Left ArrowWstecz

Lęk krawędzi: brak strachu przed wysokością, ale obawa przed krawędziami. Jak to zrozumieć i pokonać?

Dzień dobry. Mam pytanie dot. pewnego aspektu lęku wysokości. Czy istnieje pojęcie "lęk krawędzi"? Nie boję się być na wysokości (nawet to lubię), ale bardzo się boję stania w miejscu, w którym mógłbym spaść czy wypaść. Gdy jest tem barierka, lęk natychmiast znika. Jak to zdefiniować? Czy można coś z tym zrobić? Pozdrawiam serdecznie.
User Forum

Marcin

11 miesięcy temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry!

Lęk krawędzi - nie jest to formalnie sklasyfikowane w literaturze psychologicznej jako osobna fobia, ale opisywane przez Pana doświadczenie bywa rozpoznawane w praktyce i nie jest rzadkością. Często określa się je jako „lęk krawędzi” lub „strach przed krawędziami”. To zjawisko różni się od klasycznej akrofobii, czyli lęku wysokości:
    •    Akrofobia to lęk przed samą wysokością, bez względu na okoliczności i zabezpieczenia.
    •    Lęk krawędzi to obawa przed byciem przy krawędzi – bezpośrednio przy przepaści, oknie, balkonie itp., gdzie istnieje realna możliwość upadku. Samo przebywanie na wysokości (na przykład w zamkniętym pomieszczeniu lub za solidną barierką) nie wywołuje lęku.
W nomenklaturze anglojęzycznej spotyka się nazwę cremnofobia (od łacińskiego słowa oznaczającego przepaść), czyli lęk przed urwiskami, krawędziami klifów lub otwartymi krawędziami, jednak najczęściej całość kwalifikuje się jako szczególną odmianę akrofobii lub określa mianem „fear of edges”.
 

Skąd bierze się lęk krawędzi?
Lęk związany z krawędzią często ma charakter instynktowny i adaptacyjny – to rodzaj „wbudowanego” mechanizmu chroniącego przed upadkiem. U niektórych osób odczuwany jest on silniej, zwłaszcza w sytuacjach, gdzie nie ma wyraźnego zabezpieczenia (barierki, szyby), a możliwość upadku wydaje się realna.
 

Objawy mogą być podobne do innych fobii specyficznych: napięcie mięśniowe, zwiększona potliwość, przyspieszony puls, paraliżujący niepokój lub wręcz lęk paniczny. Kluczowe jest to, że w obecności zabezpieczeń lęk znika lub znacząco się zmniejsza.
 

Co można zrobić z lękiem krawędzi?

    •    Trening ekspozycyjny – polega na stopniowym przyzwyczajaniu się do bodźców budzących lęk (np. najpierw oglądanie zdjęć, filmów, potem wchodzenie na krawędź z asekuracją).
    •    Wirtualna rzeczywistość – coraz częściej wykorzystuje się technologię VR do bezpiecznego oswajania lęku w kontrolowanych warunkach (np. symulacje „bycia przy krawędzi”).

•hipnoza kliniczna -polega na przepracowaniu lęku dzięki dotarciu do nieświadomości.
 

Warto także rozmawiać o swoim lęku ze specjalistą – psycholog lub psychoterapeuta pomoże dobrać najbardziej odpowiednią formę wsparcia oraz zdecydować, czy wybrany problem wymaga systematycznej terapii, czy wystarczy samoświadomość i unikanie konkretnych sytuacji.


Najważniejsze być może jest to , że za lękiem krawędzi ,czy lękiem wysokości stoi często tak naprawdę lęk przed śmiercią i to jest problem ,któremu można się przyjrzeć podczas psychoterapii.Pozdrawiam 

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
opisana reakcja mieści się w ramach specyficznej fobii wysokościowej, jednak nie polega na lęku przed samą wysokością, lecz przed byciem na krawędzi, czyli w miejscu, które stwarza wyobrażeniowe zagrożenie upadku. Barierka stanowi tu psychologiczną granicę bezpieczeństwa, jej obecność neutralizuje lęk, ponieważ daje poczucie kontroli. To zjawisko wynika z nadmiernej aktywacji mechanizmów obronnych mózgu, który symuluje możliwy scenariusz zagrożenia, mimo że realne ryzyko często jest niewielkie.
 

Jeśli lęk pojawia się incydentalnie i nie wpływa na Pana codzienne życie, nie wymaga interwencji. Natomiast jeśli ogranicza aktywność, wywołuje napięcie lub dyskomfort, warto rozważyć terapię poznawczo-behawioralną, która skutecznie redukuje takie lęki poprzez: zmianę przekonań katastroficznych, stopniową ekspozycję na trudne sytuacje w kontrolowany sposób, naukę technik regulacji napięcia, np. oddechowych czy wizualizacyjnych.
 

