Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak sobie radzić z niską pewnością siebie po doświadczeniach z narcystycznym szefem?

KA

Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.

Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Czytając Pani wiadomości mam odczucie, że jest Pani w momencie kryzysu. Chociaż kryzysy są bardzo trudne i kojarzą nam się głównie negatywnie, często są one również początkiem czegoś nowego. Czasami kryzys pojawia się właśnie dlatego, że coś w naszym życiu musi być zmienione, "uzdrowione", coś już nie działa tak jak powinno. 

Rozumiem, że może być Pani ciężko spojrzeć pozytywnie na Pani obecną sytuację, ale może Pani ją wykorzystać aby rzeczywiście zastanowić się co dalej. Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na pytania, czy Pani praca jest zgodna z Pani wartościami? Jak czuje się Pani w pracy a jak po pracy (czy jest to uczucie zmęczenia ale zadowolenia czy raczej wyczerpania)? Co musiałoby się zmienić żeby dobrze czuła się Pani w pracy i była szczęśliwa? Czy ma Pani jakieś hobby/pasję, na której mogłaby również zarabiać?

W Internecie są dostępne również testy predyspozycji zawodowych. Proszę poszperać i wypełnić kilka testów - może coś Pani podpowiedzą. 

Może Pani również skorzystać z profesjonalnej konsultacji doradztwa zawodowego - zapraszam :). 

Proszę rownież pamiętać, że toksyczne środowisko pracy może bardzo negatywnie wpłynąć na naszą chęć i motywację do pracy oraz niekiedy zniechęcić do kiedyś tak lubianych obowiązków zawodowych. Najlepsze co mogła Pani zrobić dla siebie i swojego zdrowia psychicznego to odejść z tego miejsca - brawo! 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, przez co przeszłaś, naprawdę mogło mocno odbić się na poczuciu wartości i pewności siebie. Mobbing, manipulacja, podkopywanie autorytetu — to nie są rzeczy, które da się zostawić za sobą z dnia na dzień. Po takich doświadczeniach warto dać sobie czas, by dojść do siebie i odbudować zaufanie – przede wszystkim do samej siebie.

Czasami przychodzi taki moment w życiu, że przestajemy być pewni swojej ścieżki — zawodowej, osobistej czy życiowej. To zupełnie naturalne. Człowiek się zmienia, dojrzewa, zaczyna potrzebować czegoś innego. I to co odczuwasz znaczy, że jesteś w procesie zmiany, przejrzenia priorytetów. 

W dzisiejszych czasach zmiana ścieżki zawodowej to coś zupełnie normalnego — nie musimy już być „wierni” jednej firmie czy jednemu pomysłowi na siebie przez całe życie. Czasem nawet dobrze jest coś przewartościować i spojrzeć na swoje potrzeby z nowej perspektywy. Pomyśl, co naprawdę Cię ciekawi, co Cię cieszy, w czym jesteś dobra. Tylko Ty wiesz, co będzie dla Ciebie najlepsze – zostać w zawodzie, zmienić go, a może spróbować czegoś jeszcze innego.

Psycholog nie da gotowej odpowiedzi, ale może Ci w tym towarzyszyć, pomóc uporządkować myśli i wspierać w odnalezieniu tego, co naprawdę Twoje.

Masz w sobie więcej siły, niż teraz być może czujesz. I masz prawo szukać życia, które będzie bardziej Twoje.

 

Życzę dużo sił i ciekawych uświadomień.

Helena Kurmanajewska

psycholog

Dzień dobry,
dziękuję za podzielenie się swoją historią. To zrozumiałe, że po trudnych doświadczeniach w pracy może pojawić się spadek pewności siebie i wątpliwości co do dalszej drogi zawodowej. Brzmi, jakby Pani długo działała w trudnych warunkach, a teraz organizm i psychika próbują się z tego otrząsnąć.

To naturalne, że zmiana pracy nie od razu przynosi ulgę, zwłaszcza jeśli rany z poprzedniego miejsca pracy są jeszcze świeże. Poczucie zagubienia i pytania o sens zawodowej drogi to coś, co można z życzliwością dla siebie przeżyć i uporządkować – krok po kroku.

Można pracować jednocześnie nad przeszłymi doświadczeniami i szukać tego, co dziś Panią naprawdę zasila i interesuje. Warto w tym procesie dać sobie czas i nie być dla siebie zbyt surową. Życzę dużo ciepła i spokoju – oraz spotkania na swojej drodze wspierających osób i specjalistów, którzy pomogą odzyskać jasność i siłę.

