Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż wybucha złością, zrzuca winę na mnie.

Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.

User Forum

Ania

4 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Aniu, rozumiem Twoje zmęczenie i zagubienie. To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco. Reakcje Twojego męża nie są „normalnym” sposobem radzenia sobie ze złością, a już na pewno nie powinny sprawiać, że czujesz wstyd czy winę. To nie Ty jesteś problemem.

Dobrze, że próbujesz chronić siebie i unikasz eskalacji w takich sytuacjach. Masz prawo do spokoju i poczucia bezpieczeństwa, także w przestrzeni publicznej i we własnym domu. Warto, żeby mąż skorzystał z pomocy psychologa lub terapeuty, ale jeśli on nie jest na to gotowy, Ty wciąż możesz poszukać wsparcia dla siebie. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci lepiej zadbać o granice i emocje w tej trudnej sytuacji.

Pamiętaj: nie jesteś sama, masz prawo prosić o pomoc i nie musisz wszystkiego znosić w milczeniu.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska

Psycholog Okołoporodowy, Dzieci i Młodzieży

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Pani Aniu

 

to co Pani opisuje, to trudności w regulacji emocji Pani męża a nie Pani. Najtrudniejsze w tej sytuacji jest to, że mąż nie widzi problemu a Pani cierpi (z posta nie wynika czy potrafi Pani postawić jasne granice mężowi, raczej unika Pani eskalacji konfliktu, co w takiej sytuacji jest zrozumiałe). Nietsety nie ma sposobów na "zmianę" osoby bez jej chęci czy chociaż zauważenia przez nią problemu. Myślę, że warto spróbować porozmawiać kiedy mąż ma tzw "dobry dzień" i przyjmuje do siebie jakieś informacje. Człowiek w złości może wszystko odbierać jako próbę potencjalnego ataku. Jeśli to nic nie da, warto zastanowić się jak sobie to Pani dalej wyobraża i w jakiś sposób zatroszczyć się o siebie i o córkę 

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Aniu,

złość sama w sobie nie jest problemem, to naturalna emocja, którą każdy z nas odczuwa. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek traci nad nią kontrolę i jego reakcje zaczynają ranić innych, wprawiać bliskich w lęk czy zakłopotanie. Z tego, co Pani opisuje, wygląda to tak, że Pani mąż ma trudność z regulowaniem napięcia i kiedy się „nakręca”, szuka ujścia w wybuchu. To nie jest sytuacja „normalna” w tym sensie, że nie powinna być traktowana jako coś, z czym musi się Pani godzić.

Rzeczywiście wiele osób pod wpływem silnych emocji reaguje jeszcze większą złością, gdy słyszą słowa „nie denerwuj się”. Dobrą alternatywą są komunikaty odnoszące się do faktów i własnych uczuć, np.: „Kiedy wybuchasz nagłą złością w miejscach publicznych, czuję się zakłopotana i boję się, co wydarzy się dalej”. Taki sposób mówienia nie atakuje, ale pokazuje, jak Pani przeżywa tę sytuację.

Być może warto podjąć z mężem spokojną rozmowę o tym, że psychiatra i psycholog to dwie różne role. Wizyta u psychologa nie oznacza od razu leczenia farmakologicznego. To przede wszystkim możliwość, by nauczyć się lepiej panować nad emocjami, wypracować strategie radzenia sobie ze stresem i złością. Warto także dopytać skąd bierze się niechęć do zmiany. Może Pani podkreślić, że nie zależy Pani na tym, aby mąż przyjmował leki, tylko żeby popracował nad swoimi reakcjami, które wpływają na Waszą codzienność a także na córkę.

 

Dużo siły,

Elza Grabińska, psycholog.

