Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

18-letni syn porzucił obowiązki szkolne, zadłużył się na stronach bukmacherskich. Czuję, że poległam, jako mama.

Witam mam problem z 18-letnim synem. Zaczęło się kiedy straciłam wgląd do konta bankowego, zaczął obstawiać wszystkie pieniądze na stronach bukmacherskich. Kolegom z klasy też obstawiał, a kiedy zaczęło brakować pieniędzy, zaczął pożyczać i kwoty długów rosły. Przestał chodzić do szkoły, o czym nie wiedziałam. Chciałam mu pomóc, oddać część długów, to koledzy mu oddali i kazali obstawić, żeby oddał wszystko. Byłam nawet u psychiatry to po pierwszej wizycie powiedział, że to śmieszne. Mąż za tydzień wraca z zagranicy i powiedział, że nie chce go widzieć w domu jak szkoły nie ogarnie, a nawet mu kawalerkę wynajmie na miesiąc, a później niech sobie radzi. A jeśli coś sobie zrobi, żadne błaganie, proszenie na niego nie działa. Czuję się jakbym poległa jako matka, już nie mam pomysłu, jestem wrakiem człowieka.

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Rozumiem, jak trudna i wyczerpująca jest Pani sytuacja. To, czego doświadcza syn, wygląda na rozwijające się uzależnienie od hazardu, które bardzo szybko wymyka się spod kontroli. Jego zachowania – utrata pieniędzy, zadłużanie się, kłamstwa, rezygnacja ze szkoły, bagatelizowanie problemu – są typowe dla osoby wciągniętej w mechanizm uzależnienia, a nie świadczą o tym, że zawiodła Pani jako matka.

Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo syna i ograniczenie strat. Wyrzucenie go z domu lub zostawienie „żeby sobie radził” mogłoby być dla niego bardzo niebezpieczne. Potrzebuje on nie odrzucenia, lecz specjalistycznej pomocy i wyraźnych, spokojnie postawionych granic.

Konieczne jest:

- ponowne zgłoszenie się do psychiatry i terapeuty uzależnień 

- zabezpieczenie finansów i odebranie dostępu do pieniędzy,

- postawienie jasnego komunikatu: „Nie będziemy spłacać długów, ale pomożemy ci w leczeniu i powrocie do szkoły.”,

- wspólne działanie z mężem — nie poprzez odrzucenie syna, ale poprzez ustalenie konsekwencji i kroków pomocy.

To bardzo ciężka sytuacja, ale możliwa do opanowania przy odpowiednim wsparciu. Proszę pamiętać: nie jest Pani winna jego uzależnieniu, a to, że szuka Pani pomocy, świadczy o ogromnej odpowiedzialności i trosce. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktor Wasylik

Wiktor Wasylik

Dzień dobry.

 

Pani Agnieszko, sytuacja w jakiej się Pani znajduje z pewnością jest niemałym obciążeniem. Widzę, że stara się Pani szukać z mężem przeróżnych sposobów na rozwiązanie problemu syna pomimo - jak rozumiem - braku wsparcia ze strony wspomnianego psychiatry. Zwróciła Pani uwagę na towarzyszący lęk, poczucie winy i zmęczenie - jest to adekwatna reakcja na tę sytuację. 

 

Z Pani opisu wynika, że syn jest uzależniony od hazardu. To czego Państwo doświadczali to tzw. "faza stresu", czyli moment, w którym bliscy osoby uzależnionej czują odpowiedzialność za problem i starają się go rozwiązać m.in. poprzez kontrolę. Aktualnie zauważam wzorce charakterystyczne dla początkowej fazy wyczerpania - to moment kiedy warto rozważyć, np. spotkanie z doradcą finansowym, konsultację z terapeutą uzależnień oraz rozpoczęcie własnej pracy psychologicznej. To wyposaży Państwa w wiedzę nt. uzależnienia oraz stworzy przestrzeń do stawiania granic i zbudowanie relacji z synem.

 

Proszę pamiętać, że jedynie osoba uzależniona odpowiada za swoje decyzje i dobrze jest zadbać tutaj o siebie.

 

Pozdrawiam

Wiktor Wasylik

psycholog

 

 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Agnieszko. Bardzo Ci współczuję. To brzmi jak klasyczne uzależnienie od hazardu, a nie Twoja porażka jako matki. Jesteś po prostu wyczerpana, bo dźwigasz coś, czego jedna osoba nie udźwignie. Powiem krótko. Syn nie przestanie grać, dopóki ma dostęp do pieniędzy i ktoś spłaca jego długi. Tu nie pomogą prośby czy tłumaczenia. W przypadku uzależnienia potrzebne są twarde granice i leczenie. 

