Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Praca w terapii nad samotnością i brakiem doświadczeń intymnych u inceli

Mam 29 lat i od zawsze borykam się z problemem samotności, jestem tzw. "incelem". Nigdy nie byłem na randce, nie całowałem się ani nie uprawiałem seksu. Przez kilka lat korzystałem z terapii u różnych terapeutów i dopiero ostatni faktycznie mi pomógł w pewnych obszarach, ale powiedział, że w kwestii życia intymnego i braku doświadczeń terapia nic nie da, bo nie zajmuje się takimi problemami. Posiadam normalne relacje przyjacielskie, koleżeńskie, w pracy itp. ale w przypadku relacji z kobietami skoro nie mam problemów psychicznych np. nieśmiałości czy chorobliwej zazdrości, która niszczyła by moje relacje a po prostu nie mam powodzenia to nie da się nic z tym zrobić, terapeuta to nie nauczyciel podrywu. Jednocześnie cały czas w internecie czytam artykuły o samotności/incelach, gdzie psycholodzy piszą, że można przyjść z takim problemem i nad nim pracować(oczywiście nigdy nie piszą w jaki sposób...). Czy rzeczywiście da się jednak w terapii pracować nad tym obszarem? Jak terapia ma pomóc z brakiem powodzenia?
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

Psychoterapia (w szczególności w bliskim mi podejściu psychodynamicznym/psychoanalitycznym) może pomóc nie tyle przez naukę konkretnych zachowań, a poprzez zrozumienie, co stoi za powtarzającym się doświadczeniami niepowodzeń w relacjach – jakie nieświadome wzorce, przekonania czy lęki wpływają na sposób wchodzenia w relacje, co tworzy doświadczaną trudność. Praca terapeutyczna polega na stopniowym poznawaniu siebie w relacji z terapeutą, co z czasem może otworzyć przestrzeń na głębszy kontakt i bliskość także poza terapią.

Choć psychoterapia nie da gwarancji pozytywnego rozwiązania trudności (nie obieca satysfakcjonującej relacji romantycznej, czy seksualnej), może pomóc zrozumieć własne potrzeby i ograniczenia oraz naturę doświadczanych trudności i cierpienia; dać przestrzeń do próbowania nowych rozwiązań, mierzenia się z możliwymi lękiem, wstydem, poczuciem winy, żalem, ale i zazdrością i zawiścią. W efekcie dając możliwość znalezienia własnych, indywidualnych rozwiązań i sposobów życia.

Pozdrawiam
Urszula Żachowska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Przykro mi, że mierzy się Pan z samotnością w relacjach romantycznych. Rozumiem, że może to być trudne i frustrujące kiedy pragnie się bliskości, ale z jakichś powodów jest ona nieosiągalna. 

Dobrze Pan zauważa, że terapeuta nie jest nauczycielem podrywu. To w czym terapeuta może pomóc to po pierwsze "prześledzić" wspólnie z Panem dlaczego tak się dzieje, co sprawia, że nie udaje się Panu tworzyć relacji zgodnie z potrzebami. Terapeuta powinien być w stanie - współpracując z Panem - wskazać czy jest to obszar przekonań, schematów, zachowania, który może wpływać na relacje z kobietami. Dodatkowo w terapii poznawczo - behawioralnej często korzystamy z takich narzędzi jak eksperyment behawioralny, gdzie ćwiczy Pan zachowania, które powinny pomóc w zbliżeniu się i nawiązaniu relacji romantycznej. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry panie Piotrze,
dziękuję, że podzielił się pan swoją trudnością. Brak doświadczeń intymnych oraz relacji romantycznych może wprowadzać w stan poczucia inności, samotności, czasem wykluczenia.
Chce zauważyć, że określanie siebie „incelem” jest wobec samego siebie surowe i ograniczające. To etykieta, która może odbierać nadzieję i upraszczać skomplikowane doświadczenie. W terapii można sprawdzić, czy rzeczywiście opisuje ona pana rzeczywistość, czy raczej stanowi rodzaj obrony albo przyjętego wyjaśnienia dla czegoś głębszego, niezbadanego.

Obszary związane z bliskością, pociągiem seksualnym i budowaniem relacji romantycznych jak najbardziej podlegają pracy terapeutycznej. Nie chodzi o „naukę randkowania”, lecz o zrozumienie wewnętrznych procesów, emocji, przekonań, lęków i doświadczeń (często traumatycznych), które mogą utrudniać wejście w relację. Terapia może pomóc odzyskać dostęp do własnych pragnień, poczucia wartości i zdolności do bliskości, a to są fundamenty realnej zmiany.

