
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Problemy z...
Problemy z znalezieniem pracy i trudności w radzeniu sobie ze stresem
Treść wrażliwaK
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Dobrze, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Warto poszukać pomocy psychologicznej, terapeutycznej. Nie musi Pani zostawać z tym sama. To, że teraz jest bardzo ciężko, nie oznacza, że ta sytuacja już się nie zmieni. Warto skonsultować się z doradcą zawodowy, w kwestii pracy.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca zawodowy
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Wiktoria Rybak
Dzień dobry!
Przede wszystkim chcę, abyś wiedziała, że to, co czujesz, jest całkowicie zrozumiałe. Widać, że zmagasz się z wieloma wyzwaniami, a to, że szukasz sposobów na poprawę swojej sytuacji, jest już krokiem w dobrym kierunku.
Warto pamiętać, że każdy z nas ma swoje trudności. Twoje uczucia są ważne, a poszukiwanie wsparcia to nie oznaka słabości, lecz odwagi. Rozmowa z kimś, kto zna się na tych sprawach, może być bardzo pomocna. Specjalista, jak psycholog czy doradca zawodowy, może pomóc Ci zbudować poczucie własnej wartości, zrozumieć swoje emocje i nauczyć się skutecznych technik radzenia sobie ze stresem oraz trudnościami w rozmowach kwalifikacyjnych.
Warto też pomyśleć o tym, aby spróbować porozmawiać z bliskimi. Może to być trudne, ale otwarcie się przed nimi może przynieść ulgę. Nie opisałaś dokładnie waszych relacji, ale dzielenie się swoimi uczuciami może wzmocnić więzi i dać Ci wsparcie, które może być bardzo potrzebne w tych trudnych chwilach. Może warto zacząć od wybrania jednej zaufanej osoby, której możesz zaufać i która może Cię wysłuchać bez osądzania
Praca nad sobą i swoimi emocjami to proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale jest to możliwe. Nie jesteś sama w tym, co przeżywasz, a Twoje samopoczucie i zdrowie psychiczne są najważniejsze. Warto otworzyć się na pomoc i wsparcie, które mogą przynieść ulgę i wybrać kierunek na przyszłość.
Elżbieta Byzdra-Rafa
Dzień dobry!
To, co Pani opisuje, stres, brak snu, przemęczenie, płaczliwość, niskie poczucie własnej wartości, to mogą być objawy depresji. Być może były już wcześniej, ale nasiliły się/dostrzegła je Pani po utracie pracy, co samo w sobie jest już trudnym emocjonalnie wydarzeniem w życiu. Zachęcam do umówienia się na wizytę do psychiatry. On postawi diagnozę i dobierze odpowiednie leki, aby zmniejszyć, zminimalizować objawy (zmęczenie, stres, bezsenność). Warto też umówić się na psychoterapię, aby mogła przyjrzeć się Pani swojemu poczuciu wartości i temu, co je definiuje (w tej chwili łączy je Pani z pracą, a raczej z jej brakiem), przyjrzeć się, czy rzeczywiści bliscy nie chcą Pani wspierać, czy raczej, nie wiedzą, przez co emocjonalnie Pani przechodzi. Nauczyć się wyrażać własne emocje i potrzeby. Być może, gdy te trudności się uregulują, łatwiej będzie Pani pokazać siebie na rozmowie kwalifikacyjnej.
Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego znalezienia pracy :)
Elżbieta Byzdra - Rafa
terapeutka Gestalt
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
czytam to i mam poczucie bardzo dużego zmęczenia i samotności. Jakby przez te dwa lata stopniowo coraz bardziej podkopywało się w Pani poczucie własnej wartości. I trudno się dziwić, że stres wtedy rośnie zamiast maleć.
Mam też takie poczucie, że zanim zacznie Pani dalej walczyć o pracę czy relacje, bardzo ważne byłoby trochę odbudować siebie samą. Dać sobie jakieś podwaliny pod poczucie własnej wartości, które teraz wygląda na bardzo kruche i mocno zależne od tego, jak reaguje świat zewnętrzny.
Bo kiedy człowiek idzie na rozmowę już z przekonaniem „jestem gorsza”, „zawiodłam”, „na pewno wypadnę źle”, to trochę ustawia się na starcie w dużo trudniejszej pozycji.
