Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uwolnić się od osoby uzależnionej od alkoholu - porady i wsparcie

Dobry wieczór mam jak mogę się uwolnić od osoby która jest uzależniona od alkoholu
User Forum

Anonimowo

18 dni temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Proszę poszukać wsparcia - może kogoś z rodziny, jakiejś koleżanki, ale jeśli nie ma takiej osoby w zasięgu, to spróbować z telefonem zaufania, na przykład Alco-tel  12 411 60 44, który wspiera zarówno osoby uzależnione, jak i ich bliskich i działa całodobowo. 

Nie wiem też, jak wygląda relacja - czy jest możliwość zmiany zamieszkania, odcięcia się?  Myślę, że rozmowa ze specjalistą pozwoli na uzyskanie potrzebnego wsparcia i wskazówek na start.  Trzymam mocno kciuki,

Anna Kapelska

Psycholog

17 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Dobry wieczór, przede wszystkim samo to pytanie świadczy o dużej sile i świadomości, bo relacja z osobą uzależnioną od alkoholu potrafi być niezwykle wyniszczająca emocjonalnie. Uwolnienie się od takiej osoby zazwyczaj nie polega tylko na fizycznym odejściu, ale też na odzyskaniu granic psychicznych, które często zostają mocno naruszone przez długi czas obietnic, poczucia winy czy odpowiedzialności za czyjeś picie. Warto pamiętać, że uzależnienie jest chorobą tej osoby, ale Ty nie masz obowiązku poświęcać siebie, swojego zdrowia i spokoju, aby ją ratować. Najważniejszym krokiem jest uznanie, że nie masz wpływu na to, czy ktoś przestanie pić, ale masz wpływ na to, czy będziesz dalej tkwić w relacji, która Cię rani. Często pomocne jest wsparcie terapeutyczne lub grupa dla bliskich osób uzależnionych, bo tam można nauczyć się odcinać od współuzależnienia i budować życie na nowo. Jeśli relacja jest przemocowa lub czujesz zagrożenie, warto też szukać pomocy instytucjonalnej i nie zostawać z tym samemu. Najważniejsze jest, abyś postawił(a) siebie na pierwszym miejscu, bo masz prawo do bezpieczeństwa i spokoju, nawet jeśli ta druga osoba cierpi z powodu uzależnienia.

17 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dobry wieczór. Uwolnienie się od osoby uzależnionej od alkoholu wymaga ochrony Twojego dobrostanu psychicznego i fizycznego, przy jednoczesnym unikaniu toksycznych relacji. Wyraźnie określ, co jest dla Ciebie akceptowalne, np. brak kontaktu w stanie nietrzeźwości, i konsekwentnie ich przestrzegaj. Nie bierz odpowiedzialności za picie tej osoby, ale  skup się na sobie, unikając wyręczania czy usprawiedliwiania jej zachowań. To pomaga przerwać współuzależnienie, które często utrzymuje problem. Sam(a) kontaktuj się z grupami dla bliskich alkoholików, jak Al-Anon (w Polsce dostępne spotkania stacjonarne i online), gdzie nauczysz się radzenia z sytuacją i to pomoże Ci zrozumieć mechanizmy jak i poczuć siłę w grupie.   Rozważ terapię dla współuzależnionych (DDA/DDD) lub poradnię uzależnień w Twojej miejscowości.  Jeśli agresja lub manipulacja zagrażają Twojemu bezpieczeństwu, ogranicz spotkania stopniowo, a w razie potrzeby złóż wniosek o niebieską kartę lub zgłoś do komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. W skrajnych przypadkach rozważ separację prawną lub przeprowadzkę, dbając o swoje zdrowie poprzez aktywności jak spacery czy rozmowy z zaufanymi. Pamiętaj  że musisz chronić siebie, niezależnie od relacji, które Was łączą. Życzę szybkiego rozwiązania tej sprawy.

 

 

 


 

17 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za przesłaną wiadomość. To, w jaki sposób można się „uwolnić” od osoby uzależnionej od alkoholu, w dużej mierze zależy od tego, czego Pani/Pan chce dla siebie w tej chwili, czy chodzi o ochronę własnych granic, emocjonalne zdystansowanie się, czy realne odejście z relacji?