 

Justyna Bejmert 

psycholog

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

W Twoim opisie widać jedną bardzo ważną rzecz. Mimo ogromnego zmęczenia i strachu nadal szukasz pomocy i nie poddajesz się. To jest ogromny zasób. Wielu rodziców w takiej sytuacji zamyka się w poczuciu wstydu, a Ty działasz. To, że chodzisz po lekarzach, szukasz rozwiązań i pytasz o pomoc, świadczy o Twojej sile, nie o porażce.

 

Drugi zasób to Twoja uważność na syna. Widzisz, że hazard nie jest dla niego wyborem tylko problemem który go przerasta. Widzisz też, że długi i presja rówieśników tylko pogorszyły sprawę. Ta świadomość pomaga skupić się na rozwiązaniach, a nie na winie.

 

Ważne też, że nie jesteś odpowiedzialna za wszystkie jego decyzje. Jesteś odpowiedzialna za to, żeby reagować, wspierać i szukać pomocy. To właśnie robisz. To się nazywa bycie dobrą matką, nawet jeśli teraz masz wrażenie, że wszystko Ci się rozsypało.

 

Nawet kilka spotkań z psychologiem pozwoli Ci uporządkować sytuację, ustalić realne kroki, zobaczyć gdzie są granice rodzica, a gdzie odpowiedzialność nastolatka. Dostaniesz wsparcie w odzyskaniu równowagi i pomoc w przygotowaniu planu, który będzie możliwy do wykonania zamiast działać w panicznym trybie gaszenia pożaru.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska 

Psycholog

Dorota Figarska

Dorota Figarska

To bardzo trudna i obciążająca sytuacja.  Naturalne, że czuje się Pani przytłoczona, bezradna, a nawet winna. Myślę, że większość rodziców w takim momencie miałaby podobne myśli. Proszę jednak pamiętać, że choć jest Pani mamą, nie może Pani brać na siebie pełnej odpowiedzialności za wszystkie decyzje dorosłego już syna. Wsparcie i troska są ważne, ale odpowiedzialność za konsekwencje swoich działań musi ponosić sam.  Inaczej nie ma szans, aby zrozumiał powagę sytuacji. To, że Pani próbuje, szuka pomocy, świadczy o tym, że nie zawiodła Pani jako matka. Jeśli zechce Pani spróbować kolejnego kroku, można pokazać mu krótkie, edukacyjne filmy wyjaśniające, jak działają mechanizmy hazardu, gier, kasyn i dlaczego prowadzą do długów. Czasem taka forma trafia do młodych ludzi bardziej niż rozmowy. 

 

 

 

 

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,
dziękuję, że Pani napisała i podzieliła się tak trudną sytuacją. Widzę w tym bardzo dużo Pani troski i poczucia odpowiedzialności, a jednocześnie ogrom obciążenia, z którym została Pani sama. To absolutnie zrozumiałe, że może Pani czuć się wyczerpana i bezradna, sytuacja, którą Pani opisuje, jest bardzo obciążająca emocjonalnie dla rodzica.

Z tego, co Pani pisze, syn mierzy się zarówno z trudnościami wynikającymi z hazardu, jak i z konsekwencjami finansowymi oraz szkolnymi. To zachowania, które mogą wymagać specjalistycznego wsparcia, zarówno dla niego, jak i dla Pani.

Jeśli syn nie chce współpracować, to Pani ma prawo i możliwość szukać pomocy dla siebie, żeby poradzić sobie z tym ogromnym stresem, poczuciem winy i napięciem w domu. Sam hazard młodzieżowy jest uzależnieniem behawioralnym i często wymaga pracy ze specjalistą, a rodzice nie mają realnej możliwości “wychowania z tego” dziecka.

Jeżeli ma Pani obawy o bezpieczeństwo syna lub o to, że może zrobić sobie krzywdę, bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama, w takiej sytuacji warto skontaktować się z lokalnym Centrum Zdrowia Psychicznego, OIK lub odpowiednimi służbami kryzysowymi, które mogą interweniować. Może Pani również przekazać namiary synowi, aby wiedział, z kim może się skontaktować jak będzie tego potrzebować.

Jednocześnie chcę podkreślić, że to, co Pani przeżywa, nie świadczy o tym, że „poległa” jako matka. Ma Pani przed sobą bardzo trudną sytuację, z którą nikt nie poradziłby sobie samodzielnie. To, że Pani szuka pomocy i próbuje działać - to jest właśnie dowód Pani siły i odpowiedzialności.


