Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Uważam się za osobę bardzo samoświadomą.

Uważam się za osobę bardzo samoświadomą. Niedawno zdałam sobie sprawę, że siedzi we mnie problem, którego chciałabym się pozbyć - otóż co jakiś czas powraca do mnie widmo mojego byłego z czasów liceum. Nasza relacja zakończyła się 8 lat temu, a mi nadal od czasu do czasu wracają emocje, które czułam, gdy byłam jeszcze nastolatką. Chciałabym zgłębić temat zamykania tego typu rozdziałów w życiu i zdobywanie tzw. "closure". Czy mają Państwo do polecenia literaturę lub poradniki na ten temat? Wiem, że bez tego nie ruszę dalej, a na terapię chwilowo mnie nie stać... Z góry dziękuję!
Anna Krokosz

Anna Krokosz

Warto skorzystać z książek, których tematem jest “Mindfulness”, w ten sposób skupi się Pani bardziej na byciu w “tu i teraz”, zamiast na rozpamiętywaniu przeszłości. Na chwilę może to pomóc. Natomiast książki prawdopodobnie nie rozwiążą problemu, ponieważ skoro temat byłego chłopaka ciągle wraca, to znaczy, że ten temat jest dla Pani bardzo ważny - warto się przyjrzeć temu, dlaczego jest taki ważny. Być może tamten chłopak dawał Pani to, czego teraz brakuje w Pani życiu, a być może powód jest jeszcze inny. Warto się temu przyjrzeć na terapii, aby skutecznie rozwiązać ten problem, dzięki czemu będzie Pani mogła ruszyć dalej.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Żona nie akceptuje odwiedzin moich rodziców, dochodzi do awantur.
Mam dość nietypowy problem w związku, z którym nie mogę sobie poradzić. Mianowicie, jesteśmy parą od 13 lat, z czego od roku małżeństwem. Odnoszę wrażenie, że po ślubie problem stał się jeszcze bardziej przytłaczający. Chodzi o wizyty moich rodziców i rozmowy z nimi. Za każdym razem, gdy moi rodzice chcą nas odwiedzić mam w mieszkaniu sporą awanturę, dochodząca do szantażów na zasadzie nie będę nic robiła dla twoich rodziców, pojadę do moich, nie będzie mnie te 2 dni, odwołaj wizytę, jeżeli ci na mnie zależy etc, używa słów typu 'masz to zrobić, zrób to'. Rodzice odwiedzają nas rzadko, ponieważ mieszkają oddaleni o prawie 500km. Przyjeżdżają tylko na weekend (w piątek wieczorem, w niedziele rano wyjeżdżają). W tym roku odwiedzili nas 4 razy, w zeszłym 1 raz. Za każdym razem miałem awanturę, po której chciałem to wszystko zakończyć. Powody agresji są zazwyczaj te same - bo to zły termin, bo teraz jej nie do tego (moje urodziny, jej urodziny, wakacje, rocznica ślubu, święta kościelne). W tym roku zrobiła mi awanturę, za to, że rodzice przyjechali na moje urodziny. Podobnie jest, jeżeli co jakiś czas rodzice zadzwonią telefonem. Dodam, że ona do swoich dzwoni każdego dnia, mieszkają oddaleni od nas o 50km i widzimy ich praktycznie w co drugi weekend. Nie widzi w tym żadnego problemu i nie chce tego zmieniać, jeżeli zaproponowałem, że będziemy ich widywać tyle samo razy, co moich. Na przyjazd moich nie wymagam od niej niczego, oprócz normalnego zachowania i kultury. Posprzątam i ugotuje sam. Wystarczy, że będzie się miło zachowywała, ale i z tym różnie bywa. Zazwyczaj cały weekend spędza siedząc na telefonie i oglądając koty na instagramie. Nie wiem już jak do tego podejść i co o tym sądzić.
Silna blokada w rozmowie z ludźmi - stres, overthinking i lęk przed odezwaniem się do osoby, którą chcę poznać