Z życzliwością,

Maria Sobol 

Psychoterapeutka integracyjna 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, to bardzo naturalna reakcja na długotrwałe funkcjonowanie w środowisku, które było dla Pani raniące i podważające. Kiedy trafiamy na osobę o narcystycznych cechach w pracy - szczególnie w roli przełożonego - i jesteśmy narażeni na systematyczne podkopywanie kompetencji, zaufania do siebie i poczucia wpływu, to skutki tego mogą pozostać w nas jeszcze długo po odejściu.

 

To zrozumiałe, że teraz pojawia się pytanie: „Czy to jeszcze moja ścieżka?” - ale być może nie chodzi o to, że branża lub zawód przestały być dla Pani, tylko o to, że potrzebuje Pani na nowo poczuć w tym sens, własny głos i siłę.

 

Tak, możliwe jest jednoczesne przepracowywanie przeszłości i budowanie nowego. Czasem jedno wręcz wspiera drugie. Uporządkowanie tego, co się wydarzyło, i nazwanie strat, które Pani poniosła, może pomóc odbudować to, co zostało naruszone, między innymi zaufanie do siebie.

 

Warto rozważyć wsparcie psychologa lub psychoterapeuty, by uporządkować to, co było, i spokojnie sprawdzić, co teraz jest dla Pani ważne.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Zdjęcie Marta Łuszczykiewicz

Marta Łuszczykiewicz

Psycholożka
22 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Sytuacja, którą Pani opisuje niestety często się zdarza w życiu zawodowym, doświadczamy trudności w atmosferze pracy i nie możemy porozumieć się z szefem lub współpracownikami. Czasami pojawiają się oznaki mobbingu. Pisze Pani o tym, że po przeszłych negatywnych sytuacjach i odczuciach zmieniła Pani pracę, ale nowe miejsce także nie jest tym, w którym czuje się Pani dobrze.  Może to wnikać z wielu rzeczy, również z tego, że zmieniły się Pani oczekiwania od pracy i współpracowników na bazie poprzednich doświadczeń. Możliwe jest również, że ta poprzednia sytuacja była dla Pani zbyt trudna i emocjonalnie jeszcze nie minęła, jest w niej Pani nadal osadzona w podświadomości i negatywnych myślach, co może znacznie utrudniać funkcjonowanie w nowym środowisku. Jeżeli to utrudnia Pani funkcjonowanie lub czuje Pani, że na Panią wpływa lub zmienia Panią, to przepracowanie tamtej sytuacji może bardzo pomóc.
Odpowiadając na Pani ostatnie pytanie, czy można przepracować to, co było i jednocześnie rozwijać się zawodowo, weryfikować i szukać dalszego kierunku zawodowego, odpowiem - oczywiście tak, jest to możliwe :)

Łatwiej będzie Pani przy wsparciu psychologa/psychoterapeuty, który odpowiednio pokierowałby rozmową, pomógł dokonać Pani wglądu w własne zasoby, rozważyć dostępne możliwości. Z wizyt u psychologa warto korzystać również w kontekście rozwojowym, pozytywnym.

 

 

Pozdrawiam

Marta Łuszczykiewicz

Zdjęcie Jakub Buczko

Jakub Buczko

Psycholog
3 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

rozumiem, że zmiana pracy, mimo powodów, których dostarczył poprzedni szef i tak musiała być dla Pani trudna, bo zostawiła tam Pani z pewnością część siebie. 

 

Często wydaje nam się, że takie zdecydowane posunięcie na ścieżce kariery wszystko naprawi, jednak może się okazać, że tak naprawdę pod spodem czai się coś większego, a sytuacja jest dużo bardziej złożona. 

 

Niemniej bardzo doceniłbym fakt tego, że stanęła Pani po swojej stronie. Jest takie powiedzenie: "czego nie zmieniasz, wybierasz" - Pani ewidentnie powiedziała "NIE" przekraczaniu swoich granic i zdecydowała się na odważny krok. To jest bardzo inspirujące, bo nie każdego byłoby na to stać. 

 

Bez wątpienia stoi Pani teraz przed nowymi wyzwaniami, stąd rodzący się niepokój i niepewność, ale proszę uwierzyć, że to świetne pole do pracy nad sobą - zarówno w tych przeszłych, jak również aktualnych kwestiach.

 

Na początek zachęcam do zapisania na kartce wszystkich swoich obowiązków zawodowych, zadań, które wykonuje Pani na co dzień, a następnie pogrupowania ich na te, które przynoszą satysfakcję, te które są neutralne i te które najbardziej uprzykrzają rzeczywistość. To będzie dobry pierwszy krok do tego, żeby unaocznić sobie i bliżej przyjrzeć się temu co się Pani podoba i czego Pani potrzebuje. 

