Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uratować związek?

Witam, chciałbym uratować swój związek przed rozpadem, nie wiem co robić?

User Forum

Maciej

8 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Z Pańskiego krótkiego wpisu można jedynie wywnioskować, że w Pana związku dzieje się źle. Tak źle, że grozi to rozpadem relacji. Nie można za to nic powiedzieć nt. przyczyn, które do takiej sytuacji doprowadziły. Jedyne, co mogę zaproponować, to terapia par, jeśli druga osoba ma zgodę na terapię (choć terapia nigdy nie stanowi gwarancji, że związek będzie uratowany - ale pozwoli się przyjrzeć problemom...).

Jeśli druga osoba nie wyraża zgody na terapię, to warto, aby Pan rozpoczął indywidualne spotkania z terapeutą. To również pozwoli na przyglądanie się Pańskim trudnościom w relacji. Np. z komunikacją...

A jeśli dojdzie do rozstania, to terapia pomoże przetrwać trudny czas...

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Terapeutka, counsellorka Gestalt

Centrum Psychoterapii Jaźniej 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, w każdym związku najważniejsza jest szczera i otwarta rozmowa z partnerem. Jeśli chce Pan ratować swój związek to właśnie rozmowa jest podstawą. Omówcie, jakie trudności są dla Was najważniejsze, w czym się różnicie i czy możecie znaleźć kompromis. Ważne, by nie ukrywać swoich emocji i mówić wprost o swoich lękach, potrzebach i obawach, związanych z tą relacją. Proszę też pamiętać o możliwości skorzystania z terapii dla par, gdzie pod okiem terapeuty będzie można rozwiązywać Wasze problemy, uczyć się efektywnej komunikacji i odbudować wzajemną bliskość oraz zaufanie. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

8 miesięcy temu
Iryna Vatakh

Iryna Vatakh

Panie Macieju, to, co Pan przeżywa, jest trudne i może wywoływać poczucie bezradności, lęku, a czasem też złości czy smutku. 
W takich momentach bardzo pomocne może być wsparcie z zewnątrz — zarówno po to, by lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby, jak i po to, by nauczyć się skuteczniej budować porozumienie z partnerką/partnerem.

 

W terapii indywidualnej można przyjrzeć się Pana emocjom, oczekiwaniom i wzorcom w relacjach. Zrozumienie siebie to często pierwszy krok do tego, by lepiej funkcjonować w związku.

 

Również można rozważyć terapię par, która daje przestrzeń do wspólnego przepracowania trudności, poprawy komunikacji i odbudowania wzajemnego zrozumienia. 
 

Choć sytuacja teraz może być trudna, często wiele można zrozumieć i zmienić — zarówno w sobie, jak i w relacji. Warto zacząć od małych kroków i dać sobie prawo do szukania wsparcia.

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Panie Macieju,

 

To, że chce Pan ratować związek, już pokazuje zaangażowanie i chęć zmiany. Na początek warto zatrzymać się i spokojnie przyjrzeć temu, co właściwie się dzieje - co oddala Państwa od siebie i co można zmienić. Kluczowe są szczera rozmowa i uważne słuchanie partnerki, bez obrony i tłumaczenia się. Zamiast szukać winy, lepiej mówić o swoich emocjach i potrzebach.

Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu albo są zbyt trudne, warto pomyśleć o terapii par - to bezpieczna przestrzeń do pracy nad relacją. Jeśli nie ma na to zgody z obu stron, indywidualna konsultacja psychologiczna także może pomóc Panu zrozumieć, jak działać i czego Pan potrzebuje. Związek można odbudować, jeśli obie strony tego chcą i są gotowe do zmian. Warto zacząć od małych kroków.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Panie Macieju, to zależy od rodzaju i nasilenia trudności w związku, wzajemnych interakcji, waszych zasobów, wspólnej historii i wielu innych czynników. Zachęcam co skorzystania z konsultacji z psychologiem lub terapeutą specjalizującym się w pracy z parami.