I mam wrażenie, że obok realnego stresu bardzo mocno działa też jakiś wewnętrzny krytyk. Taki głos, który mówi, że jest Pani „czarną owcą”, „nieudacznikiem”, że inni mają lepiej. I myślę, że z tym naprawdę można i warto pracować, bo często to nie jest obiektywna prawda, tylko sposób patrzenia na siebie, który przez lata bardzo się utrwalił.
Myślę też, że warto byłoby zdjąć z siebie część presji i skorzystać z bardziej praktycznego wsparcia. Np. z doradcy zawodowego albo nawet AI, które może pomóc napisać dobre CV i dostosować je pod konkretne ogłoszenia. Czasem takie małe techniczne rzeczy naprawdę robią dużą różnicę i pomagają odzyskać choć trochę sprawczości.
I mam poczucie, że właśnie takie małe kroki „w swoim kierunku” są bardzo ważne. Bo z czasem zaczynają zmieniać nie tylko sytuację zewnętrzną, ale też sposób, w jaki widzi Pani samą siebie.
A kiedy to się zmienia, często zmienia się też sposób przeżywania relacji z innymi ludźmi i tego, jak „wydaje się”, że oni Panią oceniają.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Karolina Koch
Dzień dobry,
Czytając Pani wpis, mam poczucie, że od bardzo długiego czasu żyje Pani w ogromnym napięciu, samotności i ciągłym ocenianiu samej siebie. I im dłużej trwa trudna sytuacja zawodowa, tym bardziej zaczyna Pani patrzeć na siebie nie przez pryzmat swoich umiejętności czy wartości, ale przez pryzmat lęku, porównań i poczucia „jestem do niczego”. To musi być bardzo wyczerpujące.
Zwróciłam też uwagę na coś ważnego, pisze Pani, że przygotowuje się do rozmów, że nadal wysyła CV, mimo że kosztuje to Panią dużo stresu. To pokazuje raczej dużą determinację niż „nieudacznictwo”, choć dziś może być Pani bardzo trudno to w sobie zobaczyć.
Mam też wrażenie, że problem nie dotyczy już wyłącznie samego szukania pracy. To wygląda bardziej jak błędne koło: stres i obniżone poczucie własnej wartości wpływają na rozmowy kwalifikacyjne, a kolejne niepowodzenia jeszcze bardziej wzmacniają przekonanie, że „coś jest ze mną nie tak”. W takiej sytuacji naprawdę trudno czuć swobodę i pewność siebie.
To, że jest Pani cicha, spokojna czy mniej przebojowa, nie oznacza, że jest Pani mniej wartościowym pracownikiem albo że nie zasługuje Pani na dobre miejsce pracy. Wiele osób dobrze funkcjonuje zawodowo właśnie dzięki uważności, odpowiedzialności czy spokojowi, choć na rozmowach kwalifikacyjnych często promowany jest bardziej ekstrawertyczny styl bycia.
Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) ciekawym pytaniem byłoby: czy są sytuacje, nawet drobne, w których czuje się Pani choć trochę pewniej albo spokojniej w kontakcie z ludźmi? Co wtedy jest inne? Czasem właśnie od małych wyjątków zaczynamy odbudowywać poczucie wpływu i sprawczości.
I bardzo ważne: to, co Pani opisuje: przewlekłe napięcie, trudności ze snem, poczucie bezradności, wycofanie i rozdrapywanie skóry w stresie, brzmi jak bardzo duże przeciążenie psychiczne. Myślę, że warto byłoby poszukać dla siebie wsparcia nie tylko psychologicznego, ale być może również skonsultować się z psychiatrą. Nie dlatego, że „jest z Panią coś nie tak”, ale dlatego, że kiedy organizm i psychika są tak długo w napięciu, czasem potrzebują dodatkowego wsparcia, żeby odzyskać równowagę.
Życzę wszystkiego dobrego!
Karolina Koch
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, nie brzmi jak „bycie do niczego”, tylko jak długotrwały stres, osamotnienie i narastające przeciążenie. Dwa lata szukania pracy, kolejne odmowy, niepewność finansowa i poczucie wstydu mogą bardzo mocno uderzyć w samoocenę, sen, ciało i relacje z ludźmi.
