Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy przeszłe leczenie z powodu stresu wyklucza z kariery w policji lub straży granicznej?

Dzień dobry, w wieku 19 lat z powodu stresu i pracy ( rozpoznanie F41 ) skorzystałem z pomocy specjalisty ( psychiatra, psycholog) i otrzymałem leki które brałem zgodnie z zaleceniami ( paroxinol, alprox) przez około 2,5 miesiąca. Aktualnie mam 30 lat i od tamtego czasu nie korzystałem z pomocy specjalistów, stąd moje pytanie, czy mam szanse dostać się do służby w policji/ straży granicznej, czy moja przeszłość wyklucza mnie z podjęcia służby?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Epizod leczenia zaburzeń lękowych (F41) sprzed 11 lat, który trwał krótko i zakończył się sukcesem, nie dyskwalifikuje Pana automatycznie z ubiegania się o przyjęcie do Policji czy Straży Granicznej. Kluczowe dla komisji lekarskiej oraz psychologa w procesie rekrutacji (tzw. multiselektu) jest Pana aktualne funkcjonowanie, stabilność emocjonalna oraz odporność na stres, a nie odległa przeszłość. Podczas badań warto zachować szczerość i podkreślić, że był to incydent związany z konkretnym, dawnym czynnikiem stresogennym, z którym poradził Pan sobie skutecznie i od dekady nie wymaga wsparcia. Ostateczna decyzja zawsze należy do komisji lekarskiej, ale 10-letni okres pełnej sprawności psychicznej jest bardzo silnym argumentem na Pana korzyść.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Samo to, że w przeszłości korzystał Pan z pomocy psychiatrycznej i przez krótki czas przyjmował leki z powodu zaburzeń lękowych, nie musi automatycznie przekreślać możliwości podjęcia służby w formacjach takich jak Policja czy Straż Graniczna. W procesie rekrutacji najważniejsza jest aktualna ocena stanu zdrowia psychicznego, a nie sam fakt, że kiedyś pojawił się epizod trudności czy leczenie.

Kandydaci przechodzą badania lekarskie oraz testy psychologiczne. Jeśli od wielu lat funkcjonuje Pan dobrze, nie korzysta z leczenia i nie ma obecnie objawów zaburzeń lękowych, to taka przeszłość nie musi być przeszkodą. Decyzję zawsze podejmuje jednak komisja lekarska i psycholog w trakcie rekrutacji.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

Epizod leczenia psychiatrycznego nie dyskwalifikuje Pana automatycznie z podjęcia służby w policji/straży granicznej. 
O zdolności decyduje komisja lekarska, która bierze pod uwagę charakter schorzenia i aktualne funkcjonowanie. Jeśli był to krótki epizod zaburzeń lękowych np. związany ze stresem, ma Pan szansę pozytywnego przejścia kwalifikacji i podjęcia służby. 
Wszystkiego dobrego 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry.

 Sam fakt, że w przeszłości korzystał Pan z pomocy psychiatry i przez krótki czas przyjmował leki przeciwlękowe, nie musi automatycznie wykluczać z możliwości podjęcia służby. W procesie rekrutacji do policji czy straży granicznej najważniejsza jest przede wszystkim aktualna kondycja psychiczna i funkcjonowanie kandydata.

Podczas naboru przechodzi się badania psychologiczne i lekarskie, które mają ocenić obecny stan zdrowia oraz predyspozycje do służby. Jeśli od wielu lat funkcjonuje Pan stabilnie, nie korzysta z leczenia i dobrze radzi sobie w codziennym życiu oraz pracy, taka sytuacja z przeszłości nie musi być przeszkodą.

Ostateczna decyzja zawsze należy jednak do lekarzy i psychologów oceniających kandydatów w trakcie procedury kwalifikacyjnej. W razie wątpliwości można również wcześniej skonsultować się z lekarzem, aby ocenić aktualny stan zdrowia i przygotować się do badań.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Z Pana opisu wynika, że była to krótka sytuacja sprzed wielu lat, po której normalnie Pan funkcjonuje i nie wracał Pan już do leczenia. W takich rekrutacjach najczęściej patrzy się przede wszystkim na aktualną kondycję psychiczną i zdolność do służby, a nie tylko na pojedynczy epizod z młodości.

Dlatego warto po prostu spróbować i przejść proces kwalifikacyjny. Tam i tak oceniane jest to, jak kandydat radzi sobie dziś : jego stabilność, odporność na stres i motywacja do służby.Jeden epizod sprzed ponad 10 lat nie musi przekreślać Pana planów. Najlepiej potraktować to jako część swojej historii a nie jako przeszkodę nie do przejścia. Powodzenia w rekrutacji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

wcześniejsze leczenie psychiatryczne, psychologiczne nie wyklucza pracowania w służbach tj. policji czy straży granicznej . 

