
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Kryzys w relacji z...
Kryzys w relacji z narzeczoną, mamy dziecko. Partnerka nie czuje nic do mnie, nie chce być ze mną. Co mam robić, jak o to walczyć?
Patryk
Dominik Kupczyk
W Pana trudnej sytuacji w związku, gdzie partnerka wydaje się być emocjonalnie zdystansowana, kluczowe jest utrzymanie otwartej komunikacji i próba zrozumienia jej perspektywy. Rozważenie wspólnej terapii par z profesjonalnym terapeutą może pomóc w poprawie komunikacji i zrozumieniu siebie nawzajem. Ważne jest również dbanie o własne zdrowie emocjonalne i fizyczne. Może warto spróbować wspólnych, prostych aktywności, które pomogą w odbudowaniu relacji, jednocześnie ustanawiając zdrowe granice i szanując osobistą przestrzeń partnerki.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, ze ciężko panu z powodu odrzucenia przez partnerkę. Niestety czasem w związkach tak się zdarza, że mniejszy kontakt, rutyna i obowiązki jako rodzice mogą wpłynąć negatywnie na relację pomiedzy partnerami.
Z pana listu wynika, że z pana strony jest chęć i motywacja by popracować nad wasza relacją. Proszę szczerze porozmawiać z partnerką o tym jakie sa jej oczekiwania i czy widzi jeszcze przyszłość w waszej relacji. Może zaproponuje pan partnerce terapie dla par, gdzie będziecie państwo mogli wraz z terapeuta porozmawiać o waszych relacjach i sposobach i polepszenia.
K Rosenbajger
Psycholog
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pana opisu wynika, że zależy Panu na partnerce i dziecku; próbował Pan rozmawiać z nią, jednak nie odniosło to pożądanego skutku. Jak Pan napisał związek zależy od dwojga ludzi i naprawiać go muszą wspólnie. Nie określił Pan jak partnerka zapatruje się na Państwa przyszłość i kontynuowanie związku? Myślę, że pomocna byłaby konsultacja z terapeutą par i określenie jakie są Państwa cele.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Zachęcam do przyjrzenia się, co wydarzyło się w Państwa relacji, że zaczęliście się od siebie oddalać. Co możecie oboje wnieść konstruktywnego, aby odbudować związek? Spróbujcie rozszerzyć perspektywę, spojrzeć na trudności przez pryzmat związku, a nie indywidualnie. Również ważne jest, czy w relacji zaspokajane są Wasze potrzeby. Co było kiedyś inaczej, że byliście w bliskości? Poszukajcie wyjątków. Może warto zaprosić żonę na randkę. Wyjechać tylko we dwoje. Ważne jest uwzględnienie wspólnej perspektywy na sposoby ratowania związku i wizję preferowanej przyszłości.
Oczywiście zachęcam także do skorzystania z psychoterapii par. Powodzenia
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Jestem wykończony psychicznie moim małżeństwem. Mam żonę i 4-letnią córkę, od paru lat moje małżeństwo wygląda jak życie ze współlokatorem. Żona każdą próbę rozmowy odbiera jak o atak, nie próbuje nawet zrozumieć tego, co do niej mówię, tylko od razu odwraca kota ogonem i atakuje mnie w stylu „a Ty to, a Ty tamto” nie słuchając w ogóle, co ja do niej mówię. Proponowałem kilkukrotnie wyjście na terapię rodzinną, ale nie jest zainteresowana. Sama poucza swoje koleżanki w sprawach rodzinnych, nie widząc swoich problemów. Nie mam pojęcia jak już z nią rozmawiać, dzielimy się obowiązkami w rozsądny sposób i tu nie mamy zastrzeżeń, chyba, że dochodzi do kłótni to wtedy często słyszę, że wszystko musi robić sama (nie musi i nie robi). Problem w tych obowiązkach jest też taki, że co chwilę mnie o coś prosi i ja to wykonuję. Niestety, jeśli ja o coś proszę, to na 99% tego nie zrobi, stąd od ponad roku raczej o nic ją już nie proszę, bo nie mogę na niej polegać. Dodatkowo żona jest uzależniona od telefonu, wolne chwile spędza przeglądając Instagram albo inne media, np, jeśli jedziemy gdzieś samochodem to cały czas coś „sprawdza”, podczas kolacji w restauracji coś „sprawdza” itp. Jestem tym już totalnie wykończony, przeprowadziliśmy się na 2 koniec Polski i nie mamy tu znajomych, nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać i nie daję już rady. Zamknąłem się w sobie, zdarzy mi się czasem coś wypić już nawet z poczucia zrezygnowania i takiej wewnętrznej samotności - ani z żoną nie mam relacji, ani przyjaciół. Staram się tego unikać i znalazłem sobie fajne hobby, które daje mi trochę poczucia spokoju, ale wciąż czuję ogromną samotność. Strefa intymna w małżeństwie również nie istnieje, jeśli już do czegoś dochodzi to szybki stosunek w stylu zaspokojenia potrzeby fizjologicznej raz na 2-3 miesiące. Żona nawet od jakiegoś czasu naciska na drugie dziecko a ja, mimo iż chce, to nie chce mieć drugiego, bo czuje, że to małżeństwo niedługo się skończy. Co robić? Przed ślubem było kompletnie inaczej, minęło 6 lat, a ja jestem psychicznym wrakiem człowieka.
Dzień dobry. Potrzebuję interpretacji mojej rekacji w pewnej sytuacji, która wg mojego męża odzwierciedla mój charakter i niesie w sobie ukryty negatywny przekaz.
Ostatnio nie domknęłam maski w samochodzie, ponieważ chciałam dolać płynu, a zajęłam się czymś innym i kompletnie o tym zapomniałam. Jeździliśmy tak z niedomkniętą maską przez 2 dni. Drugiego dnia mąż zauważył, że maska jest otwarta na autostradzie, wówczas sobie o tym przypomnialam, przyznałam, że ją otworzyłam, poprosiłam, aby się zatrzymał, domknęłam maskę i przeprosiłam za swoją bezmyślnosć. Jednocześnie stwierdziłam, że "wczoraj przejechaliśmy z taką maską 70 km". Według męża to, co powiedziałam, miało ukryty negatywny przekaz.
Bardzo proszę o interpretację, jaki podświadomie ukryty przekaz mogłam w ten sposób przekazać, jak Państwo by to odebrali i zinterpretowali? Takie podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, kiedy moje "pozytywne" reakcje/stwierdzenia są odbierane negatywnie. Przyznaje, że może tak być, ale nie umiem tej cechy u siebie zdiagnozować, tak aby to zmienić i nie robić komuś i sobie przykrości.

