Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 5-latce w adaptacji do przedszkola i nawiązywaniu relacji z rówieśnikami

Witam, mam problem z córką, która w tym roku skończy 5 lat. W zeszłym roku zaczęliśmy próby uczęszczania do przedszkola. Pierwsze kilka dni zostawała kilka godzin i za każdym razem wracając, mówiła, że nie chce tam chodzić. Po kilku dniach podobno płakała od rana do godziny 11, do momentu, gdy Pani zadzwoniła, że trzeba odebrać dziecko, bo ciągle płacze. Następnego dnia nie chciała wcale iść do przedszkola, był płacz histeria lęk. W tym roku zaczęliśmy adaptacje trochę wcześniej, grupy wakacyjne były mieszane, dogadywała się tylko z dziećmi w wieku ok. 7 lat. Od 1 września wcale nie chciała uczestniczyć w zajęciach z własną grupą rówieśnicza, brak zainteresowania dziećmi, zabawkami. Brak prób interakcji z dziećmi i grupą. Wychowawca stwierdził, że trzeba zostawiać dziecko na siłę, bo inaczej to nie wyjdzie. Natomiast jestem przekonana, że jeśli będziemy ,,szarpać,, się z córką, jej niechęć do przedszkola będzie jeszcze większa. Dzieci w grupie są mało mówne, również nie podejmują prób kontaktu z córką. Od małego przebywa zazwyczaj z dorosłymi i najlepiej dogaduje się ze starszymi dziećmi bądź dorosłymi osobami. Nie wiemy, co mamy robić, chcielismy, aby córka najpierw poznała Panią i dzieci, żeby czuła się tam bezpiecznie, ale nie skutkuje to chęcią do uczestnictwa w zajęciach. Zdajemy sobie sprawę, że adaptacja to długi proces natomiast wychowawca naciska, aby pozostawiać dziecko na siłę lub zrezygnować.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Widzę, że bardzo troszczysz się o córkę i jej poczucie bezpieczeństwa. Masz rację, że zostawianie jej „na siłę” może tylko nasilić lęk, a adaptacja potrzebuje czasu i stopniowego podejścia. Warto spokojnie porozmawiać z wychowawcą o innych metodach oraz (jeśli trudności się utrzymają) skonsultować się z psychologiem dziecięcym, by wesprzeć córkę w jej tempie.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Karolino,

 

słusznie Państwo czujecie, że zmuszanie córki do pobytu w przedszkolu pomimo wyraźnej niechęci i oporu może pogłębić jej lęk i zniechęcenie do przedszkola. Tak silny i długotrwały opór, połączony z całkowitym wycofaniem i brakiem zainteresowania grupą to sygnał, że problem może być głębszy niż typowe trudności adaptacyjne. Zamiast ulegać presji wychowawcy, warto skonsultować tę sytuację z psychologiem dziecięcym lub w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Specjalista pomoże zdiagnozować przyczynę zachowania córki, która może wynikać np. z: wysokiej wrażliwości, lęku społecznego, dezadaptacyjnego stylu przywiązania, czy niedopasowania do grupy. Specjalista powinien zaproponować konkretne strategie działania zarówno dla Państwa, jak i dla placówki.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Klara Tymińska