Fakt, że ma Pan przyjaciół i dobre relacje społeczne, jest znaczącym zasobem. A obszar romantycznej bliskości nie musi pozostać poza pana zasięgiem. Warto trafić do terapeuty/tki, który/a ten temat rozumie i jest gotowy/a towarzyszyć panu w jego eksplorowaniu.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

Oczywiście, że tak, da się. I nie jest to sprawa "braku powodzenia"!

Mniej czytania w googlach i szukania niekompetentnych ,jak się okazuje, osób do terapii. 

 

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Piotrze. Tak, masz rację, że terapia to nie jest kurs podrywu czy przepis na znalezienie partnerki. Jednak podczas terapii możliwe jest poznanie i zrozumienie przyczyn trudności w budowaniu relacji. Praca nad tym nie da gwarancji, że na pewno od razu znajdziesz partnerkę, ale może spowodować, że poczujesz się pewniej ze sobą i w kontakcie z innymi. Jeśli poprzedni terapeuta powiedział, że nie pracuje w takim obszarze to warto poszukać innego specjalisty, z którym będziesz mógł podjąć współpracę. Trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia!

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry

 

Terapia oczywiście nie jest nauką podrywu - tym zajmują się PUA i trenerzy/coachowie uwodzenia.

Jednak terapia może Panu pomóc w pracy nad Pana wewnętrznym nastawieniem i w kluczowych dla męskości (w tym również atrakcyjności) w takich aspektach jak:

- poczucie własnej wartości i samoocena

- autentyczność, zamiast szukania aprobaty

- sprawczość i inicjatywa zamiast bierności

- asertywność i pewność siebie

- stawianie zdrowych granic

- cel , działanie , kierunek w życiu

- męska energia życiowa

- umiejętność i znajomość dynamiki relacji


I jeszcze ważna kwestia na koniec.

Określenie incel jest szkodliwą, prześmiewczą i toksyczną etykietą. Jest nieprawdziwym opisem danej osoby. Nie definiuje jej w żaden sposób.

I tutaj psycholog czy terapeuta będzie dla Pana wsparciem w odcięciu się od identyfikowania się z tym „pojęciem” i podjęciem pracy nad budowaniem przez Pana swojej męskiej, zdrowej i autentycznej męskości.
 

Bo, cytując Devida Deidę:
„Mężczyzna nie musi spełniać konkretnych społecznych norm, aby udowodnić swoją wartość. 
Ważne, aby był autentyczny, wierny sobie i niezależny od opinii innych”

 

Jeżeli chciałby Pan uporządkować sobie w głowie wspomniane wyżej lub inne kwestie, spojrzeć z innej perspektywy zachęcam, aby rozważył Pan konsultację psychologiczną.

 

Powodzenia


Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Panie Piotrze

Ma pan naturalne potrzeby bliskości, więzi i akceptacji. Czytam, że potrafi Pan budować relacje przyjacielskie, to już dobry punkt wyjścia do budowania relacji romantycznej. Na początek proponuję zastanowić się nad tym jaką relację ma Pan sam ze sobą, być może z mamą?, na ile Pan sam się akceptuje? Jakie przekonania kryją się w Pana głowie, które stoją za trudnością w budowaniu bliskości („nie jestem atrakcyjny”, „kobiety mnie nie chcą”, „i tak się nie uda”, jestem "incelem")? Terapia to nie nauka flirtu, ale odkrywanie siebie, dążenie do zmian, których Pan pragnie, nadawanie nowych znaczeń w Pana narracji o sobie, innych i o świecie. Warto poszukać terapeuty w nurcie humanistycznym jak terapia ericksonowska czy TSR. Pozdrawiam serdecznie.

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Piotrze,

to bardzo ważne, że potrafi Pan tak szczerze opisać swoją sytuację i że mimo trudnych doświadczeń nie zrezygnował Pan z poszukiwania pomocy i rozwoju, to naprawdę dużo.

Terapia może pomóc w obszarze relacji i bliskości, choć rzeczywiście nie jest „nauką podrywu”. Nie chodzi w niej o to, by uczyć konkretnych technik, ale by zrozumieć, co dzieje się głębiej, czyli jakie przekonania o sobie, o relacjach czy o związkach mogły się ukształtować i w jaki sposób mogą nieświadomie wpływać na Pana sposób bycia z innymi. Czasem stoi za tym np. lęk przed odrzuceniem, trudność w pokazywaniu emocji, przekonanie, że „nie zasługuję na bliskość” albo że „i tak się nie uda”.

