Left ArrowWstecz

Problem z brakiem intymności w związku - jak radzić sobie z odmową partnerki?

Problem ze stosunkiem moja partnerka ciagle ma jakąś wymówkę a to zmęczona a to nie może a to brak ochoty a ja czuję że bardzo seks mi pomaga wiem że wtedy jestem w bliskiej relacji ja potrzebuję uczuć drugiej osoby żeby mi je okazywała oraz mówiła
User Forum

Adam

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Panie Adamie,

 

Dziękuję za szczerość w opisie sytuacji. Rozumiem, że dla Pana bliskość fizyczna i okazywanie uczuć są ważnym sposobem poczucia więzi w związku. Jednocześnie widzę, że zauważa Pan opór swojej partnerki i że to wywołuje u Pana frustrację oraz poczucie odrzucenia.Może pomocne byłoby wspólne przyjrzenie się, co stoi za brakiem ochoty partnerki: czy to zmęczenie, stres, inne potrzeby emocjonalne  i jak można zbudować bliskość także w innych formach niż seksualna, tak aby oboje czuli się kochani i bezpieczni. Czasem warto porozmawiać w sposób spokojny i pełen szacunku o swoich potrzebach, jednocześnie słuchając drugiej osoby.Pytania do refleksji, które mogą pomóc:

Co dla mnie oznacza „bliskość” poza seksem i jak mogę ją realizować z partnerką w innych obszarach życia?

Jak mogę komunikować swoje potrzeby w sposób, który nie wywoła poczucia winy lub presji u partnerki?

Czy oboje czujemy się w związku wystarczająco słuchani i zauważani?

Proszę pamiętać, że w związkach bliskość emocjonalna i fizyczna często wymagają negocjacji, wzajemnego słuchania i kompromisów, które szanują potrzeby obu stron.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Chojnacka - Tomkowiak

Kinga Chojnacka - Tomkowiak

Dzień dobry,

To, co Pan czuje, jest ważne i zrozumiałe. Seks jest nie tylko potrzebą fizyczną, ale też sposobem przeżywania bliskości, bycia chcianym i kochanym. Brak tej sfery może realnie boleć.

Kluczowa jest spokojna, szczera rozmowa z partnerką; nie o „wymówkach”, ale o tym, co naprawdę się dzieje. Warto podczas niej doprecyzować, co dla Pana znaczy okazywanie uczuć, czym jest dla Pana seks, a także jak partnerka rozumie bliskość i współżycie. Często okazuje się, że obie strony nadają temu inne znaczenie.

Trzeba też pamiętać, że cykl podniecenia kobiety często działa inaczej niż u mężczyzny. Wiele kobiet potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, emocjonalnej więzi i sprzyjających warunków, by pojawiła się ochota na współżycie.

Jeśli trudno Państwu to wspólnie poukładać, terapia par może być bezpieczną przestrzenią do takiej rozmowy.

Pozdrawiam serdecznie,

Kinga Chojnacka - Tomkowiak

3 miesiące temu
Aleksandra Cholak

Aleksandra Cholak

Dzień dobry,

Brak ochoty na seks może wynikać z wielu różnych czynników. Warto na spokojnie porozmawiać z partnerką o jej potrzebach, aktualnych stresach, trudnościach i lękach. Jeżeli będziecie Państwo mieli jakiekolwiek trudności w takiej rozmowie, proszę rozważyć wizytę u terapeuty par, seksuologa - taka osoba pomoże Wam przejść przez tę rozmowę w bezpiecznej atmosferze. 

 

Pozdrawiam,

Ola Cholak

psycholożka, seksuolożka

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Słychać w tym dużą potrzebę bliskości, zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej, a jednocześnie frustrację, że Twoje oczekiwania nie spotykają się z reakcją partnerki. 

W takich sytuacjach rozmowa w bezpiecznej przestrzeni z psychologiem może pomóc uporządkować swoje potrzeby, emocje i oczekiwania oraz znaleźć sposób, by rozmawiać z partnerką bez presji czy poczucia winy. To może ułatwić zrozumienie wzajemnych potrzeb i poprawić bliskość w relacji. Wszystkiego dobrego. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

  Brak bliskości fizycznej i emocjonalnej w związku może być bardzo trudny, zwłaszcza gdy seks jest dla Pana sposobem na poczucie więzi i miłości. Kluczowe jest, by zacząć od spokojnej, szczerej rozmowy z partnerką, skupiając się na swoich uczuciach zamiast oskarżeń.​

Proszę wybrać dobry moment, gdy oboje jesteście wypoczęci i bez pośpiechu. Komunikat w stylu: „Czuję się samotny, kiedy unikamy bliskości, bo dla mnie seks to sposób na okazanie uczuć gdyż potrzebuję tego, żeby czuć naszą więź”. Radzę unikać słowa „zawsze” czy „nigdy”, bo to wywołuje obronę.

