30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Praca w terapii nad samotnością i brakiem doświadczeń intymnych u inceli

Mam 29 lat i od zawsze borykam się z problemem samotności, jestem tzw. "incelem". Nigdy nie byłem na randce, nie całowałem się ani nie uprawiałem seksu. Przez kilka lat korzystałem z terapii u różnych terapeutów i dopiero ostatni faktycznie mi pomógł w pewnych obszarach, ale powiedział, że w kwestii życia intymnego i braku doświadczeń terapia nic nie da, bo nie zajmuje się takimi problemami. Posiadam normalne relacje przyjacielskie, koleżeńskie, w pracy itp. ale w przypadku relacji z kobietami skoro nie mam problemów psychicznych np. nieśmiałości czy chorobliwej zazdrości, która niszczyła by moje relacje a po prostu nie mam powodzenia to nie da się nic z tym zrobić, terapeuta to nie nauczyciel podrywu. Jednocześnie cały czas w internecie czytam artykuły o samotności/incelach, gdzie psycholodzy piszą, że można przyjść z takim problemem i nad nim pracować(oczywiście nigdy nie piszą w jaki sposób...). Czy rzeczywiście da się jednak w terapii pracować nad tym obszarem? Jak terapia ma pomóc z brakiem powodzenia?
User Forum

Piotr

4 miesiące temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

Psychoterapia (w szczególności w bliskim mi podejściu psychodynamicznym/psychoanalitycznym) może pomóc nie tyle przez naukę konkretnych zachowań, a poprzez zrozumienie, co stoi za powtarzającym się doświadczeniami niepowodzeń w relacjach – jakie nieświadome wzorce, przekonania czy lęki wpływają na sposób wchodzenia w relacje, co tworzy doświadczaną trudność. Praca terapeutyczna polega na stopniowym poznawaniu siebie w relacji z terapeutą, co z czasem może otworzyć przestrzeń na głębszy kontakt i bliskość także poza terapią.

Choć psychoterapia nie da gwarancji pozytywnego rozwiązania trudności (nie obieca satysfakcjonującej relacji romantycznej, czy seksualnej), może pomóc zrozumieć własne potrzeby i ograniczenia oraz naturę doświadczanych trudności i cierpienia; dać przestrzeń do próbowania nowych rozwiązań, mierzenia się z możliwymi lękiem, wstydem, poczuciem winy, żalem, ale i zazdrością i zawiścią. W efekcie dając możliwość znalezienia własnych, indywidualnych rozwiązań i sposobów życia.

Pozdrawiam
Urszula Żachowska

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Przykro mi, że mierzy się Pan z samotnością w relacjach romantycznych. Rozumiem, że może to być trudne i frustrujące kiedy pragnie się bliskości, ale z jakichś powodów jest ona nieosiągalna. 

Dobrze Pan zauważa, że terapeuta nie jest nauczycielem podrywu. To w czym terapeuta może pomóc to po pierwsze "prześledzić" wspólnie z Panem dlaczego tak się dzieje, co sprawia, że nie udaje się Panu tworzyć relacji zgodnie z potrzebami. Terapeuta powinien być w stanie - współpracując z Panem - wskazać czy jest to obszar przekonań, schematów, zachowania, który może wpływać na relacje z kobietami. Dodatkowo w terapii poznawczo - behawioralnej często korzystamy z takich narzędzi jak eksperyment behawioralny, gdzie ćwiczy Pan zachowania, które powinny pomóc w zbliżeniu się i nawiązaniu relacji romantycznej. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

4 miesiące temu
Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry panie Piotrze,
dziękuję, że podzielił się pan swoją trudnością. Brak doświadczeń intymnych oraz relacji romantycznych może wprowadzać w stan poczucia inności, samotności, czasem wykluczenia.
Chce zauważyć, że określanie siebie „incelem” jest wobec samego siebie surowe i ograniczające. To etykieta, która może odbierać nadzieję i upraszczać skomplikowane doświadczenie. W terapii można sprawdzić, czy rzeczywiście opisuje ona pana rzeczywistość, czy raczej stanowi rodzaj obrony albo przyjętego wyjaśnienia dla czegoś głębszego, niezbadanego.

