie. Odnoszę wrażenie , że jest z Nią coraz gorzej. Od dawna zwraca na siebie uwagę w perfidny sposób. Dużo kłamie , próbuje czarować innych ludzi w jakich to Ona krajach nie była , kłamała też w sprawie swoich zmarłych Rodziców stawiając Ich na wysokich szczeblach zawodowych , gdzie żyli jaki przeciętni "Kowalscy" , opowiada osobom czy zna czy nie ile to Ona operacji nie przeszła , że już prawie umarła kilka razy. Ciągle symuluje jakieś choroby , widocznie coś Ją boli , źle się czuje , a po dosłownie kilku minutach cudowne ozdrowienie , może chodzić i wstać. Ona myśli , że tego nie widać , ale widać. Zarabia całkiem sporo , na wiele rzeczy Ją stać a mimo to potrafi chodząc po Sklepach "przypadkiem" coś wrzucić do torebki. Jest zależna całkowicie ode mnie , mojego Męża i Sióstr , które są mobilne. Narzuca wyjazdy służbowe na Mojego Męża raz w tygodniu , z czego nie jest zadowolony , bo też pracuje i ma pół dnia w plecy , przez co po miesiącu takich wyjazdów zaczął narastać konflikt między mną a Mężem. Irytujące jest to , jak traktuje ludzi , szczególnie byłych Mężów (w tym jeden to Mój Tata). Z Tatą mam świetny kontakt od kiedy odszedł. Wydaję mi się , że Mama jest tak o to zazdrosna , że próbuje relacją tą Naszą popsuć , wypisując do Niego jakiegoś głupoty na portalu społecznościowym. Próbowała 2 lata po rozwodzie wejść w kolejny związek , który szybko okazał się nie wypałem z Jej strony. Nic nie czuła do Partnera a mimo to , rok czasu Go zwodziła dla własnych celów. Majętny Pan , bardzo w porządku , kawałek nieba by Mamie uchylił a mimo to , nie doceniała nic. Zaczęła przesadnie o siebie dbać , ubierać się jak nastolatka , ma pociąg do Młodszych (tak było w przypadku Ex Mężów). Każda próba podjęcia rozmowy z Nią kończy się obrażaniem , atakowaniem i płaczem i usprawiedliwianie się tym , że to wina mojego Taty i Ex Męża za to , że Jej się 2 życiu nie układa. Od jakiegoś czasu zaczęła sięgać po alkohol. Bierze bardzo dużo leków i wie , że nie może pić , mimo to robi to być może już systematycznie. Przyjeżdżając od czasu do czasu do mnie do domu potrafi w nocy po cichu wypić to co trzymam z alkoholu w lodówce , i potrafi nalać do butelki wodę dla zmyłki , że nic nie ubyło. Kiedy wypiła 4 piwa naraz i schowała puste butelki do lodówki , żeby też nikt się nie skapnął. Czuję , że przestaje ufać własnej Matce , strach Jej cokolwiek powiedzieć , bo przekaz do Znajomych idzie w bardzo podkoloryzowany sposób. Z małej błahostki potrafi zrobić wielki dramat i zasiać panikę u innych albo bardzo namieszać. Nie będę podawać Jej zawodu , ale pracuje na codzień z wieloma ludźmi którzy borykają się z takimi problemami jak Ona. Wieki osobom latami pomogła i pomaga dalej. Jest autorytetem dla tych Pacjentów. Dlaczego nie może poradzić sobie z własnym życiem ? Jak Jej pomóc ? Chodzi do Psychiatry , pewnie tylko po receptę żeby się nałykać leków , które według mnie też mogą mieć negatywne wpływ na Nią i Jej zachowanie. Nie wiem co się z Nią dzieje , przestaje Ją poznawać i zaczynam się bać tego co będzie dalej...
Mieszkam z chłopakiem od roku. Mam 22 lata, mój chłopak 18. Dom należy do 3 braci.