 

Pozdrawiam,

Jakub

To, czym się dzielisz, nosi ciężar głębokiego doświadczenia wypalenia i to nie tylko w wymiarze zawodowym, ale także egzystencjalnym. Wcześniejsza praca dawała Ci dużo satysfakcji, a zmiana środowiska nie przynosi ulgi, bo być może ciało i psychika wciąż są „zamrożone” po wcześniejszym doświadczeniu przemocy.
 

Kiedy odchodzi się z pracy, która wiązała się z systematycznym naruszaniem granic, upokorzeniem i destabilizacją, to potrzeba czasu na przeżycie, nazwanie i oddzielenie tego, co „moje”, od tego, co mi narzucono. Bez tej fazy integracji kolejna praca może wzmacniać tylko poczucie chaosu.

Wypalenie zawodowe to nie tylko zmęczenie. Twój organizm za wszelką cenę próbuje się bronić i przeciwstawiać niszczącym mechanizmom. To niesie ze sobą ogromne koszty, więc to naturalne, że dostęp do własnych wyborów może być zamglony, niejasny. 

 

W pracy terapeutycznej możesz przyglądać się przeszłości, i teraźniejszości. Czasem właśnie dopiero wtedy, kiedy spojrzysz z łagodnością na to, co się wydarzyło, pojawia się nowa jakość. Możesz wybierać nie z pozycji lęku, a w kontakcie z tym, czego potrzebujesz. Twoje pytanie o to, co jest naprawdę „moje” jest już ruchem w stronę siebie.


To, że teraz nie wiesz, czy ta droga jest Twoja, nie musi oznaczać, że się pogubiłaś. Może właśnie próbujesz ją budować, a to jest proces, który trwa i być może potrzebujesz więcej czasu, żeby go zaakceptować.

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

Dzień dobry

Zmieniając pracę, bez przepracowania tego, co było trudnością w poprzedniej pracy, możemy wpaść w te same schematy. Jeśli zależy Pani, by nowa praca była nowym rozdziałem w życiu, warto przyjrzeć się temu, co się działo w Pani przeszłości zawodowej, uświadomić sobie, jaki to miało na Panią wpływ, przepracować i korzystać z nowych strategii.

Przy rozpoczynaniu nowego rozdziału warto też zweryfikować swoje kompetencje, mocne strony, predyspozycje i preferencje. Pomoże to wybrać odpowiednią ścieżkę kariery adekwatną dla Pani, tak by czuła się Pani we właściwym miejscu na swojej drodze zawodowej.

Takimi tematami najlepiej zająć się z pomocą coacha kariery.

 

Pozdrawiam, Karolina Żmudzka - psycholog, coach kariery

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry KA,

 

w starciu z cechami narcystycznymi u innych osób zazwyczaj jesteśmy tak poddani manipulacji i innym technikom typu gaslighting, że nie do końca wierzymy własnej intuicji czy odczuciom. Dlatego też w momencie, gdy piszesz, że nie do końca była to Twoja stanowcza decyzja - jest to zupełnie naturalne w takim przypadku, jednocześnie dodam, że było to najlepsze rozwiązanie.

 

Daj sobie chwilę na oddech i zastanowienie co się dalej, w czym chcesz pracować, co daje Ci spełnienie. Z czasem przyjdzie odpowiedź, bądź uważna ;)

 

Jeśli czujesz, że kwestia poprzedniej pracy a raczej poprzedniego szefa nie jest przegadana, to pomyśl o jednorazowych konsultacjach z psychologiem. Tutaj na platformie jest to możliwe stacjonarnie oraz online. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry, 

dziękuję za podzielenie się tak złożonymi i trudnymi doświadczeniami. To, co Pani opisuje, pokazuje, jak toksyczne relacje w pracy mogą mieć głęboki wpływ na naszą psychikę i poczucie własnej wartości.
 

Spadek pewności siebie i poczucie utraty kontroli to naturalne reakcje na długotrwały stres, zwłaszcza w środowisku, gdzie kompetencje są podważane. 
 

W takiej sytuacji szczególnie cenne może być wsparcie psychologa. Na konsultacjach, w bezpiecznej przestrzeni, mogłaby Pani przepracować trudne doświadczenia, odbudować pewność siebie i na nowo zdefiniować swoją ścieżkę zawodową. 
 

