Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż wybucha złością, zrzuca winę na mnie.

Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Aniu, rozumiem Twoje zmęczenie i zagubienie. To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco. Reakcje Twojego męża nie są „normalnym” sposobem radzenia sobie ze złością, a już na pewno nie powinny sprawiać, że czujesz wstyd czy winę. To nie Ty jesteś problemem.

Dobrze, że próbujesz chronić siebie i unikasz eskalacji w takich sytuacjach. Masz prawo do spokoju i poczucia bezpieczeństwa, także w przestrzeni publicznej i we własnym domu. Warto, żeby mąż skorzystał z pomocy psychologa lub terapeuty, ale jeśli on nie jest na to gotowy, Ty wciąż możesz poszukać wsparcia dla siebie. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci lepiej zadbać o granice i emocje w tej trudnej sytuacji.

Pamiętaj: nie jesteś sama, masz prawo prosić o pomoc i nie musisz wszystkiego znosić w milczeniu.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska

Psycholog Okołoporodowy, Dzieci i Młodzieży

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Pani Aniu

 

to co Pani opisuje, to trudności w regulacji emocji Pani męża a nie Pani. Najtrudniejsze w tej sytuacji jest to, że mąż nie widzi problemu a Pani cierpi (z posta nie wynika czy potrafi Pani postawić jasne granice mężowi, raczej unika Pani eskalacji konfliktu, co w takiej sytuacji jest zrozumiałe). Nietsety nie ma sposobów na "zmianę" osoby bez jej chęci czy chociaż zauważenia przez nią problemu. Myślę, że warto spróbować porozmawiać kiedy mąż ma tzw "dobry dzień" i przyjmuje do siebie jakieś informacje. Człowiek w złości może wszystko odbierać jako próbę potencjalnego ataku. Jeśli to nic nie da, warto zastanowić się jak sobie to Pani dalej wyobraża i w jakiś sposób zatroszczyć się o siebie i o córkę 

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Aniu,

złość sama w sobie nie jest problemem, to naturalna emocja, którą każdy z nas odczuwa. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek traci nad nią kontrolę i jego reakcje zaczynają ranić innych, wprawiać bliskich w lęk czy zakłopotanie. Z tego, co Pani opisuje, wygląda to tak, że Pani mąż ma trudność z regulowaniem napięcia i kiedy się „nakręca”, szuka ujścia w wybuchu. To nie jest sytuacja „normalna” w tym sensie, że nie powinna być traktowana jako coś, z czym musi się Pani godzić.

Rzeczywiście wiele osób pod wpływem silnych emocji reaguje jeszcze większą złością, gdy słyszą słowa „nie denerwuj się”. Dobrą alternatywą są komunikaty odnoszące się do faktów i własnych uczuć, np.: „Kiedy wybuchasz nagłą złością w miejscach publicznych, czuję się zakłopotana i boję się, co wydarzy się dalej”. Taki sposób mówienia nie atakuje, ale pokazuje, jak Pani przeżywa tę sytuację.

Być może warto podjąć z mężem spokojną rozmowę o tym, że psychiatra i psycholog to dwie różne role. Wizyta u psychologa nie oznacza od razu leczenia farmakologicznego. To przede wszystkim możliwość, by nauczyć się lepiej panować nad emocjami, wypracować strategie radzenia sobie ze stresem i złością. Warto także dopytać skąd bierze się niechęć do zmiany. Może Pani podkreślić, że nie zależy Pani na tym, aby mąż przyjmował leki, tylko żeby popracował nad swoimi reakcjami, które wpływają na Waszą codzienność a także na córkę.

 

Dużo siły,

Elza Grabińska, psycholog.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Pani Aniu, to nie jest Pani wina. Mąż ma wyraźne trudności w radzeniu sobie z emocjami. To dobrze, że zaczęła Pani się odsuwać w trakcie jego wybuchów. Ma Pani prawo chronić siebie i dziecko. Warto, by mąż skorzystał z pomocy specjalisty, np. psychologa, niekoniecznie od razu psychiatry, bo bez wsparcia może być mu trudno zmienić swoje zachowanie. Warto rozważyć także wsparcie psychologiczne dla siebie, żeby o siebie zadbać i nauczyć się stawiać granice.

