
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, traumy
- Powrót wspomnień w...
Powrót wspomnień w terapii po traumie - jak sobie radzić z emocjami?
Anonim
Bożena Nagórska
To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym, choć niezwykle trudnym etapem procesu terapeutycznego, w którym po okresie stabilizacji dotyka się sedna trudnych doświadczeń. Nazywanie rzeczy po imieniu często uruchamia mechanizmy obronne i silne emocje, co w psychologii nazywamy czasem pogorszeniem przed poprawą – jest to sygnał, że dotknęła Pani ważnego i realnego problemu, a Pani psychika w bezpiecznych warunkach zaczyna go w końcu procesować. Proszę być dla siebie wyrozumiałą, bo to, co Pani teraz robi – utrzymywanie pracy, relacji i codziennych rutyn mimo tak wielkiego ciężaru emocjonalnego – jest dowodem ogromnej siły i Pani zasobów. Warto te wszystkie odczucia, łącznie ze wstydem przed kontaktem między sesjami, omówić bezpośrednio ze swoją terapeutką, gdyż są one kluczowym materiałem do dalszej pracy nad poczuciem bezpieczeństwa i odzyskiwaniem sprawstwa.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jacek Kerlin
Słyszę, jak wiele odwagi wkładasz w mierzenie się z tym, co wraca, i jak bardzo starasz się żyć dalej mimo ciężaru tych wspomnień. To, że po nazwaniu trudnego doświadczenia na terapii emocje mogą się nasilać lub powracać, jest częścią procesu — jakby psychika dopiero teraz miała przestrzeń, by naprawdę to przeżyć i poukładać. Masz prawo czuć wstyd czy lęk przed sięgnięciem po wsparcie między sesjami, a jednocześnie możesz spróbować małymi krokami przypominać sobie, że nie jesteś z tym sama i że to, co się w Tobie dzieje, ma swój sens w drodze zdrowienia.
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękuję, że Pani to opisała, widać, że bardzo świadomie pracuje Pani nad sobą i swoimi emocjami. To, że wspomnienia wracają, jest częścią procesu uzdrawiania czyli często umysł „przetwarza” trudne doświadczenia dopiero wtedy, gdy poczuje się bezpiecznie i kiedy Pani jest w stanie je przeżywać z wsparciem.
Warto pamiętać: to normalne, że pojawiają się momenty trudniejsze, nawet po wielu miesiącach terapii, to wcale nie znaczy, że cofamy się w rozwoju, tylko że leczenie emocjonalne ma swoje fale. Pani strategie tj. spacery, czas z bliskimi, kontakt z terapeutką: są właśnie tym, co pozwala przejść przez te fale bezpiecznie.
Może Pani sobie zadać pytanie: co mogę zrobić teraz, żeby poczuć choć odrobinę spokoju i bezpieczeństwa, mimo powracających wspomnień? Mała, ale realna rzecz, która naprawdę pomaga.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Opisuje Pani rollercoaster emocji, wspomnienia, które wracają jak niechciani goście, i ten wstyd, który blokuje nawet kontakt z terapeutką. Napisanie o tym tutaj już krok, bo trzymanie tego w sobie tylko dolewa oliwy do ognia. Nie jest Pani sama w tym i absolutnie nie siedzi bezczynnie kiedy trwa terapia od maja 2025, wakacyjna sesja na to wydarzenie, codzienne życie z pracą, mężem, przyjaciółmi, spacery, seriale... To brzmi jak solidna walka, a nie użalanie. Brawo za to.
W terapii (zwłaszcza CBT czy traumaterapeutycznej) wspomnienia często "wyskakują" w kluczowych momentach, jak ten w lutym, gdy terapeutka nazwała rzecz po imieniu. To klasyczny mechanizm przetwarzanie traumy, kiedy pacjent unika nazwy (co jest normalne, to ochrona), umysł trzyma to w "zamrażarce". Ale jak terapia dotyka sedna ("to nie twoja wina"), mózg zaczyna "odmrażać" i wracają flashbaki, emocje, bo wreszcie jest bezpieczna przestrzeń na integrację.
Zaczęła Pani terapię w kryzysie, co uratowało sytuację, ale trauma nie znika od razu. Po roku (maj 2026 zbliża się) wchodzi faza głębszego "przepracowywania" i inne tematy z września-lutego to budowanie fundamentów, a teraz sedno wychodzi na wierzch. Emocje falują; stres codzienny (nawet pozytywny, jak spotkania) może wyzwalać triggery. To nie regres, tylko postęp a Pani umysł mówi: "Czas to ogarnąć".
Wstyd to pułapka traumy, kiedy czuje Pani winę, choć terapeutka jasno powiedziała: nie Pani wina. To irracjonalne, ale realne.
Jest Pani na dobrej drodze a sama terapia to inwestycja, która już Panią uratowała. Proszę dać sobie czas i cierpliwość. Życzę powodzenia.

Zobacz podobne
Dzień dobry, Mam pytanie odnośnie do słów, które usłyszałam od terapeutki. Od razu zaznaczam, że nie jest już moją terapeutką i raczej nigdy już nie będzie. Na jednej z początkowych sesji usłyszałam od niej, że jej zdaniem nie będę w stanie stworzyć z nikim żadnej więzi, bo nie chcę tej więzi stworzyć z nią.
Generalnie po tych słowach było mi jeszcze trudniej otworzyć się przed nią i w efekcie zamknęłam się na terapię na wiele lat.
Chyba najgorsze jest dla mnie to, że uwierzyłam w jej słowa... chociaż czas pokazał, że jednak nie miała racji, bo z innymi ludźmi tę więź mimo wszystko stworzyłam.
Moje pytanie: czy waszym zdaniem to, co powiedziała, to było w porządku? Ja uważam, że nie było i że to było karygodne, że nigdy nie powinna mówić takich rzeczy szczególnie na samym początku. Ale ja nie jestem psychoterapeutką i może nie do końca rozumiem, dlaczego tak postąpiła. Bardzo proszę o opinię w tej sprawie - jest to dla mnie bardzo ważne.