Dzień dobry. Mieszkam z chłopakiem od roku. Mam 22 lata, mój chłopak 18. Dom należy do 3 braci. Jego rodzice nie mieli nic przeciwko, żebym wprowadziła się do nich i szybko mnie zaakceptowali oraz polubili, jest tak do dziś. Mieszkają tutaj 3 rodziny w jednym małym domu. 3 braci + żony. Dwie rodziny mają swoje dzieci. Jedna rodzina jest w porządku, śmiejemy się, rozmawiamy, nie ma żadnych kłopotów. Natomiast ta druga rodzina robiła problemy od wielu lat, jeszcze zanim wprowadziłam się tutaj. Wiedziałam co dzieje się w domu mojego chłopaka, ale chciałam być blisko niego i nie sądziłam, że wygląda to tak źle, jak z jego opowiadań. Ta ,,zła" rodzina robi wiecznie problemy o drobnostki. Już dwa tygodnie po moim przyjechaniu zostałam obrażona przez nich bezpodstawnie, z biegiem czasu jest tylko gorzej i gorzej. Przeważnie poważniejsze kłótnie są raz na tydzień, zdarzy się częściej. Otóż brat teścia razem z jego żoną dokuczają naszej rodzinie dla zabawy, uprzykrzają życie. Od kiedy tutaj jestem, doszło do 3 szarpanin, najpierw teściowa była szarpana przez brata ojca, później mój chłopak, a wczoraj teść, który aktualnie ma problemy zdrowotne i nie może chodzić. Rodzice mojego partnera nic z tym nie robią, myśląc, że problem sam się rozwiąże. Ja z chłopakiem nie możemy wyjść z pokoju, bo żona brata wchodzi na nas i popycha na ścianę (waży 150 kg na 165 cm). Każde takie zatarcie kończy się ostrą kłótnią, nerwami. Mój partner nie czuje wsparcia w rodzicach, wzywaliśmy jego chrzestna, żeby zdziałała coś - bezskutecznie. W każdej kłótni pada tekst w stronę mojego chłopaka "to nie jest twój dom, jak kupisz sobie od ojca, to wtedy będziesz mógł się rządzić". Teściowa i teść również mają problem z "wpadaniem" na nich poprzez żonę brata. Myśli, że jest panią domu, ze wszystko jej wolno, a dom nawet nie należy do niej. Rodzice nie dzwonią na policje, za to ona już tak i wtedy to my jesteśmy najgorsi. Jeśli coś się stanie idzie na nas. Nie można zwrócić im uwagi, że robią coś źle, bo wychodzi kłótnia. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale ona nie pracuje, a jej mąż robi wszystko za nią, nawet sprząta, ona jedynie gotuje. Czy ja, jako partnerka jestem w stanie jakoś pomóc? Mogę coś zrobić? Chcę jedynie żyć spokojnie z chłopakiem, tak jak było kiedyś, teściowie również. Z drugą rodziną nie ma żadnych problemów, tylko ta jedna, potrafi przyczepić się o wszystko. Chce móc normalnie wyjść i zrobić sobie kanapki, ale nie mogę, bo dochodzi do przemocy. Nie mamy możliwości wyprowadzenia się w 4 osoby razem z rodzicami, dlatego szukam rozwiązania, nie wiem nawet do kogo zgłosić się o pomoc, czy mogę coś zrobić, czy tata mógłby... I czy potrzebuję dowodów. Najlepiej byloby gdyby oboje zniknęli z tego domu, nie sądzę, żeby policja mogła coś zdziałać w tej sprawie i czy w ogóle mogę ingerować w to. Proszę o pomoc
Gnębiona córka, niemożność zakończenia sytuacji, co robić?
