Left ArrowWstecz

Toksyczne związki i utrata zaufania po zdradzie emocjonalnej i sex kamerkach – jak zapomnieć i zaufać na nowo?

Witam. Spotykałam się z mężczyzną 12 lat starszym przez można powiedzieć w związku byliśmy z trzy miesiące a ja się łudziłam przez kolejne 3 miesiące że będzie dobrze A wtedy już tak naprawdę związek nie trwał.. dowiedziałam się że on ma kontakt z byłą gdzie zapewniał mnie że nie ma żadnego kontaktu i powiedziałam jej że może go sobie zabrać ale ona odeszła od niego dwa lata temu i nie chce do niego wracać bo bardzo ją skrzywdził bo oglądał i płacił za sex kamerki ... Zerwałam z nim kontakt bo zresztą też mi powiedział wcześniej że mnie nie kocha ale ja nie wierzyłam w to a teraz po tej sytuacji zerwałam z nim całkowicie kontakt zablokowałam go I muszę zapomnieć ale boję się że będzie mi ciężko zaufać komukolwiek bo już miałam nie jeden taki toksyczny podobny związek... Dużo by pisać co się działo nie chcę już do tego wracać tylko po prostu chcę zapomnieć tego tylko teraz chcę! Nie wiem czy to prawda co ona mówiła ale podejrzewam że tak.
User Forum

Asia

1 miesiąc temu
Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dzień dobry,

Pani uczucia są zrozumiałe. To był dla Pani ważny związek, nawet jeśli trwał krótko.
Zaangażowała się Pani w relację, w której partner nie był równie zaangażowany, zderzyła się Pani z niespójnością, gdyż partner mówił jedno, a robił drugie. Pomimo sygnałów, że ta relacja nie ma przyszłości (jego słowa "nie kocham cię") wciąż była w Pani nadzieja. To ważny moment do zatrzymania się - co sprawiło, że mimo tych sygnałów nadal chciała Pani w tej relacji być?
Taka sytuacja potrafi bardzo naruszyć zaufanie, zarówno do innych ludzi, jak i do samej siebie.
Rozumiem, że chciałaby Pani "zerwać" ten metaforyczny plaster i po prostu zapomnieć i iść dalej. Myślę jednak, że bardziej pomocne będzie przejście przez proces, zamiast go ominąć. Pani lęk w związku z ponownym zaufaniem drugiej osobie jest zrozumiały, ale nie oznacza, że będzie towarzyszył Pani już zawsze.
Na ten moment pomocne może być uznanie tego, co się wydarzyło - ta relacja się zakończyła i były w niej rzeczy, które Panią raniły. 
Napisała Pani, że to nie pierwszy taki związek - czy widzi Pani te podobieństwa? Uważność na nie i przepracowanie tego schematu może być ważniejsze, niż samo przepracowanie rozstania.
To co ważne: zerwanie kontaktu z byłym partnerem i zablokowanie go to był krok w stronę zadbania o siebie. To dobra droga. Proszę dać sobie czas, zamiast oczekiwać od siebie, że wszystko minie od razu.
Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Witold Bomba

Witold Bomba

To, co Pani zrobiła - zakończenie relacji i odcięcie kontaktu - to naprawdę zdrowy krok. Szczególnie, że były jasne sygnały, m.in. niejasne granice. To, że pojawia się lęk „czy jeszcze komuś zaufam”, jest bardzo typowe - zwłaszcza jeśli to nie pierwszy podobny związek. I to jest ważna informacja: pewien powtarzający się wzorzec wchodzenia w relacje. Dlatego zamiast skupiać się tylko na „zapomnieniu”, warto zrobić krok głębiej: przyjrzeć się swojemu stylowi przywiązania (np. czy pojawia się lęk przed odrzuceniem, trzymanie się mimo sygnałów ostrzegawczych), zobaczyć swoje schematy relacyjne (np. atrakcyjność emocjonalnie niedostępnych partnerów, ignorowanie pewnych zachowań), nauczyć się, jak wybierać relacje bardziej świadomie, a nie tylko „z nadziei, że tym razem będzie inaczej”.

Na teraz najważniejsze: nie wracać do kontaktu (to co Pani zrobiła, chroni Panią), nie zmuszać się do „szybkiego zapomnienia” - to proces, potraktować tę sytuację jako punkt zwrotny: nie tylko „koniec relacji”, ale początek zmiany wzorca

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Z Pani słów bardzo wyraźnie wybrzmiewa ból, rozczarowanie i zmęczenie, jednakże zauważam w Pani opisie coś niezwykle ważnego, powiedziała Pani „dość” i zdecydowała się zakończyć kontakt. A to naprawdę duży krok i oznaka troski o samą siebie, nawet jeśli emocjonalnie jest teraz bardzo trudno.

To, czego Pani doświadcza, jest w pełni zrozumiałe. Nawet relacje, które trwają stosunkowo krótko, mogą być bardzo intensywne i zostawiać po sobie silne emocje, szczególnie wtedy, gdy pojawia się nadzieja, zaangażowanie i sprzeczne sygnały ze strony drugiej osoby. To może sprawiać, że trudno sobie taką relację „odpuścić”, nawet kiedy pojawiają się jasne sygnały, że nie daje ona bezpieczeństwa.

