
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- W żałobie po mamie...
W żałobie po mamie nie jestem w stanie zaakceptować nowego związku ojca. Dla mnie jest to dobre, jednak ojciec uważa, że jestem złą córką.
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, że przechodzi pani bardzo ciężki okres w życiu po stracie mamy. Od razu napisze, ze nie jest pani złą osobą, ale osobą w żałobie po stracie bliskiej pani osoby. Jest pani w okresie żałoby, a że wszyscy przechodzimy ją inaczej, inni szybciej a inni wolniej, to jest pani jeszcze ciężej zaakceptować nowy związek pani taty.
Proszę się nie obwiniać o uczucia i emocje, jakie pani teraz przeżywa, bo są bardzo ważne i nie robić nic wbrew sobie, jeśli myśli pani, że to za wcześnie. Jeżeli nie jest pani gotowa na poznanie nowej partnerki ojca, to proszę się do niczego nie zmuszać. Ważne jest, by pani odbyła szczerą rozmowę z ojcem na ten temat i wytłumaczyła jak się pani czuje. Jeżeli będzie pani potrzeba pomoc psychologiczna, proszę poszukać pomocy specjalisty, który dobierze najlepszą formę terapii.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
To, że stara się Pani przeżyć żałobę, pozwolić sobie na smutek, czy złość w związku z sytuacją jest ważnym zasobem, wyrazem troski o siebie. Zachęcam do rozmowy z ojcem i wzajemnego poszanowania uczuć i pragnień. Wszystko ma swój czas. Pani wartość nie zależy od tego, czy chce kogoś poznać, czy nie. Nie uważam, że to podlega ocenie. Po prostu potrzebuje Pani więcej czasu na pogodzenie się z traumatycznym przeżyciem.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Ewelina Czerny
Nawiązując do poprzedniczek mogę tylko dodać, że jest to okazja dla Pani by pokazać ojcu siebie, nauczyć go zobaczenia uczuć innej osoby a nie oskarżania, które ewidentnie jest ukierunkowane tylko na siebie.
Powodzenia Ewelina Czerny

Zobacz podobne
Jak to możliwe że straciłem duszę.. Od momentu, gdy dwa lata temu w 4 klasie technikum nauczyciele mnie oblali w tym od zawodu, przez co nie mogłem napisać matury, poczułem jakbym stracił życie... Niegdyś kreatywny, żartobliwy i pogodny facet stał się cieniem. Po tym wydarzeniu poczułem jakbym właśnie spadł z urwiska, nic nie ma sensu, nie mam chęci, marzeń, ambicji i młodzieńczej energii .. jakoś zdałem i poszedłem na płatny staż po szkole, ale nic nie było już takie samo . Nie miałem nawet wiedzy , nic nie wiedziałem o zawodzie, na którym się przez 4 lata przygotowywałem. Współpracownicy mówili mi, czemu jestem taki smutny, a ja po prostu nie mam o czym rozmawiać, nigdy się też nie uśmiechałem przy nich. Czułem, że nie pasuje już nigdzie . Po stażu jestem w stanie nicości.. niby ide na przód, ale nic przede mną nie ma , jedyne czego chcę, to przestać istnieć, bo co to zmienia? I tak na koniec dnia jestem sam ze sobą, z tą ciemnością całego dnia samotności, braku akceptacji, braku przynależności.. kiedyś ze smutku miałem tik śmiechu, teraz już żadnego tiku nie mam , już nawet nie płacze. Pozostaję ja i ciemność - brak emocji, brak łez, brak uczucia że coś jest nie tak .. chęci do zmiany , nic tylko beznadzieja i ja, ten, który jest temu winien ..
Od trzech lat żyjemy z mężem w kryzysie. Ciągle kłótnie obrażanie, w tym wszystkim uczestniczą dzieci. Mój 12-letni syn powiedział mi dziś ,,tata jedzie po tobie każdego dnia i że on już nie ma sił i że nie wytrzymuje w tym domu. Agresja męża słowna, jak i fizyczna przeniosła się również na syna, który ma już swoje zdanie i nazywa to, co się dzieje po imieniu i otwarcie mówi, co czuje. Mąż mówi mi, że to ja swoim zachowaniem prowokuje go do takiego zachowania, że jestem głupią, pusta idiotka psychopatka itp inne i ze, jak nie pójdę do psychologa albo nie powiem mu co dalej z nami, to on mi pokaże. Daje mi czas do końca kwietnia… Czuję się zastraszona, jest godzina 23, a ja nawet nie wiem, czy będę spała w sypialni, bo nie wiem, czy mąż mi pozwoli, bo gdy mamy gorsze dni, to mówi, że to jest jego dom jego sypialnia i nie życzy sobie, abym z spała, bo na to nie zasługuje, a gdy mimo wszystko idę spać do sypialni, to w złości mnie wykopuje z łóżka lub włącza telewizor bardzo głośno bym nie mogła spać. Masakra .