Obszary związane z bliskością, pociągiem seksualnym i budowaniem relacji romantycznych jak najbardziej podlegają pracy terapeutycznej. Nie chodzi o „naukę randkowania”, lecz o zrozumienie wewnętrznych procesów, emocji, przekonań, lęków i doświadczeń (często traumatycznych), które mogą utrudniać wejście w relację. Terapia może pomóc odzyskać dostęp do własnych pragnień, poczucia wartości i zdolności do bliskości, a to są fundamenty realnej zmiany.

Fakt, że ma Pan przyjaciół i dobre relacje społeczne, jest znaczącym zasobem. A obszar romantycznej bliskości nie musi pozostać poza pana zasięgiem. Warto trafić do terapeuty/tki, który/a ten temat rozumie i jest gotowy/a towarzyszyć panu w jego eksplorowaniu.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański

4 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

Oczywiście, że tak, da się. I nie jest to sprawa "braku powodzenia"!

Mniej czytania w googlach i szukania niekompetentnych ,jak się okazuje, osób do terapii. 

 

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

4 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Piotrze. Tak, masz rację, że terapia to nie jest kurs podrywu czy przepis na znalezienie partnerki. Jednak podczas terapii możliwe jest poznanie i zrozumienie przyczyn trudności w budowaniu relacji. Praca nad tym nie da gwarancji, że na pewno od razu znajdziesz partnerkę, ale może spowodować, że poczujesz się pewniej ze sobą i w kontakcie z innymi. Jeśli poprzedni terapeuta powiedział, że nie pracuje w takim obszarze to warto poszukać innego specjalisty, z którym będziesz mógł podjąć współpracę. Trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia!

 

Justyna Bejmert

Psycholog

4 miesiące temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry

 

Terapia oczywiście nie jest nauką podrywu - tym zajmują się PUA i trenerzy/coachowie uwodzenia.

Jednak terapia może Panu pomóc w pracy nad Pana wewnętrznym nastawieniem i w kluczowych dla męskości (w tym również atrakcyjności) w takich aspektach jak:

- poczucie własnej wartości i samoocena

- autentyczność, zamiast szukania aprobaty

- sprawczość i inicjatywa zamiast bierności

- asertywność i pewność siebie

- stawianie zdrowych granic

- cel , działanie , kierunek w życiu

- męska energia życiowa

- umiejętność i znajomość dynamiki relacji


I jeszcze ważna kwestia na koniec.

Określenie incel jest szkodliwą, prześmiewczą i toksyczną etykietą. Jest nieprawdziwym opisem danej osoby. Nie definiuje jej w żaden sposób.

I tutaj psycholog czy terapeuta będzie dla Pana wsparciem w odcięciu się od identyfikowania się z tym „pojęciem” i podjęciem pracy nad budowaniem przez Pana swojej męskiej, zdrowej i autentycznej męskości.
 

Bo, cytując Devida Deidę:
„Mężczyzna nie musi spełniać konkretnych społecznych norm, aby udowodnić swoją wartość. 
Ważne, aby był autentyczny, wierny sobie i niezależny od opinii innych”

 

Jeżeli chciałby Pan uporządkować sobie w głowie wspomniane wyżej lub inne kwestie, spojrzeć z innej perspektywy zachęcam, aby rozważył Pan konsultację psychologiczną.

 

Powodzenia


Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

4 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Panie Piotrze

Ma pan naturalne potrzeby bliskości, więzi i akceptacji. Czytam, że potrafi Pan budować relacje przyjacielskie, to już dobry punkt wyjścia do budowania relacji romantycznej. Na początek proponuję zastanowić się nad tym jaką relację ma Pan sam ze sobą, być może z mamą?, na ile Pan sam się akceptuje? Jakie przekonania kryją się w Pana głowie, które stoją za trudnością w budowaniu bliskości („nie jestem atrakcyjny”, „kobiety mnie nie chcą”, „i tak się nie uda”, jestem "incelem")? Terapia to nie nauka flirtu, ale odkrywanie siebie, dążenie do zmian, których Pan pragnie, nadawanie nowych znaczeń w Pana narracji o sobie, innych i o świecie. Warto poszukać terapeuty w nurcie humanistycznym jak terapia ericksonowska czy TSR. Pozdrawiam serdecznie.