Ważne jest też uświadomienie sobie jednej rzeczy: nie mamy wpływu na picie drugiej osoby, mamy natomiast wpływ na to, jak bardzo pozwalamy, by jej uzależnienie wpływało na nasze życie. Uwolnienie często zaczyna się nie od zmiany tej osoby, lecz od zadbania o siebie : swoich granic, bezpieczeństwa i wsparcia, które możemy dla siebie zorganizować. Można zacząć od małych kroków: określenia, co dla nas jest akceptowalne, gdzie kończą się nasze granice i jakie wsparcie możemy sobie zapewnić (terapia, grupy wsparcia, bliscy).

Jeśli chce Pani/Pan, możemy przyjrzeć się temu dokładniej: co jest teraz dla Pani/Pana najważniejsze i jaki mały, realny krok można zrobić, żeby poczuć więcej spokoju i kontroli nad swoim życiem.

 

Zapraszam ponownie do kontaktu tu na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

16 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Uwolnienie się od osoby uzależnionej to proces, który zaczyna się od uznania bolesnej prawdy: nie ma Pani/Pan wpływu na picie drugiej osoby, ma Pani/Pan wpływ jedynie na swoje życie i swoje granice. Pierwszym krokiem jest zaprzestanie chronienia alkoholika przed skutkami jego picia (niepłacenie jego długów, nietłumaczenie go przed rodziną czy pracodawcą). Warto poszukać wsparcia w grupach Al-Anon lub u terapeuty uzależnień, aby zrozumieć mechanizmy współuzależnienia, które trzymają Panią/Pana w tej relacji. Proszę zacząć od budowania własnego bezpieczeństwa – emocjonalnego i finansowego – oraz uświadomienia sobie, że Pani/Pana odejście lub postawienie twardych warunków może być paradoksalnie jedyną szansą na to, by ta osoba poczuła dno i zechciała się leczyć.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska - psycholog