Klara Tymińska

Dzień dobry, 

Widać, że córce sprawiają duże problemy w kontaktach rówieśniczych. Być może problem rozwiązałoby przedszkole z grubą mieszaną wiekowo. Córka miałaby tak więcej kontaktu właśnie ze starszymi od siebie dziećmi i może dzięki temu byłoby jej łatwiej. 
Jeśli natomiast nie ma Pani takiej możliwości ani nie chce rezygnować, to może Pani np zostawiać córkę po troszku na coraz dłuższy czas. Zaczynając od 1-2h i powoli przedłużając ten czas umawiając się z dzieckiem dokładnie, że odbierze się je kolejno po drugim śniadaniu, po obiedzie, po drzemce i bardzo ściśle trzymać się tych obietnic. 
I przede wszystkim bardzo dużo rozmawiać i dużo tłumaczyć w domu i w drodze dużo mówić, że jest bardzo dzielna i sobie świetnie poradzi, bo jest duża i odważna i w ogóle jest super. 
Warto też pamiętać, że rozstania w takiej sytuacji muszą być jak najkrótsze, żeby dziecko nie wpadło z rodzicem w jeszcze mocniejsze emocje, bo wtedy już na pewno nie zostanie w placówce. 
Kolejna rzecz to po każdej wizycie w przedszkolu dać dziecku trochę czasu, w którym jest Pani tylko dla niej na 100% w spokojnej zabawie, można pójść na lody czy ciastko do cukierni raz na jakiś czas, iść na spacer, podczas którego dużo rozmawiać, czytać razem książki, grać w ulubione gry dziecka i bawić się w jej ulubione zabawy, żeby czuła się maksymalnie zauważona i zaopiekowana. 
Myślę, że warto też przyjrzeć się swoim emocjom w tej sytuacji, jak Pani przeżywa rozstania, jak Pani jej tłumaczy, co córka może od Pani czuć i jaki emocje wyczytuje z Pani tonu głosu, bo to też jest bardzo ważne. Własny spokój i pozytywne nastawienie robi bardzo dużo, bo jeśli dziecko czuje od Pani niepokój to ono też będzie przeżywać niepokój. 
Wiem, że to jest bardzo trudne zachować w takiej sytuacji pogodę ducha i spokój, ale zadbanie również o siebie w takiej sytuacji jest również kluczowe. 
Jeśli jednak dalej nic nie zadziała, albo jest to dla Pani zbyt obciążająca sytuacja, to sugeruję wizytę u psychologa żeby pomógł ułożyć Pani te sytuacje i powoli pomógł dojść do celu. 

Proszę pamiętać, że jesteście obie bardzo dzielne i na pewno z odpowiednim podejściem i wsparciem świetnie sobie poradzicie.

Pozdrawiam 
Klara Tymińska 
Psycholog

Klaudia Siwiec

Klaudia Siwiec

Szanowni Państwo, 

należy wspierać córkę w procesie adaptacyjnym. Nie każde dziecko będzie w stanie przepracować traumę związaną z tak drastyczną rozłąką. Państwa sytuacja wymaga głębszej analizy od strony systemowej, aby dojść do przyczyny tak pogłębionego lęku u dziecka. Można umówić się z córką nawet na bezpłatną konsultację na platformie.  

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

myślę, że jeśli to możliwe warto wrócić do stopniowej adaptacji małymi krokami, np. od krótkich wizyt w przedszkolu. Możecie spróbować rozmawiać w domu o przedszkolu, ale bez presji, że "musi tam iść". Warto zorientować się czy jest w grupie dziecko, z którym córka mogłaby spotkać się poza przedszkolem. Świadomość, że w przedszkolu jest ktos kogo znam może pomóc.

Trudności o których Pani pisze mogą wynikać z dużej wrażliwości córki, silnego lęku separacyjnego lub  wcześniejszych trudnych doświadczeń w przedszkolu.

Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Dzień dobry Pani Karolino, to bardzo delikatna i trudna sytuacja. Ponieważ nie znam ani Pani, ani Pani Córeczki, ani tego przedszkola, ani wychowawców - nie chciałabym doradzić czegoś, co może się okazać zupełnie nietrafne. To, co na pewno z czystym sumieniem mogę polecić, to indywidualną konsultację z psychologiem dziecięcym lub pedagogiem z doświadczeniem w pracy z przedszkolakami, aby zebrał dokładny wywiad rodzinny a także rozwojowy, od samego urodzenia do chwili obecnej. Po takim wywiadzie, po jednej lub kilku konsultacjach specjalista może wysuwać jakieś wnioski: dlaczego jest tak, a nie inaczej, co robić, gdzie się udać. Istnieje ważny dla Córki powód niechęci do przedszkola, ale na chwilę obecną nie wiemy jaki, a dowiedzieć się tego mamy szansę w bezpiecznych warunkach gabinetowych, specjalista zajmujący się rozwojem i wspieraniem dzieci i ich rodziców. Życzę dużo spokoju i wytrwałości, pozdrawiam Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry, 

