Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Mąż wybucha złością, zrzuca winę na mnie.

Ania

Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholog
141 odpowiedzi na forum

Aniu, rozumiem Twoje zmęczenie i zagubienie. To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco. Reakcje Twojego męża nie są „normalnym” sposobem radzenia sobie ze złością, a już na pewno nie powinny sprawiać, że czujesz wstyd czy winę. To nie Ty jesteś problemem.

Dobrze, że próbujesz chronić siebie i unikasz eskalacji w takich sytuacjach. Masz prawo do spokoju i poczucia bezpieczeństwa, także w przestrzeni publicznej i we własnym domu. Warto, żeby mąż skorzystał z pomocy psychologa lub terapeuty, ale jeśli on nie jest na to gotowy, Ty wciąż możesz poszukać wsparcia dla siebie. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci lepiej zadbać o granice i emocje w tej trudnej sytuacji.

Pamiętaj: nie jesteś sama, masz prawo prosić o pomoc i nie musisz wszystkiego znosić w milczeniu.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska

Psycholog Okołoporodowy, Dzieci i Młodzieży

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Psycholog
67 odpowiedzi na forum

Pani Aniu

 

to co Pani opisuje, to trudności w regulacji emocji Pani męża a nie Pani. Najtrudniejsze w tej sytuacji jest to, że mąż nie widzi problemu a Pani cierpi (z posta nie wynika czy potrafi Pani postawić jasne granice mężowi, raczej unika Pani eskalacji konfliktu, co w takiej sytuacji jest zrozumiałe). Nietsety nie ma sposobów na "zmianę" osoby bez jej chęci czy chociaż zauważenia przez nią problemu. Myślę, że warto spróbować porozmawiać kiedy mąż ma tzw "dobry dzień" i przyjmuje do siebie jakieś informacje. Człowiek w złości może wszystko odbierać jako próbę potencjalnego ataku. Jeśli to nic nie da, warto zastanowić się jak sobie to Pani dalej wyobraża i w jakiś sposób zatroszczyć się o siebie i o córkę 

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Zdjęcie Elza Grabińska

Elza Grabińska

Psycholog
110 odpowiedzi na forum

Pani Aniu,

złość sama w sobie nie jest problemem, to naturalna emocja, którą każdy z nas odczuwa. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek traci nad nią kontrolę i jego reakcje zaczynają ranić innych, wprawiać bliskich w lęk czy zakłopotanie. Z tego, co Pani opisuje, wygląda to tak, że Pani mąż ma trudność z regulowaniem napięcia i kiedy się „nakręca”, szuka ujścia w wybuchu. To nie jest sytuacja „normalna” w tym sensie, że nie powinna być traktowana jako coś, z czym musi się Pani godzić.

Rzeczywiście wiele osób pod wpływem silnych emocji reaguje jeszcze większą złością, gdy słyszą słowa „nie denerwuj się”. Dobrą alternatywą są komunikaty odnoszące się do faktów i własnych uczuć, np.: „Kiedy wybuchasz nagłą złością w miejscach publicznych, czuję się zakłopotana i boję się, co wydarzy się dalej”. Taki sposób mówienia nie atakuje, ale pokazuje, jak Pani przeżywa tę sytuację.

Być może warto podjąć z mężem spokojną rozmowę o tym, że psychiatra i psycholog to dwie różne role. Wizyta u psychologa nie oznacza od razu leczenia farmakologicznego. To przede wszystkim możliwość, by nauczyć się lepiej panować nad emocjami, wypracować strategie radzenia sobie ze stresem i złością. Warto także dopytać skąd bierze się niechęć do zmiany. Może Pani podkreślić, że nie zależy Pani na tym, aby mąż przyjmował leki, tylko żeby popracował nad swoimi reakcjami, które wpływają na Waszą codzienność a także na córkę.

 

Dużo siły,

Elza Grabińska, psycholog.

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Aniu, to nie jest Pani wina. Mąż ma wyraźne trudności w radzeniu sobie z emocjami. To dobrze, że zaczęła Pani się odsuwać w trakcie jego wybuchów. Ma Pani prawo chronić siebie i dziecko. Warto, by mąż skorzystał z pomocy specjalisty, np. psychologa, niekoniecznie od razu psychiatry, bo bez wsparcia może być mu trudno zmienić swoje zachowanie. Warto rozważyć także wsparcie psychologiczne dla siebie, żeby o siebie zadbać i nauczyć się stawiać granice.