Mam problem, który bardzo utrudnia mi poznawanie ludzi. Paradoks polega na tym, że im bardziej chcę kogoś poznać, tym mniej jestem w stanie się do tej osoby odezwać. Nie wynika to z braku chęci – wręcz przeciwnie. Bardzo tego chcę, ale czuję, jakbym była całkowicie zablokowana. Kiedy pojawia się okazja do rozmowy, zaczynam wszystko analizować. Zastanawiam się, co powiedzieć, jak zostanę odebrana i czy nie zrobię z siebie pośmiewiska. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej narasta we mnie napięcie, aż w końcu nie mówię nic. Na przykład, jeśli osoba, którą chciałabym poznać, rozmawia z kimś, z kim przed chwilą sama rozmawiałam, mogłabym naturalnie dołączyć do rozmowy. Mimo że jest ku temu okazja, nie potrafię. Czuję tak silne zahamowanie, że nie jestem w stanie się odezwać ani normalnie wysłowić. Zamiast działać, stoję z boku i tylko obserwuję.To jest dla mnie bardzo frustrujące, bo moje zachowanie zupełnie nie odzwierciedla tego, czego naprawdę chcę. Nie unikam ludzi dlatego, że mnie nie interesują. Unikam ich dlatego, że czuję, jakby coś we mnie całkowicie blokowało możliwość zrobienia pierwszego kroku.
Czy warto ratować małżeństwo po zdradzie emocjonalnej?
Witam. Zacznę od tego, że rok po ślubie mój mąż jak się okazało utrzymywał w tajemnicy kontakt z koleżanką mojej siostry. Flirtował z nią, prawił komplementy i zapraszał na wyjazd nad morze, mówiąc że mi powie że ma szkolenie.Sytuacja wyszła na jaw gdy urodziło nam się akurat drugie dziecko. Było mi ciężko, ale starałam się mu to wybaczyć i nieokazywałam swoich emocji bojąc się że go stracę . Od tamtej jednak pory byłam podejrzliwa i bardziej ostrożna. Znalazłam u niego między innymi maile z dziewczyną z którą chciał się umówić na układ pieniądze za seks. W tamtym czasie zareagowałam zbyt gwałtownie i powiedziałam mu o tym. Wypierał się bo meil był założony ekstra pod innym nazwiskiem. Ale w wyszukiwarce znalazłam dużo informacji na temat który potwierdzał to że był zamiar spotkania. Wysyłał jej również blikiem pieniądze za zdjęcia na golasa. W między czasie znalazłam jakiegoś dziwnego smsa, okazalo się ze pisał też z Ukrainka której powiedział że zmarła mu żona. Moje uczucia zaczęły być naprawde mieszane, nie byłam już pewna uczuć z jego strony. Po dłuższym czasie postanowiłam zwierzyć się komuś kogo znalazłam na portalu randkowym taki założyłam specjalnie z tego co było w moim życiu, bo wstyd było mi rozmawiać na ten temat z kimś znajomym. Wybrałam płeć przeciwną bo próbowałam zrozumieć dlaczego facet może tak robić. Ten chłopak mnie nie oceniał, wysłuchał wydawało mi się, że mnie rozumie. Pogubiłam się w tej relacji która podjęłam pisząc z nim. Traktowałam go na początku jako przyjaciela, ale gdzieś z braku uczucia swojej atrakcyjności wymienialiśmy się zdjęciami z normalnego dnia. Wysłałam mu zdjęcia nóg, bo wiedziałam, że to element który najbardziej podoba mu się. Nigdy nie wysłałam zdjęć typowo erotycznych. Zraniłam tym co robiłam swojego męża, bo nawiązałam z tamtym chłopakiem relacje emocjonalna w której narzekałam na męża i to co zrobił. Gdzieś jednorazowo wpadł wątek pisania erotycznego, chwilowa fascynacja pisanie o tym jak miałby wyglądać seks. Miałam wrażenie, że tym pisaniem chciałam sama się jeszcze bardziej zniechęcić do meza, aby móc odejść pomimo tego, ze bardzo go kocham. Mój mąż dowiedział się o tym, gdy wziął mój tel i znalazł wiadomości. A ja zamiast poczuć ulgę, czuje do siebie złość i żal,że zraniłam go w ten sposób, a on jest dla mnie najważniejsza osobą. Obawa, że on nie przestanie robić takich rzeczy tzn pisać z innymi i mnie krzywdzić w ten sposób była tak duża, że zrobiłam praktycznie to samo. Swój błąd zrozumiałam jednak po fakcie, powinnam była mówić o tym co czuje, co mnie krzywdzi i wyznaczyć granicę, a nie go krzywdzić. Teraz cierpię podwójnie, przez to co mnie spotkało i przez to co sama zrobiłam. Kocham go, ale on już w to nie wierzy. Czy próba naprawy małżeństwa i tej relacji po tym ma jeszcze jakiś sens?
Mój romans zniszczył moją relację z żoną i nową partnerką - co dalej?