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Piotrze,

to bardzo ważne, że potrafi Pan tak szczerze opisać swoją sytuację i że mimo trudnych doświadczeń nie zrezygnował Pan z poszukiwania pomocy i rozwoju, to naprawdę dużo.

Terapia może pomóc w obszarze relacji i bliskości, choć rzeczywiście nie jest „nauką podrywu”. Nie chodzi w niej o to, by uczyć konkretnych technik, ale by zrozumieć, co dzieje się głębiej, czyli jakie przekonania o sobie, o relacjach czy o związkach mogły się ukształtować i w jaki sposób mogą nieświadomie wpływać na Pana sposób bycia z innymi. Czasem stoi za tym np. lęk przed odrzuceniem, trudność w pokazywaniu emocji, przekonanie, że „nie zasługuję na bliskość” albo że „i tak się nie uda”.

Nie chodzi więc o to, że „terapia nic nie da”, tylko o to, że kluczowe jest znalezienie takiego terapeuty i podejścia, które dotyka głębiej, a nie uczy „co mówić”, ale pomaga zrozumieć dlaczego w relacjach dzieje się to, co się dzieje, i jak można to zmieniać. Kluczowa jest także Pańska praca. Psycholog czy terapeuta "towarzyszy" w rozumieniu procesów, a nie daje gotowych rozwiązań.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog. 

4 miesiące temu
Karolina Kuźmienko

Karolina Kuźmienko

To, co Pan opisuje, jest doświadczeniem, które dotyczy wielu mężczyzn, lecz niewielu mówi o tym tak otwarcie i szczerze. Sam fakt, że potrafi Pan to nazwać i szuka pomocy, świadczy o dużej samoświadomości i gotowości do zmiany.

Jest w tym prawda, terapia nie jest kursem podrywu. Jednak to nie oznacza, że nie może pomóc w obszarze bliskości, relacji czy braku doświadczeń seksualnych. W rzeczywistości to jeden z tematów, nad którymi można skutecznie pracować, zwłaszcza w terapii lub w gabinecie u seksuologa. 

W terapii nie chodzi o naukę technik flirtu, lecz o zrozumienie, co stoi za brakiem bliskości. Często są to subtelne czynniki, których trudno być świadomym np: przekonania o sobie („nie jestem atrakcyjny”, „kobiety i tak mnie nie wybiorą”), lęk przed odrzuceniem, trudność w pokazywaniu emocji, czy nieufność wobec własnych potrzeb seksualnych. 
Praca mogłaby odbywać się na wielu obszarach m. in.: sposobu, w jaki postrzega Pan siebie w roli mężczyzny, partnera, osoby pożądanej, przekonań o kobietach, relacjach i seksualności, emocji związanych z bliskością: wstydu, lęku, złości, żalu, a w terapii seksuologicznej kluczowym aspektem mogłoby być oswajanie się z własnym ciałem, pożądaniem i dotykiem.

Często dopiero w procesie terapeutycznym okazuje się, że brak powodzenia nie wynika tylko z wyglądu czy przypadku, ale z tego, jak prezentujemy się emocjonalnie wobec drugiej osoby. Zmiana nie polega na udawaniu kogoś innego, lecz na staniu się bardziej sobą, w sposób, który pozwala być zauważonym i bliskim z kimś innym.