 

Przesyłam dużo ciepła,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Dzień dobry, 
Rozumiem, że sposób, w jaki Pani mąż okazuje złość, jest dla Pani często nieprzyjemny, wzbudza poczucie wstydu, chęć zdystansowania się względem męża. Każdy człowiek inaczej przeżywa emocje, ale otoczenie, ludzie wokół korygują nas w tym, jeśli to na nich mocno wpływa. Ma Pani prawo podzielić się z mężem, na spokojnie, w jaki sposób to na Panią wpływa, jak on uderza w coś, czy krzyczy. Ma prawo się złościć, chodzi o SPOSÓB, w jaki on to okazuje. Na pewno w radzeniu sobie ze złością może być pomocna konsultacja z psychoterapeutą, absolutnie nie trzeba iść w pierwszym kroku do psychiatry. Jeśli mąż nie będzie chciał skorzystać z konsultacji, może Pani sama pójść, by razem z psychologiem zastanowić się, jak Pani może sobie radzić w takiej sytuacji, w relacji z mężem, w stawianiu granic, z zatroszczeniem się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska  www.maturitas.pl

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że zmaga się Pani z tak trudnym zachowaniem męża.

Z przedstawionego opisu wynika, że mierzy się on z wybuchami złości, w trakcie których podejmuje się impulsywnych zachowań (rzucanie telefonem, uderzanie w przedmioty, krzyk). Są to zachowania agresywne, wykraczające poza normy społeczne, które mogą miec destrukcyjny wpływ na Państwa relację.

Zdecydowanie dobrym pomysłem byłaby konsultacja ze specjalistą i rozpoczęcie pracy z psychoterapeutą. Zachowania impulsywne i wybuchy złości są  możliwe do opanowania poprzez naukę regulacji emocjonalnej. Co mogłoby przynieść ulgę mężowi, a także pozytywnie wpłynąć na relację. Jest to jednak decyzja i odpowiedzialność męża, czy podejmie się tej pracy.

To co Pani może zrobić w tej sytuacji to zadbać o siebie i o córkę. Upewnić się czy żadne zachowania agresywne nie są wymierzone przeciwko Pani lub dziecku. Jeśli tak jest może Pani zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, ktory działa w każdym powiecie lub zadzwonić na 112. Jeśli jednak czuję się Pani bezpiecznie, może Pani Poszukać wsparcia w postaci konsultacji psychologicznych lub psychoterapii, gdyż towarzyszenie osobie z wybuchami złości może być bardzo obciążające. W trakcie takich spotkań mogłaby Pani dostać potrzebne wsparcie, nauczyć się stawiania granic, co jest konieczne w takiej sytuacji oraz dbania o siebie i córkę w pierwszej kolejności.

 

Proszę również pamiętać, że powody dla których Pani mąż doświadcza złości nie są wytłumaczeniem jego zachowań. Jestem przekonana, że Pani również słyszy płacz córki, stoi w korku czy mierzy się z frustrującymi sytuacjami, ktore mogą wywoływać złość, co jest normalne, jednak w żadnej z tych sytuacji nie podejmuje Pani zachowań agresywnych. Warto pamiętać, że o ile różne emocje mogą być zrozumiałe w danej sytuacji, nie usprawiedliwiają one podejmowanych przez nas zachowań. 

 

Życzę znalezienia odpowiedniego wsparcia i zadbania o swoje potrzeby.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe 

Zdjęcie Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Psycholog
62 odpowiedzi na forum

Witam Pani Anno,

Z pewnością zachowanie Pani męża wnioskując z opisu nie wydaje się być adekwatne do opisywanych sytuacji. Aby jednak stwierdzić, co dokładnie jest tego źródłem należałoby może nie tyle wybierać się od razu do psychiatry, co do psychologa lub psychoterapeuty w celu przeprowadzenia rozmowy o trudnościach oraz zbadania, co jest źródłem agresji, ponieważ prawdopodobnie taki wzorzec zachowania kształtował się przez dłuższy czas w przeszłości i istnieją odpowiednie metody w terapii, aby nad takimi zachowaniami pracować. Często jest tak, że zgromadzona agresja w przeszłości wylewa się na bliskie osoby w relacjach w nieadekwatny sposób, a te czują się winne za cały problem, tak jak Pani w tym przypadku. Zapewniam Panią jednak, że nikt i w żadnych okolicznościach nie zasługuje na przemoc psychiczną, ani żadną inną. Zachęcam do zadbania również o swój dobrostan psychiczny i także skorzystania ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

