Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Stres przed codziennymi czynnościami, niska samoocena czy coś więcej?

Witam, mam 20 lat i parę miesięcy temu skończyłem szkołę. Od pewnego czasu zauważyłem u siebie stres przed codziennymi czynnościami takimi jak pójście do tablicy na lekcji czy jakiejkolwiek wystąpienie na forum klasy, stres odczuwałem również gdy dojeżdżałem do szkoły(samochodem), przed otrzymaniem prawa jazdy stresowałem się wejściem do autobusu, mimo że wiedziałem że będzie to wejście jak każde inne.Można przypuszczać, że ten stres jest spowodowany szkołą, lecz stresuje się również zwykłym pójściem do biedronki czy do galerii handlowej lub przed spotkaniami towarzyskimi,imprezami czy samotnym pójściem na ryby.Nie jestem aspołeczny nie mam nic przeciwko obecności ludzi. Stąd moje pytanie czy to jest jakaś choroba, może niska samoocena której nie jestem świadomy? Nie mam nawet pojęcia czego się konkretnie stresuje. Nie przejmuje się innymi ludźmi bo wiem że każdy ma swoje życie i nikomu nie chce się mnie oceniać w Biedronce czy na parkingu szkolnym. Z góry dziękuję za odpowiedź
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

opisuje Pan sytuację, która może wskazywać na nasilony lęk w codziennych sytuacjach społecznych. Nie musi to oznaczać żadnej „choroby” w dosłownym sensie, ale może być sygnałem, że coś w Pana sposobie przeżywania świata i siebie potrzebuje uwagi i wsparcia.

 

Często taki lęk może mieć związek z obniżonym poczuciem własnej wartości, wysokimi oczekiwaniami wobec siebie, trudnością w tolerowaniu niepewności lub silną potrzebą „wypadnięcia dobrze”. Czasem towarzyszy temu też myśl: „sam nie wiem, czego się boję”, co dodatkowo może napędzać lęk.

 

Jeśli te napięcia wpływają na jakość życia, ograniczają Pana swobodę, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Nawet jedna rozmowa może pomóc zrozumieć, skąd ten lęk się bierze i jak zacząć sobie z nim radzić.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Andryszczyk

Patrycja Andryszczyk

Dziękuję Ci za tak szczerą i dojrzałą wiadomość. To, co opisujesz, nie jest oznaką słabości – wręcz przeciwnie, pokazuje dużą uważność na swoje emocje i odwagę, by się im przyjrzeć.

 

Doświadczanie lęku czy napięcia w codziennych sytuacjach – mimo że „racjonalnie” wydają się neutralne – może być sygnałem, że Twój układ nerwowy przez dłuższy czas działał w stanie przeciążenia lub obrony. Czasem takie reakcje rozwijają się w wyniku trudnych, stresujących doświadczeń, które nie muszą być spektakularne – mogą to być sytuacje powtarzalne, przytłaczające emocjonalnie, które zostały przeżyte bez wystarczającego wsparcia.

 

Nie musisz mieć dokładnych odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje – samo zauważenie tego i chęć zrozumienia to już początek zmiany. Możliwe, że pod tym stresem kryje się potrzeba bezpieczeństwa, przewidywalności albo głęboka wrażliwość, która do tej pory nie miała przestrzeni.

 

To niekoniecznie choroba – to może być sygnał, że warto zadbać o siebie głębiej. Jeśli tylko możesz, rozważ spotkanie z psychologiem lub terapeutą, który pomoże Ci spokojnie przyjrzeć się temu, co się w Tobie dzieje – bez oceniania, z troską i zrozumieniem.
 

Twoje emocje mają znaczenie. A Ty zasługujesz na życie z większym spokojem i lekkością – krok po kroku.

Rafal Necner

Rafal Necner

Dzień dobry,

 

wielu ludzi w różnych okresach swojego życia odczuwa podobny, pozornie irracjonalny lęk.

 

W terminologii psychologicznej i psychiatrycznej, uporczywy i nasilony lęk, który utrudnia codzienne funkcjonowanie, może spełniać kryteria jednego z zaburzeń lękowych. Z Pana opisu wyłaniają się cechy, które mogłyby wskazywać na: Fobię społeczną (zaburzenie lękowe społeczne): Lęk przed sytuacjami społecznymi i ekspozycją na ocenę innych (wystąpienia publiczne, spotkania). Zaburzenie lękowe uogólnione (GAD): Przewlekły, "wolnopłynący" lęk i martwienie się o wiele różnych spraw (praca, zdrowie, codzienne obowiązki), niekoniecznie związanych tylko z sytuacjami społecznymi. Pana lęk przed samotnym pójściem na ryby mógłby na to wskazywać. Zaburzenie lękowe z napadami paniki: Lęk przed wystąpieniem nagłego, intensywnego ataku lęku (ataku paniki) i związanymi z nim objawami fizycznymi.