W niektórych przypadkach pomocna bywa również terapia grupowa (np. dotycząca relacji, wstydu czy bliskości), warsztaty rozwoju osobistego albo praca z ciałem i emocjami.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Kuźmienko 

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani fragmentem swojej historii – to już ważny krok w kierunku zrozumienia siebie. Problem samotności jest dziś szczególnie widoczny, a jak słusznie Pani zauważa, nie istnieje na niego uniwersalna recepta. Pracując jednak z psychologiem lub terapeutą w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR), można skupić się na odkrywaniu własnych zasobów – czyli mocnych stron – i aktywnie szukać praktycznych rozwiązań. Zachęcam do kontaktu z psychologiem, terapeutą lub bliską osobą, która mogłaby Pani towarzyszyć w tym procesie dochodzenia do rozwiązania. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca Kariery

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Tęsknię za terapeutką i terapią.

Jakiś czas temu zakończyłem terapię i nie potrafię sobie poradzić z tęsknotą do terapeutki mam wrażenie, że nie umiem już nikomu zaufać i porozmawiać szczerze co czuje. Mimo że terapia była zakończona w porozumieniu, że to już najwyższy czas zakończyć terapie. To w środku odczuwam, że dużo rzeczy ukryłem przed terapeutą i nie wiem co teraz robić, czy wrócić na terapie czy dać sobie szanse, że można liczyć tylko na siebie :(. Minął już rok od zakończenia terapii i dalej mam poczucie tęsknoty.

