Left ArrowWstecz

Ile powinna trwać pierwsza konsultacja psychologiczna? Wybór między 30 a 50 minutami

Zapisując się na pierwszą konsultację do psychologa Pani z rejestracji zadała pytanie czy chce konsultację 30 min czy 50 min? Ile powinna trwać pierwsza konsylultacja psychologiczna?
User Forum

anonim

10 miesięcy temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. Przyjęło się, że konsultacja psychologiczna trwa 50-60 minut. Najczęściej jest, to właśnie 50 minut. Natomiast każdy terapeuta może sam określić ile ona faktycznie będzie trwała. 

Pozdrawiam. 

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

 

zazwyczaj pierwsza (wstępna) konsultacja trwa od 15-45 minut i jest bezpłatna. Natomiast jest możliwość też u wielu psychologów konsultacji 50-minutowej lub 60-minutowej w formie 100% płatności. Podsumowując: nie ma jednej pisanej reguły wśród specjalistów ile powinno trwać pierwsze spotkanie. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

10 miesięcy temu
Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Witaj1 Pierwsza konsultacja zazwyczaj trwa 50 minut — i to najczęściej taką długość można znaleźć w ofertach co do pierwszego spotkania. Chociaż ja osobiście na pierwszą konsultację mam przeznaczonych 100 min. W mojej ocenie w ciągu 30 minut trudno byłoby w spokojny sposób opowiedzieć o swojej sytuacji, odpowiedzieć na pytania i wspólnie określić cel spotkań czy kierunek dalszej pracy.

Wydaje mi się, że 30 minut może mieć sens tylko wtedy, gdy:

- przychodzisz z bardzo konkretną sprawą i chcesz jedynie szybkiej porady,

- to spotkanie informacyjne (np. sprawdzenie, czy dany specjalista Ci odpowiada),

- wynika to z organizacji danego miejsca (np. poradnie oferujące krótkie interwencje).

Ale jeśli to Twoja pierwsza rozmowa i zależy Ci na właściwym zrozumieniu lub uzyskaniu realnej pomocy, to 50 minut według mnie, to jest minimum na spokojną, rzetelną rozmowę — bez pośpiechu i napięcia. 

10 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 
jako psychoterapeuta psychodynamiczny zazwyczaj rekomenduję, aby pierwsza konsultacja trwała 50 minut.

Tyle czasu pozwala na spokojne przeprowadzenie rozmowy, zebranie wstępnych informacji, zapoznanie się z trudnościami, z jakimi przychodzi osoba zgłaszająca się po pomoc, oraz nawiązanie pierwszego kontaktu terapeutycznego, który w nurcie psychodynamicznym jest szczególnie ważny.

30 minut może być zbyt krótkie, aby omówić sytuację w sposób wystarczający — zwłaszcza jeśli dana osoba po raz pierwszy spotyka się z psychologiem lub ma złożone trudności.

Warto jednak zaznaczyć, że niektóre gabinety oferują krótsze wizyty np. wstępne lub administracyjne — np. w celu umówienia się na pełny proces diagnostyczny. Zawsze można dopytać, co dokładnie obejmuje dana długość konsultacji.

Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

10 miesięcy temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Witaj

Zależy od psychologa. Może być tak, że spotkanie służy wybadaniu tematu i sprawdzeniu czy psycholog będzie w stanie pomóc lub czy czujesz dobry vibe z tą osobą.


A bywa też tak, że na tej pierwszej konsultacji zaczynacie pracę i to trwa dłużej.


Pozdrawiam i powodzenia

Katarzyna Brożyna

Psycholog

10 miesięcy temu
Tomasz Niebieszczański

Tomasz Niebieszczański

Dzień dobry:)

Zazwyczaj pierwsze spotkanie trwa około 50 minut i to jest najczęściej polecany czas. Dlaczego? Bo na takiej wizycie psycholog nie tylko słucha, z czym przychodzisz, ale też zadaje różne pytania, żeby lepiej Cię poznać i zrozumieć sytuację. Chodzi o to, żeby wspólnie ustalić, co dalej, czy potrzebna będzie dalsza pomoc, jak może wyglądać terapia itd. Na to wszystko potrzeba trochę czasu, więc te 50 minut daje większy luz.