Natomiast zgłaszając się do pracy w służbie warto być po zakończonym leczeniu. Czesem w służbach będzie konieczne zaświadczenia medycznego. Warto szczerze powiedzieć o przebytej chorobie. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak pokonać nawyki lękowe po stresującej pracy?

Przez ostatnie 5 lat pracowałam w bardzo stresującej pracy. 

Tak naprawdę przez 7 dni w tygodniu był nacisk ze strony szefa, również wieczorami, bo to była praca na wyższym stanowisku, pod ogromną presją. Zauważyłam, że wykreowały się u mnie nawyki lękowe. To znaczy, teraz mam inną pracę, z tamtą nie mam kontaktu - de facto nie mam wiele stresu w życiu, a codziennie rano budzę się maksymalnie zestresowana, przebudzam się już od 6 godzinę przed budzikiem i jestem w półśnie, przez co potem jestem wymęczona w ciągu dnia. Mam huśtawki nastroju, ale najczęściej wieczorem pojawia się u mnie jakiś stan niepokoju. Dodam, że na sen popalam zioło przepisane normalnie przez lekarza, które mnie uspokaja z reguły, ale czasami jak pokryje mi się to z napadem myśli stresowych, to nagle mam wysoki puls i dość źle się czuje. Pytanie, jak sobie z tym poradzić? 

Trudno mi się cieszyć z życia, gdy czuję, że mój organizm musi się cały czas bać i stresować, co jest nawykiem w pracy, którą skończyłam w wakacje 2024. 

