Left ArrowWstecz

Pracodawca partnera wyznacza mu obowiązki poza jego stanowiskiem, okropnie mnie to denerwuje.

Jak sobie poradzić ze świadomością, że chłopak jest w pracy, ale nie robi tego, co ma robić? Nie tylko przez lenistwo, ale też dlatego, że inni wyznaczają mu obowiązki niezwiązane z jego zawodem. Jest portierem a jest np. wysyłany z księgową do banku lub do Orange coś załatwić, wywozi elektrośmieci na swój dowód osobisty. Zamiast być na portierni siedzi w innym pomieszczeniu niż powinien. Męczy mnie to, że można tak kłamać, ale może państwowe organizacje tak mają ? Jest mi ciężko z tym jakoś. Ja, jakbym tak pracowała i każdy normalny, to by został zwolniony.
User Forum

Anonim

2 lata temu
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

czy Pani partnera również martwi opisana powyżej sytuacja? 
Jeśli partner jest spokojny o sytuację i nie jest ona dla niego obciążająca, to myślę, że warto przyjrzeć się jego perspektywie, by stała się ona bliższa także Pani. Partner na co dzień jest w miejscu pracy, być może ma bardziej precyzyjny wgląd w warunki pracy, umowy oraz ustalone z przełożonym obowiązki. 

Zachęcam do pochylenia się nad Pani obawami względem warunków pracy partnera. Jest to o tyle trudna sytuacja, że nie ma Pani możliwości wpłynięcia na sposób pracy partnera. Nie mając kontroli oraz możliwości zmiany czy wpływu sytuacji skazujemy się na frustrację. Być może pozostawienie partnerowi wpływu na własne zatrudnienie i konsekwencji za podejmowane decyzje byłoby dla Pani czymś odciążającym i przynoszącym spokój. 

Warto rozważyć omówienie swoich odczuć z kimś bliskim i spojrzenie na sytuację także z perspektywy osoby z zewnątrz, spoza Państwa związku. Jeśli odczuwa Pani duże napięcie i lęk w związku z opisaną sytuacją - warto pomyśleć o skorzystaniu z konsultacji psychologicznej.

Wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z mobbingiem i toksycznym współpracownikiem w nowej pracy?
Rozpoczęłam miesiąc temu nową pracę i mam problem z toksycznym współpracownikiem, który stosuje mobbing - najpierw izolował mnie od grupy, rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, gdy jedliśmy wspólnie obiad rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, poczęstował czymś kazdego z osobna, tylko nie mnie. Niestety to on mnie wdrażał więc musiałam się od niego uczyć, a szefa nie było. Nasz szef jest w porządku jednak często go nie ma albo jest zajęty. Kilka tygodni temu ten toksyk warknął na mnie, że tylko on ma prawo kontaktować się z klientem, do którego ja napisałam (bo sam mi to zlecił). Paranoja. Innym razem warknął na mnie, jak zapytałam gdzie jest ktoś tam. Gdy poszłam do innego działu bo musieli podpisać pełnomocnictwa ale pracownica odmówiła, inny pracownik poinformował tego toksyka że mi odmówiono a tamten "nie ma co się dziwić". Widać od niego ogromną falę wrogości. Gdy rozmawiał z naszą koleżanką i ona się skarżyła na jakąś inną pracownicę jemu, akurat ja koło nich przechodziłam a ten odpowiedział " a ch*j z nią" i ten dobór słów to nie przypadek, na pewno pomyślał o mnie, nieistotne, że rozmowa była o kimś innnym - to się dało wyczuć że wykorzystał ten moment, żeby nie obrazić. Dzisiaj dowiedzialam sie, że jutro to on będzie musiał nadać mi dostęp do czegoś tam, ja nie mam zamiaru z nim zamienić ani słowa. To jest patologia. W dodatku dzisiaj gdy się przesiadłam dalej inny pracownik powiedział kąśliwym tonem"uważaj bo ci co siedzą na tym miejscu tracą pracę". Nie wiem jak zgłosić mobbing bo przecież wtedy wezwą na rozmowę tego toksyka i atmosfera stanie się nie do zniesienia. Dzień w naszym biurze wygląda tak, że nasz dział gada prawie non stop i ten toksyk bardzo silnie szuka uwagi i ciągle z kimś żartuje i lubi dominować i często żartują sobie, że "ja zaraz to zgłoszę, to jest mobbing" i wiele innych, obleśnych głupot. Tego się słuchać nie da.
Brak sprawczości w życiu po traumatycznych relacjach z rodziną - jak odzyskać kontrolę?