Opcja 30 minutowa to raczej dla osób, które chcą tylko krótko się skonsultować albo jeszcze nie są pewne, czy chcą zaczynać dłuższą współpracę.

Jeśli to Twoja pierwsza wizyta, warto wybrać 50 minut,  wtedy będzie czas, żeby spokojnie porozmawiać i niczego nie robić w pośpiechu.

Jeśli masz wątpliwości, zawsze możesz zapytać osobę w rejestracji albo samego psychologa, każdy może mieć trochę inne zasady.

Pozdrawiam

Tomasz Niebieszczański

10 miesięcy temu
Joanna Skwara

Joanna Skwara

Dzień dobry,

 

Jeśli chodzi o długość konsultacji psychologicznej nie istnieje jeden sztywny standard dotyczący długości pierwszej konsultacji, wiele zależy od organizacji pracy danego gabinetu, celu wizyty oraz ilości konsultacji diagnostycznych jaki przyjmuje dana placówka (z reguły są to 3 konsultację wstępne)

 

Najczęściej jednak pierwsza konsultacja z psychologiem trwa około 45- 50 minut. Jest to czas na m.in: zebranie podstawowego wywiadu, omówienie powodu zgłoszenia, zaplanowanie dalszego postępowania oraz udzielenie potrzebnego wsparcia osobie, która zgłosiła się na spotkanie.

 

Konsultacja, która trwa 30min może być jednak odpowiednia w określonych sytuacjach, np. gdy chodzi o krótką rozmowę informacyjną, kontynuację wcześniejszego kontaktu, lub szybkie wsparcie w konkretnej sprawie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Joanna Skwara



 

10 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Pierwsza konsultacja psychologiczna zazwyczaj trwa 50 minut, bo to standardowy czas potrzebny na spokojne zebranie wstępnego wywiadu, zrozumienie zgłaszanego problemu i omówienie dalszych kroków.

Opcja 30-minutowa może być oferowana jako krótsze spotkanie informacyjne lub wstępna rozmowa, ale jeśli to pierwsza pełna konsultacja, warto wybrać 50 minut, by mieć przestrzeń na spokojną rozmowę bez pośpiechu.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

10 miesięcy temu
Szymon Szymczonek

Szymon Szymczonek

Dzień dobry,

to ważne pytanie. Standardowo konsultacje psychologiczne trwają 50 minut. 
30 minutowa konsultacja psychologiczna jest rzadko spotykana.

Życzę wszystkiego dobrego.

10 miesięcy temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, zazwyczaj każda konsultacja trwa 50 min. Widocznie w tej poradni mają dwie opcje i pewnie różnią się one ceną. Nie ma żadnych regulacji, dotyczących czasu trwania wizyty, więc jest to sprawa bardzo indywidualna. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

10 miesięcy temu
Kamila Bogusz

Kamila Bogusz

Dzień dobry,

pierwsza konsultacja psychologiczna zazwyczaj trwa około 50 minut, co daje czas na omówienie Pani/Pana sytuacji, oczekiwań oraz celów spotkań.

Czas 30 minut może być odpowiedni, jeśli potrzebne jest jedynie krótkie omówienie konkretnej sprawy lub ustalenie dalszych kroków, ale przy pierwszej konsultacji warto skorzystać z dłuższego spotkania, aby specjalista miał możliwość lepiej poznać kontekst i Pani/Pana potrzeby.