Z wyrazami szacunku,
Psycholożka Ola Fikus 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy częsty smutek i brak nadziei to objawy depresji?
witam, nie wiem na ile powinnam się rozpisać ale chciałabym dowiedzieć się czy to, że często odczuwam smutek, brak nadziei, niskie poczucie wartości i tak zwanego "doła" emocjonalnego związanego ze szkołą i wizją swojej przyszłości jest normalne? czy powinnam udać się do specjalisty by dowiedzieć się czy mogę mieć depresję? mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję i źle skończę w przyszłości. proszę o odpowiedź
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z brakiem porozumienia i kryzysie w małżeństwie?
Wzięłam ślub z mężem. 3 lata temu i teraz wyszło, że jednak do siebie nie pasujemy. Nie dogadujemy się, każda rozmowa kończy się wyzywaniem mnie od patusów itp, albo głupiej. Jak wolne przychodzi to ja przyznam, że jak On coś robi przy aucie to ja się czepiam że mi czasu nie poświęca , nie czuje się w tym związku ani kochana ani chciana. Uważa,On , że bawić mnie nie musi tak jest w jego odpowiedziach do mnie. Nie umiemy się dogadać, ja się nie czuje w tym związku szczęśliwa wcale , jak dojść do porozumienia gdzie leży wina ?
9 odpowiedzi
Mam obecnie problem w związku.
Dzień dobry. Zwracam się z prośbą o pomoc, a mianowicie też o jakieś wyjaśnienie, podpowiedź. Mam obecnie problem w związku. Od niecałych dwóch lat jestem związany z partnerką, z którą jest mi cudownie, nadmienię tylko, iż zawodowo jest psychologiem, psychoterapeutą (leczenie zaburzeń osobowości, zaburzenia lękowe, Borderline, Depresja) pracuje metodą psychoterapii psychodynamicznej. Oboje mamy po 40 lat także doświadczona moja Kochana Terapeutka. Jak się poznaliśmy to zaiskrzyło na momencie, od razu wyczułem, gdzie pracuje (psycholodzy nie są mi obcy, mam siostrę też psycholog). Ale wiadomo nie może być za łatwo w życiu to i tym razem też tak jest, mieszkamy od siebie 180 kilometrów. Jak się poznaliśmy, ja byłem świeżo po rozstaniu (około 6 miesięcy) z żoną, która mnie zostawiła. Ona również jest po przejściach tylko już jakiś czas temu. Oboje mamy dzieci i wszystko i niby ok. Od samego początku czułem się przy niej tak, jakbym znał ją od dawna i Ona również ze mną czuła podobnie. Problemy zaczęły się w momencie, jak moja była żona zmieniła się nie do poznania (chodzi o zachowanie, zmiana osobowości). Dzieci mieszkały z nią, bo wydawało mi się to po prostu normalne, jak człowiek się rozwodzi (nadmienię tylko, że nie z mojej winy pojawił się po prostu ktoś inny na jej drodze). Kontakt z dziećmi miałem cały czas, przychodziły do mnie, jak remontowałem nowe mieszkanie. Nie będę opowiadał dokładnie, co było dalej, powiem tylko tyle, iż dzieci mieszkają ze mną. Zmiana osobowości ich mamy była tak drastyczna, iż zaczęło dochodzić w starym domu do znęcania psychicznego nad starszym synem. Zabrałem go do siebie, a tak naprawdę to On sam prosił, żebym mu pomógł i zabrał stamtąd. Młodszy z kolei deklarował już wcześniej, że chce mieszkać ze mną. Ja nie miałem pojęcia, że przechodzą tam piekło, bo bali mi się powiedzieć, a widywaliśmy się praktycznie w tygodniu codziennie. Mam takie osobiste spostrzeżenie, że wszystko zaczęło między nami się delikatnie nie tyle, co psuć, ale paskudzić jak starszy syn się do mnie wprowadził. Już nie mogłem być na zawołanie, a z kolei Ona zaczęła nazywać to tak, że potrzebuje oparcia, stabilizacji, bo tak wygląda normalny związek, częste kłótnie właśnie przez to. No i dobrze wiemy, że wykład od psychologa to nie jest łatwa sprawa, bo to jest cała analiza sytuacji, problemów itd. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, ale wiadomo, że zaczęło się, że widzę tylko siebie, jestem skupiony na sobie, dzieciach i nie ma przestrzeni na związek. Mamy wspólny jakiś pomysł na życie, przeprowadzkę do niej, tylko na razie muszę zakończyć stary etap i Ona niestety nie wytrzymuje ciśnienia. Wiele mi pokazała, że czasami ma racje, bardzo często zarzuca mi, że nie czuje we mnie wsparcia, choć ja uważam inaczej. Robię, co mogę i jestem przy niej, jeśli tylko mogę. Staram się pomagać w każdej dziedzinie, w jakiej ma problem na tyle ile można. Tylko dla niej to za mało. W trakcie tych wszystkich kłopotów i żeby ratować swoje dzieci odpuściłem trochę firmę, co oczywiście się odbiło. Wiadomo wszystko, co przeszedłem do tej pory ze swoim rozwodem, też zostawiło ślad, psychicznie mnie to wykańcza, a problemów zaczęło przybywać. Pojawiły się długi w firmie i zacząłem mieć załamkę. Oczywiście mój osobisty psycholog wysłał mnie na terapie i do psychiatry, bo zaczęły się stany lękowo depresyjne. Impulsywność, jaką posiada, zaczęła doprowadzać do tego, że co jakiś czas rozstawaliśmy się (no może nie za moją zgodą) tylko po prostu cały czas jest brak stabilności w związku, Ona potrzebuje oparcia na co dzień. Wzajemna miłość nas utrzymuje w tych kłótniach. Ja po drodze miałem parę razy tzw. zjazd depresyjny (spałem 2-3 dni). Problemy, jakie mi się pojawiły, zaczęły mnie dobijać i zacząłem być nerwowy, czasami nieprzyjemny. Najbardziej dotknęły mnie problemy finansowe, o których nie chciałem z Nią rozmawiać, bo sprawiało mi to wielką trudność i taki wstyd, brak poczucia męskości, czego nie może zrozumieć. Bo podejście psychologa rozmowa jest najważniejsza w związku, zgodzę się, ale dla mnie to było takie upokarzające, że mam kłopoty finansowe i ma jeszcze opowiadać o nich swojej Kochanej Kobiecie. Może tak trzeba było zrobić, ale nie umiałem. Kłótnie, jakie powstawały były zarzucane w moją stronę, bo najładniejszy psychologiczny zwrot mój ulubiony "to jak się wczoraj zachowałem i co Ci powiedziałam w złości, to jest reakcja na to, jak się ostatnio zachowujesz w stosunku do mnie i taki ma na mnie wpływ". I to też wiem, jak nazwać, bo żyje z psychologiem "Projekcja". Ale to nie działa tak, jak mi się wydaje, ponieważ ja robię coś źle i jest wykład jak w gabinecie, a Ona jak to zrobi to samo, po jakimś czasie to nie przyzna mi racji, tylko skuteczna technika wyszkolona przez wiele lat "to nie jest to samo bo...." Proszę, aby nikt nie zrozumiał mnie źle, że pokazuje obraz psychologa w jakimś złym świetle. Moja siostra psycholog robi to samo, nie dać dojść do słowa, a gadać. Wszystkich psychologów, jakich znam są gadułami, z ADHD, nie usiedzą na miejscu, w towarzystwie lubiani, ale życie prywatne niestety rozwalone. Pomagają innym, tylko nie wiem, czemu nie chcą widzieć swoich błędów, że też popełniają przecież to normalne, bo są tylko ludźmi. Ja oczywiście nie jestem święty, przyznaje, że często widzi to, czego nie widzą inni i ma racje. Potrafi na momencie po rozmowie z nową osobą zanalizować ja i się praktycznie nie myli. Psychologiem nie zostaje byle kto, to tego trzeba się nadawać i trochę tych szkół skończyć. Ja również chodziłem na terapię, po jakimś czasie przerwałem, ale nie dlatego, że stwierdziłem, że już ok. Absolutnie widzę, że mam problem, bo tak się nie zachowywałem, często mam kryzysy, bo tych kłopotów zebrało się masę. Przerwałem, bo nie miałem za co chodzić po prostu, a Jej wstydziłem się do tego przyznać. Facet traci poczucie męskości, jak ma takie problemy, że czasami musiałem coś wymyślić, bo nie miałem za co do niej jechać i to mnie dobijało. Walczy ze mną o te rozmowy, a ja z kolei nie jestem w tym łatwy, bo uważam, że nie chcę jej martwić swoimi problemami, i słyszę, że nie nadaje się do związku, bo w byciu razem o problemach się rozmawia. Proszę ją często, żeby z nas nie rezygnowała i wytrzymała jeszcze trochę, co prawda do tej jej złości czasami dokładam, ja jak potrafię właśnie położyć się i przespać dwa dni, bo to jest taka ucieczka od problemów dla mnie, a wiem, że mam problem i jestem chory. Chodzę również do psychiatry, bo mój osobisty terapeuta mi nie odpuszcza i może dobrze czasami przeciągam wizyty, bo nie mam kasy. Walczymy ze sobą o to ostatnio strasznie, Ona chce, żebym regularnie się leczył (ja o tym wiem, ale za co?) i powstają kłótnie. Złości się często przeze mnie, bo mam jeszcze niezamkniętą przeszłość. Co chwilę słyszę, że jej nie wspieram w trudnych dla niej chwilach (co uważam, że