4 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Pani Aniu, to nie jest Pani wina. Mąż ma wyraźne trudności w radzeniu sobie z emocjami. To dobrze, że zaczęła Pani się odsuwać w trakcie jego wybuchów. Ma Pani prawo chronić siebie i dziecko. Warto, by mąż skorzystał z pomocy specjalisty, np. psychologa, niekoniecznie od razu psychiatry, bo bez wsparcia może być mu trudno zmienić swoje zachowanie. Warto rozważyć także wsparcie psychologiczne dla siebie, żeby o siebie zadbać i nauczyć się stawiać granice.

 

Przesyłam dużo ciepła,

Justyna Bejmert

Psycholog 

4 miesiące temu
Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 
Rozumiem, że sposób, w jaki Pani mąż okazuje złość, jest dla Pani często nieprzyjemny, wzbudza poczucie wstydu, chęć zdystansowania się względem męża. Każdy człowiek inaczej przeżywa emocje, ale otoczenie, ludzie wokół korygują nas w tym, jeśli to na nich mocno wpływa. Ma Pani prawo podzielić się z mężem, na spokojnie, w jaki sposób to na Panią wpływa, jak on uderza w coś, czy krzyczy. Ma prawo się złościć, chodzi o SPOSÓB, w jaki on to okazuje. Na pewno w radzeniu sobie ze złością może być pomocna konsultacja z psychoterapeutą, absolutnie nie trzeba iść w pierwszym kroku do psychiatry. Jeśli mąż nie będzie chciał skorzystać z konsultacji, może Pani sama pójść, by razem z psychologiem zastanowić się, jak Pani może sobie radzić w takiej sytuacji, w relacji z mężem, w stawianiu granic, z zatroszczeniem się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska  www.maturitas.pl

4 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że zmaga się Pani z tak trudnym zachowaniem męża.

Z przedstawionego opisu wynika, że mierzy się on z wybuchami złości, w trakcie których podejmuje się impulsywnych zachowań (rzucanie telefonem, uderzanie w przedmioty, krzyk). Są to zachowania agresywne, wykraczające poza normy społeczne, które mogą miec destrukcyjny wpływ na Państwa relację.

Zdecydowanie dobrym pomysłem byłaby konsultacja ze specjalistą i rozpoczęcie pracy z psychoterapeutą. Zachowania impulsywne i wybuchy złości są  możliwe do opanowania poprzez naukę regulacji emocjonalnej. Co mogłoby przynieść ulgę mężowi, a także pozytywnie wpłynąć na relację. Jest to jednak decyzja i odpowiedzialność męża, czy podejmie się tej pracy.

To co Pani może zrobić w tej sytuacji to zadbać o siebie i o córkę. Upewnić się czy żadne zachowania agresywne nie są wymierzone przeciwko Pani lub dziecku. Jeśli tak jest może Pani zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, ktory działa w każdym powiecie lub zadzwonić na 112. Jeśli jednak czuję się Pani bezpiecznie, może Pani Poszukać wsparcia w postaci konsultacji psychologicznych lub psychoterapii, gdyż towarzyszenie osobie z wybuchami złości może być bardzo obciążające. W trakcie takich spotkań mogłaby Pani dostać potrzebne wsparcie, nauczyć się stawiania granic, co jest konieczne w takiej sytuacji oraz dbania o siebie i córkę w pierwszej kolejności.

 

Proszę również pamiętać, że powody dla których Pani mąż doświadcza złości nie są wytłumaczeniem jego zachowań. Jestem przekonana, że Pani również słyszy płacz córki, stoi w korku czy mierzy się z frustrującymi sytuacjami, ktore mogą wywoływać złość, co jest normalne, jednak w żadnej z tych sytuacji nie podejmuje Pani zachowań agresywnych. Warto pamiętać, że o ile różne emocje mogą być zrozumiałe w danej sytuacji, nie usprawiedliwiają one podejmowanych przez nas zachowań. 