14 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zaburzenia nastroju, autoagresja, nadmierne picie alkoholu i wypisanie mnie z oddziału.
Witam Mam 21 lat i zaburzenia depresyjno-lękowe mieszane, problemy z autoagresją i dość uporczywe, natrętne, ciągle mi towarzyszące myśli samobójcze. Niecałe dwa lata temu zaczęłam chodzić po raz pierwszy na terapię i przyjmować leki. Na początku leczenia czułam faktycznie choć minimalną ulgę, ale potem znowu czułam się masakrycznie źle. A problem z autoagresją coraz częściej dawał się we znaki i nie potrafiłam z nim walczyć. Cały czas czułam się okropnie zmęczona, wieczne smutna i bez żadnych chęci, żeby w ogóle dalej to ciągną, ale jakoś starałam się zagryźć zęby i normalnie funkcjonować. Nawet jakoś mi to wychodziło, ale z każdym tygodniem, miesiącem czułam się tylko coraz gorzej. Aż w grudniu zeszłego roku moja pani psycholog zaproponowała mi psychiatryczny odział dzienny dla młodych dorosłych. Z początku z automatu się nie zgodziłam, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że może warto spróbować. Przez długi czas bardzo trudno było mi się otworzyć i mówić o tym co czuje na forum grupy, bo jak miałam o tym mówić, skoro ja sama nie do końca wiedziałam co czuję, co myślę i co się ze mną dzieje. Sama nie wiedziałam czy ten odział w ogóle mi pomaga, ale próbowałam się tam odnaleźć. Jakoś na początku kwietnia zaczęłam trochę więcej pić, tylko to jakkolwiek pomagało mi uciszyć/spowolnić gonitwę myśli tocząca się w mojej głowie. Podzieliłam się tym na oddziale, na początku porozmawialiśmy o tym, próbowaliśmy przegadać to, co faktycznie ten alkohol mi daje, ale powiedzieli też, że pacjenci na oddziale powinni stosować abstynencję i zostałam skierowana na konsultację do terapeuty uzależnień, który stwierdził, że nie jestem uzależniona, ale pije w bardzo ryzykowny sposób pod względem częstotliwości i ilości alkoholu. Dostałam upomnienie jedno, potem drugie aż w końcu w zeszłym tygodniu zostałam wypisana z oddziału ze słowem, że reguła jest taka, że jeśli ktoś ma problem alkoholem to w pierwszej kolejności leczy się uzależnienie, a później inne problemy. (Dla jasności dodam tylko, że nigdy nie przyszłam na odział dzienny pod wpływem alkoholu tylko piłam po godzinach jego zakończenia). Rozumiem, że to była moja wina i to ja złamałam regulamin. Ale na ten moment nie mam bladego pojęcia co mam ze sobą zrobić. Nie wiem czy ciągnięcie tego dalej ma jakiś sens. Przez większość czasu trwania mojego leczenia wątpiłam czy ono ma jakikolwiek sens czy nie powinnam po prostu przestać uczęszczać na terapię, odstawić leki i przestać się nad sobą użalać. A teraz dodatkowo do gry wkroczył alkohol, który mam wrażeni, że przez te niecałe 2 miesiące dał mi więcej szczęścia i dobrych chwil niż doświadczyłam przez te ostatnie 2 lata. Wiem, że alkohol to nie jest dobry sposób radzenia sobie z problemami. Wiem też, że jest on strasznie wyniszczający dla organizmu i jego długie stosownie prowadzi do głodu alkoholowego. Ale czy naprawdę jedyna rzecz jaka mi pomaga i sprawia, że czuje się dobrze może być aż tak zła Mówić szczerze sama nie wiem, dlaczego to tu pisze, może po prostu potrzebowałam to z siebie wyrzucić Wiem, że wiadomość jest strasznie długa i może być trochę zawiła i nieczytelna, więc z góry przepraszam
Witam. Niecałe 5 lat temu nastąpiła dla mnie traumatyczna sytuacja życiowa z mężem( w skutek zażywania amfetaminy przez jakiś czas, mąż zaczął mieć urojenia dotyczące moich rzekomych zdrad) przeszłam dla mnie myślę horror:( po wizycie u psychiatry dostałam leki po diagnozie " inne zaburzenia nerwicowe" niestety brałam je krótko, przerwałam leczenie ponieważ razem z mężem pokonaliśmy razem te trudności, mamy 4 dzieci a najmłodszy syn ma 18 miesięcy. Niestety w ostatnim czasie w szkole syna pojawiły się problemy, widzę teraz jak odbiły się na mnie, mam duże wahania nastrojów, raz jestem agresywna( bez przemocy fizycznej) a za chwilę płaczę a poczucie winy sprawia że mam pełne objawy fizyczne tj. Bóle pulsowanie głowy, ból brzucha z uczuciem trzęsienia się brzucha, sztywnienie nadgarstków i palcy u rąk, "góla" w gardle, bardzo szybkie bicie serca, kołotani, zimne poty itp. Z domu nie chce mi się wychodzić, każde wyjście w załatwienu sprawy jest dla mnie przytłaczające" że znowu muszę iść i rozmawiać z ludzmi" przez co zawalam dużo spraw, bardzo odbija się to na mężu ponieważ to w nim szukam wtedy winy o wszystko:( sama sobie ze wszystkiego robię problem, nie ma dla mnie pozytywnych myśli, zawsze jest coś co przekona mnie żeby jednak zrezygnować z danych rzeczy, w tym roku pierwszy raz byłam nad morzem z rodziną i nawet chwilę nie cieszyłam się z tego, wszystko ma dwie barwy białe i szare. Planuje wrócić do psychiatry, czy to konieczne czy ten zły czas minie jak wtedy? Dziękuję
Pochodzę z przemocowej mocno alkoholowej rodziny. Ja zaś jestem wrogiem alkoholu, czy mimo to jestem DDA?
Pochodzę z przemocowej mocno alkoholowej rodziny. Ojciec i matka byli utopieni w alkoholu. Ja zaś jestem wrogiem alkoholu, czy mimo to jestem DDA?
Jak radzić sobie z awanturami w związku z alkoholikiem i odzyskać spokój?

Żyje w związku z alkoholikiem, mam dosyć awantur, które psują moje życie. W awanturach mąż ciągle odnosi się do przeszłości. Jest mi ciężko, lubię spokój, w nim nie ma spokoju, ciągle się lubi nakręcać, domyślam się to alkohol lub myśl o nim powoduje ten stan.

Poszukuję psychoterapeuty - mężczyzny.
Witam, Pracowałem z psychoterapeutką prze 2,5 roku poznawczo-behawioralnie. Aktualnie szukam psychoterapeuty mężczyzny doświadczeniem conajmniej kilkuletnim.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.