Pozdrawiam
Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

sytuacja, którą Pani opisuje, bardzo wyraźnie wskazuje na problem uzależnienia od hazardu, które u młodych osób potrafi rozwijać się szybko i gwałtownie. W takich przypadkach najwłaściwszą formą pomocy jest specjalistyczna terapia uzależnień. To inny obszar niż ogólna psychiatria i często wymaga dedykowanego programu leczenia.

Wsparciem bywa także terapia rodzinna lub konsultacje dla rodziców osób uzależnionych, które pomagają zrozumieć mechanizmy uzależnienia, wyznaczać granice i chronić siebie przed dalszym przeciążeniem. Takie zaplecze terapeutyczne zwiększa szansę, że syn otrzyma realną pomoc, a Pani nie pozostanie z tym ciężarem sama.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?
Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Wybuchowy ojciec, manipulacja i ADHD - jak radzić sobie z atmosfera w domu?
Czuje że każdy problem sprowadza się do mnie, że czego nie zrobię będzie to moja wina jak nie wyjdzie...mam ADHD i problem z odczytywaniem niektórych emocji/ironi. Mam problem z ojcem, bo jest wybuchowy (nie ma problemu z alkoholem/używkami) po prostu...cały czas mam wrażenie że się poddaje jego grom psychologicznym, w sensie lekkich manipulacji, np. dziś miałam sobie zrobić kolacje, chciałam otworzyć kulkę mozzarelli (z takiego opakowania torebki) i chciałam wziąć nożyczki, jak normalny człowiek a on mi mówi żebym otworzyła nożem nie odezwałam się tylko otworzyłam po swojemu nożyczkami a on mi to wyrwał z ręki(rozlewając część zalewy) i prawie wykręcił mi palca żebym tylko nie miała już tego w ręce, pokazał mi jak mogłabym to zrobić nożem i wylał całą zalewę którą miałam odlać do pojemnika gdybym nie zużyła całej kulki. W wielkiej złości zaczęłam płakać bo bolała mnie już ręka i powiedziałam żeby przestał bo mnie to boli(puścił dopiero po swoim wywodzie) powiedziałam że "zajebiście wylałeś całą zalewę brawo" i zaczęłam klaskać, a on powiedział że "no super spójrz w lustro klaunie i sobie poklaszcz" miałam na powiekach tęczowy makijaż i tyle a włosy miałam napuszone i utrwalone lakierem żeby wyglądały na postrzępione i tak trochę creepy/psychicznie czy coś. Końcowo nie zjadłam kolacji a on mnie nie przeprosił i nie przeprosi, jestem tego pewna bo on nigdy nie przeprasza w takich sytuacjach, on uznaje że sprawa zamknięta nic nie było, a najlepiej jak ja go przeproszę. Więc tak...siedzę tu i piszę jakiegoś głupiego maila bo nie mam z kim o tym pogadać bo koleżanki nie zrozumieją a siostra jest w pracy, mama ma już dość i pewnie będzie próbować mnue jakoś udobruchać a najgorsze jest to że pewnie znowu się poddam!...mam już tego dość czasem chciałabym po prostu uciec...zniknąć żeby o mnie zapomnieli albo chociaż zaczęli szanować....
Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy.
Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy. Otóż moja 64-letnia mama chorująca od paru lat na arytmie serca 4 marca doznała bardzo rozległego zawału serca. Mimo że już wcześniej przez parę tygodni czuła się źle, ja nawet chciałam wezwać pomoc. Ale ona zawsze mówiła, że przejdzie. Gdy dostała ostrego ataku arytmii i bólu w klatce piersiowej miała duszności. Nie wahając się, wezwałam pogotowie, ułożyłam mamę na podłodze i wtedy jej serce przestało bić po raz pierwszy. Sama rozpoczęłam reanimacje. Bo stało się to jeszcze przed przyjazdem ratowników medycznych. Ratownicy kontynuowali, udało się przywrócić krążenie, jednak krótko po tym doszło do ponownego zatrzymania akcji serca. Odratowano mamę i zabrano do szpitala na sygnale. Trafiła na OIOM pod respiratorem i utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej. Tam po 6 dniach pobytu doszło do kolejnego trzeciego zatrzymania krążenia. Udało się opanować sytuacje, jednak od tej pory pozostaje nieprzytomna. Od 