Nie chodzi więc o to, że „terapia nic nie da”, tylko o to, że kluczowe jest znalezienie takiego terapeuty i podejścia, które dotyka głębiej, a nie uczy „co mówić”, ale pomaga zrozumieć dlaczego w relacjach dzieje się to, co się dzieje, i jak można to zmieniać. Kluczowa jest także Pańska praca. Psycholog czy terapeuta "towarzyszy" w rozumieniu procesów, a nie daje gotowych rozwiązań.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog. 

Karolina Kuźmienko

Karolina Kuźmienko

To, co Pan opisuje, jest doświadczeniem, które dotyczy wielu mężczyzn, lecz niewielu mówi o tym tak otwarcie i szczerze. Sam fakt, że potrafi Pan to nazwać i szuka pomocy, świadczy o dużej samoświadomości i gotowości do zmiany.

Jest w tym prawda, terapia nie jest kursem podrywu. Jednak to nie oznacza, że nie może pomóc w obszarze bliskości, relacji czy braku doświadczeń seksualnych. W rzeczywistości to jeden z tematów, nad którymi można skutecznie pracować, zwłaszcza w terapii lub w gabinecie u seksuologa. 

W terapii nie chodzi o naukę technik flirtu, lecz o zrozumienie, co stoi za brakiem bliskości. Często są to subtelne czynniki, których trudno być świadomym np: przekonania o sobie („nie jestem atrakcyjny”, „kobiety i tak mnie nie wybiorą”), lęk przed odrzuceniem, trudność w pokazywaniu emocji, czy nieufność wobec własnych potrzeb seksualnych. 
Praca mogłaby odbywać się na wielu obszarach m. in.: sposobu, w jaki postrzega Pan siebie w roli mężczyzny, partnera, osoby pożądanej, przekonań o kobietach, relacjach i seksualności, emocji związanych z bliskością: wstydu, lęku, złości, żalu, a w terapii seksuologicznej kluczowym aspektem mogłoby być oswajanie się z własnym ciałem, pożądaniem i dotykiem.

Często dopiero w procesie terapeutycznym okazuje się, że brak powodzenia nie wynika tylko z wyglądu czy przypadku, ale z tego, jak prezentujemy się emocjonalnie wobec drugiej osoby. Zmiana nie polega na udawaniu kogoś innego, lecz na staniu się bardziej sobą, w sposób, który pozwala być zauważonym i bliskim z kimś innym.

W niektórych przypadkach pomocna bywa również terapia grupowa (np. dotycząca relacji, wstydu czy bliskości), warsztaty rozwoju osobistego albo praca z ciałem i emocjami.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Kuźmienko 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani fragmentem swojej historii – to już ważny krok w kierunku zrozumienia siebie. Problem samotności jest dziś szczególnie widoczny, a jak słusznie Pani zauważa, nie istnieje na niego uniwersalna recepta. Pracując jednak z psychologiem lub terapeutą w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR), można skupić się na odkrywaniu własnych zasobów – czyli mocnych stron – i aktywnie szukać praktycznych rozwiązań. Zachęcam do kontaktu z psychologiem, terapeutą lub bliską osobą, która mogłaby Pani towarzyszyć w tym procesie dochodzenia do rozwiązania. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca Kariery

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Problemy z terapią: frustracja i brak efektów w leczeniu depresji, czy zmienić terapeutę?

Witam, mam problem. Długo choruje na depresję. Mam się źle od pewnego czasu. Nie chodzę na terapię regularnie, bo są to koszty. Nie mam jak opłacać sesji ostatnio. Chodziłam półtora roku do terapeuty, ale w pewnym momencie zaczęłam się na niego złościć, że nie rozumie mnie, że jego rozmowa ze mną nie przynosi efektów i że się nie zgadzam z tą Panią. Czuje, że robi ze mnie idiotkę. Nie wiem, czy to proces terapii, czy raczej to, że nie umiem się na nią wkurzyć i powiedziec, że się nie zgadzam. Jestem umówiona na piątek i boję się, że wydam pieniądze na daremno i znowu nie otrzymam wsparcia. Nie wiem sama co robić. Czy szukać innego, czy wyjaśnić to z nią. Wiem, że ta Pani nie życzy mi źle, ale jej sposoby mnie osłabiają. Ciągle czuję zniechęcenie do życia i ciągle mam napady złości.