Witam. Spróbuję opisać moją sytuację. Związek zaczął się tak, jak nie powinien. Poznaliśmy się zeszłego roku na wiosnę. Ja byłem niestety w małżeństwie. Nie będę pisał banałów w stylu: żona była zła itd. Moje relacje z żoną były „suche”, miałem dużo żalu o przeszłość. Poznałem inną kobietę, zakochałem się jak wariat, po prostu wszystko przestało mieć znaczenie. Ona też była zakochana. Częste spotkania, wspólne weekendy, pierwszy wyjazd razem – i wtedy wyszła prawda, że mam żonę. Mój błąd, nie powiedziałem od razu.

Z żoną po ślubie nigdy nie zamieszkaliśmy razem, ja wyjechałem za granicę i tam poznałem moją miłość. Pierwszy zgrzyt, złość, rozczarowanie, ale szybko wróciliśmy do siebie. Powiedziała: „ok, kocham Cię, idziemy dalej, ale musi być rozwód”. Złożyłem papiery, czekaliśmy dość długo na gotowy pozew. Z żoną nie mieliśmy dzieci ani wspólnego majątku. Kiedy pozew był gotowy i złożony, zaczęło się psuć coś między nami. Mieszkaliśmy już razem. Były kłótnie, bardzo ostre, wyzwiska w moją stronę – ja tego nie toleruję, bardzo źle na mnie działa brak szacunku.

Wtedy popełniłem największy błąd – wstrzymałem sprawę rozwodową. Razem z adwokatem ustaliliśmy, że dajemy czas. Niestety moja decyzja „dla świętego spokoju” spowodowała poważne kłamstwa. Okłamałem partnerkę, że rozwód jest w toku, że były już rozprawy i czekamy na kolejne. Moje wstrzymanie rozwodu było spowodowane wyrzutami sumienia – nie kochałem żony tak jak tej kobiety, ale żona zawsze mnie szanowała. Dalej kochałem na zabój moją partnerkę, czekałem na zmianę jej zachowania. Miała porywczy charakter, była nerwowa, robiła ogromne awantury z byle powodu, wyrzucała mnie z domu. Nocowałem kilka razy w samochodzie. Później było raz lepiej, raz gorzej – sytuacje się powtarzały.

Skupiłem się na relacji – robiłem dużo dla niej: gotowanie, kanapki do pracy, wyjazdy, zakupy, wszystko, by naprawić. Wyglądało to trochę jakbym „trzymał żonę w rezerwie”, ale doszedłem do wniosku, że chcę miłości, a sam szacunek to za mało. Partnerka ciągle pytała o rozwód, a ja wymyślałem różne historyjki – wiem, okropne.