8 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Panie Macieju,

nie ma jednego przepisu na uratowanie związku, ale warto zacząć od szczerej rozmowy – spokojnie, bez pretensji, z pytaniem, co czuje druga strona i opowiedzeniem, co czuje Pan. Czasem nawet taka prosta wymiana może coś poruszyć.

Jeśli oboje jeszcze chcecie próbować, może warto pomyśleć o terapii par. A nawet jeśli nie, indywidualne wsparcie też może pomóc Panu uporządkować to wszystko, co się teraz dzieje.

Z życzliwością,
Maria Sobol 
psychoterapeutka integracyjna

8 miesięcy temu
Bartłomiej Borys

Bartłomiej Borys

Kiedy mówimy o ratowaniu związku, często oznacza to zajrzenie w głąb tego, co dzieje się między dwoma osobami. To nie jest kwestia prostych rozwiązań, ale raczej procesu, który wymaga zaangażowania, otwartości i gotowości do zrozumienia zarówno siebie, jak i partnerki.

Trudności w związkach wynikają z różnych czynników, które nawarstwiają się w czasie. Co może się dziać:

- Czasem to, jak ze sobą rozmawiamy – lub czego nie mówimy – może prowadzić do narastania murów i niezrozumienia.

- Każdy z nas ma swoje potrzeby w związku – bliskości, bezpieczeństwa, uznania, wolności. Kiedy te potrzeby pozostają niezaspokojone, może pojawiać się frustracja i poczucie oddalenia.

- Nierzadko nieświadomie wnosimy do relacji wzorce z naszych wcześniejszych doświadczeń, często z dzieciństwa. Te "schematy" mogą wpływać na to, jak interpretujemy zachowania partnera, jak reagujemy na stres, czy jak radzimy sobie z intymnością. Może się okazać, że oboje, Pan i partnerka, macie pewne głęboko zakorzenione przekonania o sobie, innych i związkach, które nieświadomie wpływają na Państwa dynamikę.

- Czasem pary oddalają się od siebie, jeśli przestają widzieć wspólną przyszłość lub ich indywidualne ścieżki zaczynają się rozchodzić.

- Czasem problemy w związku to rezultat presji zewnętrznej – pracy, finansów, rodziny czy innych zobowiązań.

Decyzja o tym, co robić, jest bardzo indywidualna i zależy od specyfiki Państwa relacji. To, że szuka Pan pomocy, jest niezwykle ważne i świadczy o gotowości do działania.

 

8 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Witam, to bardzo ważne, że chcesz zadbać o swój związek. Dobrym krokiem jest otwarta i szczera rozmowa z partnerem o Waszych uczuciach, potrzebach i problemach. Warto też rozważyć wspólną terapię par, gdzie specjalista pomoże Wam lepiej się zrozumieć i znaleźć sposoby na poprawę relacji. Pamiętaj, że zmiana wymaga czasu i zaangażowania obu stron. Jeśli czujesz się przytłoczony, warto także zadbać o swoje emocje i wsparcie dla siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Olga Żuk

8 miesięcy temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry. 

 

Być może warto przyjrzeć się, czego na ten moment najbardziej Pan potrzebuje – czy jest to rozmowa, wsparcie w formie konsultacji z psychologiem, terapia par, czy może coś innego.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

 

8 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Maćku,

 

opisz, proszę, co konkretnie dzieje się w Twoim związku, że wspominasz o jego rozpadzie?

 

Pozdrawiam.,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

8 miesięcy temu
Kamila Bogusz

Kamila Bogusz

Dzień dobry Panie Macieju,

to, że szuka Pan pomocy, jest już istotnym krokiem w stronę ratowania związku. W takiej sytuacji ważne jest, by przyjrzeć się temu, co obecnie dzieje się w związku, jakie są Pana potrzeby i potrzeby partnerki, oraz jakie czynniki wpływają na obecną sytuację.

Podczas spotkania z psychologiem można szczegółowo omówić sytuację i spróbować znaleźć rozwiązania, które mogą pomóc w odbudowie relacji.