Pana świadomość mechanizmu i umiejętność jego nazwania to pierwszy krok do jego zrozumienia i osłabienia. Jeśli lęk będzie się nasilał lub obejmował inne obszary, konsultacja ze specjalistą może przynieść znaczącą ulgę.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz - psycholog

11 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz, to bardzo konkretny rodzaj lęku sytuacyjnego – najbliżej mu do tego, co psychologia określa jako lęk przestrzenny lub bardziej potocznie: lęk przed utratą kontroli na wysokości. Czasem bywa też określany właśnie jako „lęk krawędzi”, choć nie jest to oficjalny termin diagnostyczny – raczej trafne, obrazowe określenie przeżywanego doświadczenia.

Co ważne: to nie klasyczna akrofobia (czyli lęk wysokości jako taki), bo nie boisz się wysokości samej w sobie – wręcz przeciwnie, potrafisz ją lubić! Twój lęk aktywuje się dopiero przy braku zabezpieczenia – np. gdy jesteś blisko krawędzi bez barierki. To pokazuje, że to nie sama wysokość jest źródłem lęku, tylko potencjalne zagrożenie upadkiem.

Czy da się coś z tym zrobić?
Tak – jeśli ten lęk jest dla Ciebie uciążliwy, ograniczający lub nieproporcjonalnie silny, warto:

-przyjrzeć się jego źródłom w pracy z psychologiem,

-rozważyć terapię poznawczo-behawioralną (CBT), która pomaga oswajać i przeformułowywać reakcje lękowe,

-a czasem – jeśli towarzyszą mu inne objawy (np. nadmierna czujność, napięcie, unikanie), warto rozważyć diagnozę pod kątem lęku uogólnionego, nadwrażliwości sensorycznej albo ADHD – które może wpływać na przetwarzanie bodźców przestrzennych.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

10 miesięcy temu
fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z lękiem przed upływem czasu i przemijaniem?

Coraz częściej łapię się na intensywnym lęku związanym z upływem czasu. Mam poczucie, że czas przecieka mi przez palce, a życie mija zbyt szybko. Każdy dzień wydaje mi się kolejnym krokiem ku nieuchronnemu końcowi, co bardzo mnie przytłacza. Trudno mi cieszyć się chwilą, bo ciągle wracam myślami do tego, co tracę i ile mało czasu zostało mi na spełnienie marzeń.

Chciałbym dowiedzieć się, jak radzić sobie z takim rodzajem lęku.