przesadza), bo gdy miała badanie rezonansem głowy i było podejrzenie, byłem ciągle z nią i wspierałem, w tygodniu telefonicznie, w weekendy przy niej, czy jak dzieci chorowały, tylko Ona na momencie zapomina i widzi tylko tę chwilę, o którą się kłócimy i tamtych nie pamięta. Też ją proszę, żeby mi pomogła swoją obecnością przy moim problemie to słyszę, że nie może mnie niańczyć, co mnie boli. Wiele we mnie na pewno wyćwiczyła i pokazała, że można inaczej. Ostatnio wróciłem na terapie (nie koniecznie finansowo jest już ok, ale już niedługo) zrobiłem to Dla niej, bo ja Kocham i nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Z terapeutką oczywiście doszedłem do decyzji jednej, że ma racje co do bycia w związku i rozmowy o problemach a dokładnie moich długach (bo nie chciałem powiedzieć dokładnie ile). Przełamałem się i w ten weekend powiedziałem wszystko, bo wiem, że tego oczekiwała i wiele mnie to kosztowało wewnętrznie, żeby powiedzieć kobiecie, z którą się jest, ile ma się długu przez ostatnie sytuacje. Wszystko było ok, ale w poniedziałek miałem swoje dwa dni. Rozmowa była ciężka, przeprosiłem, nie wiem, czemu tak wyszło, bo nic na to nie wskazywało w ostatnich dniach, że może mi się przytrafić, próbowałem załagodzić. Na drugi dzień oznajmiła, że mam się ogarnąć, uporządkować swoje życie i zdrowie i wtedy do niej się odezwać, bo ona na tym etapie nie chce tego kontynuować. Prosiłem, żeby mi pomogła, bo wiem, że mam problem, to usłyszałem, że Ona więcej pomóc mi nie może i mam się wyleczyć i dopiero skontaktować. Na sam koniec powiem tak nie gadamy około trzech dni, a ja czuje się strasznie, jeszcze nikt mnie tak nie potraktował zimno, jeśli chodzi o osoby, które się Kocha, jest mi bardzo przykro, jak mnie potraktowała na koniec, bo nie byłem w barze z kolegami, tylko ona wie, z czym jest problem i mnie zostawi w chorobie. Ja jak miała gorączkę i nie przyjechałem w sobotę tylko w niedziele, musiałem słuchać, że nie dbam o nią, bo jest sama w takim stanie. A najbardziej czuje się zdeptany, że parę dni wcześniej przełamałem wszystko w sobie i powiedziałem o szczegółach swoich problemów finansowych i nie wiem czemu, mam jakieś przeczucie, że to mogło być główną przyczyną jej decyzji, bankrut u boku. Zastanawiam się tylko właśnie nad jednym, że osoba, którą Kocham, prowadzi terapię, pomaga ludziom, zostawia mnie w chorobie i problemach i każę zadzwonić, jak się z tym uporam. O co tu chodzi??? To jakaś nowa technika w psychologii???? Proszę przeczytajcie to chociaż i spójrzcie na to jakoś i pomóżcie. Ja nie chcę, żeby ktoś myślał, że oczekuje, że macie zjechać psychoterapeutkę, nie, pomóżcie mi zrozumieć, co ja robię aż tak źle, że Kochająca osoba opuszcza Cię w momencie, gdzie jej potrzebujesz. Dziękuję.
2 odpowiedzi
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości.
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Boję się iść do pracy. Że sobie nie poradzę, że będę wyśmiana, nielubiana... Raz z pracy zostałam zwolniona. Bo domagałam się by szef dał mi w końcu umowę, a nie tak bez pracowałam przez kilka miesięcy. To mnie zwolnił z dnia na dzień. Strasznie to zniosłam. Potem pracowałam na siłowni jakiś czas, ale natłok pracy, gdzie ciężko mi się było skupić. Plus głupie teksty osób na siłce i konkurencja sprawiały, że nie mogłam znieść tego psychicznie. Wracałam do domu i płakałam, że się wygłupiłam albo że coś źle zrobiłam, powiedziałam, że coś mi nie wyszło. I odeszłam. Ciągle porównuje się do innych dziewczyn, że są ładniejsze, pewne siebie, mają super znajomych, partnerów, wiedzą czego chcą od życia, są zabawne, ja się czuję nudna osoba. Nawet wśród znajomych jak się z kimś spotykam, nie jest zabawnie. Nie śmiejemy się. Faceta też nie mam. Uwolniłam się z toksycznego związku, gdzie na koniec tez usłyszałam, że jestem nie dobra, i coś, że mną nie tak. Skończyłam studia, ale nie czuje się dobrze w swoim kierunku, mam 31 lat. I nie wiem, co chce robić w życiu, czuję, że się nie nadaje. Że zmarnowałam sobie życie. Przytłacza mnie to wszystko... Źle mi jest.
5 odpowiedzi