Witam serdecznie. Jest początek listopada, urodziny córki, zaproszone koleżanki, świetna zabawa i dogadywanie. Po urodzinach zaprosiła wspólną koleżankę i zaczyna się... Od połowy listopada 2022 roku córka ma problem z koleżanką z klasy (obecnie 5 klasa) . Zaczęło się niewinnie od jakichś drobnych uwag i przeszło do obrażania, drwienia typu - Boże, ale Ty jesteś głupia, skarżysz a moja mama i tak wierzy mi, a nie Tobie i Twojej mamie, debilka, kujonka, nienawidzę Cię itd. ( z naszej niewiedzy sytuacji odbija się to zmianą zachowania i wylewaniem frustracji w domu) Po rozmowie z córką i dotarciu do tego, co jest powodem takiego zachowania, idę na rozmowę z mamą i naszymi córkami z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Pierwsze moje pytanie zabrzmiało, co się stało i czy moja M. ją może jakoś obraziła, że tak zaczęła traktować M. - Odpowiedź brzmiała " NIE , ale jej nie lubię (gdzie znają się od malucha. Były nocki,wspólne zabawy)po dłuższej rozmowie i przyznaniu się przez nią do wyzwisk i dokuczania, jej mama powiedziała do mojej córki, że nie może tak brać wszystkiego do siebie i , że życie jeszcze Ją doświadczy, ale porozmawia z dzieckiem i wyjaśni zasady, że tak nie wolno. Za każdym razem, gdy moja M. wracała ze szkoły, pytałam, jak się sprawy mają i czy jest już jakaś poprawa, odpowiedź brzmiała " Nie, jest chyba nawet gorzej"? Niestety rozmowa która się odbyła nie przyniosła żadnych skutków, a nawet mam wrażenie, że nasiliła konflikt . Gdy córka przechodzi obok- Ta mierzy Ją wzrokiem, gdy córka rozmawia z koleżankami -Ta odciąga Je i mówi " chodźcie, nie zadawajcie się z Nią, bo jest głupia i skarży" Tłumaczę córce,że może jest zazdrosna o coś lub kogoś? Może Ją obraziła? Ale odpowiedź brzmiała zawsze NIE. Może wpływ na zachowanie ma to, że Jej rodzice kilka lat temu się rozwiedli? Nie wiem. Ale mówiłam, że córka ma Ją ignorować i nie odzywać się. Ostatni tydzień wakacji tego roku uświadomił mnie, że problem jest większy niż się wydaje. Koleżanki były na nocce u nas i zapytałam jak tam dziewczyny się dogadują (bo może rzeczywiście coś przeoczyłam w zachowaniu M.) Odpowiedziały, niestety, że tamta dziewczynka zawsze prowokuje i nie tylko obraża moją M. ale także własną kuzynkę i inne dziewczynki a nawet dostawała za takie zachowanie uwagi w szkole, choć głównie przytoczę, co mówi o mojej córce i Jej przyjaciółce do innych("po co One ścięły włosy? Wyglądają teraz jak mop do podłogi" ," ale A. wygląda jak wieloryb" " jak nie dostanę pochwały albo dobrej oceny z W-F u to chyba będę ryczeć, żeby dostać dobra ocenę", " M. to się musi wszystkim chwalić " ," Ona chyba nawet gaci nie pierze, jak dostanie nowe ciuchy, bo zaraz ubiera się w nie, żeby się przechwalać" ) Ostatnio ich grupka umówiła się na rowery i mówię, że może, by warto wyciągnąć rękę i zaprosić ją też. To był mój błąd. Na wycieczce silnie zaznaczała swoją obecność a ku końcowi wycieczki mojej M. spadł koszyk z bagażnika i nie mogąc sobie poradzić mówi" może byś mi pomogła?" a ta dziewczynka do mojej córki " masz ręce, co się tak gapisz, wydłubię Ci kiedyś te oczy" i wstawiła się E. I mówi "daj już spokój z tym zachowaniem, nie podoba się nam, że tak traktujesz M. Doszło do tego, że dziewczynka obraziła się jeszcze na nie i naskarżyła swojej mamie, że to moja córka zaczyna, że się tak odzywa obraźliwie do niej. Dziewczynki zgodziły się potwierdzić złe zachowanie tamtej, ale jak zadzwoniłam zapytać, co się wydarzyło na wycieczce, mama oznajmiła do mnie z podniesionym tonem, że Jej córka wyjaśniła, jak to wygląda i moja M. Wszystko zaczyna od początku. To, co dziewczynki opowiadały mi tamta dziewczynka zrzuciła na M., żeby się wybielić a jak mówiłam, że większość dzieci z klasy może potwierdzić złe zachowanie jej córki to stwierdziła, że nie ma takiej potrzeby, bo wierzy w zaparte swojej córce(ręce opadają), zastanawiam się nad kupnem dyktafonu i udowodnieniu Jej winy lub o spotkaniu rodziców z wychowawcą, by coś z tym zrobić ale boję się, że sytuacja przyniesie odwrotny skutek. Co robić? Naprawdę jestem już zmęczona i trochę zdesperowana. Obawiam się, że dziewczynka nie zapanuje nad sobą i dojdzie do rękoczynów (jest bardzo impulsywna). Proszę o pomoc i radę. Mama gnębionej Córki.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.