 

Serdeczności 

Kamil Bogusz

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
TW. Próba samobójcza, nie mam już siły, trudności finansowe, związkowe. Za mną mnóstwo terapii.
Dzień dobry, nie wiem ile mam miejsca, spróbuję się streszczać. Mam 25 lat, studiuję zaocznie 2. rok psychologii. Za mną 6 nieudanych terapii psychodynamicznych i terapia schematów, która zmieniła moje życie. Ale miała trwać rok, a w połowie nie było mnie dłużej stać. Mam borderline, ADHD i podejrzenie spektrum, ale diagnostka stwierdziła, że na końcu może powiedzieć, że nie wie (różnicowanie z traumą) więc przerwałem. Praca to dla mnie koszmar, bo źle rozumiem instrukcje a jak się czegoś trzeba domyślić to źle się domyślam. Jak potrzebuję o coś zapytać to słyszę "jak możesz tego nie wiedzieć" więc przestałem pytać, popełniam masę błędów, mimo że robię sobie w telefonie notatki. W rezultacie boję się ludzi (na co dzień też), nienawidzę siebie i zwalniam. Dwa lata zmagałem się finansowo, doszło do tego, że dorabiałem na prostytucji. To było łatwiejsze niż 8h np. w fast foodzie, w trybie walcz uciekaj. Zakochałem się w kliencie. Wydawało się, że jest wzajemność, mówił różne rzeczy, w tym, że chciałby tam zaparkować na stałe. Pochwalił moją inteligencję, co jest dla mnie ważne. Niesamowicie się rozumiemy, mamy podobne charaktery, jesteśmy też dobrani w łóżku. Miał wybrać i wybrał - żonę. Nie widzę już sensu w życiu. Nie chcę być już sam. Myślałem, że wymarzona praca terapeuty schematów wypełni mi pustkę, ale nie zapowiada się. Nie potrafię pojąć, że spotkałem kogoś idealnie dobranego i ta osoba mnie nie chce. Nienawidzę spotykanych na ulicach par. Nawet nie wiedzą, że mają supermoc. Moje życie nie ma żadnego sensu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale co z tego, na nikogo to nie wpływa. Nikt mi nie towarzyszy. Nie robi żadnej różnicy, że codziennie wstaję z łóżka. Teraz szukam pracy po przeprowadzce i telefon milczy. Zrobiłem bardzo dobre CV, a potem jeszcze rozmowa nie do przejścia - utrzymuj kontakt wzrokowy, nawiąż small talk, spraw wrażenie sympatycznego, zadawaj pytania. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie, od zawsze. Miałem próbę w grudniu, ale niestety przeżyłem. Nie wiem po co. Pierwszy raz próbowałem się zabić w 6. klasie podstawówki, potem w gimnazjum. Nikt tego nie widział, zawsze planuję tak, by nikt mi nie przeszkodził i sam muszę siebie przekonać, że to moje jedyne życie i póki żyję coś może się zmienić. Nie wierzę, że uda mi się uzbierać na terapię i wyzdrowieć. Nie wierzę już w miłość. Czuję się tak potwornie sam. Zostawiłem większość przyjaciół we Wrocławiu, łatwo było ich poznać przez studia, a w Łodzi mam zaoczne i jest trudniej. Cieszę się, że nie mam przerwy w studiach, ale tryb podoba mi się mniej - nie da się żyć studiami. To jedyna dziedzina w życiu jaka mi wychodzi. Nie wiem jakie mam pytanie, i tak na dniach się zabiję wreszcie, bo nie mogę znieść tej samotności i pustki.
DDA, obsesyjna potrzeba kontroli i wybuchy złości – jak przestać „grać rolę” i zacząć być sobą?
Nie wiem czy to normalne u dda ale mam obsesyjna potrzebę kontroli wszystkiego... jak cos idzie nie po mojej mysli to wpadam w szał albo w totalna rozpacz. nienawidze tego u siebie ale to silniejsze odemnie. czuje sie jakbym ciagle grala jakas role a nie byla soba. pomozcie :(
