
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mąż wybucha...
Mąż wybucha złością, zrzuca winę na mnie.
Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.
Ania
Katarzyna Świdzińska
Aniu, rozumiem Twoje zmęczenie i zagubienie. To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco. Reakcje Twojego męża nie są „normalnym” sposobem radzenia sobie ze złością, a już na pewno nie powinny sprawiać, że czujesz wstyd czy winę. To nie Ty jesteś problemem.
Dobrze, że próbujesz chronić siebie i unikasz eskalacji w takich sytuacjach. Masz prawo do spokoju i poczucia bezpieczeństwa, także w przestrzeni publicznej i we własnym domu. Warto, żeby mąż skorzystał z pomocy psychologa lub terapeuty, ale jeśli on nie jest na to gotowy, Ty wciąż możesz poszukać wsparcia dla siebie. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci lepiej zadbać o granice i emocje w tej trudnej sytuacji.
Pamiętaj: nie jesteś sama, masz prawo prosić o pomoc i nie musisz wszystkiego znosić w milczeniu.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska
Psycholog Okołoporodowy, Dzieci i Młodzieży
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Organ
Pani Aniu
to co Pani opisuje, to trudności w regulacji emocji Pani męża a nie Pani. Najtrudniejsze w tej sytuacji jest to, że mąż nie widzi problemu a Pani cierpi (z posta nie wynika czy potrafi Pani postawić jasne granice mężowi, raczej unika Pani eskalacji konfliktu, co w takiej sytuacji jest zrozumiałe). Nietsety nie ma sposobów na "zmianę" osoby bez jej chęci czy chociaż zauważenia przez nią problemu. Myślę, że warto spróbować porozmawiać kiedy mąż ma tzw "dobry dzień" i przyjmuje do siebie jakieś informacje. Człowiek w złości może wszystko odbierać jako próbę potencjalnego ataku. Jeśli to nic nie da, warto zastanowić się jak sobie to Pani dalej wyobraża i w jakiś sposób zatroszczyć się o siebie i o córkę
Trzymam kciuki i pozdrawiam
Katarzyna Organ
psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia
Elza Grabińska
Pani Aniu,
złość sama w sobie nie jest problemem, to naturalna emocja, którą każdy z nas odczuwa. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek traci nad nią kontrolę i jego reakcje zaczynają ranić innych, wprawiać bliskich w lęk czy zakłopotanie. Z tego, co Pani opisuje, wygląda to tak, że Pani mąż ma trudność z regulowaniem napięcia i kiedy się „nakręca”, szuka ujścia w wybuchu. To nie jest sytuacja „normalna” w tym sensie, że nie powinna być traktowana jako coś, z czym musi się Pani godzić.
Rzeczywiście wiele osób pod wpływem silnych emocji reaguje jeszcze większą złością, gdy słyszą słowa „nie denerwuj się”. Dobrą alternatywą są komunikaty odnoszące się do faktów i własnych uczuć, np.: „Kiedy wybuchasz nagłą złością w miejscach publicznych, czuję się zakłopotana i boję się, co wydarzy się dalej”. Taki sposób mówienia nie atakuje, ale pokazuje, jak Pani przeżywa tę sytuację.
Być może warto podjąć z mężem spokojną rozmowę o tym, że psychiatra i psycholog to dwie różne role. Wizyta u psychologa nie oznacza od razu leczenia farmakologicznego. To przede wszystkim możliwość, by nauczyć się lepiej panować nad emocjami, wypracować strategie radzenia sobie ze stresem i złością. Warto także dopytać skąd bierze się niechęć do zmiany. Może Pani podkreślić, że nie zależy Pani na tym, aby mąż przyjmował leki, tylko żeby popracował nad swoimi reakcjami, które wpływają na Waszą codzienność a także na córkę.
Dużo siły,
Elza Grabińska, psycholog.
Justyna Bejmert
Dzień dobry Pani Aniu, to nie jest Pani wina. Mąż ma wyraźne trudności w radzeniu sobie z emocjami. To dobrze, że zaczęła Pani się odsuwać w trakcie jego wybuchów. Ma Pani prawo chronić siebie i dziecko. Warto, by mąż skorzystał z pomocy specjalisty, np. psychologa, niekoniecznie od razu psychiatry, bo bez wsparcia może być mu trudno zmienić swoje zachowanie. Warto rozważyć także wsparcie psychologiczne dla siebie, żeby o siebie zadbać i nauczyć się stawiać granice.