Jak terapia online może pomóc w depresji i samotności po izolacji?
Od pewnego czasu czuję, że izolacja, której wszyscy musieliśmy doświadczyć, wpłynęła na mnie bardziej, niż bym się spodziewała. Zawsze byłam osobą towarzyską, ale zamknięcie w czterech ścianach sprawiło, że zaczęłam odczuwać coraz większe poczucie samotności, a wraz z nim przyszła depresja. Każdy dzień wydaje się być bez końca, a brak możliwości spotkania się z bliskimi tylko pogłębia te uczucia. Zastanawiam się, czy terapia online może być rozwiązaniem dla kogoś w mojej sytuacji? Jakie są jej zalety w porównaniu do tradycyjnej terapii, szczególnie w kontekście radzenia sobie z depresją i samotnością? Słyszałam, że psychoterapia online może być równie skuteczna jak sesje twarzą w twarz, ale mam pewne obawy co do nawiązywania relacji przez ekran. Czy terapeuci mają jakieś specjalne metody, które pomagają pacjentom poczuć się komfortowo podczas takiej formy terapii? Bardzo potrzebuję wsparcia, a jednocześnie chcę czuć, że mogę otworzyć się przed kimś, kto mnie naprawdę zrozumie. Jakie techniki mogłyby pomóc w zapanowaniu nad moimi emocjami i poczuciem izolacji? Będę wdzięczna za wszelkie informacje i wskazówki, które mogłyby mi pomóc w podjęciu decyzji o rozpoczęciu terapii online.
Kontrola złości i agresji
Jak kontrolowac złość i agresję oraz jak budować niska samoocenę
Mąż zachwycony terapeutką – jak radzić sobie z emocjami w małżeństwie?
Jestem z mężem w małżeństwie od 9 lat. W tamtym roku zdiagnozowali autyzm u siebie i depresję, bierze leki i poszedł na psychoterapię. Po dwóch miesiącach uznał, że u nas w małżeństwie jest kryzys i że terapeutka jest dla niego taka strasznie miła i wyrozumiała. Na początku uznałam, że rzeczywiście miałam różne problemy i mógł się źle czuć, źle go traktowałam. Postanowiłam że chce coś zmienić i rozmawiałyśmy o tym, zbliżyliśmy do siebie. Któregoś dnia po tym podchodząc po ładowarkę, leżącą przy jego komputerze, zauważyłem że czyta artykuł zatytułowany "zakochałem się w mojej terapeutce", bardzo mnie to zabolało, ale porozmawialiśmy i on uznał, że nie wie co dokładnie czuję. Na początku było spokojnie, ale potem mi powiedział, że jest nią zachwycony, że marzy o tym, żeby się z nią przyjaźnić poza terapia i żeby ona go przytulała. Powiedział to na terapii. Potem jeszcze gorzej, bo się dowiedziałem, że wszystkie treningu umiejętność w ramach terapii prowadzi ona i on wieczorami słucha jej głosu w ramach treningów uwaznosci. On to bardzo chętnie robi i nie wiedziałam dlaczego, a wcześniej nie lubi żadnych medytacji, ani nic takiego. Więc spotyka się z nią 2 razy w tygodniu plus słucha jej wieczorami. Do tego zauważyłam, że laljkuje i serduszkuje jej posty na fanpejdzu. To też mnie strasznie zabolało. Czuję się strasznie źle i zraniona. Rozmawiałam z nim wielokrotnie, ale on mówi, że to nic takiego, że to normalne w terapii, że to może być jakieś przeniesienie, itd. Mi jest strasznie z tym źle, jak zasugerowałam zmianę terapeutki, może na faceta, to jest agresja, że chce mu to zabrać co już się zaczęło, że to właśnie ma tak wyglądać, że on niby mnie kocha i robi to wszystko dla mnie, że nie chce zaczynać terapii nigdzie indziej. Do tego dowiedziałam się, że przychodzą mu myśli, że ona go przytula i nawet mu się to śniło. Jest to dla mnie strasznie trudne, jak sobie myślę, że on będzie do niej szedł i że to wszystko będzie trwało jeszcze rok, dwa. Czuję panikę i stres, nie ufam też w jej kompetencje, chociaż mnie on zapewnia, że to jest bezpieczne, ale ja nie daje rady. Nie wiem co zrobić, mamy dwójkę dzieci 6 lat i7 miesięcy
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!