Proszę o pomoc

Czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi?
Witam, czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi? Czy świadczy to o mojej niedojrzałości emocjonalnej? Ostatnio miałam w pracy sytuację, gdy powiedziałam koledze, że te rozmowy przekraczają moje granice i uważam, że seks jest normalny, ale jest to prywatna sprawa, którą należy zostawić dla siebie. Mój kolega odpowiedział: "Dorośli ludzie, którzy mają więcej niż 8 lat, powinni od czasu do czasu o tym rozmawiać". Zmartwiło mnie to. Czy rzeczywiście miernikiem dojrzałości emocjonalnej jest to, że ktoś rozmawia w sposób otwarty o seksie (nie w sposób ogólny, a szczegółowy) z ludźmi , którzy nie są jego partnerami seksualnymi? Moje zdanie na ten temat jest takie, że niedojrzałością jest co innego - niechęć do edukowania seksualnego dzieci, uświadamiania o orientacjach seksualnych, mówienia, że są choroby, przed którymi powinno się zabezpieczać. To jest temat bardziej ogólny, który rzeczywiście nie powinien być wg mnie tabu. Ale mówienie o tym w sposób bardziej szczegółowy, dzielenie się rzeczami na temat naszego życia seksualnego w pracy jest moim zdaniem nietaktowne i zostałam wychowana w taki sposób, że należy takie sprawy zachować dla siebie. Oczywiście, seks jest normalny, ale jest to jednak pewne tabu kulturowe. Tak samo jak okres - to też jest normalne i naturalne, ale oznajmianie wszem i wobec, że mam dziś okres, jest już nietaktowne, bo to jest prywatna sprawa. Co o tym myśleć? Czy wszystko jest w porządku ze mną i z moją dojrzałością emocjonalną, jeśli mam takie zdanie na ten temat?
Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek
Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek, do tego otworzyła się konkurencja. Jeden salon co kiedyś miał dwie pracownice teraz robi tylko właścicielka i podobno też nie ma co robić i zajęła się podologia. Otworzył się nowy gabinet są tam dwie dziewczyny i dużo osób tam chodzi, bo to u fryzjerek. Otworzyła się też nowa i zachęca jak ktoś przyjdzie gadaniem że wszędzie źle robią i żeby tam nie chodzić. Mam czasami dola że nie umiem robić tak idealnie jakbym chciała, mam wrażenie że każdy obgaduje mnie że źle robie i wola iść do tamtych. Źle się z tym czuję że u mnie wystroj nie taki bogaty a do tego mam już mniej pieniędzy a boję się jak będą większe koszta. Staram się, wprowadzam nowe usługi, ale czy coś to daje - no słabo. Wszystko zaczęło się psuć jak się otworzył salon a jak nowy ostatnio to już wgl . Zastanawiam się czy to ze mną coś nie tak czy może chodzi o pieniądze bo ostatnio słyszałam że z pracy zwalniają ludzi w kilku zakładach i że ucinaja pensję , tylko u konkurencji jest nawet drożej. Sama już nie wiem co robić i myśleć mam totalny mętlik w głowie. Ostatnio nawet nie mam ochoty jeść. Nie mam z kim pogadać i żeby ktoś doradził co robić. Nie wiem jak zachęcić klientki.
Czy psychoterapia skupiająca się na realizmie sytuacyjnym istnieje?
Byłam już u wielu terapeutów i mam poczucie, że często rozmijam się z nimi w podstawowym założeniu. Ja zwykle przychodzę z problemem, który rozumiem bardziej jako problem sytuacyjny i funkcjonalny: niedopasowanie do pracy, trudności społeczne, niskie powodzenie, powtarzające się porażki, słabe efekty mimo wysiłku. Chciałabym raczej realnej analizy: co jest po mojej stronie, co po stronie sytuacji, co da się zmienić w warunkach życia/pracy/środowisku. Tymczasem często mam wrażenie, że terapeuci bardzo szybko przesuwają rozmowę na „przekonania”, „interpretacje”, „sposób myślenia”, „samoocenę” albo pytają, skąd wiem, że ludzie mnie źle odbierają. Rozumiem, że nie wszystko, co człowiek myśli, musi być prawdą. Ale z drugiej strony ludzie często nie mówią wprost niechęci czy oceny, tylko pokazują to pośrednio zachowaniem, dystansem, brakiem zainteresowania, mową ciała. Jeden terapeuta napisał mi kiedyś, że jeśli chcę głównie zmiany sytuacji, a nie sposobu myślenia, to „nic się nie zmieni”, bo to trochę jak wyjazd na wakacje do ciepłych krajów z oczekiwaniem, że sam wyjazd naprawi smutek — a człowiek i tak zabiera siebie ze sobą. Rozumiem sens tej metafory, ale mam też poczucie, że może ona pomijać realny wpływ warunków życia: pracy, pieniędzy, środowiska, pozycji społecznej, statusu, dopasowania do zadań i relacji. Mam więc problem z terapią rozumianą głównie jako zmiana sposobu myślenia, jeśli mam poczucie, że realne dane z życia są pomijane albo relatywizowane. Nie chcę „bardziej pozytywnej interpretacji” kosztem realizmu. Bardziej zależy mi na trafnym rozpoznaniu sytuacji i praktycznej zmianie warunków niż na przekonywaniu siebie, że problem wygląda inaczej. Czy to oznacza, że psychoterapia nie jest dla mnie dobrym narzędziem? Czy są nurty albo formy pomocy, które bardziej skupiają się na realistycznej analizie sytuacji, ograniczeń i decyzji życiowych, a mniej na zmianie przekonań? Jak odróżnić zdrową pracę nad myśleniem od relatywizowania realnych problemów?
Problemy z koleżanką w pracy: jak sobie radzić z jej mściwością?
Cześć, potrzebuję od Was pomocy i w ogóle jaką postawę przyjąć? Pracuje w jednym z większych urzędów. Mam dobry kontakt z wieloma pracownikami, nie jestem osobą konfliktową. Koleżanka z działu próbowała się ze mną bardzo zakumplować, ale to już nawet tak na stopie prywatnej, mimo różnicy wieku między nami. Miałyśmy bardzo dobrą relację. Pewnego dnia koleżanka narobiła syfu (nie chce wdawać się tu w szczegóły), ja o niczym nie wiedziałam. Mogła wylecieć z pracy. Byłam przesłuchiwana na drugi dzień przez komisję i w tej rozmowie moja postawa była bardzo neutralna. Nie powiedziałam na nią nic złego. Ona poszła na kilka dni na L4. Nie wiem czy poniosła jakieś konsekwencje, ale koniec końców sytuacja wygląda tak, że teraz mści się na mnie za to, że nie stanęłam w jej obronie. Nastawia pracowników przeciwko mnie, ucieka ode mnie, nie odzywa się nawet jeżeli chodzi o służbowe sprawy. Wstawia na fb jakieś posty o fałszywych ludziach (sądze, że to mnie dotyczy), obgaduje mnie. Jak wróciłam po urlopie do pracy to wszystkie moje segregatory i teczki na których pracuje były przełożone z półek na podłogę... Myślałam że to chwilowe, ale sytuacja ciągnie się już ok 3-4 miesiące. Próbowałam z nią rozmawiać sam na sam, ale ona nie wykazuje chęci rozmowy, unika mnie. Czasem są "spokojniejsze" dni, ale czasem to przybiera na sile. Przełożony zbagatelizował sprawę i powiedział "przejdzie jej", ale babka jest mściwa.
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.