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień. Odkąd pamiętam, jestem osobą niezwykle ambitną. Zawsze zależało mi na nauce, ale także często angażowałam się w wiele innych aktywności poza szkołą, takie jak śpiewania, nauka języków obcych, sport, podróże. Mój własny rozwój i aktywne działanie od zawsze sprawiało mi dużą satysfakcję, mimo że środowisko, w którym się otaczałam, nie dostarczało mi w tym odpowiedniego wsparcia. Nie mieliśmy tych samych priorytetów w życiu, ani podobnych pasji, nad czym bardzo ubolewałam, bo często ukrywałam moje problemy, pomysły, marzenia, sukcesy. Nie chciałam się z nikim dzielić tym wszystkim. Miałam wrażenie, że to nieskromne, że tak nie wypada, a poza tym oni mają inne zainteresowania i pasję, więc nie do końca się zrozumiemy. Z czasem niektóre relacje same się zakończyły, niektóre nadal utrzymywałam, ale nie czułam, że się w nich rozwijam, że mogę dzielić z kimś wspólne pasje, czy aktywnie spędzać czas. Za każdym razem, gdy chciałam zrobić coś ciekawego np. wyjechać w góry na weekend, wyjść na miasto, koncert usłyszałam słowa "super pomysł, jedziemy", po czym, gdy przychodziło co do czego, pojawiało się mnóstwo wymówek. W ostatnim czasie sporo w moim życiu się wydarzyło, szczególnie w trakcie pandemii. Byłam w klasie maturalnej, gdzie zajęcia były prowadzone zdalnie. Od gimnazjum i później przez okres liceum pasjonowały mnie języki obce, marzyłam o wymianie językowej (jednak moja szkoła nie oferowała takiej możliwości), pomyślałam więc o studiach za granicą, to było moje marzenie. W klasie maturalnej zaczęłam wszystko planować, dowiedziałam się wszystkich możliwych informacji na ten temat, rozmawiałam z mnóstwem osób. Byłam przekonana, że jest to do zrealizowania, ale brakowało mi tego wsparcia od ludzi obok, którzy nie potrafili mnie zrozumieć. Po maturze, która niestety nie poszła mi tak, jak chciałam, od razu poszłam do pracy na czas wakacji. Stwierdziłam, że wezmę sobie rok przerwy między studiami, aby móc lepiej się przygotować formalnie i zgromadzić oszczędności, które pomógłby mi w dalszej realizacji planu. W tamtym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych. Zostałam z tym wszystkim sama. Moi rodzice starali się wesprzeć mnie w moich planach, jednak czułam, że nie wierzą w ich realizacje. Sądzili, że to bardzo wymagający pomysł. Nie chciałam już obarczać innych moimi wymysłami, zaczęłam sama przygotowywać się do egzaminu językowego niezbędnego na studia, szukać lokum i tak dalej. Miałam wtedy jeszcze kontakt z jedną koleżanką ze szkoły średniej, mówiłam jej o moich planach, ale nie czułam, że do końca się rozumiemy. Zmieniłam pracę, gdzie środowisko było zupełnie różne, ludzi dużo ode mnie starszych, ustatkowanych, mających własne rodziny, stałą pracę i tak dalej. W tym miejscu trudno mi było znaleźć kogoś, z kim mogłabym nawiązać wspólny język. Mimo to, poza pracą próbowałam jeszcze szukać wsparcia w internecie i też nadal kontynuowałam przygotowania do egzaminu. Z czasem jednak straciłam wiarę, że mi się uda. Patrzyłam tylko, jak inni układają sobie życie na studiach, jak nawiązują nowe znajomości i jak ciekawie spędzają czas. Było mi przykro, byłam zła na siebie, że postawiłam tak wysoko, że wpadłam na pomysł nie do zrealizowania. Nie miałam się do kogo zwrócić, nie czułam, że ktokolwiek mnie rozumie, nie wiedziałam już co robić. Rodzina zbuntowała się przeciwko mnie, że popełniłam duży błąd, nie idąc na studia po liceum. Z biegiem czasu wybiłam sobie z głowy pomysł związany ze studiami za granicą. Przekonałam się, że jednak to chyba nie dla mnie, nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, mieszkać tak daleko od domu. Pomyślałam, że przecież uczelnie w Polsce oferują dużo ciekawych możliwości związanych z wymianami studenckimi typu Erasmus+. W czasie przerwy przemyślałam wszystko, zastanowiłam się poważnie nad tym, czego tak naprawdę chciałabym się uczyć, co w zasadzie najbardziej mnie interesuje. Wcześniej myślałam o psychologii po angielsku (właśnie za granicą). Jednak stwierdziłam, że przecież