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie. Ojciec dziecka ma gdzieś swojego syna, jest alkoholikiem, od 4 lat nie ma z nim kontaktu, miałam zaś chłopaka, z którym byłam krótko, ok pół roku i mnie pobił, zostawiłam więc go, po roku znów się zakochałam, chłopak młodszy ode mnie o 3 lata, był cudowny, było naprawdę super i w pewnym momencie zaczął wybierać kolegów, pracę, a na końcu mnie zostawił, bo jak to powiedział, nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. po jakimś czasie do mnie dotarło, że coś chyba jest ze mną nie tak, nie mogę sobie znaleźć nikogo wartościowego, bo mam dziecko.. nie mam wsparcia rodziny czy przyjaciół, praktycznie jestem z tym wszystkim sama, teraz jeszcze doszedł stan zapalny kaletki podbarkowej i jestem na zwolnieniu lekarskim, grozi mi zwolnienie z pracy, bo taki szef.. minusem tego wszystkiego jest to, że nie mogę znaleźć pracy, bo ja potrzebuję na jedną zmianę, aby dziecko na ten czas mogło być w przedszkolu, bo, jak wspomniałam wyżej, nie mam wsparcia.. dni w domu są okropne, 12 h siedzenia w łóżku, nie mogę wyjść, bo zwolnienie lekarskie.. mieszkam w bardzo małym mieście i wszyscy się tu znają, ale nie cierpię z tego powodu od tygodnia czasu, cierpię tak od nie pamiętam już kiedy.. rodzice zawsze mieli na nas wywalone, stary jest alkoholikiem a matka powiedziała, że nie pomoże nijak.. najlepiej, jak byśmy się wszyscy wyprowadzili, bo ona chce mieć spokój (mam 11 rodzeństwa i tak, nie mam wsparcia) dziećmi też się nie zajmie, bo ona nie chce, bo chce spokoju... na starego nie ma, co liczyć.. z ciotkami, wujami nie jesteśmy zżyci.. rodzice nigdy nie dbali o relacje rodzinne.. nie miałaM w życiu autorytetu.. nikt nie podpowiedział mi, co mogę zrobić, którędy iść, dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem.. wynajmuję mieszkanie sama, sama wychowuję dziecko, zarabiam tyle, co na rachunki, wliczając alimenty i 500+.. to i tak nic.. czasem a nawet często się budzę z myślą, po co ja dziś w ogóle się obudziłam .. wszystko w moim życiu traci sens, a najgorzej, że wciąż kocham kogoś, kto mi powiedział, że nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. to wszystko cholernie boli.. I ja już tak dłużej nie mogę.. JJ
Jak poradzić sobie jako samotna matka bez wsparcia i znaleźć czas dla siebie?
Witam Mam ogromny problem i nie wiem jak sobie poradzić. Mianowicie jestem samotną matką bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziny, wynajmuje mieszkanie ale ostatnio straciłam pracę ponieważ właściciel wydłużył godziny pracy a niestety nie mam z kim zostawić dziecka a na opiekunkę mnie nie stać. Niestety jest mi bardzo ciężko znaleźć pracę w godzinach kiedy dziecko jest w szkole a samej jej nie mogę jeszcze zostawić bo dopiero uczę ja samodzielności i chodzenia samej do szkoły. Nie daje już rady powoli kończą się pieniądze, brak pracy a w dodatku coraz częściej łapie się na tym że kocham moją córkę ale jednocześnie jej ,, nienawidzę" jest bardzo wymagającym dzieckiem i szukającym zainteresowania zwłaszcza u dorosłych, bardzo lubi też manipulować co doprowadza mnie do szału. Nigdy nie zrobiłabym jej krzywdy ale czasami już mam takie myśli żeby ją oddać po czym wiem że nie umiałabym tego zrobić. Jak sobie poradzić kiedy przy niej nie mam nawet 2 minut dla siebie a te myśli mnie samą przerażają, nie potrafię z nią spokojnie rozmawiać, ciągle krzyczę. Czy ze mną jest coś nie tak ?? Czuje się jak najgorsza matka na świecie
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.