 

Naturalne jest też to, że pojawia się lęk przed zaufaniem w przyszłości. Po takich doświadczeniach wiele osób zaczyna wątpić nie tylko w innych, ale też w samego siebie. Dlatego proces zdrowienia często zaczyna się nie od zaufania komuś, ale od stopniowego odbudowywania zaufania do siebie, do swoich granic, intuicji i decyzji. A ten proces już się u Pani zaczął. Rozumiem też Pani potrzebę, żeby „już zapomnieć”. Niestety emocji nie da się przyspieszyć decyzją, ale można sobie pomóc przejść przez ten czas łagodniej i bezpieczniej.

 

Biorąc pod uwagę intensywność doświadczeń warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Rozmowa może pozwolić Pani spokojnie przyjrzeć się wzorcom relacyjnym, wzmocnić granice i odzyskać zarówno zaufanie jaki i poczucie bezpieczeństwa w relacjach. To, że Pani podjęła pierwszą decyzję w obronie siebie, jest bardzo ważnym sygnałem zmiany, zatem teraz ten proces może iść dalej w stronę większego spokoju i stabilności.

Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Karolina Ławrynowicz

Karolina Ławrynowicz

Dzień dobry 

To całkiem zrozumiałe , że po tej relacji pojawia się u Pani obawa, związana z obdarzeniem kogoś zaufaniem.

W tej sytuacji może to być naturalna reakcja po zakończeniu relacji, która była dla Pani trudna i nie dawała poczucia bezpieczeństwa. Zakończenie kontaktu i skupienie się na sobie to ważny krok w kierunku zadbania o swoje granice. W tym momencie dobrze jest dać sobie czas na emocje i spokojne poukładanie tego, bez zmuszania się do szybkiego zapomnienia czy odbudowy zaufania.

Pozdrawiam

Karolina Ławrynowicz 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Związek bez pociągu fizycznego: szansa na przyszłość i rozwój
Witam. Jestem w związku od 1.5 roku. Mój partner skończy w tym roku 32 lata ja 31. Oboje mieszkamy w tym samym mieście, nie mieszamy razem. Spotykamy się codziennie 2-3h w zależności od rytmu pracy w weekendy ok 6-8h. Mój partner mieszka ze swoją matką natomiast ja samotnie. Podczas naszego związku nie doszło nigdy do stosunku. (tylko całujemy się, przytulamy). Po roku związku spytałam go o uczucia jakie żywi do mnie. Stwierdził ,że 'nie wie co czuje, że dobrze mi ze mną i lubi się ze mną spotykać i nie potrafi zdefiniować tego co ma w środku, kiedy to ja byłam pewna że żywię do niego miłość. Po 2h otrzymałam wiadomość, że przeprasza i z głębi serca mnie kocha i nigdy nie poznał takiej kobiety z tak dobrym sercem. Po kilku miesiącach mój partner podczas jednej z rozmów o naszym związku stwierdził, że czuje pociąg emocjonalny ale nie wie czy fizyczny i nie wie czym jest to spowodowane i to go przeraża. I chciałby mieć ta pewność. Że walczy ze sobą i to dla niego trudne i czuje, że przygniata to go psychicznie bo chciałby jednocześnie czuć pociąg emocjonalny i fizyczny do mojej osoby. Myślał, że mu się to odmieni w przeciągu naszych spotkań. Dodał że lubi się ze mną przytulać i całować ale to co innego. I nie wie dlaczego musi z tym walczyć, że kocha mnie i jednocześnie siebie nienawidzi że nie potrafi mi tego często okazać i chciałby żywić do mnie tak silne uczucie jak ja. Dodał też że choć nigdy nie był w fizycznej relacji z kobietą to sądzi że 'związek to silny pociąg do 2giej osoby a on specjalnie go nie czuje. Zadeklarował, wsparcie psychologiczne, że musi z kimś to przepracować bo nie da rady sam i zrobi to dla mnie by uczynić związek szczęśliwym. W jednej z wypowiedzi odparł też, że boi się przyszłości, że gdybyśmy byli małżeństwem to boi się że zawiedzie i nie spełni moich oczekiwań bądź sam nie będzie miał ochoty na współżycie bo nie będę dla niego pociągająca. W listopadzie mój partner odbył poradę psychologiczną jednocześnie stwierdzając , że moja sylwetka przyczynia mnie do kompleksów (jestem szczupłą osobą) i to moje 'kompleksy' nt ciała są problemem jego psychiki. Pracuję nad swoim ciałem i chcę przytyć. Po półtora roku spytałam się go jak widzi naszą dalszą przyszłość i jaki ma do niej punkt odniesienia. Stwierdził, że nie potrafi odpowiedzieć mi na moje pytanie, że nie zależy to od niego i nie wie jak to będzie dalej się układać. Kolejnego dnia odbyliśmy rozmowę w której zdefiniował ze 'moje schorzenie i defekt' jest problemem naszego związku i moje kompleksy jakie jego zdaniem posiadam. Wciąż deklarował że mnie kocha ale przeraża go przyszłość, współżycie, ze nie da rady/ nie spełni oczekiwań. Ja z mojej strony sądziłam, że gdzieś z jego strony będzie zarys wspólnej rodziny i przyszłości jednak mój partner to oddalał w czasie. Przez raniące słowa dot mojej osoby jako schorzenie/defekt zakończyłam związek. Nie mniej jednak mój partner stwierdzał że wciąż będzie mnie kochał mimo wszystko czy mu wybaczę czy nie i kocha moje serce i uśmiech, że jestem wyjątkową osobą. Mój partner nie potrafi rozmawiać na ciężkie tematy/podejmować samodzielnie dorosłych decyzji, co wielokrotnie przewijało się w przeciągu naszego związku nie mniej jednak go kochałam bo mimo wszystko był dobrym człowiekiem. W trakcie naszego związku mój partner zauważyłam ze przybierał czasem 'twarz jokera', lub prowadził słowotok pod nosem którego nikt nie słyszał. Wielokrotnie zwracałam mu uwagę na ten fakt ale nie uzyskałam odpowiedzi i przygaszał rozmowę o tym. Nie widzę przyszłości z moim parterem, lecz czasami i ja przez te sytuacje mam mętlik w głowie, bo nadal go kocham. Proszę o pomoc, czy dla 'własnej ochrony' lepiej nie wracać do partnera, czy dać mu kolejną szansę. Pozdrawiam
Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć
Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć. Wyzywa mnie non stop od psychopatek, nie wiem co mam robić, nie mam ochoty dalej tego ciągnąć, ale on nie rozumie nic.
Jak pomóc przyjaciółce z depresją, która straciła wiarę w terapię i sięga po używki?