To, co Pani opisuje w zachowaniu męża, nie mieści się w normie codziennego radzenia sobie ze złością.  Opisane reakcje są impulsywne, wybuchowe, nieadekwatne do sytuacji i rzeczywiście obciążające zarówno dla Pani jak i dla dziecka. To nie jest Pani wina i nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak - tak na prawdę to, że niepokoją Panią te zachowania to bardzo zdrowa reakcja. Mąż ma trudności z radzeniem sobie ze złością i napięciem, opisuje Pani bardzo niski próg frustracji.  W takich momentach naturalne jest, że zaczyna się Pani wycofywać, milknąć, żeby nie pogarszać sytuacji. 

Rozumiem, że chciałaby Pani, aby mąż poszukał specjalistycznej pomocy, a on odmawia. Na tę decyzję nie ma Pani wpływu. To, co leży w Pani rękach, to zadbanie o siebie i o córkę, o własne granice, poczucie bezpieczeństwa i wsparcie.

 Ma Pani pełne prawo nie zgadzać się na takie zachowania męża, nawet jeśli on próbuje zrzucać winę na Panią. To, co Pani opisuje, nie mieści się w granicach zdrowego wrażania złości, ani w żaden sposób Pani odpowiedzialnością.

Pozdrawiam, Helena Rychel 

Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

Z Panią nic nie jest nie tak. Niestety mąż nie potrafi znaleźć sposobu, aby poradzić sobie ze złością, i takie teksty są tylko niefortunnym sposobem radzenia sobie ze złością, czyli zrzucaniem winy na innych, kiedy nie daje rady panować nad swoją reakcją.


Dobrym pomysłem jest, aby Pani unikała konfrontacji z nim, kiedy zaczyna tak reagować, bo to do niczego nie prowadzi. Pani musi dbać o siebie, swój dobrostan i spokój, a także o córkę. Pani zasługuje na to, aby mieć męża, któremu może ufać. W tym momencie ważne jest, aby stawiać granice, kiedy mąż zachowuje się w taki sposób.


Dopóki mąż nie zrozumie, jak jego zachowanie wpływa na innych, którzy zaczynają się go bać i unikać, dopóty nie zdecyduje się, aby szukać pomocy. Nie musi to koniecznie oznaczać psychiatry i leków – może to być także psycholog lub psychoterapeuta.


Warto również, aby Pani szukała wsparcia u rodziny i znajomych, aby nie była Pani sama. Ewentualnie może Pani sięgnąć po pomoc specjalisty, jeśli czuje Pani taką potrzebę.

 

Trzymam kciuki w tym trudnym czasie.

Lucio Pileggi, Psycholog

Zobacz podobne

Konflikty i frustracja z osobą, która negatywnie o sobie myśli. Moja pomoc i słowa nie pomagają.
Dzień dobry, Wraz z bliską mi osobą X często wchodzimy w konflikty z powodu naszych poglądów na różne sprawy, dotyczące głównie mocno negatywnego spojrzenia osoby X oraz na jej "podkopywanie" siebie oraz swoich zdolności. Często ta osoba mówi, że "nie nadaje się do niczego", "nic nie umie", "nic w życiu nie osiągnie". Jak dotrzeć do takiej osoby? Mam pozytywniejszy obraz życia "nawet jeśli coś nie wyjdzie to można to poprawić" "masz prawo do błędów" jednak takie rzeczy nie trafiają do osoby X, co kończy się naszą wspólną frustracją: osoba X coraz bardziej "narzeka", a ja źle się czuje z tym, że nie jestem w stanie jej pomóc i źle przyjmuje moje "dobre" słowa. Osoba X nie chce iść na terapię.
1 odpowiedź
Jak odbudować zaufanie w związku po odkryciu uzależnienia od pornografii partnera?
jestem w juz w cztero letnim związku. na samym początku relacji dowiedziałam się, że mój partner ogląda porno - było to dla mnie zdradą i bardzo mnie zraniło, wyznaczyłam swoje granice, a on obiecał mi, że już więcej nie będzie tego oglądał. niestety wczoraj dowiedziałam się, że tak naprawdę nigdy nie przestał. po prostu uznał, że to nie ma większego znaczenia ani wpływu na niego i na nas, więc dalej to robił, codziennie wyszukując treści pornograficzne w internecie lub nawet masturbując się do „zwykłych” filmików skąpo ubranych dziewczyn w mediach społecznościowych. dowiedziałam się przypadkiem i on sam przyznał, że niedawno zorientował sie, że to uzależnienie i problem jednak nie potrafił nic z tym zrobić ani mi o tym powiedzieć. teraz gdy już znam prawdę zapewnił mnie, że zrobi wszystko co w jego mocy, żeby z tym skończyć i szuka formy pomocy u specjalisty. wiem, że to choroba i chce mu pomóc, jednak czuje do niego ogromne obrzydzenie. zachowuje się jak zwierzę, oglądając instagrama nie umie się opanować kiedy algorytm wrzuci mu na tablicę atrakcyjną kobietę. boję się , że już nigdy nie będę umiała na niego spojrzeć jak dawniej, że nie pozbędę się tego obrzydliwego obrazu człowieka, którego myślałam, że znam a jednak nie. nie wiem jak odbudować zaufanie i uczucie do niego - jakie kroki on powinien podjąć, żeby wesprzeć mnie w tej sytuacji? bardzo nie chce go tracić i kończyć naszego związku, ale ciężko mi go dotknąć choćby palcem - jak można to naprawić?
2 odpowiedzi
Mam taki problem, że boję się seksu z mężczyzną
Piszę z zapytaniem Bo mam taki problem, że boję się seksu z mężczyzną Może dotykać, całować wszędzie a seksu się boję Czy to jest problem, który należy skonsultować?
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z konfliktem z rodzicami i znalezieniem spokoju przed egzaminami?

Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat, nadal mieszkam z rodzicami i studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi się uczyć. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od dwóch lat jestem w związku, jednak przez większą część tego czasu to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie, a nie ja do niego, ponieważ mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się buntować, kazała mi się pakować i wyprowadzić do niego. Wcześniej wystarczyło, żebym po prostu odpuściła i prosiła chłopaka, żeby po raz kolejny przyjechał do mnie. Był moment, kiedy chciał zerwać, ponieważ miał dość tego, że nie mogę do niego przyjechać.

Od początku tego roku zaczęłam się buntować i spędziłam u niego Sylwestra, dwa tygodnie w styczniu, a także luty, marzec i maj. Jak wcześniej wspomniałam, w przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko po to, by spędzić z nim czas, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi – przebywanie tam bardzo mnie uspokaja, zwłaszcza że sama mieszkam w mieście.

Zawsze w domu byłam narażona na stres, bo mój ojciec był alkoholikiem przez siedemnaście pierwszych lat mojego życia, a mama szantażuje mnie emocjonalnie przy każdej okazji i płacze z byle powodu, kiedy tylko nie chcę jej słuchać. Ostatnio, w nerwowej sytuacji, zaczęło boleć mnie serce, źle się czułam i dostałam palpitacji, co może być spowodowane ciągłym stresem.

Dzisiaj powiedziałam rodzicom, że może pojadę do chłopaka, żeby się pouczyć. Ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła, wiem, co robię i niczego mi nie zabroni. Matka zrobiła mi awanturę: powiedziała, że i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, nie dokładając się do niczego, i że mnie tam nie chcą. Zapytała, czy nie jest mi wstyd, że jako dziewczyna cały czas siedzę u chłopaka. Dodała, że wie, iż nie będę się tam uczyć, choć jest to częściowy powód, dla którego chcę jechać.

Odpowiedziałam, że gdyby mnie tam nie chcieli, nie proponowaliby mi przyjazdu, tylko powiedzieliby wprost. Po drugie, w zeszłym roku przed maturą byłam zmuszona jechać z nią na wieś do dziadka, gdzie byli mój brat, jego dziewczyna i jej syn – kiedy tylko chciałam się pouczyć, on biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka była niemożliwa.

Mama zapytała, kiedy jadę, a gdy odpowiedziałam, że nie wiem, stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem powiedziała, że najlepiej byłoby, gdyby to ona się wyprowadziła, bo wtedy byłaby szczęśliwa z ojcem.

Przykro mi, że własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. Raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym naprawdę się do niego wyprowadzę – bo mama mnie wyrzuci z domu – nie wiem.