4-letnia córka doświadcza stresu w przedszkolu i objawów somatycznych - czy zrobić przerwę?
Dzień dobry. Córka ma 4 lata i 2 miesiące. Jest bardzo pogodna, wesoła, samodzielna i bardzo lubi zabawy z dziećmi na placu zabaw czy z kuzynostwem. Zabiega wręcz o nie - sama podchodzi, wita się i proponuje zabawę. Generalnie rozwój przebiega w naszej i nie tylko ocenie prawidłowo. Dziecko zżyte z rodzicami, jeszcze z nami śpi, ale nie ma też problemów jak ma na 2h zostać z babcią czy iść gdzieś bez jednego z rodziców. Postanowiliśmy od września posłać ją do przedszkola. Mieliśmy przygodę z jedną placówką, gdzie po 3 dniach zrezygnowaliśmy (z uwagi na nieodpowiednią grupę oraz same informacje od córki, że chce gdzieś indziej). Przepisaliśmy do innego przedszkola gdzie pierwsza reakcja córki była pozytywna. Sumarycznie przechodziła już tam 21 dni bo w międzyczasie miała tydzień choroby. Pierwsze 2 tygodnie nie było raczej problemów, rano raz chętniej raz mniej chętnie ale szła do przedszkola z pozytywnym nastawieniem. Wszystko zmieniło się w zeszły piątek, kiedy została nieco dłużej już na leżakowanie. Mocno wtedy się zestresowała, zwymiotowała, płacz itd. Od tego momentu wróciliśmy do odbierania ją zaraz po obiedzie (jak wcześniej - łącznie ok 4, 4,5h) do dziś włącznie córka już mniej chętnie chciała iść do przedszkola, ale co najtrudniejsze jej reakcją zawsze był silny stres - wymioty, a raczej takie jakby zbieranie się na wymioty i bule brzucha. No i daje znać, że nie za bardzo chce chodzić chociaż nie ma histerii, jest raczej płacz delikatny i duży smutek i ten wyczuwalny stres i napięcie. Córka również kategorycznie nie chce rozmawiać o tym stresie, smutku. Zatyka nam buzie rękami albo sama mówi, że kiedyś porozmawiamy. Po przedszkolu przez jakiś czas było dobrze - bawiła się w przedszkole, wspominała i była podekscytowana tym co było i co będzie następnego dnia. Niestety ostatnie 2, 3 dni zmiana i już nawet tego nie było. Panie wychowawczynie dawały feedback że było coraz lepiej, że się uspokajała, nieco się jeszcze w grupie wstydziła no i na śniadaniu ciężko z jedzeniem. Najgorsze, że pojawiały się też te objawy somatyczne chociaż no bez płaczu i wymiotowania pokarmem ale jednak. W moim odczuciu to jednak nie było tam dobrze skoro te objawy w przedszkolu były. Zrobiliśmy w piątek córce jeden dzień przerwy, aby mogła się zregenerować psychicznie, zmniejszyć napięcie. Weekend był świetny, wesoły i daliśmy jej dużo poczucia bezpieczeństwa. Wczoraj w niedzielę po obiedzie poruszyliśmy temat przedszkola, że będzie chodzić teraz na krótko, obierzemy ją przed obiadkiem nawet, że tam na nią czekają i tęsknią. Leżakowania nie będzie itd... Córka od razu zareagowała emocjonalnie stresem i płaczem. Udało się od niej uzyskać informację że nie lubi przedszkola, nie lubi pań i dzieci. Generalnie bardzo na nie i to w dzień przed jakimkolwiek pójściem tam... Zdajemy sobie sprawę, że może to taki drugi etap adaptacji, ale to jednak już trochę trwa, a nie ma nic lepiej, a jest gorzej... Po wczorajszej sytuacji podjęliśmy decyzję, że robimy kilkumiesięczną przerwę i spróbujemy na wiosnę - być może w innej placówce. Córka będzie miała wtedy ok 4 lat i 10 m-cy. Przez ten czas postaramy się wprowadzić kilka zmian przygotowujących do tego, m.in. uczęszczanie na jakieś zajęcia grupowe, częstsze zostawianie z babcią bez rodziców, więcej zasad samodzielności w domu itd itd. Nie ukrywam, że bijemy się z myślami czy podjęliśmy słuszną decyzję - czy córka za te pół roku będzie bardziej gotowa na przedszkole? Czy nie będzie gorzej... Dużo czytaliśmy i uwierzyliśmy, że to, że tak się zachowuje to nie jest wymuszanie niepójścia do przedszkola bo nie lubi tylko faktycznie jakiś lęk, reakcja obronna organizmu z którą ona nie do końca jeszcze potrafi sobie poradzić... Prosimy zatem o poradę. Dziękuję.
Dysocjacja - czy potrzebna farmakoterapia?
Dzień dobry, czy jeżeli derealizacja i depersonalizacja utrzymują się w pewnym nasileniu praktycznie cały czas, momentami niezależnie od ataków paniki to potrzebna jest oprócz psychoterapii farmakoterapia?
Trudności w rozmowie w grupie - jak przełamać strach i zacząć się odzywać?
Dzień dobry Mam 20 lat i obecnie jestem na 2 roku studiów. Jestem raczej spokojną osobą na codzień. Niestety od liceum mam trudności w rozmowie w większej grupie ludzi ( obecnie trzymam się na studiach w 4- osobowej gupie znajomych). Nie potrafię się przełamać żeby cokolwiek powiedzieć, przez co jedynie słucham co moi znajomi mówią. I nie wynika to z braku tematów, ponieważ mamy ze sobą wiele wspólnego. Kiedy jestem z kimś sam na sam, to potrafie się normalnie odezwać i jak złapie temat, to dużo gadam, ale gdy jestem nawet w mniejszej grupie to czuje jakby mnie „zatykało” i boje się odezwać. Nie wiem z czego może to wynikać, ponieważ dzieje się to już od liceum i niezależnie, jaka to jest grupa ludzi (z wyjątkiem rodziców), ja nie potrafię się odezwać. Zaczyna mnie to coraz bardziej męczyć i nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
