
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, związki i relacje
- Problemy z...
Problemy z granicami w relacji terapeutycznej: kiedy psycholog angażuje się zbytnio
Dzień dobry.
Mój partner korzysta z usług psychologa. Związane jest to z rozwodem i uzależnieniem od byłej żony (diagnoza psychologa). Tworzymy parę od 18 miesięcy. Pani psycholog wspierała go, kiedy mieliśmy konflikty. Powiedziała mi o uzależnieniu partnera i o tym, że jest dzieckiem DDA. Miało to na celu zrozumienie jego zachowań. Znała też moje problemy związkowe, bo opowiedział jej o nich mój partner.
Sama była w skomplikowanej sytuacji osobistej z partnerem i dzieliła się tym z moim partnerem. Dzwoniła do niego, opowiadała, jak jej źle, jakie ma kłopoty, płakała. Jej partner jest związany zawodowo z moim partnerem. Dzwoniła np. do mojego partnera z prośbami – np. o znalezienie mieszkania czy ziemi.
Doszło do sytuacji, kiedy brała ślub. Jej partner zaprosił nas na tę uroczystość. Na wysłane gratulacje nie odpowiedziała, ale wysłała do mojego partnera zdjęcie z urzędowym potwierdzeniem planowanego ślubu. Podczas wesela robiliśmy sobie zdjęcia z młodą parą. W trakcie sesji wyciągnęła dłoń do mojego partnera, zdjęcie zostało wykonane, po czym powiedziała do mnie: „Powinnaś mi podziękować, bo to dzięki mnie go masz”.
Drugi tekst, który padł w odpowiedzi na gratulacje, to: „Nastał w końcu ten dzień, na nasze i wasze szczęście”. To mnie bardzo zirytowało. Mój partner jest na mnie obrażony, bo uważa, że pani psycholog miała dobre intencje – że chodziło jej o to, iż miała duży wpływ na jego otwarcie się na nową relację.
Kiedy wychodziliśmy, pani psycholog wzięła mnie na bok i przeprosiła, mówiąc, że to dzięki niej wyszedł z uzależnienia od byłej żony i tym samym mogliśmy stać się parą. W tym czasie mój partner remontował mieszkanie dla jej męża. Po weselu pojechaliśmy posprzątać po remoncie. Robiłam to dla niego, żeby mu pomóc, ale czułam się fatalnie. Teraz on milczy, bo – jak mówi – musi ochłonąć.
Poproszę o ocenę sytuacji. Bo z mojego punktu widzenia sytuacja jest nieprawidłowa.
Renata
Anna Martyniuk-Białecka
Pani Renato,
Zostawiam Pani link do strony Polskiego Towarszystwa Psychologicznego, gdzie można zapoznać się z Kodeksem etycznym zawodu psychologa. https://psych.org.pl/dla-psychologow/kodeks-etyczny
Myślę, że to będzie dla Pani cenna wskazówka.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Lucio Pileggi
Niestety w zachowaniu Pani psycholog jest bardzo mało profesjonalizmu.
Jest kilka rzeczy, które przekraczają etykę zawodu.
Psycholog nie powinien nawiązywać kontaktów poza granicami terapii, a tutaj czytamy, że Pani psycholog np. dzwoniła do niego i opowiadała, jakie ma kłopoty, prosiła o pomoc w znalezieniu mieszkania i zaprosiła was na ślub, jakby była koleżanką.
Mamy tutaj do czynienia także z konfliktem interesów (np. „Jej partner jest związany zawodowo z moim partnerem”).
Pani psycholog ewidentnie też wtrącała się w waszą relację, np. podczas wesela.
Podsumowując – najważniejszym celem psychologa powinien być dobrostan klienta i jego bliskich, a tutaj czytamy właśnie o zachowaniu, którego psycholog powinien unikać.
Mam nadzieję, że to, co piszę, może być dla Pani pomocne w tej przykrej sytuacji.
