Wstecz

Trafiłem do domu dla osób bezdomnych, ponieważ nie potrafię funkcjonować z ludźmi - depresja.

Dominik

Witam, mam 27 lat, trafiłem do domu dla bezdomnych z powodu tego, że nie pracuję. I nie umiem się samodzielnie utrzymać. Muszę dodać, że choruję na depresję. Robię wszystko tylko, żeby do pracy nie pójść, z tego powodu mam problemy i to ogromne, nie znoszę kontaktu z ludźmi. Przez to trafiłem tu, bo jestem awanturnikiem, wcale mi się tu nie podoba. Co ja mam zrobić, jak mnie stąd wyrzucą? Nie potrafię normalnie funkcjonować w społeczeństwie, najbardziej boję się, że trafię kiedyś do więzienia po prostu. Czy problemy psychiczne mogą być głębsze- problem w tym, że tu nie można się wyspać.

Dzień dobry, 

Panie Dominiku, bardzo przykro mi z powodu sytuacji, w jakiej się Pan znalazł. Myślę, że skoro mierzy się Pan z depresją i otrzymał Pan taką diagnozę od specjalisty, to punkt, od którego warto zacząć działania. Proszę zorientować się w możliwościach skorzystania z pomocy psychologicznej/psychiatrycznej u lekarza rodzinnego w poradni lub - jeśli nie ma takiej możliwości - zapytać o pomoc w organizacji konsultacji osoby pracujące w ośrodku, w którym obecnie Pan mieszka. To bardzo ważne, aby otrzymał Pan odpowiednią pomoc w leczeniu: szczególnie tym farmakologicznym. 

Pisze Pan, że nie potrafi normalnie funkcjonować w społeczeństwie i że jest Pan awanturnikiem. Ma Pan też świadomość, że nie jest Panu łatwo i komfortowo w kontaktach z ludźmi. To bardzo ważne informacje, które dodatkowo świadczą o Pana refleksyjności i wglądzie w swoje trudności. Dlatego tak ważne jest, aby zapewnił Pan sobie wsparcie psychiatryczne i psychologiczne, które umożliwi Panu pogłębione zidentyfikowanie problemu i poradzenie sobie z nim. Bo tak jak Pan pisze - jak najbadziej problemy psychiczne mogą być głębsze. 

Niezależnie od samego wsparcia w związku z depresją - proszę zorientować się, czy w tych miejscach może uzyskać Pan potrzebne Panu wsparcie w obecnej sytuacji życiowej: 
- https://dajherbate.org/szukam-pomocy/
- https://www.fundacjaipw.org/mezczyzni
- https://schm.org.pl/o-nas/stowarzyszenie/ 

Życzę Panu wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka
psycholożka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Panie Dominiku,

Krótko i treściwie zarysował Pan problem. Problemy, które Pan opisał, jak najbardziej mogą mieć głębsze korzenie. Jeśli Pana sposób przeżywania złości, depresja i brak motywacji powodują w Panu duże cierpienie, może warto udać się na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego odpowiedniego dla Pana rejonu. Może Pan tam otrzymać diagnozę i pomysły na sposób dalszego postępowania. Nie wiem dokładnie jakie inne czynniki mają wpływ na Pana sytuację – jak wygląda Pana sytuacja rodzinna, finansowa, czy ma Pan wsparcie i jakie, ale jeśli w tych tematach nie czuje Pan, żeby miał Pan zasoby, naprawdę warto udać się po specjalistyczną diagnozę i poradę. Jeśli nie Izba Przyjęć szpitala psychiatrycznego, to może najbliższe centrum interwencji kryzysowej albo fundacje, które opiekują się tematami bezdomności. Warto szukać pomocy już na początkowych etapach kryzysu, żeby uniknąć jego pogłębienia.

