
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z napięciem i lękiem przed wpływem narcystycznych teściów na rodzinę?
Anonimowo
Karolina Janson
Dzień dobry, odnoszę wrażenie, że znalazła się Pani w bardzo wymagającej i obciążającej emocjonalnie sytuacji. Jednocześnie bardzo wyraźnie widać w Pani wypowiedzi dużą troskę o dobro i bezpieczeństwo córki.
Zastanawiam się też, jak wygląda obecnie rozmowa między Panią a mężem na temat granic w relacji z jego rodzicami i tego, czego Państwo potrzebują jako rodzina. Czasami wspólne ustalenie zasad dotyczących kontaktu z dziadkami może pomóc zmniejszyć napięcie i przywrócić poczucie większej kontroli nad sytuacją.
Jeśli poczuje Pani, że to napięcie i obawy stają się dla Pani zbyt obciążające, czasem pomocna może być rozmowa wspierająca z psychologiem, która pozwala uporządkować emocje i poszukać sposobów na zadbanie o własne poczucie bezpieczeństwa.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry. Opisana przez Panią sytuacja wskazuje na silne naruszenie poczucia bezpieczeństwa i autonomii, co po trudnych doświadczeniach z teściami jest naturalną reakcją obronną. Lęk o córkę oraz potrzeba ochrony jej przed manipulacją są wyrazem Pani troski, ale stałe napięcie i analizowanie każdego spotkania świadczą o ogromnym obciążeniu emocjonalnym. W tej sytuacji kluczowe jest wypracowanie z mężem wspólnego frontu i jasnych granic, ponieważ to on powinien być dla Pani pierwszym oparciem w relacji z rodzicami. Zachęcam do rozważenia terapii par lub indywidualnej konsultacji w nurcie poznawczo-behawioralnym, aby odzyskać poczucie sprawstwa i nauczyć się asertywnego reagowania na zachowania teściów, co pozwoli Pani i dziecku odzyskać spokój.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Paulina Głowacka
Dzień dobry, pytanie świadczy o bardzo trudnej sytuacji, w której się Pani znalazła, dlatego obawy są jak najbardziej zrozumiałe. Z jednej strony chciałaby Pani chronić siebie oraz córkę, a z drugiej mierzy się Pani z trudnościami w relacji z teściami. Fakt, że Pani uczucia były umniejszane, a rola ignorowana, mogło wpłynąć na Pani poczucie bezpieczeństwa i zaufania. Może pojawić się również lęk przed manipulacyjnym wpływem teściów na Pani córkę.
Czy dotychczas podejmowała Pani rozmowy z mężem na ten temat? Może warto jasno i otwarcie powiedzieć mu o swoich obawach i uczuciach, zachowując spokój i szacunek, choć wiem, że moze to być trudne. Być może wspólnie uda się ustalić granice, które pomogą funkcjonować Wam jako rodzina. Rodzice są ważni, ale teraz tworzycie Państwo własnę rodzinę i to ona powinna być na pierwszym miejscu. Wspólne ustalenie granic nie tylko pomoże w zbudowaniu Pani poczucia bezpieczeństwa, ale także w umocnieniu roli, jaką Pani pełni jako żona i mama. Każdy ma prawo do ochrony siebie i swoich najbliższych. Ważne, by umieć stawiać granice i chronić się przed np. manipulacjami innych osób, które mogą negatywnie wpływać na samoocenę oraz życie rodzinne.
Jeśli obecnie doświadcza Pani napięcia oraz stresuj to polecam konsultacje z psychologiem, który pomoże Pani poradzić sobie z emocjami i wspólnie bedziecie mogli pracować nad ustalaniem granic i ich ochroną.
