
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Piszę na forum, bo...
Piszę na forum, bo już sama nie wiem, co mam robić. Poznałam przez internet równo rok temu wspaniałego mężczyznę.
Dobry wieczór. Piszę na forum, bo już sama nie wiem, co mam robić. Zacznę od początku, poznałam przez internet równo rok temu wspaniałego mężczyznę. Jak to bywa, nawiązała się między nami bardzo silna więź, która trwa do dnia dzisiejszego. To w czym tkwi problem, no właśnie w tym, że On od początku bardzo mocno chciał wejść ze mną w związek, ja nie za bardzo chciałam. Bałam się, byłam po bardzo trudnej relacji, samotnie wychowuję dziecko. Oczywiście Pan, o którym mowa wie o wszystkim. Jednak ja zaproponowałam Mu spotkania, z racji tego, iż mam mało czasu, dziecko, praca i jeszcze studia, myślałam nawet, żeby przerwać tę znajomość, dać Mu szansę na poznanie kogoś bardziej dostępnego. Ale On się uparł, powiedział, zresztą nawet tydzień temu usłyszałam to znowu, że - na mnie warto czekać... No właśnie, tak więc spotykaliśmy się zazwyczaj co tydzień lub dwa. Doszło do seksu, pomiędzy spotkaniami codzienne pisanie, telefonowanie, z Jego strony lub z mojej, jest wzajemność. Pyta się codziennie, jak się czuję, wyczuwa momentalnie, jak coś jest nie tak u mnie. I ja pomału zaczęłam czuć coś do Niego, zwłaszcza po tej wspomnianej rozmowie, która miała miejsce tydzień temu. Otóż zadzwonił do mnie późnym wieczorem, mówił, jak bardzo tęskni, jak to by chciał poznać mojego Synka, że jestem Mu bardzo, bardzo bliska, jest o mnie zazdrosny, zmienił nawet nam nicki na messengerze na takie bardziej nie wiem miłosne?
Spytał nawet, czy chciałabym, żeby się we mnie zakochał i że On traktuje mnie, jak swoją kobietę. Ja ze swojej strony zrobiłam się zazdrosna o Jego przyjaciółkę, spędzają ze sobą dużo czasu, jednak po kilku rozmowach wiem, że Ona jest dla niego tylko właśnie przyjaciółką, wyjaśniał mi to na spokojnie, bez nerwów. Stwierdził nawet, że nie widzi w Niej kobiety. Wczoraj, niestety wiem, że to słabo, ale podczas rozmowy telefonicznej, wyznałam Mu, że zaczynam do Niego coś czuć... Miałam cały czas w głowie tamtą rozmowę, w której powiedział tak wiele. Niestety stwierdził, że on nie wie, czy będzie kiedykolwiek jeszcze w stanie, żeby być w związku, zresztą On na razie czuje, że jestem Mu bardzo bliska i że chce utrzymywać kontakt, nawet dał i prezent na Święta, czuje przywiązanie, więź. Na moją propozycję częstszych kontaktów powiedział, że nie wiem co to dla mnie znaczy i jak by to miało wyglądać i woli mi to teraz powiedzieć, zresztą ta rozmowa wspomniana przeze mnie była pod wpływem alkoholu... Sama nie wiem co teraz, oczywiście dzisiaj już od rana pisał, dzwonił, wysyłał buziaki. Jadę do Niego w sobotę, nie wiem co o tym wszystkim myśleć........ Bardzo mi zależy na Nim, czy czekać? Rozmawiać jeszcze raz?
Rozdarta
3 lata temu
Agnieszka Matusiak
Z tego pytania wynika, że bardzo dużo ma Pani myśli i emocji w głowie. Wydaje mi się, że może to przytłaczać i powodować nie rozumienie ani siebie ani partnera ani całej tej sytuacji. Sama czytając trochę się pogubiłam, to najlepiej pokazuje, ile tu wątków a i tak pewnie nie napisała Pani wszystkiego. Myślę, że warto byłoby przyglądać się tej sutuacji podczas spotkań z psychoterapeuta, powoli rozplątywać ten węzeł, na pojedyńcze sznurki. Nikt nie powie Pani co ma Pani zrobić, ale większy spokój i porządek w głowie spowoduje, że sama będzie Pani wiedziała.