 

Życzę znalezienia odpowiedniego wsparcia i zadbania o swoje potrzeby.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe 

4 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Witam Pani Anno,

Z pewnością zachowanie Pani męża wnioskując z opisu nie wydaje się być adekwatne do opisywanych sytuacji. Aby jednak stwierdzić, co dokładnie jest tego źródłem należałoby może nie tyle wybierać się od razu do psychiatry, co do psychologa lub psychoterapeuty w celu przeprowadzenia rozmowy o trudnościach oraz zbadania, co jest źródłem agresji, ponieważ prawdopodobnie taki wzorzec zachowania kształtował się przez dłuższy czas w przeszłości i istnieją odpowiednie metody w terapii, aby nad takimi zachowaniami pracować. Często jest tak, że zgromadzona agresja w przeszłości wylewa się na bliskie osoby w relacjach w nieadekwatny sposób, a te czują się winne za cały problem, tak jak Pani w tym przypadku. Zapewniam Panią jednak, że nikt i w żadnych okolicznościach nie zasługuje na przemoc psychiczną, ani żadną inną. Zachęcam do zadbania również o swój dobrostan psychiczny i także skorzystania ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

4 miesiące temu
Helena Rychel

Helena Rychel

To, co Pani opisuje w zachowaniu męża, nie mieści się w normie codziennego radzenia sobie ze złością.  Opisane reakcje są impulsywne, wybuchowe, nieadekwatne do sytuacji i rzeczywiście obciążające zarówno dla Pani jak i dla dziecka. To nie jest Pani wina i nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak - tak na prawdę to, że niepokoją Panią te zachowania to bardzo zdrowa reakcja. Mąż ma trudności z radzeniem sobie ze złością i napięciem, opisuje Pani bardzo niski próg frustracji.  W takich momentach naturalne jest, że zaczyna się Pani wycofywać, milknąć, żeby nie pogarszać sytuacji. 

Rozumiem, że chciałaby Pani, aby mąż poszukał specjalistycznej pomocy, a on odmawia. Na tę decyzję nie ma Pani wpływu. To, co leży w Pani rękach, to zadbanie o siebie i o córkę, o własne granice, poczucie bezpieczeństwa i wsparcie.

 Ma Pani pełne prawo nie zgadzać się na takie zachowania męża, nawet jeśli on próbuje zrzucać winę na Panią. To, co Pani opisuje, nie mieści się w granicach zdrowego wrażania złości, ani w żaden sposób Pani odpowiedzialnością.

Pozdrawiam, Helena Rychel 

4 miesiące temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Z Panią nic nie jest nie tak. Niestety mąż nie potrafi znaleźć sposobu, aby poradzić sobie ze złością, i takie teksty są tylko niefortunnym sposobem radzenia sobie ze złością, czyli zrzucaniem winy na innych, kiedy nie daje rady panować nad swoją reakcją.


Dobrym pomysłem jest, aby Pani unikała konfrontacji z nim, kiedy zaczyna tak reagować, bo to do niczego nie prowadzi. Pani musi dbać o siebie, swój dobrostan i spokój, a także o córkę. Pani zasługuje na to, aby mieć męża, któremu może ufać. W tym momencie ważne jest, aby stawiać granice, kiedy mąż zachowuje się w taki sposób.


Dopóki mąż nie zrozumie, jak jego zachowanie wpływa na innych, którzy zaczynają się go bać i unikać, dopóty nie zdecyduje się, aby szukać pomocy. Nie musi to koniecznie oznaczać psychiatry i leków – może to być także psycholog lub psychoterapeuta.


Warto również, aby Pani szukała wsparcia u rodziny i znajomych, aby nie była Pani sama. Ewentualnie może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, jeśli czuje Pani taką potrzebę.

 

Trzymam kciuki w tym trudnym czasie.