Trzymam za Panią kciuki :)
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Warto skupić się przede wszystkim na rozmowie z mężem o tym, jakie zasady kontaktu z jego rodzicami są dla Pani bezpieczne - np. jak często się spotykacie, jakie zachowania są dla Was nieakceptowalne i jak będzie reagował, jeśli pojawi się krytyka czy podważanie Waszych decyzji jako rodziców. Jasne ustalenia między Wami często znacząco zmniejszają napięcie. Jednocześnie warto zauważyć, że życie w ciągłym napięciu i analizowanie każdego spotkania może bardzo obciążać psychicznie. Czasem pomocna bywa rozmowa z terapeutą, która pozwala uporządkować doświadczenia z przeszłości i wzmocnić poczucie wpływu oraz bezpieczeństwa w obecnej sytuacji.
Najważniejsze jest to, że jako rodzice macie prawo decydować o tym, jak wygląda kontakt z rodziną i jakie granice obowiązują wobec Waszego dziecka. Pani potrzeba ochrony córki jest zrozumiała - warto tylko zadbać o to, aby nie musiała Pani z tym napięciem zostawać sama, ale żeby stało się to wspólną odpowiedzialnością w małżeństwie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
Z Pani opisu widać, że doświadczenia z czasu mieszkania z teściami były dla Pani bardzo obciążające. Długotrwałe poczucie bycia krytykowaną, pomijaną czy podważaną może zostawić w człowieku dużo napięcia i sprawić, że późniejsze kontakty z tymi osobami wywołują silny lęk i czujność. To dość naturalna reakcja, zwłaszcza gdy pojawia się dziecko i uruchamia się silna potrzeba ochrony.
W takiej sytuacji wiele osób zaczyna bardzo uważnie analizować każde spotkanie i zastanawiać się, czy ich granice oraz rola rodzica są respektowane. Ważne jest również to, że w relacjach z rodziną pochodzenia partnera często kluczową rolę odgrywa wspólne stanowisko małżonków i poczucie, że w ważnych sprawach stoją po tej samej stronie.
Pani napięcie i poczucie zagrożenia pokazują, jak dużo emocji wciąż wiąże się z tą relacją. Czasami pomocne bywa przyjrzenie się temu w spokojnej rozmowie z partnerem – temu, jakie granice są dla Państwa ważne jako rodziców i jak chcieliby Państwo, aby wyglądały kontakty z dziadkami. Warto też zadbać o Pani poczucie bezpieczeństwa i przestrzeń, w której może Pani spokojnie przyjrzeć się swoim obawom i napięciu, np. w rozmowie ze specjalistą. Nie musi Pani zostawać z tymi emocjami sama.
Trzymam kciuki,
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Weronika Trojan
Dzień dobry,
W sytuacji, którą Pani opisuje ważne jest podjęcie rozmowy z mężem i wypracowanie wspólnych granic, abyście oboje czuli się bezpiecznie jako rodzice i małżeństwo. Być może odpowiednią opcją będzie podjęcie terapii par.
Wspomina Pani o życiu w ciągłym napięciu, jest to bardzo obciążające, warto rozważyć konsultacje z psychologiem aby lepiej mogła sobie Pani poradzić z emocjami i stresem.
Wszystkiego dobrego :)
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani słowa widać przede wszystkim jedną rzecz: bardzo silny instynkt mamy, która chce chronić swoje dziecko, to coś naturalnego. Kiedy sami czuliśmy się kiedyś pomniejszani lub niesłyszani, pojawia się ogromna czujność, żeby nasze dziecko nie musiało tego przeżywać.Warto jednak pamiętać, że najważniejszym światem dla córki są dziś Pani i mąż i to, jaką atmosferę stworzycie w swoim domu, ma dużo większy wpływ na jej poczucie bezpieczeństwa niż pojedyncze spotkania z dziadkami.
