Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chcę zakończyć związek, ale boję się, że partner coś sobie zrobi.

Witam, 

Jestem w relacji, co do której mam wątpliwości i ogarnia mnie duży lęk, iż jeśli zdecyduję się zakończyć ten związek, to partner sobie coś zrobi. Wydaje mi się on być osobą dość słabą psychicznie, która buduje poczucie swojej wartości na tym związku. To nie jest tak, iż on mnie tym straszy/szantażuje itp., po prostu w ciągu życia słyszałam o kilku takich przypadkach, że mężczyzna po rozstaniu odebrał sobie życie i siedzi mi to z tyłu głowy. Ten lęk przejał trochę kontrolę nad moim obecnym życiem, nie chce być z kimś z powodu strachu i wyrzutów sumienia, ale też nie wiem jak nabrać do tego dystansu. 

Czy jeśli w teorii on rzeczywiście tragnąłby się na swoje życie to czy ponosiłabym za to odpowiedzialność jako, iż to ja zakończyłam relację? Mam trochę skrzywione przekonania w tym temacie i ciężko by do tego podejść rozsądnie. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest niezwykle trudna, dlatego to naturalne, że pojawiają się różne emocje, w tym lęk. Rozważanie zakończenia relacji to zawsze skomplikowany proces, zwłaszcza gdy towarzyszy mu obawa o drugą osobę. Proszę pamiętać, że nie ponosi Pani odpowiedzialności za to, co może się wydarzyć po zakończeniu związku. Oczywiście, myśli o tym, że ktoś może sobie zrobić krzywdę, są trudne, ale nie można ich brać na siebie. Ważne jest, aby zrozumieć, że jeśli podejmie Pani decyzję o zakończeniu relacji, jest to Pani prawem, a niekiedy nawet zdrową koniecznością.

Sugeruję, aby porozmawiała Pani z kimś bliskim lub ze specjalistą - z kimś kto będzie dla Pani wsparciem i pomoże przejść przez ten trudny czas. Rozmowa wspierająca może przynieść Pani ulgę i nowe spojrzenie na sprawę. Zachęcam Panią do dbania o swoje potrzeby i własne samopoczucie. 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Bobrowska
psycholog, konsultant kryzysowy

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Aleksandrzak

Katarzyna Aleksandrzak

To, co opisujesz, jest bardzo trudną i złożoną sytuacją, która wywołuje zrozumiały lęk i niepewność. Martwienie się o to, jak rozstanie wpłynie na drugą osobę, zwłaszcza gdy podejrzewasz, że może mieć trudności psychiczne, może sprawiać, że czujesz się odpowiedzialna za jego emocje i samopoczucie. Jednak warto pamiętać, że za decyzje i działania innych osób nie ponosisz odpowiedzialności, nawet jeśli mogą być one bolesne.

Twój lęk przed rozstaniem jest zrozumiały, szczególnie jeśli masz obawy o zdrowie psychiczne partnera. To bardzo ważne, że nie czujesz się w relacji z powodu strachu i wyrzutów sumienia, ponieważ związek oparty na takim fundamencie nie jest zdrowy ani satysfakcjonujący dla żadnej ze stron. Warto zadać sobie pytanie, czego sama pragniesz i co jest dla Ciebie ważne w tej sytuacji. Czy obecność w tej relacji jest dla Ciebie autentycznym wyborem, czy bardziej wynika z poczucia obowiązku i obaw?

Rozumiem, że trudno nabrać dystansu do takich myśli, zwłaszcza gdy czujesz się odpowiedzialna za to, co może się wydarzyć. Warto zastanowić się, skąd pochodzi to przekonanie o odpowiedzialności za decyzje partnera i jak wpływa na Twoje poczucie wolności w tej relacji. Może pomocna byłaby rozmowa z psychologiem, który pomoże uporządkować te myśli i znaleźć sposób na wyrażenie swoich potrzeb i obaw, bez obciążania siebie odpowiedzialnością za całą sytuację.

Jeśli zdecydujesz się na zakończenie związku, kluczowe będzie zrobić to w sposób empatyczny, ale stanowczy, jasno komunikując swoje powody i dbając o to, by partner miał dostęp do wsparcia, którego może potrzebować. Zachęcanie go do skontaktowania się z terapeutą lub osobami, które mogą mu pomóc, to również sposób na okazanie troski i zadbanie o jego dobrostan, ale pamiętaj, że jego decyzje i działania nie leżą w Twoich rękach.

Wiem, że to skomplikowana sytuacja, i niezależnie od tego, co postanowisz, zasługujesz na wsparcie i zrozumienie. Zachęcam Cię do rozważenia rozmowy z terapeutą, który pomoże Ci zrozumieć swoje przekonania i obawy, a także znaleźć sposób na podjęcie decyzji, która będzie zgodna z Twoimi potrzebami i wartościami.

Łączę pozdrowienia.