Lucio Pileggi, Psycholog

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Związek a dzieci partnera. Brakuje równowagi.
Dzień dobry. Od kilku miesięcy jestem w związku z mężczyzną który ma dzieci. Mężczyzna ten jest w separacji z żoną, jest złożony pozew o rozwód, mieszka osobno. Kiedy go poznałam mieszkał w jednym domu z żoną aczkolwiek według opowiadań żyli każde swoim życiem. Kiedy zdecydowałam się na związek miałam świadomość że są małe dzieci- akceptuje to. Natomiast od jakiegoś czasu zaczynam się niepokoić ponieważ partner robi wszystko "dla dobra dzieci". Nie byłoby w tym nic złego, ale to wpływa chociażby na Nasze relacje i spotkania. Widzenia z dziećmi ma ustalone 3 razy w tygodniu a widzi się z Nimi codziennie przez kilka godzin. Twierdzi, że dzieci tęsknią i nie rozumieją sytuacji ponieważ są za małe, (chłopiec 6 lat, dziewczynka 8). Tak naprawdę chyba nie było nawet poważnej rozmowy z dziećmi dotyczącej tej sytuacji. Odbywa się to tak, że kiedy dzieci chcą np. zapłaczą o czym informuje go żona to On rzuca wszystko i jedzie. Uważa, że jeśli odmówi to może to się odbić na psychice dzieci a ja uważam że trochę rządzi tu żona a odpowiednie granice nie wyrzadziły by krzywdy. Styl wychowania taki właśnie jest- robione jest wszystko pod dzieci. Partner twierdzi, że dzieci potrzebują czasu aby oswoić się z sytuacją ( trwa ona już 5 miesięcy- chodzi o jego odejście z domu) i w taki sposób może im pomóc- poświęcając im czas- oczywiście ale czy aby na pewno będąc na każde ich zawołanie? Twierdzi, że matkę mają ilościowo a Jego jakościowo. Twierdzi też, że ciężko się z matką dzieci dogadać w kwestiach dotyczących dzieci. Nie spotykamy się często, ponieważ każde z Nas ma pracę, obowiązki, przed wakacjami spotykaliśmy się częściej. Partner sporo pracuje, ja także mam dziecko. Natomiast kiedy raz na kilka/ kilkanaście tygodni możemy spotkać się na dłużej/ na noc On skraca ten czas bo dzieci. Zdarzało się, że odwołał spotkanie bo dzieci, twierdząc że to nic takiego bo trzeba być elastycznym. Inaczej wygladało by to w sytuacji losowej, ale tak sprawił mi ogromny zawód bo bardzo czekałam na to spotkanie. Czas z dziećmi spędza w domu w którym mieszkał, w obecności żony (syn czasem nocuje u Niego a córka nie, ogólnie nie zabiera ich do siebie, bo dzieci nie chcą). Jestem kobietą której szczerze na Nim zależy. Nie potrzebuję jego pieniędzy tak jak dotychczas kobiety w jego życiu, ale obecności (z uwzględnieniem tych wszystkich życiowych spraw i braku ogromnej ilości czasu) natomiast czuje się spychana na drugi a nawet trzeci plan ( bo na pierwszym i drugim są dzieci i praca). Uważam że jeśli ktoś wyznał mi miłość, powiedział że kocha i ja kocham to mam prawo chcieć go w swoim życiu więcej. Cudownie Nam się rozmawia i spędza czas- w tym jesteśmy zgodni. Partner jest dla mnie czuły, mówi mi wiele miłych słów/ komplementów, często pisze że tęskni. Naprawdę nie mam ogromnych oczekiwań,ale bardzo chciałabym aby pokazał mi że jestem ważna i dni kiedy się spotykamy traktował poważnie. Przede wszystkim mnie i moje uczucia traktował poważnie. Partner nie rozumie mnie i moich oczekiwań, twierdzi że za dużo wymagam i żądam. Już któryś raz zasugerowal że myśli o tym aby całkowicie poświęcić się dzieciom- co dla mnie oznacza odejście ze związku. Wzbudza tym u mnie niepokój. Proszę o poradę, co powinnam w tej sytuacji myśleć/ zrobić. Co wspólnie możemy zrobić? Gdzie lub w kim leży problem.