 

Przesyłam dużo ciepła,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 
Rozumiem, że sposób, w jaki Pani mąż okazuje złość, jest dla Pani często nieprzyjemny, wzbudza poczucie wstydu, chęć zdystansowania się względem męża. Każdy człowiek inaczej przeżywa emocje, ale otoczenie, ludzie wokół korygują nas w tym, jeśli to na nich mocno wpływa. Ma Pani prawo podzielić się z mężem, na spokojnie, w jaki sposób to na Panią wpływa, jak on uderza w coś, czy krzyczy. Ma prawo się złościć, chodzi o SPOSÓB, w jaki on to okazuje. Na pewno w radzeniu sobie ze złością może być pomocna konsultacja z psychoterapeutą, absolutnie nie trzeba iść w pierwszym kroku do psychiatry. Jeśli mąż nie będzie chciał skorzystać z konsultacji, może Pani sama pójść, by razem z psychologiem zastanowić się, jak Pani może sobie radzić w takiej sytuacji, w relacji z mężem, w stawianiu granic, z zatroszczeniem się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska  www.maturitas.pl

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że zmaga się Pani z tak trudnym zachowaniem męża.

Z przedstawionego opisu wynika, że mierzy się on z wybuchami złości, w trakcie których podejmuje się impulsywnych zachowań (rzucanie telefonem, uderzanie w przedmioty, krzyk). Są to zachowania agresywne, wykraczające poza normy społeczne, które mogą miec destrukcyjny wpływ na Państwa relację.

Zdecydowanie dobrym pomysłem byłaby konsultacja ze specjalistą i rozpoczęcie pracy z psychoterapeutą. Zachowania impulsywne i wybuchy złości są  możliwe do opanowania poprzez naukę regulacji emocjonalnej. Co mogłoby przynieść ulgę mężowi, a także pozytywnie wpłynąć na relację. Jest to jednak decyzja i odpowiedzialność męża, czy podejmie się tej pracy.

To co Pani może zrobić w tej sytuacji to zadbać o siebie i o córkę. Upewnić się czy żadne zachowania agresywne nie są wymierzone przeciwko Pani lub dziecku. Jeśli tak jest może Pani zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, ktory działa w każdym powiecie lub zadzwonić na 112. Jeśli jednak czuję się Pani bezpiecznie, może Pani Poszukać wsparcia w postaci konsultacji psychologicznych lub psychoterapii, gdyż towarzyszenie osobie z wybuchami złości może być bardzo obciążające. W trakcie takich spotkań mogłaby Pani dostać potrzebne wsparcie, nauczyć się stawiania granic, co jest konieczne w takiej sytuacji oraz dbania o siebie i córkę w pierwszej kolejności.

 

Proszę również pamiętać, że powody dla których Pani mąż doświadcza złości nie są wytłumaczeniem jego zachowań. Jestem przekonana, że Pani również słyszy płacz córki, stoi w korku czy mierzy się z frustrującymi sytuacjami, ktore mogą wywoływać złość, co jest normalne, jednak w żadnej z tych sytuacji nie podejmuje Pani zachowań agresywnych. Warto pamiętać, że o ile różne emocje mogą być zrozumiałe w danej sytuacji, nie usprawiedliwiają one podejmowanych przez nas zachowań. 

 

Życzę znalezienia odpowiedniego wsparcia i zadbania o swoje potrzeby.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe 

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Witam Pani Anno,

Z pewnością zachowanie Pani męża wnioskując z opisu nie wydaje się być adekwatne do opisywanych sytuacji. Aby jednak stwierdzić, co dokładnie jest tego źródłem należałoby może nie tyle wybierać się od razu do psychiatry, co do psychologa lub psychoterapeuty w celu przeprowadzenia rozmowy o trudnościach oraz zbadania, co jest źródłem agresji, ponieważ prawdopodobnie taki wzorzec zachowania kształtował się przez dłuższy czas w przeszłości i istnieją odpowiednie metody w terapii, aby nad takimi zachowaniami pracować. Często jest tak, że zgromadzona agresja w przeszłości wylewa się na bliskie osoby w relacjach w nieadekwatny sposób, a te czują się winne za cały problem, tak jak Pani w tym przypadku. Zapewniam Panią jednak, że nikt i w żadnych okolicznościach nie zasługuje na przemoc psychiczną, ani żadną inną. Zachęcam do zadbania również o swój dobrostan psychiczny i także skorzystania ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

Helena Rychel

Helena Rychel

To, co Pani opisuje w zachowaniu męża, nie mieści się w normie codziennego radzenia sobie ze złością.  Opisane reakcje są impulsywne, wybuchowe, nieadekwatne do sytuacji i rzeczywiście obciążające zarówno dla Pani jak i dla dziecka. To nie jest Pani wina i nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak - tak na prawdę to, że niepokoją Panią te zachowania to bardzo zdrowa reakcja. Mąż ma trudności z radzeniem sobie ze złością i napięciem, opisuje Pani bardzo niski próg frustracji.  W takich momentach naturalne jest, że zaczyna się Pani wycofywać, milknąć, żeby nie pogarszać sytuacji. 