 

Pani Karolino, czas adaptacji do przedszkola to czas obfitujący w emocje dla wszystkich- dla dziecka, rodziców i kadry. Rozumiem, że Pani może być jeszcze trudniej wobec nacisków wychowawczyni, by po prostu zostawić córkę na siłę. Z całym szacunkiem dla wychowawczyni, nie ma ona prawa tak stawiać sprawy. Adaptacja to proces. Pani córka i Pani rodzina macie prawo przechodzić je we własnym tempie.

By córka mogła poczuć się dobrze, kluczowe jest nawiązanie więzi z wychowawczynią, a potem z innymi opiekunami. Jest po prostu zbyt mała, by głównym źródłem oparcia były relacje rówieśnicze. To relacja z opiekunem stanowi bazę do osadzenia się w przedszkolu i potem poznawania go, korzystania z niego.

Bardzo ważna jest też praca nad budowaniem poczucia bezpieczeństwa- u córki, ale także u Pani.

Sprawdzić może się stopniowanie czasu- tak, jak próbowała to Pani zrobić w minionym roku.  Ważne, by to było z córką i wychowawczynią omówione. Córka będzie potrzebować punktów odniesienia w czasie. Dzieci nie mają takiej orientacji w czasie jak dorośli. Dzień można rozłożyć na takie pomniejsze orientacyjne punkty- poranny krąg, śniadanie, zajęcia, swobodna zabawa, obiad itd. Śledzenie tego rozkładu samo w sobie może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa i ułatwić wejście w rutynę. Dodatkowo córka może "kontrolować" czas, mieć poczucie, że wie, kiedy zostanie odebrana. Przedszkole nie może narzucić ilości spędzanego w nim czasu. Nie ma takiego dokumentu prawnego, który na to pozwala.

Może Pani razem z córką rozpisać na takie punkty orientacyjne drogę do przedszkola- np. żółty domek, dwa wysokie bloki, przedszkole.

Często korzystne jest zabranie jakiejś wybranej przytulanki- czegoś, co symbolizuje dla dziecka opiekuna. Przedszkola mają co do tego swoje zasady, ale psychologicznie na pewno jest to korzystne.

Pani córka ma 5 lat i niezależnie od tego, że preferuje kontakt ze starszymi, ma emocjonalność małego dziecka.  Ma prawo do swoich dziecięcych emocji. Aby mogła Pani jeszcze lepiej ją wspierać, warto poszukać wsparcia dla siebie- rozmowa z psychologiem przedszkolnym, z innymi rodzicami, dzielenie się emocjami z kimś bliskim.

Polecam także Pani książkę Agnieszki Stein Akcja adaptacja. 

 

Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Z opisu sytuacji wynika, że córka może doświadczać silnego lęku separacyjnego, być bardzo wrażliwa emocjonalnie lub mieć trudne doświadczenia związane z wcześniejszymi próbami adaptacji. W takich przypadkach warto wrócić do procesu stopniowej adaptacji, jeśli to możliwe, małymi krokami, bez presji. Krótkie wizyty w przedszkolu, wspólne wejścia z rodzicem, a także rozmowy w domu o przedszkolu w neutralny sposób (bez nacisku, że „musi tam iść”) mogą pomóc w budowaniu poczucia bezpieczeństwa. Dobrym pomysłem może być również sprawdzenie, czy w grupie jest dziecko, z którym córka mogłaby spotkać się poza przedszkolem. Świadomość, że w placówce jest ktoś znajomy, może znacząco zmniejszyć napięcie. Jeśli trudności będą się utrzymywać, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym, najlepiej takim, który przeprowadzi dokładny wywiad, uwzględni kontekst rodzinny i przedszkolny, a następnie zaproponuje dalsze kroki dostosowane do potrzeb dziecka.
 

Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog

Zobacz podobne

Wpływ karmienia piersią przez różne osoby na styl przywiązania u dziecka

Pytanie dotyczy karmienia piersią i w związku z rozwojem więzi. Otóż ciężko znaleźć mi informacje, jaki wpływ na budowanie stylu przywiązania etc. może mieć karmienie dziecka przez więcej niż jedną osobę - w bliskim otoczeniu matka czasami pozwala opiekunce, która ma nadmiar pokarmu (tez niedawno urodziła dziecko) karmić swojego syna. Czy może to mieć skutki w jego przyszłości? Jeśli tak, to jakie? Może ktoś poleci mi przydatną literaturę, zbliżająca mnie nieco do odpowiedzi? 

Pozdrawiam.

6‑letnie dziecko ciągle przeklina, wyzywa i niszczy rzeczy – jak reagować jako samotny rodzic?
Witam. Mam problem z nerwowa córka 6 latką. Bardzo brzydko mówi do mnie, do babci, do dziadka. Do obcych nie. Ciągle powtarza brzydkie słowa, zupełnie czasami bez kontekstu, czasami sama do siebie, np słowo "gówno", "głupie", "srać", "walnięty". Wszystko jest głupie, durne, walnięte, zasrane, w nerwach rzuca rzeczy, wyzywa wszystko, pyskuje. Jest okropna i nie wiem już co robić. Reagowałam, dając jej do zrozumienia, że nie akceptuje takiego zachowania to nie skutkuje. Robila to mi specjalnie na złość. Przestałam reagować, żeby widziała, że nic to jej nie daje i zobaczyć czy przejdzie, to też kiedy nie widzi mojej reakcji to szarpie mną albo coś psuje, gada brzydkie słowa do mnie lub sama do siebie. Żeby tylko mnie wkurzyć. Rozmawiam z nią na te tematy często wieczor jak już jest spokojna, że robi tym komuś przykrośc, że sobie tez tym szkodzi, że to nie ładne, że do niej nikt tak nie mówi, że trzeba się wzajemnie kochać, szanować. Mówi, że rozumie, że chce się zmienić, ale za 15 minut powiem na coś "nie" i znów jest to samo. Wyzywanie, złość, krzyki, że zaraz sąsiedzi powiedzą, że bije własne dziecko. Mówi, że coś w jej głowie każe mówić jej złe słowa. Nie mam już sił, jestem kłebek nerwów i chce mi się tylko usiąść i płakać. Wychowuje ja zupełnie sama, staram się jak mogę, czytam co wieczor dużo książek o empatii, rozmawiamy, nie wiem już co zrobić, żeby wróciło do normy nasze życie. Jeszcze pół roku temu to było zupełnie inne dziecko. Jestem psychicznie jestem wykończona i fizycznie jej zachowaniem też. Co robić kiedy dziecko ciągle brzydko mówi, wyzywa, niszczy. Reagować lepiej czy nie?
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć. Mam z nim syna, chce mnie zamknąć w psychiatryku, żeby sąd mnie ubezwłasnowolnił i żeby odebrali mi dzieci. Nie mam już siły na nic.... Jak sobie mogę pomóc, żeby się ie ratować, a za chwilę dzieci. Nie mam pieniędzy, utrzymuje się z alimentów na dziecko, nie mam mieszkania, nie mam nic. Odsunął ode mnie wszystkich. Nawet opieka i kurator nie są w stanie mi pomóc. Chcę pomocy, naprawdę chcę pomocy, bo już nie daje rady z tym człowiekiem... Jak w takich warunkach mają się dzieci wychowywać, naprawdę nie wiem, co mam robić.....
Trudności w kontakcie i relacji z córką z poprzedniego małżeństwa, szczególnie w sytuacji, gdzie mam nową partnerkę.