Mam problem z siostrą mojego męża.
Mam problem z siostrą mojego męża. Jeszcze na długo przed zaręczynami zauważyłam, że ich relacja jest bardziej zażyła niż jestem w stanie to zaakceptować. Siostra potrafiła wydzwaniać do niego po 6 razy dziennie. Dodam, że jest 7 lat starsza od nas i ma męża. Wreszcie nie wytrzymałam. Za pierwszym razem zrobiłam awanturę, parę miesięcy później zdobyłam się na szczerą, trudną rozmowę i powiedziałam, że jeśli tak będzie nadal, to ja odpuszczam. Powiedział, że porozmawia z siostrą. Rzeczywiście, żeby oddać sprawiedliwość, muszę przyznać, że telefonów jest troszkę mniej (1-2 razy dziennie). Jesteśmy już blisko 2 lata po ślubie. Mój mąż rozmawia z siostrą może nie codziennie, bo 6, czasem nawet 5 razy w tygodniu. Opowiada jej, co robimy, gdzie idziemy albo co kupiliśmy. Tak jest za każdym razem. Nie możemy wyjść do restauracji bez wiedzy siostry. Nie możemy wyjść do kina bez wiedzy siostry. Nie możemy mieć gości bez jej wiedzy. Nie możemy zrobić większego zakupu bez jej wiedzy, a najczęściej trzeba od razu wysłać jej zdjęcie tego, co kupiliśmy, żeby była na bieżąco. A jeśli się zdarzy, że nie może odebrać, to bardzo dokładnie musi jej wytłumaczyć, z jakiego powodu. Nie możemy mieć żadnych tylko naszych, małżeńskich spraw. Siostra mieszka ze 150 km od nas, ale każdego dnia czuję, jakby mieszkała z nami. Za każdym razem, jak poruszę ten temat, to słyszę tylko, że przesadzam, że jestem przewrażliwiona i że chcę go odciąć od rodziny. Ostatnio, żeby już nie słuchać moich pretensji, mąż sam dzwoni do niej od razu po wyjściu z pracy, żeby nie rozmawiać przy mnie. Wiem, bo zdarzyło mi się parę razy widzieć połączenie na jego telefonie. Może rzeczywiście mam jakąś manię na tym punkcie? Nie wiem, co mam robić. Ta sytuacja odbija się już na moim zdrowiu. Jestem kłębkiem nerwów, źle śpię w nocy i mam nieustanny ból głowy spowodowany życiem w ciągłym napięciu, a jak widzę kolejne połączenie od niej, to mam wrażenie, że wszystkie wnętrzności mi się zawiązują na supeł, ale zaciskam zęby, bo nie chcę kolejnej kłótni i kolejnych cichych dni. Co mam robić? Jak przetrawić ten problem i jak zaakceptować tę sytuację? Mąż zaczyna już poruszać temat dziecka, a mnie ogarnia paraliż. Coraz częściej myślę o odejściu niż o dziecku...
Jak rozmawiać z toksyczną matką o wyprowadzce do partnera? Porady dla dorosłych dzieci
Mam 45 lat całe życie żadne związki z mężczyznami mi się nie udawały ale ktoś się znalazł. Matka przyzwyczaiła się ż mieszkam pod jej kloszem zawsze i będzie to bardzo trudne jej to powiedzieć że chcę mieszkać z partnerem życia. Oczywiście jestem dojrzałą dorosłą świadomą kobietą ale moja matka jest toksyczna i wszystko krytykuje a jak się nie zgodzić to jest terror w domyśle. Nie wiem jak się z tym bez wojny uporać. Proszę o wskazówki. Z Poważaniem.
Czy nadmierne pisanie z kolegą to powód do obaw?