Wszystko skończyło się 2 tygodnie temu. Kolejny raz wyrzuciła mnie z domu. Spędziłem noc na parkingu i pojechałem do PL. Sam nie wiedziałem, co robić, całą drogę przepłakałem. Zadzwoniłem do żony, że wracam i chcę się spotkać. Wcześniej odnowiłem kontakt z żoną – ale nie po to, żeby do niej wrócić, tylko by wyjawić prawdę, bo wyrzuty sumienia mnie zabijały. Spotkaliśmy się nazajutrz – zabrakło mi odwagi, by jej o wszystkim powiedzieć. Była inna od partnerki – spokojna, cierpliwa, cały czas na mnie czekała.

Punkt kulminacyjny nastąpił, kiedy partnerka znalazła żonę i zadzwoniła do niej. Wszystko o nas powiedziała, wysłała zdjęcia, każdą informację przekazała. Żona też dużo jej o mnie powiedziała. Mają do dziś kontakt, wysyłają sobie nawzajem screeny z naszych rozmów. Żona wykazuje chęć przebaczenia, partnerka nie chce mnie widzieć.

Kocham dalej partnerkę. Pisałem jej, żeby wszystko naprawić razem. Oboje przyznaliśmy, że każde z nas zawaliło – ja kłamstwami, ona totalnym brakiem szacunku. Partnerka powiedziała: „to koniec, to kolejne kłamstwo i ja już nie zaufam. Wracaj do żony. Niby dalej Cię kocham, ale nie potrafię zaufać”.

Ja już nie mam siły. Kocham partnerkę, chciałbym się rozwieść i zrealizować nasze plany, ale ona już niby podjęła decyzję, że idzie dalej. Próbowałem walczyć o nas, ale bez skutku. Sam już nie wiem, czy rzeczywiście odpuścić. Kocham ją jak nikogo innego, ale ona upiera się, że to koniec. Oboje wspominaliśmy, że fajnie nam się żyło, ale ona już nie chce…

Czy to koniec? Proszę o jakąś radę, bo jestem wrakiem człowieka. Już wszystko straciłem.

Brak poczucia szczęścia i satysfakcji, trudności w nawiązaniu głębszej znajomości, proszę o wsparcie.
Dzień dobry. Jestem gejem, mam problem - podobają mi się wszyscy chłopcy w wieku 18-23 lata, nie mogę się zdecydować na jednego .Co robić ? Dodatkowym problemem jest mój fetyszyzm, najchętniej ukradłbym im wszystkim skarpetki, bokserki, dres,y buty itp. wiem, że to niemożliwe i tak nie wolno. Następnym problemem jest to, że nigdy nie osiągam zadowolenia, jak coś sobie kupię czy dostanę, czy wygram, tak jakbym miał wyłączony syndrom szczęścia .W 2017 umarł mi chłopak, który mnie zdradzał a byłem z nim wiele lat, może dlatego. Dodatkowo obawiam się chorób i śmierci codziennie. Kiedyś miałem myśli S, teraz mam odwrotnie -strach przed chorobą, śmiercią, wypadkiem. Chyba mam bardzo dużo zaburzeń, nie wiem czy ktoś jest w stanie mi pomóc. Czasem myślę, że dobrze się stało, że mój były zmarły chłopak miał HIV i AIDS i mnie zdradzał, bo widocznie nie byłem na tyle dobry, by był zadowolony... Ale twierdził, że mnie kocha. Nie zaraził mnie, jestem zdrowy, tyle mogę mu dziękować.Teraz boję się już wchodzić na czaty i kogoś poznawać, bo nie ufam już ludziom, na wszystkich patrzę przez czarne okulary .Nadal mi się podobają na ulicy chłopaki, ale tylko kończy się na patrzeniu, boję się, że sam zostanę na zawsze . Doradźcie mi, co mam robić, jak mam się zachowywać i czy mam jakieś choroby, problemy ?Pozdrawiam . Chodziłem do psychologa, odbyłem 25 wizyt, na krótko było lepiej, proponowali leki czy szpital, ja nie chciałem, obawiałem się stygmatyzacji, że nie znajdę pracy, ludzie się dowiedzą. Itp Po 7 latach od śmierci chłopaka trochę się poprawiło, ale nadal nie jest tak, jak być powinno.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.