Warto wyjaśnić konkretnie, czego Pan potrzebuje, np. więcej przytulania, słów miłości czy regularnego seksu  i zapytać o jej perspektywę w kategoriach co ją męczy (zmęczenie, stres, brak ochoty)? To pomoże zrozumieć, czy to kwestia codzienności, hormonów czy czegoś głębszego.

U kobiet często winne są zmęczenie, stres, niska samoocena czy różnica w libido ale to niekoniecznie o Pana chodzi. Warto zachęcać do wspólnych aktywności budujących bliskość poza seksem, jak masaże czy randki, by powoli odbudować pociąg.

Rozmawiajcie regularnie o emocjach, nie tylko o seksie bo to wzmacnia zaufanie. Jeśli to nie pomoże, rozważcie wizytę u seksuologa lub terapeuty par, samodzielnie trudno przełamać takie blokadyWarto dać jej czas i okazywać cierpliwość, ale dbaj też o swoje granice.

 

 

 


 

3 miesiące temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, najważniejsza w tej sytuacji jest wspólna rozmowa, zarówno o oczekiwaniach dotyczących sfery seksualnej (częstotliwości stosunków, pozycji, fantazji, uprzedzeń), ale także związku i bycia razem w innych obszarach. Przyczyn "wymówek" może być wiele. Może różnicie się w kwestii libido, a może to inna przyczyna: jakieś niewyjaśnione sprawy, nieomówione konflikty/urazy. Może być to też związane z obiektywnymi przyczynami jak to zmęczenie, zestresowanie, problemy pozazwiązkowe. Czy zawsze tak było, czy w którymś momencie się to zmieniło? Czy rozmawiacie szczerze o swoich potrzebach? To pytania, na które trzeba poszukać odpowiedzi podczas szczerej rozmowy w związku.