Od kilku miesięcy moja Partnerka pisze ze wspólnym kolegą z pracy, bardzo często. Przedstawiając jej swoje obawy i odczucia, co do tej relacji zapewniła mnie, że jest zupełnie nie w jej typie i że ogólnie ją drażni ten kolega i odpisuje mu najczęściej w pracy, a poza nią bardzo rzadko. Ostatnio powiedziała mi, że zrobił jej wyrzuty i się obraził o to, że coraz mniej piszą i moja Partnerka się zdenerwowała i powiedziała, że jak nie ma czasu, to nie pisze i tyle. Po czym na wyjeździe kupiła dla niego pamiątkę. Dla mnie sytuacja stała się niejasna. Z jednej strony mówi, że nie chce się jej pisać z nim, a z drugiej strony kupuje dla mnie go pamiątkę, żeby się nie obrażał. W pierwszym momencie poruszyło mnie to ale później dotarło do mnie, że może przesadzam? Nie wiem, już co o tym sądzić już, mam huśtawki nastrojów z tym związane.

Rozstanie i rozwód z powodu ADHD i lękowego stylu przywiązania - jak sobie radzić?
Moja żona odeszła. Mam adhd i lekowy styl przywiązania. Zamęczyłem ją swoja szybkością, przerywaniem, frustracją, czytaniem i interpretacją jej zachowań i szeregiem innych pomniejszych, meczących sytuacji. Mówiła, że nie umie ze mną rozmawiać. I kiedy ja reagowałem na ciszę ( bo MUSZĘ wiedzieć) większa frustracją ona zapadała się w większe milczenie. Kiedy życia nie przytłaczał ten głaz adhd/presji/emocji itp. było dobrze. Żona tęskniła za mną, byliśmy blisko. Przez 4 lata związku było wiele pięknych chwil, ale równie dużo przytłaczającej ciszy i mijania się. Aż wreszcie odeszła- wyprowadziła się podczas mojej nieobecności. Wiem, że okropnie dużo ją to kosztowało. Kiedy rozmawialiśmy na wideo, a ja nic jeszcze nie wiedziałem, prawie płakała. Widziałem, że coś jest nie tak. Wysłała mi wtedy sporo filmów pokazujących w jakim jest stanie. Tylko tak potrafiła mi to powiedzieć. Reagowałem, obiecywałem ale to na nic się zdało. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Napisała, że nie wytrzymała, nie udźwignęła. Mimo że jeszcze 2 miesiące temu byliśmy blisko- miałem takie wrażenie, ale ona magazynowała w sobie te wszystkie traumy i cały ból naszej relacji. Przez 3 tygodnie po wyprowadzce było nawet ciepło. Pisaliśmy do siebie, ona codziennie pytała o naszego psa, pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a po moim dłuższym milczeniu zapytała nawet, czy tak dobrze znoszę rozstanie i czy dobrze mi bez niej. Wtedy ja niestety ( teraz to wiem) zmiękłem i napisałem, że się trzymam, ale kocham i tęsknię. Ona na to, że już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. To bardzo zabolało, bo ja wolałbym, żeby krzyczała do mnie, biła po twarzy, najlepiej w deszczu ( taka moja głowa)...Ale po tym wyznaniu ona była na swojej terapii i kolejnego dnia odcięła się. Życzyła mi wszystkiego najlepszego i żebym pracował nad sobą bo takiego mnie, jakiego ona znała żadna kobieta nie zechce. To cholernie boli- moja najważniejsza osoba na świecie sugeruje, że mógłbym być z kimś innym. Wytłumaczyłem sobie, że to efekt terapii, że ona tak się musiała zachować, żeby się nie rozsypać, i mi nie dawać nadziei. Od paru dni nie pytała nawet o psa. Nie wiem co ze sobą zrobić. Zacząłem terapię, poszedłem biegać, odstawiłem alkohol. Termin rozwodu za 3 miesiące. Chciałbym jej pokazać zmianę, ale skoro nie ma kontaktu? Będę walczył, ale teraz chyba w ciszy. Rozpadłem się na kawałki. Czy ona tęskni, czy to rzeczywiście poza i zbroja? Czy jest jeszcze szansa? Co robić przez te 3 miesiące do rozwodu? A może nie buntować się? Skoro ślub nie dał nam szczęścia to rozwód może nam go paradoksalnie dać?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.