
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zaburzenia lękowe
- Trauma po...
Trauma po doświadczeniach na oddziale psychiatrycznym w młodości - jak sobie poradzić?
Treść wrażliwaAnonimowo
Wika Balcerzak
Dzień dobry, to, co Cię spotkało, było przestępstwem i niewyobrażalną zdradą zaufania.
Miałaś wtedy 14 lat. Byłaś dzieckiem, w dodatku w miejscu (szpitalu), w którym dorośli, a zwłaszcza personel medyczny, mieli obowiązek zapewnić Ci absolutne bezpieczeństwo. To, że zmagasz się teraz z traumą, jest całkowicie naturalną reakcją Twojego organizmu na krzywdzącą sytuację.
Zastanawiasz się, dlaczego minęło 10 lat, a Ty wciąż nie potrafisz o tym zapomnieć. W przypadku tak drastycznych naruszeń znane powiedzenie, że "czas leczy rany", nie działa. Dla Twojego układu nerwowego te 10 lat mogło w ogóle nie minąć. Mózg osoby po traumie odtwarza wspomnienia w taki sposób, jakby zagrożenie działo się "tu i teraz".
Pytasz, co możesz z tym zrobić. Najbezpieczniejszą i najskuteczniejszą drogą do uwolnienia się od tego ciężaru jest praca ze specjalistą, który potrafi "odblokować" to zamrożone wspomnienie i pomóc układowi nerwowemu zrozumieć, że jesteś już dorosła, bezpieczna i zagrożenie minęło.
W takich sytuacjach najlepsze efekty przynosi terapia ukierunkowana na traumę. Standardowa rozmowa z psychologiem może tu nie wystarczyć, dlatego warto szukać psychoterapeutów, którzy pracują metodami bezpośrednio oddziałującymi na układ nerwowy. Należą do nich między innymi:
Terapia EMDR,
Somatic Experiencing,
Brainspotting.
Zrobiłaś właśnie pierwszy, gigantyczny krok, wychodząc z tą historią z cienia. Powodzenia, trzymam kciuki!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i przekraczające doświadczenie. Niezależnie od tego, ile czasu minęło, fakt, że po 10 latach nadal Pani do tego wraca i odczuwa skutki, jest czymś, co zasługuje na potraktowanie poważnie. W sytuacji, gdy była Pani osobą niepełnoletnią, zależną od personelu i nie miała możliwości swobodnego wyjścia, naruszenie Pani granic mogło być bardzo obciążające psychicznie.
Po takich doświadczeniach często pojawiają się m.in. poczucie bezradności, wstyd, złość, trudność z zaufaniem innym osobom albo nawracające wspomnienia. To nie znaczy, że „powinna już Pani zapomnieć” - pamięć o zdarzeniach, w których zostało naruszone poczucie bezpieczeństwa, potrafi długo pozostawać aktywna.
Pomocne może być przepracowanie tego z psychologiem lub psychoterapeutą, najlepiej kimś, kto ma doświadczenie w pracy z traumą. Nie chodzi o zmuszanie się do wielokrotnego opowiadania wszystkiego od początku, ale o odzyskanie poczucia kontroli, bezpieczeństwa i zmniejszenie wpływu tego wspomnienia na obecne życie.
Jeśli czuje Pani gotowość, warto poruszyć to na konsultacji psychologicznej - również po to, żeby zobaczyć, jak ta sytuacja wpłynęła na Pani obecne emocje, relacje i poczucie własnych granic. Takie doświadczenia można przepracować, nawet jeśli wydarzyły się wiele lat temu.
Chciałabym też zapytać: czy obecnie to wspomnienie wraca głównie w postaci natrętnych obrazów i emocji, czy bardziej wpływa na Pani codzienne funkcjonowanie (np. relacje, kontakt z lekarzami, lęk przed dotykiem)? Jeśli pojawiają się u Pani myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo poczucie, że nie daje Pani rady - warto powiedzieć o tym komuś bliskiemu lub skontaktować się pilnie z pomocą kryzysową.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
To, że po 10 latach to wspomnienie nadal wywołuje w Pani silne emocje, pokazuje, jak ważnym i obciążającym doświadczeniem było. Czas sam w sobie nie zawsze wystarcza, aby zagoić psychiczne rany, zwłaszcza jeśli wiążą się one z poczuciem bezradności i naruszeniem własnych granic. Niezależnie od okoliczności tamtej sytuacji, najważniejsze jest to, jak wpłynęła ona na Pani życie. Pisze Pani, że od tego czasu towarzyszy Pani trauma i trudno o tym zapomnieć. Myślę, że warto dać sobie prawo do zajęcia się tym doświadczeniem z pomocą psychoterapeuty, który pracuje z osobami po traumatycznych przeżyciach. Celem takiej pracy nie jest wymazanie wspomnienia, ale sprawienie, aby przestało ono mieć tak silny wpływ na codzienne funkcjonowanie. Po dziesięciu latach nie jest za późno, by poszukać pomocy. Wiele osób dopiero po latach znajduje w sobie gotowość, aby bezpiecznie przyjrzeć się temu, co je spotkało.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, czego doświadczyła Pani ze strony pielęgniarki, było rażącym nadużyciem, naruszeniem Pani granic oraz formą przemocy, co w pełni tłumaczy, dlaczego po 10 latach to traumatyczne wspomnienie wciąż jest żywe i wywołuje tak ogromny ból. Próby samodzielnego zapomnienia o tak głębokim urazie rzadko przynoszą ulgę, ponieważ ciało i psychika nadal przechowują ten lęk, reagując na niego w codziennym życiu. Kluczowym krokiem do odzyskania spokoju jest podjęcie specjalistycznej psychoterapii zorientowanej na traumę, np. w nurcie EMDR lub poznawczo-behawioralnym, która pozwoli Pani w bezpiecznych warunkach przepracować to doświadczenie i zdjąć z siebie ciężar tamtych wydarzeń.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Jakub Pawłowski
To, czego doświadczyłaś jako 14-letnia dziewczynka, mogło być bardzo trudnym i przytłaczającym przeżyciem. Szczególnie jeśli czułaś, że nie miałaś wyboru, nie mogłaś wyjść i przekraczano Twoje granice. Nic dziwnego, że po tylu latach to wciąż wraca – trauma nie znika tylko dlatego, że minął czas.