Rozumiem, że chciałaby Pani, aby mąż poszukał specjalistycznej pomocy, a on odmawia. Na tę decyzję nie ma Pani wpływu. To, co leży w Pani rękach, to zadbanie o siebie i o córkę, o własne granice, poczucie bezpieczeństwa i wsparcie.

 Ma Pani pełne prawo nie zgadzać się na takie zachowania męża, nawet jeśli on próbuje zrzucać winę na Panią. To, co Pani opisuje, nie mieści się w granicach zdrowego wrażania złości, ani w żaden sposób Pani odpowiedzialnością.

Pozdrawiam, Helena Rychel 

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Z Panią nic nie jest nie tak. Niestety mąż nie potrafi znaleźć sposobu, aby poradzić sobie ze złością, i takie teksty są tylko niefortunnym sposobem radzenia sobie ze złością, czyli zrzucaniem winy na innych, kiedy nie daje rady panować nad swoją reakcją.


Dobrym pomysłem jest, aby Pani unikała konfrontacji z nim, kiedy zaczyna tak reagować, bo to do niczego nie prowadzi. Pani musi dbać o siebie, swój dobrostan i spokój, a także o córkę. Pani zasługuje na to, aby mieć męża, któremu może ufać. W tym momencie ważne jest, aby stawiać granice, kiedy mąż zachowuje się w taki sposób.


Dopóki mąż nie zrozumie, jak jego zachowanie wpływa na innych, którzy zaczynają się go bać i unikać, dopóty nie zdecyduje się, aby szukać pomocy. Nie musi to koniecznie oznaczać psychiatry i leków – może to być także psycholog lub psychoterapeuta.


Warto również, aby Pani szukała wsparcia u rodziny i znajomych, aby nie była Pani sama. Ewentualnie może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, jeśli czuje Pani taką potrzebę.

 

Trzymam kciuki w tym trudnym czasie.