3 lata temu

Zobacz podobne
Dzień dobry, proszę o pomoc, mój mąż od jakąś dawna się dziwnie zachowuje.
Dzień dobry, proszę o pomoc, mój mąż od jakąś dawna się dziwnie zachowuje. Mówi, że słyszy jakieś głosy, ale one są nierzeczywiste, a mu się właśnie wydaje, że dzieje się to naprawdę, a najbardziej się mu to nasila na wieczór i robi się strasznie nerwowy, jak mu się mówi, że to się nie dzieje naprawdę. Jak można by mu pomóc, co to jest za choroba, jak to się leczy, proszę o pomoc pilnie i czy to jest jakaś choroba i czy można normalnie później z nią żyć i funkcjonować?
Partner chorobliwie zazdrosny. Widzi różne osoby, w różnych miejscach i uważa, że są jakoś ze mną powiązani.
Dzień dobry mam problem z partnerem. Jesteśmy w związku ponad 4 lata ,nie mieszkamy razem. Co jakiś czas ,najczęściej co roku w okresie letnim mój partner ma atak zazdrości. Ta zazdrość objawia się następująco: niby sam do siebie, lecz głośno zaczyna coś mówić i nie kończy. Po alkoholu jest wyjątkowo złośliwy. Śledzi mnie przyjeżdżając pod dom. Wmawia mi rzeczy irracjonalne twierdząc, że przypadkowy gość jadący drogą na moim osiedlu wyjeżdżał ode mnie. Mimo że na moim osiedlu jest blisko 100 mieszkań. Twierdzi, że np. w aucie jadącym z naprzeciwka siedział gość, którego widział 2 razy w mojej pracy 🙈🙈🙈 jest chorobliwie zazdrosny. Ostatnio zobaczył w internecie kobietę stojąca tyłem , sylwetką i włosami przypominała mnie . Wmówił mi, że to ja 🙈🙈🙈 jestem u kresu wytrzymałości. Najgorsze, że partner nie widzi nic złego w swoim zachowaniu . Proszę o radę czy jest szansa, że ten człowiek się zmieni? Mam wrażenie, że jest coraz gorzej …
Mój narzeczony potrzebuje zostać sam. Czy to depresja? Jak sobie z tym radzić?
Spotkał mnie bardzo trudny czas. Mój narzeczony nagle stwierdził, że potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju. Powiedział, że czuje się pusty w środku. Wygląda jakby nie było w nim emocji. Zostawił mnie samą z dzieckiem. Zawsze był kochającym ojcem i wspaniałym partnerem, ale ostatnio po prostu go nie poznaję. Jakby był całkiem obcy. Jego oczy są puste. Mówi, że nadal kocha mnie i syna, ale chce być sam, jednocześnie nie chce znikać i chce się z nami spotykać. Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. Nawet nie spróbował w żaden sposób jakoś ratować naszej rodziny, mimo iż mówiłam mu, że jeśli czuje się źle, pójdę na wiele kompromisów, bo chce, żeby był szczesliwy i żeby z nas nie rezygnował. Bardzo mi z tym źle. Nie wiem, co się z nim dzieje. Czy to depresja? Byliśmy ze sobą 8 lat, a on odszedł tak nagle, bez prób ratowania tego, jedynie mówiąc, że czuje, że nie nadaje się do takiego życia i że jedynie czego chce, to być sam. Zniszczyło mi to życie, a serce rozpadło się na miliony kawałków. Po prostu tego nie rozumiem 😔 Dodam, że narzeczony w tym roku stracił mamę i prawie tatę, więc nie był to dla niego emocjonalnie łatwy rok. A nagle czuję się jakby po prostu przestał mnie kochać.