Nie musisz radzić sobie z tym sama. Rozmowa z psychologiem, który pracuje z traumą, może pomóc stopniowo zmniejszyć siłę tych wspomnień i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. To, że nadal o tym pamiętasz, nie oznacza, że już zawsze tak będzie. Z odpowiednim wsparciem można przepracować nawet bardzo bolesne doświadczenia.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Bardzo mi przykro, ze coś takiego Ciebie spotkało. Jako że sam pracuję na oddziale psychiatrycznym w szpitalu mam pewne doświadczenie, aby się wypowiedzieć w temacie. Chcę tutaj zaznaczyć, że nie stoję po żadnej ze stron. Nikogo nie atakuję i nikogo nie bronię. Sprawa jest niezwykle delikatna i wymaga przyjrzenia się temu, co się wydarzyło. Opisujesz przypadek jako niespełna 25 letnia kobieta który wydarzył się, kiedy miałaś lat naście. Nie mam pojęcia dlaczego ta pielęgniarka asystowała Tobie przy kąpieli, jakie miała intencje. Mimo upływu lat nie zapomniałaś o tym i czy to nosiło znamiona molestowania czy nie, ale zakończyło się u Ciebie traumą. Dziecko często wypiera to co się wydarzało i w takich chwilach wchodzi w reakcję zamrożenia, za czym też stoi poczucie winy. W Twoim przypadku polecam terapię traumy , EMDR oraz terapię schematów ukierunkowaną na traumę. I jest jeszcze jedna dosyć istotna sprawa. Pamiętaj, że tego typu przestępstwa nie ulegają przedawnieniu, wiec możesz złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Tylko zastanów się, czy chcesz przez to aktualnie przechodzić, gdyż czekają Cię przesłuchania. W tobie nadal jest mała dziewczynka która chce, aby ktoś ją wysłuchał i zrozumiał oraz jej uwierzył. Życzę Tobie dużo sił i abyś zamknęła ten traumatyczny rozdział i otwarła się na piękno wokoło siebie.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Bardzo mi przykro, że spotkała Panią taka sytuacja. Jeśli jako 14-letnia dziewczynka doświadczyła Pani dotyku, na który nie wyrażała zgody i z którego nie mogła się wycofać, nic dziwnego, że to wspomnienie nadal wywołuje silne emocje. Takie doświadczenia mogą pozostawić trwały ślad w psychice, nawet jeśli minęło już wiele lat.
To, że po 10 latach nadal Pani o tym myśli, nie oznacza, że „nie potrafi Pani zapomnieć”. Trauma nie znika wraz z upływem czasu, często potrzebuje bezpiecznego miejsca, aby mogła zostać przepracowana.
Zachęcałabym Panią do skorzystania z pomocy psychoterapeuty, najlepiej pracującego z traumą. W bezpiecznych warunkach będzie można stopniowo przyjrzeć się temu doświadczeniu i zmniejszyć jego wpływ na Pani obecne życie. Nie musi Pani radzić sobie z tym sama.
Jeśli to wspomnienie nadal wywołuje silny lęk, poczucie zagrożenia, koszmary, unikanie pewnych sytuacji lub trudności z zaufaniem innym, tym bardziej warto poszukać specjalistycznego wsparcia. Życzę Pani dużo siły.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Eliza Śliwińska
Opisuje Pan trudne doświadczenie, które wywarło na Panu znaczący wpływ i do dziś pozostaje żywe w Pana pamięci. Z Pana opisu wynika, że zapamiętał Pan sytuację z okresu adolescencji, którą mógł Pan odebrać jako przekroczenie swoich indywidualnych granic, w szczególności granic związanych z cielesnością.
W sytuacji, gdy wspomnienie z przeszłości, wywołuje cierpienie, silne emocje lub utrudnia codzienne funkcjonowanie, zasadne i wskazane jest skorzystanie z indywidualnej konsultacji ze specjalistą – psychologiem lub psychoterapeutą. Podczas osobistego spotkania będzie możliwe dokładniejsze omówienie tego doświadczenia, jego wpływu na Pana funkcjonowanie oraz rozważenie odpowiednich form wsparcia.
Pozdrawiam uprzejmie

Zobacz podobne
Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.