Warto potraktować poważnie to, że źle Pani śpi, często płacze, izoluje się, czuje się beznadziejna, ma wybuchy złości i rozdrapuje skórę. To nie są „fanaberie”, tylko sygnały, że potrzebuje Pani wsparcia. Dobrze byłoby zgłosić się do psychologa, psychiatry albo Centrum Zdrowia Psychicznego. Do CZP można zgłosić się bez skierowania, a pierwszym miejscem kontaktu jest Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny.
W sprawie pracy też warto zmienić strategię. Nie musi Pani nagle stać się przebojowa. Ciche i spokojne osoby również pracują dobrze, tylko czasem potrzebują przygotować rozmowę kwalifikacyjną bardziej „technicznie”: przećwiczyć odpowiedzi, nagrać się, zrobić próbne rozmowy, poprosić kogoś o sprawdzenie CV albo skorzystać z doradcy zawodowego. Warto też rozważyć pracę „na teraz”, nawet jeśli jest poniżej kwalifikacji, nie jako upokorzenie, ale jako etap odzyskiwania stabilności finansowej i psychicznej.
Rozdrapywanie skóry w stresie może działać jak sposób rozładowania napięcia. Proszę nie karać się za to, ale potraktować jako sygnał alarmowy. Pomocne bywa ograniczanie okazji: krótkie paznokcie, zaklejanie ran, trzymanie czegoś w rękach, wychodzenie z łazienki po określonym czasie, a przede wszystkim szukanie pomocy przy napięciu, które to uruchamia.
Proszę też spróbować powiedzieć komuś z rodziny bardzo konkretnie: „Jestem w złym stanie, wstydzę się o tym mówić, ale potrzebuję wsparcia, a nie oceny”. To, że ktoś ma „udane życie”, nie znaczy, że nie może Pani pomóc albo chociaż wysłuchać.
Na teraz najważniejsze są małe kroki: konsultacja w sprawie stanu psychicznego, wsparcie w szukaniu pracy, uporządkowanie CV, jedna rozmowa z kimś zaufanym i zadbanie o sen. Nie musi Pani naprawić całego życia naraz.
Jeśli pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć albo że nie ma już wyjścia, proszę nie zostawać sama i szukać pilnej pomocy: 112, SOR albo Centrum Wsparcia 800 70 2222.
Nie jest Pani „nieudacznikiem”. Jest Pani osobą, która od dawna niesie zbyt dużo sama.
Chwil czułości
Łukasz Dyłka
Marta Drewniak
Dzień dobry,
bardzo dziękuję, że napisała Pani o tym tak szczerze. Już samo opisanie tego, z czym się Pani mierzy, wymagało dużej odwagi.
To, co Pani przeżywa, brzmi jak ogromne przeciążenie emocjonalne i długotrwały stres. Kiedy człowiek przez długi czas doświadcza odrzucenia, niepewności i napięcia, bardzo często zaczyna tracić wiarę w siebie, wycofywać się z relacji i patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat porażek. To nie znaczy jednak, że jest Pani „nieudacznikiem” ani „czarną owcą”. To raczej sygnał, że od dłuższego czasu jest Pani samej bardzo trudno.
Czytając Pani wiadomość, widzę osobę wrażliwą, odpowiedzialną i bardzo surową wobec siebie. Widzę też, że mimo ogromnego zmęczenia nadal Pani próbuje - wysyła CV, przygotowuje się do rozmów, szuka rozwiązania i prosi o pomoc. To nie jest oznaka słabości.
Niepokoi mnie natomiast to, że coraz częściej pojawia się płacz, bezsenność, poczucie beznadziei, wycofanie z kontaktów oraz rozdrapywanie skóry w silnym napięciu. Organizm często w taki sposób próbuje poradzić sobie z przeciążeniem emocjonalnym. I właśnie dlatego naprawdę warto, aby nie została Pani z tym sama.