Lucio Pileggi, Psycholog

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partnerka opowiedziała mi o swoim byłym, o którym cały czas myśli. Tak się starałem.
Wczoraj mieliśmy dość skomplikowaną rozmowę z moją dziewczyną, dowiedziałem się, że cały czas myśli o przyjacielu, z którym nie ma już kontaktu, krótko go opisując: ćpun, „babiarz”, manipulant, w którym się mocno zakochała. Najlepszy ich kontakt trwał ok. 2 tygodnie. Sytuacja miała miejsce rok temu, jesteśmy razem od około 4 miesięcy. W rozmowie wyjaśniła mi, że była to miłość jej życia, próbowała wytłumaczyć, że dużo jeszcze przede mną, że ja takiej miłości nie miałem. Powiedziała to będąc ze mną w związku mimo tego, że planowałem z nią daleką przyszłość, ona dobrze o tym wie. Zaczęła mnie porównywać do tego przyjaciela, cytując: „nikt nigdy w życiu nie traktował mnie tak dobrze jak on, zapytał się mnie jak się czuję i czy wszystko dobrze, bez powodu”. Mimo że mieszkamy kawałek od siebie, jest to ok 30 minut samochodem, przyjeżdżałem zawsze jak potrzebowała, czy była chora, czy miała zły chumor, zawsze potrafiłem poświęcić zajęcia, żeby się z nią zobaczyć, zawsze dostawała jakiś prezent jak przyjeżdżałem. Nigdy nie pomyślałbym, że jestem tak niewystarczający lub niedoceniany. Rozmowy z nią na tematy, które mi się nie podobają praktycznie nie istnieją, zawsze jest to moja wina, podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałem się, że nawet jak jest ze mną nigdy mi się nie wyżali, bo nie chce. Nie umiem poznać jej języka miłości, nie lubi się całować, przytulić bez powodu, mówić i pisać miłych rzeczy, mimo tego, że wymaga tego ode mnie. Z drugiej strony, zachowania wskazują na sadyzm. Były dni, w których wracałem cały podrapany, bez powodu. Proszę kogoś o pomoc, co mam z tym zrobić, bardzo ją kocham, jednak jej poprzedni, toksyczny związek, w którym została zdradzona całkiem zmienił jej podejście do życia. Dziękuję.
Moim problemem w tym wszystkim prawdopodobnie jest brak pewności siebie i brak poczucia własnej wartości.
Dzień dobry, Moim problemem w tym wszystkim prawdopodobnie jest brak pewności siebie i brak poczucia własnej wartości. Mianowicie w integracji z ludźmi odczuwam wrażenie, że mam jakąś wewnętrzną blokadę, w pewnych sytuacjach czuje się otępiały, nie mogę skupić się na obecnej chwili, przez co nie potrafię rozmawiać nawet ze znajomymi, przy których nie czuje żadnej presji, chociaż znajomi i przyjaciele zarzekają się że jestem wygadany. Dla lepszego przykładu, poznałem jakiś czas temu swoją dziewczynę, spotykamy się bardzo krótko, bo z 3 miesiące, ale odczułem już po jakimś miesiącu problemy z utrzymaniem tego vibe'u, nie raz się zdarza że nawet o głupotach chciałbym pogadać, pośmiać się, ale mam pustkę, a do tego dochodzi wieczne rozmyślanie i zastanawianie się co ze mną jest nie tak, w czym jest problem. Myślę że ten overthinking mnie tak męczy przez co nie mam chęci do rozmowy. Nie potrafię sam ocenić swoich problemów, żeby znaleźć rozwiązanie. Przepraszam z góry że tak chaotycznie opisałem swój problem, ale pierwszy raz o tym, kimś się dzielę i nie wiem za bardzo co mógłbym napisać.
Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Żałoba po stracie mamy i rozstanie z partnerką. Jak sobie pomóc?
Dzień dobry ! A mianowicie moja mama zmarła w Niemczech, przebywała w domu opieki (prawie 4 tygodnie temu) do dziś nie ma urny, chcę ją z siostrą pochować w Polsce , brakuje dokumentów itd- jestem w trakcie załatwiania tego wszystkiego, idzie to opornie, mam ból po utracie. Kolejna sprawa - partnerka, narzeczona w czwartek poprzedni poinformowała mnie po 8 latach, że chce sie rozstać, no i oczywiście to sie wiąże ze sprawami domu… kupno, sprzedaż itd, a planowaliśmy dziecko itd. podziękowałem jej za wbicie noża w plecy przy obecnej sprawie … po czym ona stwierdziła, że to już od dłuższego czasu trwa i co miała mi powiedzieć za 2 tygodnie?…. Tak rozstaliśmy sie na chwilę w lutym, wróciliśmy do siebie, ustaliliśmy zasady itd niestety ja się wywiązywałem z tych relacji, a partnerka niestety nie, co w takiej sytuacji robić? Wiem, że potrzebuję spokoju i zajęcia się sobą, pracuję nad tym , wczoraj poinformowała mnie, że ona nie uważa mnie za „prawdziwego faceta”, ponieważ nie umiem tańczyć z nią salsy, zapłaciła w restauracji za rachunek i na imprezie firmowej Christmas party spędziłem część czasu ze współpracownikami … Obecnie mieszkamy jeszcze razem ze sobą w różnych pomieszczeniach, ciągle od niej słucham jaki to ja jestem zły, bo nie znam się na kwiatkach, jakie mamy w ogrodzie np. , śmieszność w tej sytuacji jest taka, że ona gotuje i „częstuje” mnie obiadami, żebym „nie głodował” w pracy. Jej zmiana nastąpiła od kiedy zaczęła chodzić do „uzdrowicielkę ciała i duszy” która uważa sie za specjalistkę z energią ludzką , zaproponowałem jej psychologa, żeby pomógł nam znaleźć wspólny język, oczywiście odrzuciła taką możliwość, mówi mi, że to ja musze popracować nad sobą, bo to ze mną jest problem.
Jak radzić sobie z lękiem społecznym i strachem przed byciem ocenianym?
Powiem wprost- boję sie ludzi. W zasadzie to wszystkich, nawet poniekąd najbliższych. Mam wrazenie ze panicznie boję sie przy ludziach być sobą, dostosowuje sie często do nich, staram sie być w 100%,,poprawny" w relacjach z nimi. Boję sie, ze gdybym stał sie w całości soba to zostałbym odrzucony, w tym przes najbliższych znajomych, ze uznaliby mnie za dziwaka. Nie lubie zabierać głosu w towarzystwie bo boję sie ze ktoś w takim wypadku mnie wysmieje, skrytykuje, zazartuje ze mnie albo wejdzie w dyskusje, która na 100% przegram. Do dziewczyn boje sie zagadywać bo nie chce zeby uznały ze sie im narzucam. Jakakolwiek negatywna opinia na mój temat potrafi mi totalnie podciąć skrzydła, zepsuć, i tak kiepski permanentnie humor, na długi czas. Z jakimiś inicjatywami, pomysłami boje sie wychodzić bo obawiam sie ze sa głupie, ze nie poradzę sobie z ich realizacja. Boję sie tego co ludzie o mnie myślą, panicznie boję się, ze za moimi plecami mowia o mnie źle. Najciekawsze jest to, ze ja wiem, ze wewnątrz mnie, gdybym sie tak nie przejmował innymi, tkwi bardzo sympatyczny i równy gość, ale nie wiem jak tego prawdziwego mnie,,wydobyć" z siebie, ciagle mi towarzyszy takie wrażenie. Czy to moze byc jakaś fobia społeczna? Pozdrawiam serdecznie
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.