Katarzyna Aleksandrzak
Psycholog, Psychoterapeuta

1 rok temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Ja chcę się rozstać, a mąż twierdzi, że on nigdzie się nie wyprowadzi, że się dla mnie poświęcił.
Jestem z mężem 10 lat po ślubie. Mamy dwóch synów. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie kłóciliśmy się głośno, ale w zamian za to milczeliśmy, w ostatnich latach częściej i dłużej (nawet dwa miesiące). Ok. pół roku temu straciłam już cierpliwość (zwykle po takich okresach milczenia mąż przyznawał się do winy tłumacząc, że potrzebował czasu na przemyślenia). Uznałam, że nie mogę tak żyć. Mimo, że mąż jest bardzo dobrym, pracowitym i odpowiedzialnym człowiekiem, nie dogadujemy się w wielu kwestiach, a brak komunikacji jest już rażący. Jesteśmy już po kilku wizytach u psychologa, dzieci również rozpoczynają terapię, bo odbija się sytuacja na nich. Ja, niestety, nie widzę przyszłości tego związku, mówię mu otwarcie, że nie kocham go już, że nie jestem szczęśliwa, a mąż idzie w zaparte, że nie wyprowadzi się z domu, bo rodzina jest dla niego najważniejsza, że wszystko da się odbudować, tylko trzeba czasu. Dodam, że to człowiek o cechach osobowości narcystycznej, z zewnątrz idealny. Nie wiem, co robić. Chcę małżeństwo zakończyć, ale nie trafiają do niego żadne argumenty. Nawet taki, że zakochałam się w innym mężczyźnie. Słyszę tylko, że niszczę rodzinę, że on się dla mnie poświęcił, że beze mnie nie istnieje. Tymczasem oboje męczymy się tą sytuacją, ja nie potrafię znieść jego obecności. Mąż znalazł psychologa, który utwierdza go w przekonaniu, że dobrze robi, walcząc o rodzinę. Co robić w takiej sytuacji , gdzie mąż, niezależnie od sytuacji, rozstać się nie chce.
Chcę zakończyć małżeństwo, ale boję się o dzieci i kontakt z nimi.
Witam, przechodzimy z żoną kryzys, a może się już skończył i nic z nas nie zostało. Mianowicie od ponad pół roku jesteśmy sobie obojętni , przeszliśmy wiele rozmów, ale nic one nie wniosły. Problem jest w żonie, a nie we mnie, tak wiem zaraz każdy będzie pisał wina leży po obu stronach, NIE ! Staram się albo starałem, bo już mi to jest obojętne , wszelak chciałbym odejść, ale nie chce zepsuć swoich dzieci i tu właśnie pojawia się pytanie czy moralne jest zakończyć małżeństwo, jeśli jest ono po prostu, bo jest i tkwić w tym bez końca, czy po prostu szukać nowej drogi? Dodam, że było już tego blisko, była rozmowa ustalenia i nic się nie zmieniło, czuję, że jestem już dla niej obojętny, jestem po prostu potrzebny do zajmowania się domem i odbiorem dzieci ze szkół i żeby nie zatraciła swojej „renomy”. Nie chce stracić dzieci , kocham je z całego serca, ale się duszę , cały czas jestem sfrustrowany i nerwowy, cały czas myślę tylko o tym, do głowy przychodziły mi straszne rzeczy co z sobą zrobić , ale nie mogę namieszać dzieciom w głowie i tego nie zrobię, ale takie myśli też już się pojawiły. Jestem w wielkiej kropce. Na terapeutę jej nie zmuszę, nie da rady. Byłem kilka lat za granicą, zbudowałem dom, a teraz od niej słyszę, że ona się do tego w sumie przyzwyczaiła i że może bym pojechał i przyjeżdżał co jakiś czas to będziemy mieć taki miesiąc miodowy, co to ma być? Chce ja zostawić , ale boję się o kontakt z dziećmi.
Chcę wyjść z toksycznej relacji, ale boję się, że to będzie dla mnie niebezpieczne.
Próbuje od kilku miesięcy wyjść z toksycznej relacji, partner jest alkoholikiem i przy każdej mojej próbie odejścia grozi, że sobie coś zrobi, dodatkowo boję się, że zacznie upubliczniać obrażające mnie wpisy w social mediach (już kiedyś tak zrobił, szybko wpada w szał i nie panuje nad sobą). Nie chce już tego ciągnąć, oboje nie możemy się dogadać nawet razem doszliśmy do takiego wniosku, a jak ostatecznie mówię, że to koniec to zaczyna się awantura i boję się tego, jak będzie zachowywał się po rozstaniu, jak w końcu wyrwać się z takiego związku? Niestety nie mam nikogo bliskiego, kto pomógłby mi w tej sytuacji.
Związek stał się dla mnie ciężarem, nie wiem jak zakończyć relację.
Ostatnio w związku nie czuję się dobrze. Zakładam po długich przemyśleniach, że pewne nasze zachowania i to, jak wygląda zaangażowanie wkładane w pielęgnowanie je. Mimo że kocham swojego partnera, czuję, że mam dosyć tego i już nic tego nie uratuje. Mam ochotę pozbyć się ciężaru, z jakim wiąże się bycie w tym związku. Lecz nie wiem jak to zrobić, co powiedzieć i w jaki sposób.
Boję się wejść w związek, przez możliwość, że kiedyś mogę zostać zraniona.

Jestem osobą, która za bardzo patrzy co będzie kiedyś, ale myślę, że trochę to wina tego, co dzieje się teraz. 

Mianowicie chodzi o to, że chciałabym w końcu zacząć układać życie, wejść w związek, iść naprzód. Tylko, że jest problem. Martwi mnie jedna rzecz w tym wszystkim ciągle- czasy mamy, jakie mamy i ciągle gdzieś z tyłu głowy mam myśl, że boje się tego związku z partnerem. 

Paraliżuje mnie ten strach, że gdy znajdę już miłość, zamieszkamy razem, np. będą już dzieci, związek nagle się rozpadnie/dojdzie do rozwodu lub zdrady. Mam myśli, że taki związek nie przetrwa "do końca życia", że on i tak mnie zostawi, już nie daj Bóg z dziećmi. Nawet po 10 latach, ale i tak to się stanie. 

Dużo jest przypadków od kobiet, które się rozstały w ciąży czy po 8 latach, które były w szczęśliwych małżeństwach itd. Nie potrafię sobie z tym poradzić, chciałabym wejść w związek, być kochana, ale gdy myślę o tym, co mnie może spotkać, że zostanę zraniona lub samotną matką na zawsze i on zniszczy mi życie-boję się. Co robić?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!