Moim problemem jest brak jakiejkolwiek sprawczości w życiu. Czuję, że jako nastolatka zostałam złamana przez nadopiekuńcze, toksyczne i nerwowe mamę z babcią. Nic mi nie było wolno, ciągle tylko awantury i znęcanie się psychiczne. Dziś nam 40 lat i jestem na całkowitym utrzymaniu mamy i babci. Za sobą mam 20 lat próbowania różnorakich prac, różnego typu: od prac biurowych, przez związane z moim hobby, po prace fizyczne. Niestety rezygnowałam (lub wyrzucano mnie) z jednego z dwóch powodów: albo nie dawałam sobie rady (mam słaby intelekt, a także jestem słaba fizycznie) albo nie wytrzymywalam tego zamknięcia w pracy. Czułam się jak w pułapce, jakby każda komórka mojego ciała krzyczała, że chce się wydostać. Wiem, że to nieodpowiedzialne, dziecinne, jak głupi, zbuntowany małolat, a nie 40-letnia baba, ale za każdym razem nie wytrzymywałam i dosłownie uciekałam z pracy jak z pułapki. W tej chwili mam już tak mało sił, że nie wierzę, że jeszcze kiedykolwiek ucieknę mamie. Ale chciałabym dać sobie radę, chociażby dorabiając jakieś drobne. Nie stać mnie na terapię, na nfz już byłam, nie pomogło, pan stwierdził, ze widocznie mi za dobrze, że siedzę w tej bezradności. Proszę o pomoc.

Czy myśli samobójcze były "tylko" natręctwem ? Aktualnie nie czuję sensu, nie widzę siebie nigdzie.
Kiedyś miałam myśli samobójcze przez dłuższy czas, ale wiedziałam, że i tak sobie nic nie zrobię,( bałam się bólu jaki by był przy samobójstwie i myślałam nawet jak to zrobić) l teraz już nie mam ich, no raz jakiś czas temu miałam, jak się pokłóciłam z mamą, czy to możliwe, że te myśli były po prostu jakimś natrętctwem? Teraz nie mam motywacji i dyscypliny takiej jak wcześniej, nie czuję sensu w życiu przez to, że nic z nim nie robię, jakbym się kręciła w kółko, nie lubię chyba przebywać z ludźmi, ale w dorosłym życiu jest to chyba niemożliwe. Nie umiem się określić ani znaleźć swojej drogi i nawet nie wiem czy mi się chce to robić i czy mam siłę . Boję się krytyki.
Samotność i emocjonalny kryzys - jak sobie poradzić, gdy partner spełnia swoje marzenia

Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem. 

Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi. 

Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna. 

Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...

z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka i przez to niszczę relacje. Nie wiem dlaczego tak jest, ale od dłuższego czasu strasznie mnie irytuje cokolwiek zrobi, w przeszłości zdarzyło mu się kilka razy mnie okłamać, były to sprawy, typu nie gram, a gram, siedzę w domu, a gdzieś wyszedł. Od tego czasu nie potrafię mu zaufać, ciągle doszukuje się kłamstwa, chociaż wiem, że mnie nie okłamuje, chyba. Zawsze jest to chyba. Do tego ciągle zmienia prace, żyje z dnia na dzień, nie przejmując się jutrem, twierdzi, że zmieni prace, bo chce dobrze. Ja jestem typem osoby, która lubi mieć wszystko poukładane i każda taka zmiana, to zmiana również mojego życia, ponieważ wcześniej zaplanowane wakacje czy chociażby spotkania, nie mogą się odbyć, bo on zmienia prace i nie dostaje urlopu. Nie mogę zrozumieć dlaczego każda praca mu nie pasuje, jak zmienia je z błahych powód, bo szef go wkurza, bo coś, mam wrażenie, że jest to całkiem niedojrzałe i boje się, że to się nigdy nie zmieni, a planując z nim przyszłość nie chciałabym martwić się co 2 miesiące czy jest co włożyć do garnka. Ciągle obiecuje, że się to zmieni i jest tak samo. Nie potrafię tego zrozumieć, przez to stale się kłócimy, wszystko co zrobi sprawia, że się wściekam, wkurza mnie już nawet jak coś opowiada, co się dzieje, mam wrażenie, że jest już to przesadnie, ale nie wiem jak powstrzymać emocje, żeby nie skomentować tego. Boję się, że nas związek przez ciągłe kłótnie się rozpadnie i chciałabym zaprzestać denerwowanie się na niego, ale nie wiem jak, wybuchła jakaś fala goryczy i nienawiści, której nie jestem w stanie opanować. Chce, żeby nasze relacje się poprawiły, nigdy nie byliśmy parą jak z filmu, ale dogadywaliśmy się i czas, który spędzaliśmy razem, był tym na który czekałam zaraz po tym jak się rozstaliśmy. Teraz jest to spotykanie praktycznie z przyzwyczajenia, oboje to czujemy, ale boimy się coś zmienić, dotknąć, czy nawet lepiej przytulić, w tych sprawach również stałam się bardzo oschła, ponieważ taki kontakt w moim przypadku zawsze wychodził z serca. A teraz czuję, że jest krzywdzone i łamane i nie mogę się do niego zbliżyć jak kiedyś. I uważam, że nie jest najlepszym sposobem po prostu zerwanie, chce coś z tym zrobić, bo wierze, że w każdym związku zdarzają sie kryzysu, potrzebuje po prostu pomocy, jak wstrzymywać złą energię, komentarze…
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.