2 odpowiedzi
Czy mogę zrobić coś, by partner uwierzył w ratunek dla naszej relacji? Czy lepiej się rozstać?
Dzień dobry. Rozstałam sie z partnerem po 2 letnim związku, po 2 miesiącach zaczęliśmy się znów spotykać i znów weszliśmy w relacje (znów razem mieszkamy). Gdy rozmawiamy o sprawach typu zakup psa, on wyraża kiedy, że może za miesiąc albo o wspólnym spędzeniu sylwestra to też odpowiada gdzie. Natomiast, gdy zadaje pytania odnośnie nas, czyli czy chce ze mną być? Czemu nie pokazuje mi tak dużo uczuć i czy wciąż patrzymy tylko na siebie, jako coś stałego to odpowiada, że „nie wie, musi to przemyśleć, potrzebuje czasu, że chce zobaczyć moją zmianę, że nie będę taka, jaka byłam przed rozstaniem i ze musi zobaczyć, że się zmieniłam wiec mam mu dać czas, i że podejmie decyzje”. A jednocześnie mówi „jeśli przestaniesz się starać i udowadniać to ja też przestanę i już” jakby mu zupełnie nie zależało, nie wiem co mam o tym myśleć? Jest szansa na uratowanie tej relacji? Czy ja naprawdę jestem w stanie zrobić coś, by pomoc partnerowi uwierzyć znów w nas? I wejść w ten związek na 100%? I czy on faktycznie przetrwa czy lepiej spróbować odejść?
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z tęsknotą i zapomnieć o zakończonym związku?
Tęsknota.. Dwa lata razem. I koniec. Tęsknota w sercu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ponad dwa tygodnie bez pisania. Ponad trzy tygodnie bez jeżdżenia do niej. Zero kontaktów. Czasami chce już napisać ale to będzie zebranie o miłość. Mówiła że nie umie kochać, nie ma chemii i boi się zaufać. Jest osobą niedojrzała emocjonalnie. Zakupy, wygląd(siłownia miejsce odcięcia, piersi po operacji, botoks w twarz, markowe ciuchy, markowe perfumy)-jest bardzo atrakcyjna kobieta po 40, słabe wychowywanie dzieci(rozwód), zdrada. Związek nasz był fajny ale to ja dawałem więcej, a ona brala. Nic sama nie inicjowała - nawet seksu, tylko ja, Chciałem przytulić, pocałować - odsuwała się już całkiem pod sam koniec, Dowiedzialem się że znowu po latach pisze z byłym kochankiem, dość dwuznaczne wiadomości, chemię która miała dla mnie przezucila na niego. Dawałem miłość, bezpieczeństwo, uczucia, siebie. Jej dzieciaki mnie bardzo polubiły(są trudne w wychowaniu - nie mają do niej szacunku, słabe wzorce zarówno matki jak i ojca, prsezuzcaja tylko w tydzień w tydzień miedzy sobą dzieciaki i aby tydzień przeleciał) Myślałem, że każda kobieta potrzebuje miłości, czułości, bezpieczeństwa, zaangażowanie mężczyzny, plus takiego co polubi także dzieci. Będzie pomocny. Ale nie ona. Dla niej liczy się tu i teraz. Żyje dniem dzisiejszym. Zrezygnowała z nas bez walki. Tak bez uczucia. "serce nie sługa" tak pisała i "że to jej wina wyłącznie, bo zawaliła nasz związek". Uczucie znowu przekierowała na osobę przez którą straciła małżeństwo i zoatala mocno zraniona, ale jednak zmowu wraca do tego wzorca. Jedyne co to facet ma kasę, ale tez dzieci i narzeczona z którą za chwile będzie się żenił. Nie wiem. Widocznie ona nie potrzebuje miłości i zobowiązań bo się tego boi. Potrzbuje chyba faceta aby był kiedy będzie jej potrzebny, aby spędzić miłość czas a o zobowiązaniach niech zapomni, bo jak zechce coś więcej to "tam są drzwi". Wygląda to nie wszystko, a liczy się to co możemy dać drugiej osobie i od niej dostać. Tutaj tego przez ostatnie trzy miesiące nie było. Szkoda bo strasznie boli. Jest mi mega ciężko. Mało jem, Nie mogę spać, Nie umiem poszukać miejsca dla siebie, Samotne dni i wieczory, Pierwszy od ponad roku samotny weekend, Boli klatka jak się budzę, Ciągle ja widzę wszędzie i brakuje mi jej i dzieciakow, Macie radę aby po malu zapomnieć, nie wiem czy miec jeszcze nadzieję na to że napiszę, że zechce porozmawiac, czy jednak nie ludzic się i dać sobie spokój. Próbować zapomnieć chociaż to mega ciężkie....
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.