- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne, związki i relacje
- Problem z brakiem...
Problem z brakiem intymności w związku - jak radzić sobie z odmową partnerki?
Adam
Agnieszka Włoszycka
Panie Adamie,
Dziękuję za szczerość w opisie sytuacji. Rozumiem, że dla Pana bliskość fizyczna i okazywanie uczuć są ważnym sposobem poczucia więzi w związku. Jednocześnie widzę, że zauważa Pan opór swojej partnerki i że to wywołuje u Pana frustrację oraz poczucie odrzucenia.Może pomocne byłoby wspólne przyjrzenie się, co stoi za brakiem ochoty partnerki: czy to zmęczenie, stres, inne potrzeby emocjonalne i jak można zbudować bliskość także w innych formach niż seksualna, tak aby oboje czuli się kochani i bezpieczni. Czasem warto porozmawiać w sposób spokojny i pełen szacunku o swoich potrzebach, jednocześnie słuchając drugiej osoby.Pytania do refleksji, które mogą pomóc:
Co dla mnie oznacza „bliskość” poza seksem i jak mogę ją realizować z partnerką w innych obszarach życia?
Jak mogę komunikować swoje potrzeby w sposób, który nie wywoła poczucia winy lub presji u partnerki?
Czy oboje czujemy się w związku wystarczająco słuchani i zauważani?
Proszę pamiętać, że w związkach bliskość emocjonalna i fizyczna często wymagają negocjacji, wzajemnego słuchania i kompromisów, które szanują potrzeby obu stron.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Chojnacka - Tomkowiak
Dzień dobry,
To, co Pan czuje, jest ważne i zrozumiałe. Seks jest nie tylko potrzebą fizyczną, ale też sposobem przeżywania bliskości, bycia chcianym i kochanym. Brak tej sfery może realnie boleć.
Kluczowa jest spokojna, szczera rozmowa z partnerką; nie o „wymówkach”, ale o tym, co naprawdę się dzieje. Warto podczas niej doprecyzować, co dla Pana znaczy okazywanie uczuć, czym jest dla Pana seks, a także jak partnerka rozumie bliskość i współżycie. Często okazuje się, że obie strony nadają temu inne znaczenie.
Trzeba też pamiętać, że cykl podniecenia kobiety często działa inaczej niż u mężczyzny. Wiele kobiet potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, emocjonalnej więzi i sprzyjających warunków, by pojawiła się ochota na współżycie.
Jeśli trudno Państwu to wspólnie poukładać, terapia par może być bezpieczną przestrzenią do takiej rozmowy.
Pozdrawiam serdecznie,
Kinga Chojnacka - Tomkowiak
Aleksandra Cholak
Dzień dobry,
Brak ochoty na seks może wynikać z wielu różnych czynników. Warto na spokojnie porozmawiać z partnerką o jej potrzebach, aktualnych stresach, trudnościach i lękach. Jeżeli będziecie Państwo mieli jakiekolwiek trudności w takiej rozmowie, proszę rozważyć wizytę u terapeuty par, seksuologa - taka osoba pomoże Wam przejść przez tę rozmowę w bezpiecznej atmosferze.
Pozdrawiam,
Ola Cholak
psycholożka, seksuolożka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Słychać w tym dużą potrzebę bliskości, zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej, a jednocześnie frustrację, że Twoje oczekiwania nie spotykają się z reakcją partnerki.
W takich sytuacjach rozmowa w bezpiecznej przestrzeni z psychologiem może pomóc uporządkować swoje potrzeby, emocje i oczekiwania oraz znaleźć sposób, by rozmawiać z partnerką bez presji czy poczucia winy. To może ułatwić zrozumienie wzajemnych potrzeb i poprawić bliskość w relacji. Wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Zobacz podobne
W marcu 2024 r. mąż, z którym w maju 2025 r. minie nam po ślubie 16 lat (razem ponad 20), wyrzucił mnie z domu. Powód? Nadużywałam alkoholu. Jestem już po odwyku — ponad rok.
W tym czasie mój kochany mąż zabawiał się bardzo dobrze — niby ze swoją koleżanką z pracy (nadal razem pracują). Przez jakiś czas do niczego się nie chciał przyznać, dosyć często unikał rozmów na temat tej kobiety, a kiedy podpytywałam — popadał w agresję słowną.
Zaczął zapewniać, iż żałuje relacji z tą kobietą, że tylko przez miesiąc utrzymywał z nią kontakt po pracy, ponoć tylko rozmawiali o pracy, do niczego nie doszło. Zapewniał, iż nigdy mnie z żadną kobietą nie zdradził — nawet z nią.
Kobiecie — bez mojej zgody — podał mój numer telefonu, żeby ona mogła mi udowodnić, iż nic ich nie łączyło, że do niczego nie doszło.Od tej sytuacji mąż coraz częściej zaczął być wobec mnie bardzo dziwny. Zaczął chcieć więcej seksu, nawet podczas miesiączki. Zaczął kupować drogą biżuterię, kwiaty i dawać mi sporą gotówkę, twierdząc, iż na to zasługuję.
Kiedy powiedziałam, że biorę antydepresanty i leki na uspokojenie (hydroksyzynę), uspokoił się — choć nadal twierdził, iż to ze mną jest coś nie tak, a z nim wszystko jest OK. Zaproponowałam, aby poszedł do psychologa czy psychiatry — stwierdził, iż jest zdrowy i że mu nie potrzeba. Na terapiach małżeńskich był dwa razy — stwierdził, że sami powinniśmy dojść do sedna sprawy.
Mąż tak po prostu nagle zaczął wysyłać, będąc w pracy, swoje nagie zdjęcia do mnie. Sądzi, że nawet moje zdjęcia, kiedy mu wysyłam, podniecają go. Utworzył w telefonie nawet album z moimi nagimi zdjęciami. Ciągle zapewnia, że kocha tylko mnie, że nikt inny, że moje ciało go "jara" — ale sytuacji z ową kobietą nie ma chęci wyjaśnić. Po prostu pięknie manipuluje i wybiela się, a potem stwierdza, iż to ja nim manipuluję, nakazuję mu coś i traktuję go jak psa.
Potrafi najpierw wysłać miłe zdjęcia, a pod zdjęciami teksty, np. cytat dotyczący mojego kolegi:
„Szyja ma większego, czystego, długiego i soczystego k***a...?”
Rani mnie, nawet nic sobie z tego nie robi. To u męża rutyna. Potrafi mnie krytykować, doprowadzać do łez, zero poważnych, dorosłych rozmów. Po prostu gbur, toksyk, babiarz — tak go odbieram. Kiedy po roku „pięknej miłości” zaproponowałam, że czas wyjaśnić sprawę z tą kobietą w oczy — ponieważ wszystko ucichło — mąż rzucił do mnie tekstem (cytat):
„Jeśli napiszesz SMS-a do Agnieszki, będzie afera w pracy i w domu. Nie odezwiesz się do mnie i już nie podejdziesz przez dłuższy czas. Pogadamy wtedy ostro.”
Do męża nie docierają żadne argumenty, prośby, aby dla spokoju nas obojga udowodnił swoją uczciwość i wierność. Po prostu gra — twierdząc, że nie ma nic na sumieniu.
Mam rozmowy, screeny. Bardzo proszę — poradźcie, co mam robić. Jestem po prostu załamana.