Witam. Dwa lata temu wyprowadziłem się z domu. Jestem po rozwodzie. Mam dwie córki z poprzedniego małżeństwa tera, 9 i 6 lat. Córki zniosły bardzo ciężko nasze rozstanie. Miałem z obiema doskonały kontakt. Córki przy każdym powrocie do matki płakały, nie chciały wracać. Szczególnie starsza córka mocno to przeżwala. Rok temu poznałem kobietę, z którą się związałem. Moja wybranka ma córkę teraz w wieku 7 lat. Na początku nie mówiliśmy moim dzieciom, że jesteśmy razem. Pierwsze kilka spotkań odbyło się w bardzo dobrej atmosferze. Wszyscy czuli się dobrze w tej relacji. ( nadal nie pokazywaliśmy dzieciom tego, że jesteśmy razem, dla ich dobra. Chcieliśmy zrobić to stopniowo). Niestety wtedy do gry weszła rodzina byłej żony, jak i sama ona. Buntowały obie w obrzydliwy sposób. Mówiły, że tata zostawił je dla nowej córki. Obrażają moja parterke. Obarczając winą za moje odejście mnie. Młodsza córka nawet bała się spojrzeć w oczy mojej partnerce. Mówiła, że babcia zabroniła z nią rozmawiać i że wszystko widzi i jest wszędzie. Na tamten moment przegraliśmy. Nadal jesteśmy razem, ale do tej pory wynajmuje 2 pokojowe mieszkanie tylko na potrzeby spotkań z dziećmi. Tak minął kolejny rok. Nasza relacja stała się chora przez to ciągle ukrywanie. W między czasie z moją żoną zamieszkał nowy parter. Dzieci go zaakceptowały. W relacji z dziećmi pojawiła się stabilizacja. Co jakiś czas spotykaliśmy się ją moja parterka jej córka i moje dziewczyny. Było ok. Dlatego postanowiłem im powiedzieć o tym, że jesteśmy razem. Zrobiłem to zapewniając, że nasz kont zostaje z nami. Że dla nich nic się nie zmienia. Że zawsze będą najważniejsze. To był ostatni raz kiedy starsza córka była u mnie. Minęło 3 tygodnie. Córka nie chce rozmawiać przez telefon, nie chce przychodzić na spotkania. Zachowuje się arogancko. Próby wyjaśniania kończą się zerwana rozmowa. Totalny mur. Dzisiaj odbierając młodsza córkę starsza dała mi prezenty laurki listy. Pisze, że kocha, ale rysuje smutne buźki. Serce mi pęka z tęsknoty. Tym razem była żona również gra nieczysto. Zapewnia starszej córce atrakcje, których nigdy nie dostawała, spędza z nią czas. Proszę o pomoc. Jak pomóc temu dziecku? Gdzie może być podłoże takiego zachowania. Według mnie córka od roku miała wbijane do głowy jak zła jest moja partenrka i jej córka - ale ponieważ ja nie ujawniałem naszej relacjii córka była przy mnie. Teraz wydaje się jakby banka pękła. Dodam, że wspominałem córce, że jeśli ma problem z moją parterką nie musimy się spotykać narazie. Córka ignoruje wszystko. Bardzo proszę Państwa o poradę.
Jak radzić sobie z nieposłuszeństwem 11-letniej córki i problemami w komunikacji?

Dzień dobry.

Mamy 11-letnią córkę. Od pewnego czasu w ogóle nas nie słucha, spóźnia się, pyskuje, obraża, pokazuje język, krzyczy, a w ataku złości uderza, w co popadnie. Jako rodzice jesteśmy już wykończeni. Mamy ustalone zasady, ale córka wcale się do nich nie stosuje. Internet i telefon zostały jej zabrane.

Możemy prosić o radę, jak rozmawiać z nastolatką? Dodam, że czasami jestem niekonsekwentna, ponieważ bardzo kocham córkę i zdarzają się momenty, kiedy wszystko jest w porządku. Ona jednak wygaduje bzdury, że nie mamy dla niej czasu. Pracujemy, a każdą wolną chwilę staramy się jej poświęcać. Dużo czasu spędza na dworze z koleżankami. Kiedy mówię jej, że tęsknimy za wspólnymi chwilami, reaguje tylko głupim uśmiechem.

Nie chce się pakować do szkoły, brakuje mi już słów. Jestem psychicznie wykończona.

problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.