Dzień dobry. Mam dyskretne pytanie. Moja przyjaciółka choruje na depresję. Ma 34 lata. Pracuje. Mieszka z rodzicami. Jakiś czas temu dostała od psychiatry lek na depresję, ale on bardziej pomaga jej zasnąć, niż jej pomaga na ogólne samopoczucie. Chodziła jakiś czas temu do psychologa z Mopru. Ale pani psycholog powiedziała jej, że ma do niej nie przychodzić. Że potrzeba czasu, aby problemy się rozwiązały. Przyjaciółka nie chce już chodzić do tego psychologa. Nie wie czy te spotkania jej pomogą. Straciła wiarę w wizyty u psychologa. I tamta pani psycholog powiedziała, że powinna odczekać kilka tygodni. Obecnie tam już nie chodzi. Została bez terapii. 

Przyjechała do mnie na parę dni do Ząbek. Ale niestety już jutro wraca do siebie do domu. Powiem szczerze, że o nią się martwię. Nie chcę , żeby straciła życie przez swoje problemy. Kiedyś inaczej się zachowywała. Bywało u niej lepiej. Teraz kompletnie się załamuje. Bardziej jest zamknięta w sobie. Obecnie spędzamy trochę czasu razem. Od jej przyjazdu minęły 3 dni. Wczoraj spędziłyśmy z sobą dzień. 

Zmartwiła mnie tym, że kiedy nie radzi sobie z problemami sięga po używki, np. alkohol i pali zapachowe papierosy. Nie wiem już jak mam jej pomóc. Czasem boję się, że zrobi sobie krzywdę. Przyjaciółka na co dzień bierze na stałe leki na nadciśnienie, na niedoczynność tarczycy, meltforminę i lek na depresję. Miała nawet kiedyś zakrzepicę i przez nią wylądowała w szpitalu. Uważam, że nie powinna pić alkoholu przy braniu leków. Proszę o poradę w sprawie mojej przyjaciółki. Z poważaniem Mała.

Zakochałam się w kuzynie męża. On ma żonę. Ja męża i dziecko.
Witam. Zakochałam się w kuzynie męża. On ma żonę. Ja męża i dziecko. Wiem, że nie tak powinno być, ale przy nim czuje się swobodnie. Gdy jest blisko mnie, czuje się, jakbym spotkała bratnią duszę, zawsze dużo rozmawiamy, rozumiemy się bez słów. Przy mężu już dawno tego nie czuje. W obu związkach są w tym momencie nieporozumienia. Oboje wyznaliśmy sobie, że coś do siebie czujemy, ale boimy się to nazwać, bo sytuacja nie jest łatwa... Jak to rozwiązać? Tęsknię za nim... Śni mi się w nocy, że siedzimy razem i rozmawiamy i budzę się z płaczem, że nie ma go obok. Chcę napisać, ale też nie chce być natrętna, bo wiem, że ma żonę. Co robić? Czuje się rozbita psychicznie coraz bardziej :(
Jak poradzić sobie z rozwodem i całą otoczką sytuacji?
Jak poradzić sobie z rozwodem i całą otoczką sytuacji? Czasem wydaje mi się, że jestem tego pewna, a czasem mam wątpliwości... Mam mętlik w głowie 😥
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.