Jestem zawiedziona psychoterapeutką, walczę z lękami i nie dostałam narzędzi. Jest gorzej.
Dzień dobry, co zrobić by powiedzmy przełamać się do terapii na nowo? Od praktycznie 4 miesięcy chodziłam na terapię, wcześniej się poprawiło, a ostatnio jedyne co, to widziałam jak jest coraz gorzej. Mówiłam o tym od paru sesji, nie dostałam ŻADNYCH narzędzi przez cały proces i sama nie wiem jakim cudem lęki się wtedy na jakiś czas poprawiły. Przed świętami na sesji zostałam skrytykowana, poczułam się okropnie, ale już starałam się to puścić mimo uszu. Lęki miałam raz mniej ,a raz bardziej nasilone, więc oczywiście po przerwie o tym opowiedziałam, bardziej dokładnie podkreślając, że nie wiem jak sobie z tym radzić, licząc, że dostanę jakąś poradę co robić, by do lęku nie dochodziło. A usłyszałam: "Musisz iść do psychiatry, bo tu bez leków raczej nic nie zdziałamy". Rozumiem, że w niektórych przypadkach jest to potrzebne, ale raczej nie wtedy, gdy nawet nie miałam okazji poradzić sobie z lękiem poprzez jakieś ćwiczenia, jedyne co dawało mi jakieś poczucie, że się poprawia to samo to, że jestem pod opieką specjalisty. Tyle gorzej jak ten specjalista wypytuje jedynie o rzeczy niewygodne dla mnie, nieistotne a ja po miesiącu jedyne co wiem to, że mam lęki. Po tym, jak usłyszałam o psychiatrze to od razu nie mogłam nadal rozmawiać, resztę sesji terapeutka tak ciągnęła to mówiąc nadal o wizycie u lekarza. Od tego czasu jestem strasznie przygnębiona, czuję się w otoczeniu innych jakbym serio "wariowała". Wiadomo, kłopoty nie wybierają, ale ja zawsze się obwiniałam za taki lęk i uważałam inna od ludzi , a teraz to już w ogóle. Patrzę w lustro i zamiast myśleć o sobie jak zawsze, że jestem bardzo zabawną osobą i mam wokół siebie znajomych, to jedyne co mi przychodzi do głowy to: wariuję, sama się w to wpędziłam. Mam teraz straszną blokadę, boję się, że nikomu już nie zaufam, bo jedyne co widzi w moich problemach to wariactwo. Wiem, że mimo wszystko nadal potrzebuję do kogoś chodzić, ale już nawet nie wiem do kogo. Po ostatniej sesji lęk mi kompletnie zniknął, ale to chyba reakcja na szok. Co robić? Codziennie od sesji mam ochotę nie wychodzić z domu, bo czuję się źle ze sobą.
Mam trudności z polubieniem siebie, brakuje mi asertywności, często potrzebuję zmian (głównie relacji)
Od dawna czuję się źle ze sobą i nawet się nie lubię. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak. Pokrótce opiszę swoją osobę i problemy: - na starcie znajomości zawsze czuję się gorsza - nie jestem asertywna - często ląduje w roli "podnóżka" - nie potrafię zawierać dobrych relacji - jestem elastyczna i się nie przywiązuje ( łatwo zapominam o dawnych znajomych i w sumie to nigdy nie bolało mnie takie rozstanie nawet jeśli znajomość trwała kilka lat) - nienawidzę kontaktu fizycznego - boję się patrzeć komuś w oczy - nienawidzę i stresuje się jak ktoś za mną stoi i patrzy mi w plecy - nie cierpię ludzi którzy próbują mnie osaczyć - nienawidzę jak ktoś narusza moją przestrzeń - łatwo zastępuje znajomych innymi ludźmi tzw. "ich odpowiednikami i szybko o nich zapominam - brak mi empatii - do większości moich znajomych wewnętrznie czuję mocną niechęć - nigdy nie miałam w planie utrzymywać znajomości po zmianie miejsca pobytu (po ukończeniu podstawówki, liceum) , zawsze robię wszystko żeby kontakt się urwał i żeby pozbyć się problemu - nienawidzę być uwiązana oraz nawiązywać bliższych znajomości które mógłby obarczyć mnie niepotrzebną odpowiedzialnością - moim ulubionym typem znajomości są tzw. "płytkie znajomości" - często ze względu na mój brak asertywności ląduje w roli popychadła np. kilka razy wołano do mnie jak do psa "do nogi" albo powiedziano mi, że "jestem niżej w hierarchii" - potrafię grać dobrego znajomego nawet wobec osoby której nie cierpię (nawet te osoby nie wiedzą że ich nie lubię) - mimo tego że jestem nastolatką i to "ten czas" to nie jestem zainteresowana związkami, co moi rodzice uważają oczywiście za dziwne - nie lubię imprez - nie wychodzę często z domu - jestem dosyć dziwna, ale nie jestem jakimś samotnikiem w klasie, jestem typem osoby którą każdy lubi, ale nikt w pokoju pełnymbludzi by mnie nie wybrał - zawsze dbam o to, żeby utrzymać dystans, w momencie, gdy ktoś próbuje się zbliżyć i "obarczyć mnie odpowiedzialnością" szybko go spławiam - czuję, że jestem porażką życiową - matura i zdanie na wymarzone studia to dla mnie jedyny sposób na dowartościowanie się - każde miejsce, w które się przenoszę, zaczyna mnie męczyć i nudzić już po roku, a w przeciągu 2 lat staje się największą męczarnią a w głowie moją jedyną myślą jest to, że chce już zmienić otoczenie i wymienić ludzi z otoczenia na nowych tzw. "świeży towar".
Jak zaufać psychoterapeutom z BPD i CPTSD? Frustracja z powodu braku postępów
Jak mam zaufać specjalistom ? Byłam na 3 terapiach i (a w ogóle 5 psychoterapeutów ) jedyne co mi to dało to samoświadomość i nauczenie się odróżniać „złe” myśli od „dobrych”. Za chwilę będę psychologiem ale przestałam wierzyć że każdy dojdzie do dobrego funkcjonowania po terapii. Mam zdiagnozowane bpd i prawdopodobnie c-ptsd. Ciągle miewam nawroty epizodów depresji i z każdym kolejnym są silniejsze. Leczę się od 16 r.ż a mam 25 lat. Nie daję już rady, nie chce iść znowu do kolejnego terapeuty i opowiadać historii życia bo ile razy można, wystarczy że męczą mnie koszmary i flashbacki, a dodatkowo to kosztuje dużo pieniędzy i jest możliwość że nic to nie da :) myślę że jestem tą osobą której już się nie da więcej pomóc bo ja naprawdę wiem co z czego wynika czemu to i tamto. Niedawno udało mi się ogarnąć ( i to sama)nadmierną analizę bo też się mega męczyłam. Wiem też jaki powinien być terapeuta i na jakie red flagi zwracać uwagę
Mam problemy z emocjami, co robić?
Mam problemy z emocjami, co robić?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.