Może więc zamiast żyć w ciągłym napięciu, spróbować skupić się na tym, co już Pani daje córce tj. uważność, wrażliwość i ochronę. Dzieci, które mają obok siebie tak czujną mamę, naprawdę mają bardzo silny fundament.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Jestem z chłopakiem dwa lata. Od pół roku mieszkamy razem, głównym pomysłodawcą byłam ja, a on bardzo chętnie się na to zgodził. Zanim zamieszkaliśmy razem, to dużo czasu przebywaliśmy u siebie wzajemnie, dzięki naszym pracom było to możliwe i zdarzało się, że nawet spędzaliśmy razem 5-6 dni na tydzień, więc myślałam, że już sporo o sobie wiemy i to jak funkcjonujemy, jest nam znane. Niestety po wspólnym zamieszkaniu zaczęłam dostrzegać ogrom jego wad i zaczęłam się oddalać od niego. Większość z tych rzeczy wynika z faktu, że w jego domu rodzinnym wszystko robiła mama, która jest typową gosposią domową i dba o wszysko - od sprzątania, gotowania, zakupów, koszenia trawy itp. Mój chłopak przywyknął do tego, że wszystko ma podane na tacy, mimo, że wydawałoby się, że wcale tak nie jest. Już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać, że ja nie jestem jego mamą, że zaczynam mieć tego dość, bo jeśli ja nie wypiorę, nie odkurzę, nie opróżnię zmywarki i lub nie wymyje naczyń, nie posprzątam kotu, nie zrobię zakupów, to on tego też nie zrobi. Ogólnie wszystkiego co się robi w domu. Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła, czuje się niezrozumiana. Zaczynam przechodzić wewnętrzny kryzys. Leczę się na depresję od kilku lat i biorę leki. Niestety musiałam już nawet mieć zwiększona dawkę, bo moje uczucia zaczynały być takie, jakie nie powinny. Mój chłopak przyjdzie z pracy i ma przygotowany obiad. Zje go, puści w międzyczasie serial, wyjmie piwko, swojego papieroska z niedozwoloną substancją, posiedzi chwile i pójdzie grać w gry, wróci, siedzę z kolejnym piwkiem i będzie tak siedzieć na krześle przy wyspie, oglądając tv, aż nie zaśnie. Narzeka na brak bliskości, ale ja nie chce jej z nim, jeśli nie jest trzeźwy. Wcześniej dużo palił zielonego, przestał, ale zaczął inne rzeczy, które działają podobnie. Patrząc na niego, widzę wiecznie wypitego i zjaranego faceta, który nic nie zrobi, jeśli ja nie zrobię awantury. Oczywiście ma momenty przebłysku i zrobi więcej, niż prosiłam, ale są to momenty. Bardzo, ale to bardzo go kocham, jednak ja nie dam rady tak dłużej. Adoptowaliśmy wspólnie psa, planowaliśmy zakup mieszkania lub budowę jakoś od przyszłego roku, ale ja tego nie widzę. Nie wiem na ile to zmienia się przez to jego podejście czy przez moją chorobę. Wynegocjowałam z nim, że alkohol tylko przez weekend.. nie wiem, czy coś to da.. bo on nie zna umiaru, a niewiele mu trzeba. Jemu wystarczą 3 piwka i ma dość. Ja mam dość, patrząc na to wszystko. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać.. oczywiście nie jestem idealna, bo wiecznie się go czepiam, narzekam, marudzę itp, ale kto by tego nie robił? Czuje, jakbym miała dorosłe dziecko. Zaczynam żałować mojej propozycji. Planowałam zamieszkać sama, ale po rozmowie z nim, zaproponowałam jemu wspólne mieszkanie i nie wiem, czy to nie zniszczy naszego związku.
Mąż po kryjomu pisze, rozmawia, spotyka się z innymi kobietami. Dowiedziałam się o tym, więc go o to zapytałam. Powiedział, że go kontroluje i mu nie ufam i że nie mam czego się bać. Ja mam wrażenie, że oddalamy się od siebie. Nie mówi mi, co się dzieje, nie zwierza się jak kiedyś. Mam wrażenie, że mnie unika. Potrafi wyjechać w delegację i przez kilka dni nie zadzwoni, nawet nie zapyta, czy w domu z dziećmi wszystko w porządku. Czy ta są moje jakieś urojenia, bo skoro mówi, że jest ok a ja doszukuje się czegoś, czego nie ma? Czy moje zachowanie go dobrego prowokuje?