 

Proszę potraktować te nazwy jedynie jako wskazówki, a nie diagnozę. Diagnozę może postawić jedynie specjalista po dokładnym wywiadzie. Najważniejsze jest to, że są to problemy w pełni uleczalne, a psychoterapia CBT jest jedną z najskuteczniejszych metod ich leczenia.

 

Pana opis jest na tyle klarowny, że stanowi doskonały materiał do pracy terapeutycznej. Gorąco zachęcam Pana do konsultacji z psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym. Terapeuta pomoże Panu zidentyfikować źródła lęku, nauczy konkretnych technik radzenia sobie z myślami i objawami fizycznymi oraz pomoże przepracować ewentualne głębsze przekonania dotyczące samooceny.

 

Pozdrawiam Rafał Necner

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,


Zauważ czy w Twoim ciele i emocjach nie zachodzi jakaś ważna zmiana, nawet jeśli głowa podpowiada, że „nie ma się czym przejmować”. Kiedy się na tym skupisz, być może uda Ci się uchwycić te drobne napięcia, które pojawiają się w codziennych sytuacjach.


Ciało wie, nawet jesli próbujesz racjonalizować to, co przeżywasz. Często to wołanie o uwagę jakiejś istotnej części Ciebie, która w tych momentach potrzebuje bezpieczeństwa i nie czuje się w pełni zaopiekowana. To nie jest słabość ani „choroba”. 

 

Warto zacząć od obserwowania tych momentów, w których napięcie rośnie. Co wtedy dzieje się w Twoim ciele i w oddechu? Jakie słowa przychodzą Ci do głowy? 

Jeśli czujesz gotowość, rozmowa z psychoterapeutą mogłaby Ci pomóc nie tyle przyjrzeć się, temu, dlaczego Twoje ciało tak reaguje i jak możesz je wspierać.

 

To, że nie odcinasz się od ludzi, że jesteś otwarty i zadajesz to pytanie, świadczy o dużej dojrzałości i ciekawości siebie. 

Pozdrawiam, 

Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

lęk

Darmowy test na lęk uogólniony (GAD-7)