mogę studiować w Polsce i wyjechać na wymianę. Wzięłam się więc do działania i zaczęłam przygotowywać się ponownie do matury. W czasie mojego gap year z racji tego, że pracowałam, bardzo chciałam zacząć podróżować (w tani sposób). Pomyślałam, że później nie będę miała już tak wiele czasu. Jednak nie mogłam liczyć na moich znajomych. Informowałam ich zawsze dużo wcześniej, żeby mogli mieć możliwość zgromadzenia oszczędności. Uznawali zazwyczaj pomysł za świetny, jednak, gdy już przychodziło co do czego, to chętnych brakowało. Strasznie mnie to drażniło, że nie miałam z kim wykorzystać tego wolnego czasu w ciekawy sposób. Udało mi się poprawić maturę w maju, miałam jeszcze sporo wolnego czasu, więc stwierdziłam, że sama zacznę podróżować. Początkowo bardzo się bałam i stresowałam, ale pokonałam swój lęk, ostatecznie udało mi się odwiedzić trzy kraje. Może i niewiele, ale cieszę się, że przestałam czekać na innych i zaczęłam działać samodzielnie. W wakacje otrzymałam wyniki z uczelni, bardzo chciałam dostać się na studia dzienne (podobała mi się wizja mieszkania w akademiku i ogólnie życia studenckiego), ale dostałam się tylko na zaoczne. Tak też zrobiłam, stwierdziłam, że spróbuję. W końcu psychologia jest czymś, z czym chcę wiązać przyszłość, a poza tym będę mogła zdobywać doświadczenie w pracy. Od października łączyłam pracę ze studiami, byłam bardzo zafascynowana i z przyjemnością przykładałam się do nauki. Pod koniec roku straciłam pracę i przez dwa miesiące siedziałam w domu. Miałam wtedy sporo czasu na przygotowywania się do zaliczeń i egzaminów, jednocześnie też próbowałam znaleźć nową pracę, gdyż czułam, że moim rodzicom może to trochę przeszkadzać. Zresztą często pytali mnie, czy udało mi się już coś znaleźć itp. Nikt jednak się nie odzywał. Zastanawiałam się, czy nie znaleźć sobie może pracy związanej już z moim zawodem lub może podjąć jakiś staż. Sama już nie wiem, co mam robić, czego ja właściwie chcę. Boję się, że przez to nie będę już miała czasu na inne aktywności poza studiami. Chciałabym też jak najlepiej wykorzystać ten czas na studiach, poznać nowych ludzi, mieć czas na wyjścia itp. Z drugiej strony boję się, że faktycznie, jeśli nie zacznę działać w tym kierunku, to faktycznie będę żałować, że nie zaczęłam już zdobywać doświadczenia. Wszystkie osoby, które poznałam na studiach, studiowały wcześniej dziennie i miały też okazje skorzystania jeszcze z "życia studenckiego" i dobrze wspominają ten okres. Ja czuje się źle, że nie miałam szansy spróbować. Z jednak strony chciałabym studiować dziennie, chciałabym tego doświadczyć, ale teraz to nie wiem, czy uda mi się zmienić tryb i czy w ogóle mam szansę, czy to ma sens. Z drugiej strony fajnie jest zdobywać doświadczenie, pracować i mieć czas na inne rzeczy. Jeśli chodzi o relację, staram się być jak najbardziej otwarta na nowe znajomości. Nadal jestem bardzo ambitna i chciałabym realizować mnóstwo moich pomysłów, poznałam już kilka osób, jednak nie trafiłam jeszcze na osobę podobną do mnie. Cały czas czekam, że pojawi się ktoś, komu będę mogła się zwierzyć, kto zawsze będzie obok, z kim będę mogła wyjść na miasto, kto będzie chciał podróżować tak jak ja i przede wszystkim mnie zrozumie. Chciałabym podjąć terapię, czy konsultację psychologiczną, z kimś, kto pomógłby mi przepracować i przeanalizować wszystkie wydarzenia, które prawdopodobnie wpłynęły na mój stan, ale także to jak wygląda moje życie. Czuję, że posiadam mnóstwo schematów i przekonań, które blokują mnie przed osiągnięciem poczucia satysfakcji w życiu i budowaniu wartościowych relacji. Moja historia jest dosyć długa (i tak wiele wątków pominęłam) i z pewnością trudno jest wyczytać z niej, jaką naprawdę jestem osobą. Chciałabym jednak, aby ktoś zechciał wesprzeć mnie w tym, co przeżywam i pomógł odnaleźć mi właściwy kierunek w życiu.
1 odpowiedź
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: przepracowany mężczyzna przy biurku zasypanym stertami dokumentów, z telefonem i kubkiem „World's best boss”

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.