Myślę, że bardzo pomocne mogłoby być dla Pani spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą - nie dlatego, że „jest z Panią coś nie tak”, ale dlatego, że od bardzo dawna dźwiga Pani ogromny ciężar samotnie. W terapii można pracować m.in. nad:
- obniżeniem napięcia i lęku,
- odzyskiwaniem poczucia własnej wartości,
- radzeniem sobie ze stresem podczas rozmów kwalifikacyjnych,
- bardziej łagodnym patrzeniem na siebie,
- zatrzymaniem zachowań związanych ze skubaniem i rozdrapywaniem skóry,
- budowaniem relacji i poczucia bezpieczeństwa w kontakcie z innymi.
I jeszcze jedna ważna rzecz - przyjęcie pracy poniżej kwalifikacji nie definiuje wartości człowieka. Czasem jest etapem, a nie wyrokiem na całe życie. Pani wartość nie zależy od stanowiska, liczby odpowiedzi na CV ani od tego, jak wypadnie jedna rozmowa rekrutacyjna.
Na ten moment proszę przede wszystkim nie wymagać od siebie „bycia silną”. Raczej spróbować potraktować siebie z taką życzliwością, z jaką potraktowałaby Pani bliską osobę w podobnej sytuacji.
Naprawdę nie musi Pani przez to przechodzić sama. 🤍
Pozdrawiam
Marta Drewniak
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Długotrwałe szukanie pracy potrafi mocno podkopać poczucie własnej wartości, zwłaszcza u osób wrażliwych i stresujących się oceną innych. Mam wrażenie, że każda kolejna rozmowa kwalifikacyjna zaczęła być dla Pani nie tylko spotkaniem o pracę, ale też „sprawdzianem własnej wartości”. Nic dziwnego, że stres rósł w takiej sytuacji, ale to nie oznacza, że jest Pani gorsza czy mniej kompetentna. Niepokojące jest też to, że pojawia się bezsenność, płacz, wycofanie z kontaktów społecznych, silne napięcie i rozdrapywanie skóry. Stało się to pewnym sposobem rozładowania emocji, z którymi Pani sobie nie radzi. Warto potraktować to jako sygnał, że potrzebuje Pani wsparcia, a nie dowód słabości. Proszę poszukać pomocy psychologa albo psychiatry w ramach NFZ, w Centrum Zdrowia Psychicznego lub zadzwonić na telefon zaufania dla dorosłych (116 123). Czasem już sama możliwość regularnej rozmowy i odbudowania poczucia sprawczości robi różnicę. Proszę również nie myśleć, że praca poniżej kwalifikacji byłaby „upokorzeniem”. Czasami jest po prostu etapem przejściowym, sposobem na odzyskanie stabilności, kontaktu z ludźmi i poczucia, że znowu stoi się na własnych nogach. To nie definiuje Pani wartości.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
W takich momentach bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, która tylko pogłębia Pani cierpienie. Kiedy patrzy Pani na siebie wyłącznie przez pryzmat trudności na rynku pracy, w Pani głowie pojawiają się niezwykle surowe, bolesne oceny, nazywa Pani siebie „czarną owcą” czy „nieudacznikiem”. Te myśli rodzą silny wstyd, który każe Pani ukrywać się przed bliskimi i unikać kontaktu z ludźmi. Co więcej, kiedy idzie Pani na kolejną rozmowę kwalifikacyjną z wewnętrznym przekonaniem, że „znów wypadnie kiepsko”, lęk staje się tak paraliżujący, że niemal fizycznie odbiera swobodę wypowiedzi. Tworzy się bolesne, zamknięte koło: krytyczna myśl potęguje stres, stres utrudnia pokazanie swoich mocnych stron, a wynik rozmowy niesłusznie traktuje Pani jako ostateczny dowód na swoją bezwartościowość.
Przejście przez tak skomplikowany moment w pojedynkę, bez wsparcia ze strony przyjaciół czy partnera, to olbrzymi wysiłek. Ponieważ te trudności trwają już długo i zaczynają coraz mocniej wpływać na Pani zdrowie, sen oraz relację z własnym ciałem, bardzo ciepło zachęcam Panią do rozważenia konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Taka bezpieczna rozmowa mogłaby stać się dla Pani przestrzenią, w której nie musi Pani udawać przebojowej ani ukrywać swoich łez. Wsparcie specjalisty pomogłoby Pani powoli, krok po kroku, oswoić paraliżujący stres, przyjrzeć się tym najbardziej raniącym myślom i odzyskać poczucie wpływu na własne życie. Zasługuje Pani na to, by w tym trudnym czasie nie być samą ze swoimi problemami.