Pozdrawiam ciepło, Aleksandra Działo

Dzień dobry,

Jest mi bardzo przykro, musi panu być bardzo trudno. Z tego, co słyszę martwi się pan i czuję pan lęk i strach z powodu swojej przyszłości. Chciałam zapytać czy bierze pan leki na depresje i czy jest pan pod opieką specjalisty? Pana trudna sytuacja wymaga wsparcia i opieki. Czasami bywa też tak, że przez duży stres lub stresujące środowisko w którym pan przebywa, stan psychiczny może się pogarszać. Sen jest bardzo ważną funkcją naszego organizmu, bo wspomina pan, że nie może pan się wyspać. A kiedy pan jest zestresowany i niewyspany, to może to powodować ogólne zdenerwowanie i rozdrażnienie. Zachęcam poszukać wsparcia u psychologa lub terapeuty.

Irena Kalużna-Stasik - psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jaka jest różnica między depresją nawracającą (czy też chorobą afektywną jednobiegunową) a tzw. "syndromem ofiary"?
Jaka jest różnica między depresją nawracającą (czy też chorobą afektywną jednobiegunową) a tzw. "syndromem ofiary"? Często słyszę od różnych psychologów, iż syndrom ofiary to sytuacja, gdy osoba przyjmuje bycie ofiarą za swoją tożsamość i całe życie spędza na narzekaniu i byciu toksyczną. Z drugiej strony słyszę, że depresja nawracająca to choroba przewlekła i nie mamy do końca na nią wpływu, bo to podatność biologiczna, możemy ją zaleczać lekami, ale ona może nawracać i przejść w stan chroniczny. W takim razie co jest tutaj prawdą? Jaka jest różnica między tymi dwoma zjawiskami? Kiedyś usłyszałam, że różnica między tzw. "ofiarą" a depresją to to samo, co różnica między chorobą a osobą. Ale czy te dwie kwestie można w ogóle rozdzielić? Osoba depresyjna ma pewien "rys osobowości", a osobowości nie można do końca zmienić. Co więc tutaj jest prawdą? Bardzo zależy mi na odpowiedzi, bo te dwie kwestie trochę wykluczają się wzajemnie? Kiedy moje zachowanie jest akceptowalne, a kiedy jest spowodowane tzw. syndromem ofiary, byciem osobą toksyczną, a toksycznych ludzi należy unikać. Pozdrawiam!
2 odpowiedzi
Fobia społeczna czy osobowość unikająca?
Czy można mieć fobię społeczną od zawsze? Czy może jak ktoś ma to od kiedy pamięta, to wtedy jest to osobowość unikająca? A depresja - czy może być przewlekła? Czy może jeśli trwa bez przerw, to wtedy jest to dystymia?
1 odpowiedź
Jak przestać się objadać i radzić sobie z pokusą niezdrowego jedzenia?
jak przestać sie objadac ? dzien dobry mam problem z objadaniem sie czasami zrobię wszystko zeby zjesc cos nie zdrowego lub slodkiego przez takie coś waze juz 90kg przy wzroście 162 cm od ponad roku proboje sie odchudzac ale udaje mi sie zazwyczaj przez maks 2 tygodnie pozdrawiam
13 odpowiedzi
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają. Problem dotyczy zaburzeń lękowych, osobowości, autoagresji, depresji. Może po prostu nie działa na mnie dany nurt terapii. Poprawa powinna być już znacząca, a nawet wyleczenie całkowite. Jest to już dość uciążliwe, tak jak by ciągle czegoś brakowało, coś było nieprzepracowane. Co może by powodem?
3 odpowiedzi
Cierpię na zaburzenia lękowe od 3 lat do tego nerwica i cały pakiet somatow i endometrioza. Są momenty jak teraz. Że czuje się zagubiona nie mogę się odnaleźć
Witam. Cierpię na zaburzenia lękowe od 3 lat do tego nerwica rerca i cały pakiet somatow do tego endometrioza. Są momenty jak teraz. Że czuje się zagubiona nie mogę się odnaleźć ani podjąć żadnych działań. Odbyłam psychoterapie w tym momencie lek który przyjmuje to sympramol. Cała reszta pobudzała moje ataki. Potrafię się trząść bez powodu. Rzuca mnie po łóżku przed spaniem jagby organizm chciał wyrzucić całe napięcie. Nie mam już siły do tego wszystkiego. Co powinnam zrobić?
1 odpowiedź
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Kolega zdejmuje połowę stosu papierów z biurka zestresowanego mężczyzny

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.