Zostałam oszukana przez partnera - jak odzyskać zaufanie po zdradzie i kłamstwach?
nie wiem od czego zacząć... 4 lata temu poznałam mężczyznę, mówił, że nie układa mu się z żoną, rozstają się. Zaczęliśmy się spotykać i tak od 4 lat jesteśmy czy byliśmy razem. Dwa tygodnie temu wyszło na jaw, że cały ten czas mnie okłamywał. Nie rozwodzi się (jeździł nawet na niby oczywiście na rozprawy - mówił, że ona się nie stawiała, albo robi problemy), nikomu mnie nie przedstawił, bo mówił, że jak powiedział żonie, że jestem to wszyscy się od niego odwrócili, nastawiali dzieci przeciwko mnie i nam. Więc nie poznałam nikogo przez ten czas. On poznał moją rodzinę, tutaj normalnie funkcjonował. Co rusz jednak robił mi jakieś sceny zazdrości, awantury i podejrzenia, że mogę mieć jakiś romans, że z kimś się spotykam lub pisze. Doszło do tego, że w dużej mierze odseparował mnie. Przez 3,5 roku ze wszystkiego się tłumaczyłam, sprawdzał mój telefon, kontrolował, wydarzyła się bardzo duża kłótnia po której zmieliło się moje podejście, powiedziałam dość, nie dawałam mu już telefonu do sprawdzania, bo on tego nigdy nie robił. Wówczas zaczęły się kolejne zarzuty, że skoro nie daje telefonu to pewnie coś ukrywam, nie słyszał moich argumentów o podwójnych standardach. Mówił jak to mu ciężko bo wszyscy są przeciwko niemu i mi, dzieci wiecznie nastawiane, dlatego nie może ich zabrać do mnie. Nocował u mnie średnio dwa razy w tygodniu, pozostały czas spędzając tam. Dwa tygodnie temu zabrałam mu telefon i odjechałam, przeczytałam smsy do żony gdzie pisali do siebie że się kochają i tęsknią. Mój świat runął. Postawiłam twardo na swoim i doprowadziłam do konfrontacji w trójkę. Na tym spotkaniu przyznał się, że okłamywał nas obie, bo nie wiedział jak to zakończyć. Że nie kocha żony tylko mnie i ze mną chce być. Bał się jej o tym powiedzieć , bo zawsze jak coś było nie tak to wyżywała się na dzieciach, krzyczała, szarpała je. Więc pisał tak do niej, żeby była spokojna... Teraz przeprasza, że tak robił bo bał się o dzieci. Nie chciał mnie skrzywdzić i chce wszystko odbudować... Ze tylko kilka razy z nią spał. A ja nie umiem się z tym pogodzić, nie umiem zrozumieć...
Po zakończeniu relacji ex wyzywał mnie, przede wszystkim od zaburzeń psychicznych. Nikt mnie nie poprze przy prawdzie
Po zerwaniu mężczyzna wyzwał mnie bez powodu. Napisałam po dobie, że mi przykro, w sumie nie rozumiałam sytuacji i zaczął wymyślać, że mam choroby psychiczne, i że je ukryłam przed nim. Im bardziej zaprzeczałam, tym dalej się posuwał. Stwierdził, że mam schizofrenię, że nie pamiętam różnych sytuacji, że słyszę głosy itd. Jestem przerażona. Nic takiego miejsca nie miało, nie choruję na nic. Mam problemy zwykłe, przepracowane - ale nigdy nie miałam problemów z pamięcią. Człowiek z depresją, kiedyś pił. Dodam, że obrażał się za byle co i reagował dosyć wulgarnie. Na koniec pisał mi używając chamskich słów oraz w trakcie znajomości wysyłał zbereźne, mocne memy. Mówiłam stop, to również się obrażał. Pytam, bo nie jestem osobą na jego poziomie, on ma stanowisko i duże poważanie. To jemu ludzie wierzą..