Zobacz podobne

Nawroty derealizacji i niepokój w czasie wolnym po terapii OCD i planowanej odstawce leków
Dzień dobry, od kilku miesięcy uznaje się jako wolną od lęku przy OCD, nawet mam w planach odstawkę leków ale ostatnie kilka tygodni sieje u mnie w tej sprawie coraz więcej wątpliwości… W tygodniu funkcjonuje normalnie i chodze wszędzie gdzie mam ochotę albo potrzebę (wcześniej miałam z tym ogromne problemy ze względu na lęk przed wychodzeniem i derealizacje), natomiast w weekendy coraz częściej widzę u mnie jakiś niepokój gdy nie mam czym się stresować, w tygodniu zajmują mnie codzienne obowiązki a gdy mogę wreszcie odetchnąć to czuję się jakoś niespokojnie, gorzej… Mam pojedyncze epizody derealizacji których dawno nie miałam i mimo znania schematu nie wiem czemu akurat pojawia się w momencie gdy np jadę w znajome miejsca albo robię coś co jest dla mnie codziennością… nie wywołuje to już u mnie lęku ale bardziej martwi mnie czemu się znowu pojawia :( Jest na to jakieś wytłumaczenie patrząc na to ze pojawia się właśnie w sytuacjach spokoju i gdy nie mam nic na głowie?? Mam wrażenie że źle funkcjonuje bez stresu a jednak tak być nie powinno, mimowolnie chyba zamieniłam sobie lęk na codzienny stres, który też zajmuje dużo przestrzeni w głowie… jak mogę sobie z tym poradzić?? Na prawdę nie podoba mi się taki nawrót bez żadnych konkretnych powodów, w zasadzie zakończyłam terapię na tym tle i nawet jakbym chciała wrócić z taką mało pilną sprawą to realnie nie mam dla siebie czasu w ciągu tygodnia plus chciałabym zobaczyć czy umiem to załatwić sama bez powrotu do starych tematów tak na żywo…
Jak radzić sobie z lękiem i stresem związanym z miejscem zamieszkania?
Mam 30 lat zacznę od tego. Kupiłam dom z partnerem oddalony od jego miejsca pracy 15 km, teraz bardzo tego żałuję że nie kupiliśmy tego domu w miejscowości gdzie pracuje On. Wraca do domu średnio z pracy 20 minut przez ten czas ciągle mi smutno i plączę boję się że po drodze kogoś pozna albo zginie i zostanę sama z tym domem . Przez te 20 minut się denerwuje. Ogólnie już jak rano wychodzi jest mi mega smutno i przykro że go nie ma ciągle żałuję decyzji że kupiliśmy ten dom 15 km od jego miejsca pracy. Wcześniej jeździliśmy razem teraz juz nie jedze rano bo mnie nie zostawia juz u rodziny bo ona sie wyprowadzila i mieszkają nie daleko nas. Ja bym chciała sprzedac ten dom i wynająć mieszkanie w jego miejscowości pracy ale On nie chce Czy to normalne jest że te 20-27czasem minut to dla mnie wieczność? I tak przeżywam to i płacze . On tez nie chce tego domu sprzedac abyśmy zamieszkali bliżej jego pracy... Ja nie mam tu pracy ani nic nie mogę się odnaleźć. On Domu sprzedac nie chce, każda rozmowa kończy się awanturą itp Jestem załamana nie wiem jak mam żyć dalej...
Zaburzenia lękowe - pomimo sumiennego stosowania się do zaleceń, nie widzę znaczącej poprawy
Dzień dobry, postaram się w miarę zwięźle opisać swój problem. Od nieco ponad roku mam silne objawy zaburzeń lękowych, od początku tego roku próbuje je leczyć, chociaż dopiero od 3 miesięcy widzę poprawę. Same ataki paniki mi mijają, natomiast od dawna utrzymuje mi się derealizacja, ostatnio też z depersonalizacją. Z tego powodu na początku tego miesiąca udałam się do psychiatry. Niestety, ale przez to, że nie jestem jeszcze pełnoletnia to oczywiście na spotkaniu byli ze mną rodzice, którzy dość mocno zarysowali obraz mojego problemu na tym, co oni widzą i obawiam się, że przez to nie mogłam w pełni opisać stanów, których doświadczam. Jak na razie lekarz stwierdził, żebym jedynie częściej wychodziła z domu i ograniczyła elektronikę, co na razie wydaje mi się nie robi żadnej różnicy, pomimo mojego sumiennego stosowania się do tych zaleceń. Wiadomo, jednak technologia może wpływać na takie stany, ale nie wiem czy u mnie to jest to główne podłoże. Mam wrażenie, że im lepiej idzie mi radzenie sobie z lękiem , myślami obsesyjnymi i innymi sprawami, które mnie męczą to takie stany odrealnienia są u mnie podobnie nasilone, mimo, że pracuję nad tym z terapeutą, i jak poprawi się na jakiś czas to bardzo często jest tak, że stan taki pojawia się u mnie nagle, bez żadnego wytłumaczenia i w nasileniu większym, niż się spodziewam. Wiem, że leczenie takich problemów, zwłaszcza z tendencją do nawrotów trwa długo, lecz myślę, że u mnie jest to jakaś reakcja organizmu na wcześniejszą długotrwałą i mocną panikę. Nie jestem może jakoś bardzo chętna do brania leków, ale gdy widzę jak na terapii dobrze radzę sobie z lękiem, a mimo to, stany takie we mnie uderzają to wolałabym je brać, byleby tylko zakończyć ten jeden problem, którego nie umiem samą terapią. Teoretycznie następną wizytę u lekarza mam planować na około za 2 miesiące, lecz nie wiem czy jednak nie pójść wcześniej, tym razem próbując jakoś dokładniej opisać ten problem. Po prostu martwi mnie to, że to jest coś, czego w terapii w moim przypadku nie dałoby się wyleczyć samą rozmową czy ćwiczeniami, bo widzę ile to się utrzymuje, mam wrażenie jakby to było coś głębokiego, coś co przez tyle miesięcy siedzi mi w głowie i nie chce się stamtąd uwolnić na dobre. Robię regularnie różne badania, więc wykluczam też podłoże fizyczne takich stanów. Zaraz kończą się wakacje, przede mną ciężki rok szkolny i nie mogę sobie pozwolić na takie samopoczucie, w wakacje też mi to przeszkadza, martwię się tylko co zrobić by się tak nie czuć.
Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.