
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia neurologiczne, zaburzenia osobowości
- Czy psychoterapia...
Czy psychoterapia psychodynamiczna jest skuteczna przy OCD, tikach, Aspergerze i zaburzeniach osobowości?
Mateusz
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
jeżeli chodzi o OCD oraz tiki to najlepiej udokumentowaną skuteczność ma terapia poznawczo-behawioralna (CBT).
Terapia psychodynamiczna może być pomocna jeżeli pojawia się chęć przepracowania np. różnych schematów relacyjno-emocjonalnych, itp. a nie chęć redukcji konkretnych objawów wynikających przykładowo z OCD.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Czerniawska - psycholog, psychoterapeuta CBT
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Odpowiadając na pytanie, może być warto, ale raczej jako uzupełnienie niż główny wybór przy OCD, tikach i objawach ze spektrum autyzmu. W tych obszarach najlepiej udokumentowane są zwykle metody CBT, a przy OCD szczególnie terapia z ekspozycją i powstrzymaniem reakcji; dla osób z ASD w źródłach podkreśla się przede wszystkim skuteczność CBT. Z kolei przy zaburzeniach osobowości psychoterapia psychodynamiczna bywa sensowną opcją, bo ma dane wspierające skuteczność w pracy nad relacjami, regulacją emocji i głębszymi wzorcami funkcjonowania. Jeśli masz już za sobą terapię ericksonowską z elementami CBT, CBT w szpitalu i obecnie CBT online, to pytanie brzmi nie tyle „czy psychodynamiczna jest dobra”, tylko czy ma teraz konkretny cel, którego CBT nie obejmuje. Psychodynamiczna może być pomocna, jeśli chcesz pracować nad stałymi schematami, relacjami, poczuciem tożsamości, wstydem, napięciem wewnętrznym albo powtarzalnymi konfliktami emocjonalnymi.
Przy Twoim zestawie objawów OCD zwykle pierwszym wyborem jest CBT/ERP, a psychodynamiczna nie jest standardem pierwszego rzutu. Na tkiki najczęściej lepiej działają podejścia behawioralne niż klasyczna psychoterapia wglądowa. W zespole Aspergera CBT bywa bardziej praktyczna, bo lepiej celuje w konkretne trudności funkcjonalne i społeczne. Najbardziej rozsądna odpowiedź brzmi że warto rozważyć psychoterapię psychodynamiczną w PZP, ale głównie wtedy, gdy celem są zaburzenia osobowości, schematy relacyjne i emocjonalne; nie jako zamiennik CBT w OCD/tikach/ASD. Jeśli obecna CBT daje choć częściową poprawę objawów natrętnych, często lepiej nie rezygnować z niej, tylko ewentualnie dołożyć terapię bardziej „głęboką” pod kątem funkcjonowania osobowości
Możesz zapytać wprost czy terapeuta pracuje z OCD, tikami i ASD, czy terapia psychodynamiczna będzie u niego miała konkretny plan pracy, czy w Twoim przypadku nie lepsza byłaby terapia integracyjna albo nadal CBT/ERP,
i czy można mierzyć postęp nie tylko „wglądem”, ale też objawami, funkcjonowaniem i relacjami.
Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk
Psychoterapia psychodynamiczna jest skutecznym narzędziem, szczególnie do leczenia zaburzeń osobowości, natomiast jeśli korzysta Pan już z innego procesu terapeutycznego, to proszę pamiętać, że nie powinno się uczęszczać do więcej niż jednego specjalisty na raz (chyba, że główny prowadzący zleci konsultację). Najważniejsze, to wytrwałość i determinacja, ponieważ trudności, które Pan opisuje, wymagają długotrwałego działania i efekty mogą być widoczne po pewnym czasie. Życzę Panu, żeby otrzymał skuteczną pomoc, doświadczył ulgi i poprawy jakości życia. Powodzenia.
Marcin Brodowski
Dzień dobry,
Rzeczywiście, w przypadku zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych wiele badań potwierdza skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej. Nie oznacza to jednak, że inne nurty nie mogą być pomocne.
Poza samą metodą pracy bardzo ważna jest również relacja terapeutyczna – poczucie zrozumienia, bezpieczeństwa i zaufania do terapeuty. To jeden z czynników, który w dużym stopniu wpływa na efekty terapii.
Dlatego warto przyjrzeć się nie tylko temu, jakie podejście terapeutyczne Pan wybierze, ale także temu, czy sposób pracy danego terapeuty odpowiada Pana potrzebom i celom na obecnym etapie. Jeżeli ma Pan wątpliwości co do samych metod, warto o tym wspomnieć terapeucie, z którym się Pan aktualnie spotyka.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcin Brodowski

Zobacz podobne
Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.
Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy.
Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia.
Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ??
W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej.
Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