Pozdrawiam ciepło.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czuję w Pani treści ogromne zmęczenie, napięcie i poczucie samotności.
Utrata pracy i długie szukanie zatrudnienia mogły mocno uderzyć w Pani poczucie wartości i bezpieczeństwa.
Pojawia się też dużo lęku przed oceną i odrzuceniem, dlatego każda kolejna rozmowa może być coraz bardziej obciążająca. Widzę także wstyd i surowość wobec samej siebie, nazywa się Pani „nieudacznikiem”, choć od dwóch lat nie przestaje Pani próbować. Skubanie i rozdrapywanie skóry często bywa sposobem rozładowywania bardzo silnego napięcia emocjonalnego. Izolowanie się od ludzi może chwilowo chronić przed oceną, ale jednocześnie pogłębia poczucie osamotnienia. Uważam, że jest Pani dziś bardziej przeciążona psychicznie, niż „beznadziejna”.
Może warto zacząć nie od pytania „co ze mną nie tak?”, ale: jak długo można dźwigać tyle stresu i smutku całkiem samemu?
Jesteśmu tu dla Pani, proszę pisać w razie potrzeby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Magdalena Ratajczyk
Dzień dobry,
To naturalne, że kiedy się czegoś boimy pierwszą reakcją często jest chęć ucieczki, uniknięcia tego co nieprzyjemne. Jednak im bardziej unikamy, tym bardziej problem się nasila.
To co pani opisuje to typowe objawy trudności w regulacji emocji, lęku (dermatillomania również jest objawem lęku). W pierwszej kolejności warto zacząć pracować z ciałem i układem nerwowym (mnóstwo ćwiczeń oddechowych, regulujących tzw. nerw błędny znajdzie pani w internecie np. na YouTube), a w dalszej kolejności z akceptacją emocji, siebie i zmianą sposobu myślenia. Są również sposoby na to, by pracować konkretnie nad trudnością z rozmowami o pracę. Warto skorzystać z pomocy specjalisty, jednak już teraz może pani zacząć działać samodzielnie. Ważne, by nie oczekiwać natychmiastowych efektów, tylko być konsekwentnym i dać sobie czas.
Życzę dużo dbałości o siebie oraz wytrwałości w realizacji celów

Zobacz podobne
Jestem 30 latkiem i zawodowo zajmuje się jazdą od 8 lat.
Od roku mam lęki związane z pracą kierowcy.
Odnoszę wrażenie, że zjadę ze swojego pasa, wjadę w głęboki rów i będę mieć kłopoty z tym związane. Dodatkowo mam lęk przed jazdą po wysokich mostach, wiaduktach.
Niezależnie czy jadę dużym samochodem ciężarowym, czy osobówką. Od 6 lat leczę się psychiatrycznie na nerwicę lękową. Zaczęło się od napadów paniki, polegały one np. na tym, że coś mi „odbije” i wyskoczę przez okno, mieszkając na 3 piętrze. Obecnie biorę leki, czuje ulgę w objawach, ale nie jest to całkowite wyciszenie symptomów i nadal utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jestem zagubiony, co mógłbym z tym zrobić. Chciałbym jeździć zawodowo nadal, ale z obecnym stanem zdrowia jest to bardziej męczące niż przyjemne.
Pracuję w naprawdę wymagającym środowisku, gdzie tempo jest szalone, a wymagania ciągle rosną. Coraz częściej czuję, jak dopada mnie chyba wypalenie zawodowe.
Codzienny stres związany z obowiązkami i ogromną presją zaczyna mnie przytłaczać.
Zmęczenie, brak motywacji i problemy z koncentracją to teraz moja codzienność. Zastanawiam się, jak sobie radzić ze stresem, który nie daje mi spokoju. Boję się, że jeśli nic z tym nie zrobię, moje zdrowie psychiczne może się załamać.
Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki, jak sobie radzić w tej sytuacji.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.