Przesyłam dużo ciepła,
Justyna Bejmert
Psycholog
Iga Borkowska
Dzień dobry,
Rozumiem, że sposób, w jaki Pani mąż okazuje złość, jest dla Pani często nieprzyjemny, wzbudza poczucie wstydu, chęć zdystansowania się względem męża. Każdy człowiek inaczej przeżywa emocje, ale otoczenie, ludzie wokół korygują nas w tym, jeśli to na nich mocno wpływa. Ma Pani prawo podzielić się z mężem, na spokojnie, w jaki sposób to na Panią wpływa, jak on uderza w coś, czy krzyczy. Ma prawo się złościć, chodzi o SPOSÓB, w jaki on to okazuje. Na pewno w radzeniu sobie ze złością może być pomocna konsultacja z psychoterapeutą, absolutnie nie trzeba iść w pierwszym kroku do psychiatry. Jeśli mąż nie będzie chciał skorzystać z konsultacji, może Pani sama pójść, by razem z psychologiem zastanowić się, jak Pani może sobie radzić w takiej sytuacji, w relacji z mężem, w stawianiu granic, z zatroszczeniem się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie, Iga Borkowska www.maturitas.pl
Karolina Rak
Dzień dobry,
Bardzo mi przykro, że zmaga się Pani z tak trudnym zachowaniem męża.
Z przedstawionego opisu wynika, że mierzy się on z wybuchami złości, w trakcie których podejmuje się impulsywnych zachowań (rzucanie telefonem, uderzanie w przedmioty, krzyk). Są to zachowania agresywne, wykraczające poza normy społeczne, które mogą miec destrukcyjny wpływ na Państwa relację.
Zdecydowanie dobrym pomysłem byłaby konsultacja ze specjalistą i rozpoczęcie pracy z psychoterapeutą. Zachowania impulsywne i wybuchy złości są możliwe do opanowania poprzez naukę regulacji emocjonalnej. Co mogłoby przynieść ulgę mężowi, a także pozytywnie wpłynąć na relację. Jest to jednak decyzja i odpowiedzialność męża, czy podejmie się tej pracy.
To co Pani może zrobić w tej sytuacji to zadbać o siebie i o córkę. Upewnić się czy żadne zachowania agresywne nie są wymierzone przeciwko Pani lub dziecku. Jeśli tak jest może Pani zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, ktory działa w każdym powiecie lub zadzwonić na 112. Jeśli jednak czuję się Pani bezpiecznie, może Pani Poszukać wsparcia w postaci konsultacji psychologicznych lub psychoterapii, gdyż towarzyszenie osobie z wybuchami złości może być bardzo obciążające. W trakcie takich spotkań mogłaby Pani dostać potrzebne wsparcie, nauczyć się stawiania granic, co jest konieczne w takiej sytuacji oraz dbania o siebie i córkę w pierwszej kolejności.
Proszę również pamiętać, że powody dla których Pani mąż doświadcza złości nie są wytłumaczeniem jego zachowań. Jestem przekonana, że Pani również słyszy płacz córki, stoi w korku czy mierzy się z frustrującymi sytuacjami, ktore mogą wywoływać złość, co jest normalne, jednak w żadnej z tych sytuacji nie podejmuje Pani zachowań agresywnych. Warto pamiętać, że o ile różne emocje mogą być zrozumiałe w danej sytuacji, nie usprawiedliwiają one podejmowanych przez nas zachowań.
Życzę znalezienia odpowiedniego wsparcia i zadbania o swoje potrzeby.
Pozdrawiam serdecznie,
Karolina Rak
Psycholożka i psychoterapeutka in spe
Zuzanna Zbieralska
Witam Pani Anno,
Z pewnością zachowanie Pani męża wnioskując z opisu nie wydaje się być adekwatne do opisywanych sytuacji. Aby jednak stwierdzić, co dokładnie jest tego źródłem należałoby może nie tyle wybierać się od razu do psychiatry, co do psychologa lub psychoterapeuty w celu przeprowadzenia rozmowy o trudnościach oraz zbadania, co jest źródłem agresji, ponieważ prawdopodobnie taki wzorzec zachowania kształtował się przez dłuższy czas w przeszłości i istnieją odpowiednie metody w terapii, aby nad takimi zachowaniami pracować. Często jest tak, że zgromadzona agresja w przeszłości wylewa się na bliskie osoby w relacjach w nieadekwatny sposób, a te czują się winne za cały problem, tak jak Pani w tym przypadku. Zapewniam Panią jednak, że nikt i w żadnych okolicznościach nie zasługuje na przemoc psychiczną, ani żadną inną. Zachęcam do zadbania również o swój dobrostan psychiczny i także skorzystania ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty.
Pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholog.
Helena Rychel
To, co Pani opisuje w zachowaniu męża, nie mieści się w normie codziennego radzenia sobie ze złością. Opisane reakcje są impulsywne, wybuchowe, nieadekwatne do sytuacji i rzeczywiście obciążające zarówno dla Pani jak i dla dziecka. To nie jest Pani wina i nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak - tak na prawdę to, że niepokoją Panią te zachowania to bardzo zdrowa reakcja. Mąż ma trudności z radzeniem sobie ze złością i napięciem, opisuje Pani bardzo niski próg frustracji. W takich momentach naturalne jest, że zaczyna się Pani wycofywać, milknąć, żeby nie pogarszać sytuacji.
Rozumiem, że chciałaby Pani, aby mąż poszukał specjalistycznej pomocy, a on odmawia. Na tę decyzję nie ma Pani wpływu. To, co leży w Pani rękach, to zadbanie o siebie i o córkę, o własne granice, poczucie bezpieczeństwa i wsparcie.
Ma Pani pełne prawo nie zgadzać się na takie zachowania męża, nawet jeśli on próbuje zrzucać winę na Panią. To, co Pani opisuje, nie mieści się w granicach zdrowego wrażania złości, ani w żaden sposób Pani odpowiedzialnością.
Pozdrawiam, Helena Rychel
Lucio Pileggi
Z Panią nic nie jest nie tak. Niestety mąż nie potrafi znaleźć sposobu, aby poradzić sobie ze złością, i takie teksty są tylko niefortunnym sposobem radzenia sobie ze złością, czyli zrzucaniem winy na innych, kiedy nie daje rady panować nad swoją reakcją.
Dobrym pomysłem jest, aby Pani unikała konfrontacji z nim, kiedy zaczyna tak reagować, bo to do niczego nie prowadzi. Pani musi dbać o siebie, swój dobrostan i spokój, a także o córkę. Pani zasługuje na to, aby mieć męża, któremu może ufać. W tym momencie ważne jest, aby stawiać granice, kiedy mąż zachowuje się w taki sposób.
Dopóki mąż nie zrozumie, jak jego zachowanie wpływa na innych, którzy zaczynają się go bać i unikać, dopóty nie zdecyduje się, aby szukać pomocy. Nie musi to koniecznie oznaczać psychiatry i leków – może to być także psycholog lub psychoterapeuta.
Warto również, aby Pani szukała wsparcia u rodziny i znajomych, aby nie była Pani sama. Ewentualnie może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, jeśli czuje Pani taką potrzebę.
Trzymam kciuki w tym trudnym czasie.
Lucio Pileggi, Psycholog

Zobacz podobne
Jesteśmy po rozwodzie, on szybko założył sobie nową rodzinę. A i tak mnie dręczy, jest złośliwy dla mnie, zachowuje się tak, jakbym to ja go porzuciła i zdradziła. Cały czas zarzuca mi kłamstwa i manipulacje dzieckiem, co jest nieprawdą. Próbowałam mu wyjaśnić, że córka mówi, że jego nowa żona ją źle traktuje i jest świadkiem ich kłótni i dlatego nie chce do niego chodzić, ale on i tak twierdzi, że nastawiam córkę przeciwko niemu. On dopytuje się wszystkich czy mam kogoś, a mi dalej zarzuca, że kazałam mu się wyprowadzić zaraz po złożeniu przez niego pozwu o rozwód.
Mam go dosyć i unikam go jak mogę, jak musimy mieć kontakt to próbuje mnie sprowokować do kłótni, denerwuje go, że nie reaguję na jego zaczepki. Nie zamierzam wchodzić w nowy związek, dobrze mi samej i odkrywam siebie, zaczynam kochać swoje życie, siebie. Ale on cały czas niszczy mnie, docinkami i wydaje mi się, że czerpie z tego jakiegoś rodzaju chorą satysfakcję. Jego rodzina mi mówi, że nie wygląda na szczęśliwego i zakochanego. Że cały czas niszczy jakiekolwiek więzy, nawet rodzinne, nawet rodzinę atakuje.
Z całych sił próbuje nie analizować, ale niestety mi się nie udaje. Cały czas się zastanawiam, jak z kogoś tak rodzinnego, empatycznego i uśmiechniętego człowieka, mógł się zrobić taki człowiek. Znałam go kilkanaście lat, a teraz boję się człowieka, którym się stał. Co mam robić?
Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości.
Z góry dziękuję za odpowiedź.

