Bożena Nagórska
To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym, choć niezwykle trudnym etapem procesu terapeutycznego, w którym po okresie stabilizacji dotyka się sedna trudnych doświadczeń. Nazywanie rzeczy po imieniu często uruchamia mechanizmy obronne i silne emocje, co w psychologii nazywamy czasem pogorszeniem przed poprawą – jest to sygnał, że dotknęła Pani ważnego i realnego problemu, a Pani psychika w bezpiecznych warunkach zaczyna go w końcu procesować. Proszę być dla siebie wyrozumiałą, bo to, co Pani teraz robi – utrzymywanie pracy, relacji i codziennych rutyn mimo tak wielkiego ciężaru emocjonalnego – jest dowodem ogromnej siły i Pani zasobów. Warto te wszystkie odczucia, łącznie ze wstydem przed kontaktem między sesjami, omówić bezpośrednio ze swoją terapeutką, gdyż są one kluczowym materiałem do dalszej pracy nad poczuciem bezpieczeństwa i odzyskiwaniem sprawstwa.
Powodzenia
Bożena Nagórska