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
Co ma zrobić człowiek, który ma dziecko z inną i bardzo chce się z nim widzieć
Witam, nie wiem, co zrobić, pytanie sformułuję w formie wypowiedzi, którą miałem napisać do przyjaciela, ale ostatecznie napisałem ją, ale nie wysłałem, nie chcąc, aby mój pogląd na sprawę był powodem do wieszania na kimś przysłowiowych psów, ale myślę, że taka forma najlepiej wyrazi mój stan, bo pisałem to pod wpływem emocji. Liczę, że taka forma będzie dla Państwa również odpowiednia, sam nie wiem, czego oczekuję tak naprawdę... (z góry również przepraszam, za wulgaryzmy, miało to być napisane do przyjaciela, więc język jest, jaki jest) "Co ma zrobić człowiek, który ma dziecko z inną i bardzo chce się z nim widzieć i widzi raptem 2 weekendy w miesiacy bez nocek, ale widzenie z nim okupione jest wiecznym pierdoleniem i kłótniami jak to ja wole jedno dziecko od drugiego i jedzie człowiek rozdarty, w i czasem w zwykłym tygodniu potrafi być podobna odklejka i jedyną czasem opcja wydawałoby się zrobić to samo co kiedyś (rozejść się), ale zniszczysz życie kolejnej rodzinie i poza tym nie chce mieć takiego kontaktu z (tu imie 2- latka), jak mam z (imię 10-latk), więc trzymam się tego, co jest rekami i nogami i zagryzam zęby, wiec tkwisz, raz jest lepiej raz gorzej, ale praktycznie pewnym jest, że co dwa tygodnie będzie niezadowolenie (co najmniej 2 tyg) tracisz już chęci do wszystkiego wylaczasz się, jesteś wyprany z emocji wobec wszystkich (chociaż nie - jedyna emocja zostala - zlosc i frustracja, która czasem tez się wylewje ) , oprócz swoich dzieci, bo tylko one dają Ci jakkakolwiek sile, paradoksalnie, bo może, gdyby człowiek spierdolił gdzieś, to dla całej reszty byłoby to prostsze, nie dla mjie to nie jest egoistyczne tylko dla reszty, każdy by miał spokój ... i to jest właśnie to błędne kolo bez jebanego wyjścia... bo jak wyjdę z niego to i tak ja będę tym najgorszym, który zostawił dzieci itp... tylko to będzie fakt, a tylko ja wiem, jak to wygląda, poza tym nie chce już drugiego zostawiać, uwielbiam z nim być... i to jest też właśnie problem.. W dodatku w chuj bym chciał wziąć już starszego na noc, ale wiem, że to tez zaraz będzie problem i to myślę, że już nie dla tamtej matki, tylko obecnej... i jest mi w chuj zle z tym, bo czuje, że tamta mogłaby się już zgodzić, bo młody śpi u kolegów nawet nie raz i czasem coś wspomni, kiedy u mnie i co ja mam temu biednemu dziecku powiedzieć... ... ale wiem, że to będzie problem w domu zaraz... " Jestem ojcem 10-latka z poprzedniego związku i 2-latka z obecnego. Z obecną żoną jestem od około 7 lat, więc nie "dorobiłem" sobie dziecka na boku, wiedziała, w co wchodzi, a nagle wręcz potrafi to powiedzieć, że drugie dziecko jest problemem i na pewno wolałaby, żebym zerwał kontakt lub coś takiego, ale wie też, że z mojej strony nie jest to możliwe. NIGDY W ŻYCIU, zerwę kontakt ze wszystkimi, ale nie z dziećmi. Trochę chaosu w tym, nie wiem co to za strona, ale powoli się ze mnie wylewa i szukam różnych upustów na frustracje zamiast trzymania tego w sobie... Pozdrawiam Państwa..
Bardzo zmienny nastrój w stosunku do partnera
Niewiem z czego wynika moje zachowanie do partnera potrafię w jednej chwili z bardzo miłej osoby zmienić się nie do poznania jak tylko mnie zdenerwuje, wspomnę tylko że miałam trudne dzieciństwo, mamy dziecko z autyzmem a rok temu poronilam dziecko w 13 tyg, które złapałam w ręce...
Jestem matką od ponad dwóch miesięcy, zajmuje się domem i dzieckiem będąc na macierzyńskim, nie mam na nic czasu dla siebie jestem zmęczona psychicznie, chciałabym po prostu mieć jeden dzień spokoju. Mój partner mi nie pomaga bo nwm czy pomocą można by było nazwać to że z łaską wstanie do dziecka po moich pół h prośbach i tłumaczeniach że się np. słabo czuje bo po porodzie dostałam bardzo silnej anemii która nie chce mi się unormować mimo leków. Od niego nie czuje ani trochę wsparcia, jak mały bo nie powiem że na co dzień taki jest że płacze i ma swoje histerię że nie wiadomo co mu jest ani to kolka ani głód ani nic, to po takich dwóch dniach pod rząd jak mam podejść do dziecka to płacze wręcz i potem beształ się w myślach że jestem zła matką skoro tak bardzo pałam nienawiścią do tak malutkiego człowieka który nie jest w stanie mi powiedzieć lub pokazać co by chciał, jednak nerwy robią swoje, zaczynam płakać czasem krzyczeć żeby wydusić z siebie emocje i się uspokoić. Jestem zmęczona, wiedziałam z czym się wiąże macierzyństwo że to są nieprzespane noce ale liczyłam na jakiekolwiek wsparcie ze strony partnera, a tu nic. Bo jak to on mówi " muszę się wyspać do pracy " albo " mam wolne i chce odpocząć " nie wiem już co robić, czuje się jakbym była po prostu z tym sama, jakbym ja nie mogła zjeść spokojnie śniadania, iść pod prysznic lub jeden dzień odpocząć albo się chociaż wyspać bo siedzę w domu :(
Mąż spotyka się z inną kobietą, ale nie chce rozwodu i mówi, że mnie kocha. Czy to ja jestem niedojrzała emocjonalnie?

Witam, nie dawno dowiedziałam się, że mąż spotyka się z inną kobietą. Przeczytałam wszystko, co do niej pisał, opowiadał o naszym życiu plus, że ją kocha. Stwierdził, że tak naprawdę nie może wytłumaczyć, co do niej czuje, na moje pytanie o rozwodzie zaczął płakać, że nie chce rozwodu, bo nas kocha mnie i córkę. Zaznaczę, że od tego dnia śpi u niej, jednocześnie pisząc do mnie Kocham cię. Po burzliwej wymianie zdań stwierdził, że jestem niedojrzała emocjonalnie by to wszystko zrozumieć. I naprawdę się zastanawiam czy ma rację.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.