1 kwietnia przebywa w ośrodku ZOL, jest podawana rehabilitacji, ma tam zapewnioną dobrą opiekę. Powiedziano mi, że jest szansa na to, że się obudzi, że taka szansa jest zawsze. Ale nigdy takiej pewności nie ma. Mijają już 3 miesiące, a nie ma żadnej widocznej poprawy sytuacji. Boję się coraz bardziej, że nie ma sensu na coś dobrego czekać. Jestem już zmęczona całą sytuacją, z drugiej strony obawiam się też tego, że jeśli mama wybudzi się, to powikłania będą tak duże, że opieka nad nią mnie za trudnym zadaniem. Jestem u niej codziennie od 3 miesięcy, ostatnio jednak przy odwiedzinach emocje biorą górę. Co robić? Czy coś jeszcze mogę zrobić? Jak się zachować? Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? Na co powinnam się przygotować? Bardzo proszę o poradę to dla mnie bardzo ważne.
Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane.
Witam. Mam 40 lat i po rozwodzie byłam zmuszona zamieszkać z mamą -ma 66 lat. Zachorowała na stwardnienie rozsiane. Jest to choroba neurologiczna, robią się zmiany w mózgu, niedowład ciała itp.bierze leki. Od tego czasu koszmar z nią mieszkać - ja płacze co chwila, mój tato -facet do tej pory silny ma już kłopoty z sercem na tle nerwowym. Oskarża go, że ma kochankę, za dużo jedzenia kupuje, grzebie mu w rzeczach prywatnych, wyzywa. Ja przez nią wpadłam w nerwicę - biorę od psychiatry leki na uspokojenie, bo mówi, że ja się kurwie z własnym ojcem, że jestem głupia i mam twarz downa. Moje dziecko 13-letnie wyzywa od głupich idiotek, pojebanych - bo ma lekki stopień niepełnosprawności intelektualnej. Dostałam taki płyn od mojej lekarki, że mam to dolewać matce na te urojenia - ale nic nie pomaga. Ona nas tu wykończy. O leczeniu psychiatrycznym nie chce słyszeć, bo to my jesteśmy pojebani jej zdaniem. Co robić? Błagam o pomoc. Pozdrawiam.
Bardzo chcę założyć rodzinę, jednak mąż nie chce dzieci. Wiedzieliśmy to o sobie już wcześniej.
Mamy z mężem po 30 lat. Jesteśmy razem niemal 12, z tego 2 po ślubie. Tworzymy udany związek, mamy do siebie wzajemnie zaufanie, planujemy budowę domu. Jednak w tym wszystkim jest jedna różnica, której nie możemy rozwiązać. Ja mam bardzo silny instynkt macierzyński, chciałabym w przyszłości mieć dziecko. Byłabym gotowa nawet w tym momencie, szczególnie, że mam problemy zdrowotne, które mogą zajęcie w ciążę utrudnić. Mąż natomiast nie chce dzieci, nie lubi podejmować interakcji z dziećmi z rodziny. Sam mówi, że nigdy go ten temat nie ruszał, że jako młody chłopak był uważany za „dzikiego” i faktycznie część jego zachowań jest raczej nietypowa. Powiedział, że nie może mi obiecać, że kiedykolwiek zechce mieć potomka, czasem mówi, że może da się przekonać, innym razem, że raczej mu się nie odmieni. Jestem w kropce, bo w każdym innym aspekcie jest to partner idealny, mamy swoje spięcia, ale dotyczące drobiazgów. Proponował mi kiedyś, żebym może poszukała kogoś, kto będzie chciał mieć ze mną dziecko, ale po pierwsze nie wyobrażam sobie życia bez niego, po drugie boję się szukać i budować nową relację, nie wiedząc tak naprawdę czy faktycznie trafię na kogoś, kto będzie podzielał moje wartości. Pochodzimy z dwóch różnych rodzin, moja jest bardzo rodzinna i dzieciata, więc też świadomie bądź nie nakłada na mnie to presję, jego rodzina jest mniej zżyta, chociaż teściowa długo walczyła o dwójkę dzieci. Jego siostra dobiega 40 i też nie ma potomstwa. Temat powraca jak bumerang, próbuję to jakoś ułożyć na terapii, ale i tak z wielką regularnością rozmawiamy o tym, ja płaczę i próbuję znaleźć jakiś punkt zaczepienia, że może się uda i że będzie dobrze, ale odczuwam wręcz fizyczny ból z powodu braku pewności i coraz większego przekonania, że nigdy nie będę mogła zostać mamą i przeżyć tej przygody razem z moim ukochanym człowiekiem…
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.