Napady paniki, lęk i poczucie nierealności świata. Chciałabym sobie pomóc.
Dzień dobry, chciałabym opisać problem, który od pewnego czasu mi towarzyszy i postanowiłam coś z nim zrobić, ale na razie bezskutecznie. Od około 2-3 miesięcy nasiliły się u mnie lęki po stresującej dla mnie sytuacji związanej ze zdrowiem. O ile sam problem zdrowotny praktycznie od razu zniknął, tak lęk wzrastał z czasem. Były gorsze i lepsze dni, były nawet takie kiedy w ogóle nie czułam lęku i nie panikowałam. Zaczęło się od zwykłych lęków o samopoczucie a skończyło się na panice o wyjście z domu. Zawsze, gdy muszę wyjść do szkoły czy na spacer, to bardzo się boję i nie mogę racjonalnie myśleć, że przecież nic się nie stanie i dopiero jak ktoś weźmie mnie za rękę i wyjdzie ze mną z domu to powoli się uspokajam, chociaż nigdy nie jestem w 100% spokojna poza domem. Mimo to muszę przecież wychodzić z domu, ale wiąże się to ze stresem i byciem niespokojną. Akurat ten lęk zaczął się u mnie około miesiąc temu i raz był mniej a raz bardziej nasilony. Obecnie jestem chora i z domu wyszłam wczoraj, do szkoły. Myślałam, że już się wyleczyłam i poza tym musiałam napisać zaległy sprawdzian. Gdy miałam wyjść z domu to bardzo panikowałam i ledwo co dotarłam do auta. Przez całą drogę ulica wydawała mi się nagle bardzo mała a otoczenie wokół sztuczne. Prawdopodobnie to wszystko efekt paniki, ale jest to bardzo męczące, gdy często wątpię w prawdziwość świata dookoła i muszę sprawdzać czy nie śpię. Oczywiście nie jest tak cały czas i czasami, gdy wyjdę już z domu, to szybko się uspokajam i nie czuję żadnych objawów fizycznych. Bo oprócz takiej chwilowej "nierealności" gdy panikuję mam bóle głowy czy zawroty, nudności, ogólne zmęczenie i złe samopoczucie czyli prawdopodobnie są to ataki paniki. Wszyscy dookoła tylko mówią, że nic się przecież nie dzieje i jestem zdrowa. Ja to wiem, ale gdy panikuję te myśli o tym, że jest okej znikają pod tymi negatywnymi. Jestem świadoma tego, że to wszystko jest w mojej głowie ale ciężko mi się tego pozbyć samej. Moi rodzice twierdzą, że robię to wszystko bo nie chce mi się iść do szkoły a tak nie jest, bo ja naprawdę się boję. :( Gdy wracam do szkoły po dłuższej niż weekend przerwie, zawsze pierwsze dwa dni są dla mnie bardzo męczące i dopiero po paru dniach przestaję za każdym razem panikować i wracam do względnej normalności. Nie znoszę tego uczucia gdy rano spanikuję i potem cały dzień jestem zmęczona albo gdy zasypiam z lękiem bo panikuję z powodu czegoś wieczorem. Nie raz gdy patrzę przez okno nieco przeraża mnie jak ogromny jest świat a potem wydaje mi się bardzo mały gdy pojawia się panika. Rodzice zapisali mnie do psychologa, ale pierwsze spotkanie jest bez mojej obecności, czyli pewnie dwa tygodnie zajmie sama diagnoza wstępna u psychologa. Do psychiatry boję się pójść, bo co jak się okaże, że ja sobie to wszystko wymyślam i wcale ze mną nie jest tak źle? Może być przecież ktoś kto bardziej potrzebowałby terminu u tego specjalisty i przeze mnie by musiał czekać. A co jeśli jest na tyle źle, że będę musiała pójść do szpitala psychiatrycznego? Bardzo się boję o to co może mi być i bardzo chcę sobie pomóc jak najszybciej. Chciałabym też spytać czy jak chce pójść na samą psychoterapię to mogłabym pójść bez diagnozy i skierowania (prywatnie)? Gdybym miała zacząć brać jakieś leki na lęk to wolę jednak samą psychoterapię, bo biorę już leki i trochę stresuje mnie perspektywa brania kolejnych. Mam wrażenie, że ta panika niedługo sprawi, że w ogóle nie wyjdę z domu. Bardzo bym tego nie chciała, bo kocham wychodzić ze znajomymi czy podróżować no ale robienie tego w lęku odbierze mi całą radość. :( Jestem kompletnie świadoma, że to co odczuwam, czyli np. nierealność czy złe samopoczucie to panika, która jest w mojej głowie i jedynie nie umiem jej skutecznie się pozbyć. Czy uda mi się to całkowicie opanować jeszcze w tym roku albo przynajmniej częściowo?
GAD

GAD – co to jest? Objawy, przyczyny, metody leczenia

GAD charakteryzuje się nadmiernym, trudnym do kontrolowania niepokojem. Zaburzenie dotyka miliony ludzi na całym świecie, znacząco wpływając na codzienne funkcjonowanie. Właściwa diagnoza i terapia pozwalają skutecznie kontrolować objawy GAD.