
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Rozterka po...
Rozterka po zerwaniu. Chcę wrócić, ale wiem, że będę nieszczęśliwy.
Anonimowo
TwójPsycholog
Dzień dobry,
opisane samopoczucie po zerwaniu, nawet jeśli było to jakiś czas temu, to całkowicie naturalna reakcja. Po związkach/ relacjach przeżywamy żałobę, a to wymagający proces i duże obciążenie dla naszego mózgu - dla naszej emocjonalności, myślenia, zachowań. Miłość to też stan/uczucie, które może trwać, pomimo oddalenia się relacji, ponieważ składa się na nią parę elementów, np. przywiązanie, empatia do tej osoby, chęć jej pomocy, intymność. Te elementy często trwają dalej i to jest ok. Najważniejsze jest to, jakie ma Pan potrzeby i czego oczekuje będąc w relacji. Jeśli druga osoba, pomimo rozmów, nie akceptuje tych potrzeb, to warto dać sobie troszkę czasu na przemyślenie, czy to dobry kierunek dla Pana. Może Pan również skorzystać z konsultacji psychologicznej, by wypracować i nazwać swoje oczekiwania, potrzeby oraz drogi spełniania ich.
Trzymam kciuki.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Sznajder
Smutek, tęsknota i silne emocje mogą utrzymywać się przed długi czas po zakończeniu związku romantycznego. Myślę że przede wszystkim może sobie Pan pozwolić na odczuwanie tych emocji, bo wiążą się z rozpadem relacji który był dla Pana ważny i wartościowy. Napisał Pan że wie, że jeśli wróci to będzie nieszczęśliwy- z drugiej strony odczuwa silną tęsknotę. Takiego rodzaju rozdarcie, mimo że bolesne, występuje często po rozstaniu. Myślę, że teraz najważniejsze jest to, żeby skoncentrował się Pan na sobie, swoim samopoczuciu, zainteresowaniach, rzeczach które sprawiają Panu radość. Jeśli odczuje Pan taką potrzebę, lub niskie samopoczucie będzie się utrzymywać można udać się na konsultację psychologa lub terapeuty. Specjalista może pomóc w tym, aby trudne emocje przepracować w zdrowy sposób tak żeby poczuł Pan się z nimi lepiej. Życzę dużo zdrowia i siły!
Monika Sznajder, psycholog

Zobacz podobne
Witam, potrzebuję wsparcia. Opiszę moją historię.
Jestem w małżeństwie od 13 lat, mamy trzech synów. Bardzo mi zależało, żeby rodzina męża mnie zaakceptowała. Mąż ma trzy siostry i dwóch braci, ale nie zostałam przyjęta do rodziny, bo mnie nie zapraszają. Często mają zjazdy rodzinne, a ja jestem zapraszana tylko na Wigilię. Czuję, że jestem nielubiana.
Od samego początku było trudno — już na moim weselu teść powiedział do mojej mamy, że „starucha zabrała mu dziecko” (jestem starsza o 4 lata od męża). Teraz, kiedy mieszkamy we własnym domu, teść nadal mi dogryza. Wcześniej czepiał się mojego najstarszego syna, ale po kłótni z mężem zwrócił mu uwagę i przestał. Czasem sama jadę tam bez zaproszenia, ale bardzo mnie boli to odrzucenie. Przecież są dzieci, a teściowie mają jeszcze dziesięcioro wnuków oprócz moich.
Przestałam do nich jeździć, bo psychicznie lepiej się czuję, kiedy tam nie chodzę. Nikt też z rodzeństwa męża mnie nie odwiedza, bo teść powiedział mi jeszcze zanim poszliśmy „na swoje”, że nikt nie będzie mnie odwiedzał. Sam jednak zaczął przychodzić z rachunkami (mąż jest nadal zameldowany u nich), czasem z teściową.
Wcześniej mieszkaliśmy u mojej mamy i wtedy teść mi nie dogryzał, ale wtrącała się siostra męża. Kiedy urodziłam pierwsze dziecko, uczyła mnie, jak mam się nim zajmować. Nie sprzeciwiałam się, bo chciałam, żeby mnie zaakceptowali. Teraz jednak, kiedy coś mi nie pasuje, mówię o tym wprost.
Z mężem często się kłócimy. Mówiłam mu o tym wszystkim, a on powiedział, że sama mam dzwonić i pytać, czy są w domu. Czuję, że popadam w depresję. Krzyczę na dzieci, bo nie radzę sobie, gdy męża nie ma trzy miesiące w domu, a przyjeżdża tylko na miesiąc. Jesteśmy w trakcie wykończenia domu, a do tego bratowa męża powiedziała mi, że „ona jest dobrą żoną, to jej mąż nie ucieka od niej”.
Proszę mi pomóc.
Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.