Lucio Pileggi, Psycholog
Joanna Łucka
Pani Renato,
Pani niepokój jest uzasadniony, a uzasadnienie to możemy znaleźć w Kodeksie Etyki Zawodu Psychologa.
Podczas pracy z pacjentem/klientem psycholog powinien każdorazowo w ramach określenia ram współpracy stworzyć kontrakt, na który godzą się obie strony - psycholog oraz pacjent/klient. Dokument taki jest o tyle istotny, iż stanowi oparcie w sferze wszelkiego rodzaju granic: kontaktów poza sesjami, przetwarzania informacji o pacjencie, możliwości/konieczności informowania o stanie zdrowia osób trzecich, celach i formie współpracy etc.
Wysoce niezalecane z punktu widzenia etyki i standardów pracy psychologa jest posiadanie jakiejkolwiek innej relacji z pacjentem niż zawodowo-profesjonalna - tj. koleżeńska, pozostająca w zależności jak np. związana ze stosunkiem pracy etc., gdyż rodzi to pytania i dylematy co do jakości relacji i pracy w gabinecie. Takich relacji nie zaleca się kontynuować także po zakończeniu procesu psychologicznego/terapeutycznego.
Z Pani wiadomości wynika, że psycholożka przekroczyła granice zawodowe co najmniej kilkukrotnie m.in. w zakresie: poszanowania godności i autonomii klienta (kontaktując się poza sesjami informując o własnych trudnościach, czy komentując pracę z pacjentem wobec Pani), ochrony poufności, ograniczania konfliktów interesów (znajomości między mężem psycholożki a Pani partnerem, zaproszenie na ślub, czyli uroczystość wysoce prywatną) i zachowanie granic zawodowych przy kontaktach z rodziną (wychodząc z roli specjalistki goszcząc Państwa na weselu, jednocześnie komentując proces psychologiczny, jako specjalistka w tym samym czasie).
Poczucie zdezorientowania i skonfundowania zaistniałą sytuacją i relacjami pomiędzy partnerem a panią psycholog wydaje się zatem oparte o bezpośrednie przekroczenia w zakresie pełnionych usług psychologicznych.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji

Zobacz podobne
Witam, nie radzę sobie z krytyką. Ciągle obwiniam się o wszystko. Lęki i niepokój pojawiły się po konflikcie męża z bratem. Ja byłam wtedy w szpitalu. Bratanice męża zaczęły pisać SMS-y, obrażając mnie. U nich jest tak, że nie znoszą innego zdania, nie można postawić granic. Mąż nie chce utrzymywać z nimi kontaktu, mówi, że są toksyczni. Wygadują niestworzone rzeczy, a ja jestem zalękniona, czuję się zastraszona, boję się spotkać ich na ulicy, żeby mnie nie zaczepiali. Nie śpię, straciłam apetyt i czuję ogromny strach. Leczyłam się kiedyś na zaburzenia lękowe, niestety, ze względu na nowotwór musiałam odstawić leki. Nie wiem, jak sobie pomóc, cierpię strasznie, dla mnie to jest męczarnia. Lekarz przepisał Asertin, czekam, czy mi pomoże. Byłam też u psychologa. Może jeden, dwa dni było ok, a tak zamęczam wszystkich rozmowami na temat tamtej rodziny. Tłumaczą mi, że skoro oni nas nie szanują, to należy uciąć kontakt. Tym bardziej, że rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. Tylko że ja nie daję rady, nie wiem, czy ten konflikt nie wywołał nawrotu choroby, tych zaburzeń lękowych. Dodam, że dwa razy miałam przerwę w terapii, poza tym co jakiś czas były nawroty, z tym że te lęki miały inne tło – bałam się śmierci, przejęłam się wynikami. A teraz cały czas mam negatywne myśli o rodzinie męża, nie potrafię wyzbyć się strachu i lęku. Już nie wiem, co robić.