Serdeczności 

Kamila Bogusz 


 

10 miesięcy temu
Tomasz Kościelny

Tomasz Kościelny

Dzień dobry, czas konsultacji jest wtórny wobec celów konsultacji. Cały proces konsultacyjny ma na celu dowiedzenie się, z czym przychodzi pacjent, poznanie wstępne pacjenta, określenie oczekiwań wobec terapii, celów terapeutycznych, wstępną konceptualizację lub też przekierowanie pacjenta do innego specjalisty, gdy tematy, z którymi przychodzi nie są w zakresie naszych kompetencji. Niektórzy terapeuci mają 1-2 konsultacje zanim rozpocznie się terapia, niektórzy dają sobie 3 spotkania na to. Podobnie jest z czasem trwania konsultacji. Każdy terapeuta ma swój styl.

Pozdrawiam, 

Tomasz Kościelny, certyfikowany psychoterapeuta psychodynamiczny. 

Pracuję indywidualnie, z parami, małżeństwami i grupami w gabinecie w Warszawie oraz online, https://tomaszkoscielny.pl

10 miesięcy temu
Zuzanna Bogdziun

Zuzanna Bogdziun

Dzień dobry,

Standardowo konsultacja psychologiczna trwa około 50 minut, ale warto pamiętać, że każdy specjalista może mieć nieco inny sposób pracy.

Niektórzy psychologowie oferują wstępne spotkania (czasem bezpłatne), które są krótsze niż te standardowe i służą głównie poznaniu się i ustaleniu dalszego planu działania.

Najlepiej będzie zapytać o to jak przebiega pierwsze konsultacja bezpośrednio w placówce, do której się Pan/Pani zgłasza. Warto też otwarcie porozmawiać o swoich wątpliwościach.

 

Pozdrawiam, 

Zuzanna Bogdziun

Psycholog

10 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Moje doświadczenie podopowiada mi, że dobrze aby pierwsza konsultacja psychologiczna trwała około 50 minut. To dobry czas, by bez pośpiechu opowiedzieć o tym, z czym Pan/i przychodzi, a także by psycholog mógł zadać kilka pytań, które pomogą lepiej zrozumieć sytuację. Często przy pierwszej wizycie pojawia się napięcie, niepewność co do tego, od czego zacząć - to naturalne. W krótszej, 30-minutowej rozmowie zwyczajnie może zabraknąć przestrzeni na to, co najważniejsze.

 

Jeśli to możliwe, warto wybrać opcję 50-minutową - da sobie Pan/i przestrzeń, by bez pośpiechu opowiedzieć o tym, co ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

10 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

to zależy od psychologa/psychoterapeuty i indywidualnych preferencji klienta. Sesje konsultacyjne nie są jeszcze spotkaniami, podczas których pracujemy na głębokim poziomie. W swojej pracy poświęcam trzy sesje konsultacyjne na to, żeby zobaczyć obszary, jakim chce przyjrzeć się klient i wyznaczyć cel terapii. Dopiero po tym czasie oboje decydujemy, czy chcemy wspólnie pracować.

Pozdrawiam, 

Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

10 miesięcy temu
Kinga Jasińska

Kinga Jasińska

Na to pytanie niema jednej odpowiedzi; z jednej strony lepiej żeby pierwsze spotkanie było dłuższe (50-55min to standardowa długość sesji), żeby pacjent mógł spokojnie więcej o sobie powiedzieć i zadać pytania terapeucie. Z drugiej strony, krótkie pierwsze spotkanie jest dobre dla osób które mają obawy przed taką rozmową, nie mają doświadczenia z terapią, szukają konkretnego stylu bycia osoby. Taka sesja powinna być zdecydowanie tańsza co wiąże się z mniejszym ryzykiem finansowym jeśli pacjent poczuje się niewystarczająco komfortowo w rozmowie z psychoterapeutą. Pierwsze spotkanie z obca osobą, której opowiadasz o swoich najbardziej intymnych przeżyciach jest tez ogromnie stresujące dla wielu osób, i skrócenie czasu pierwszego spotkania może być mniej obciążające emocjonalnie.  Sama takie krótkie "zapoznawcze" spotkania oferuję żeby pacjent mógł sprawdzić "z czym to się je, taka terapia" :) Z mojego doświadczenia wynika że są one równie często wybierane co standardowa sesja. 

Kinga

10 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

nie ma ścisłych reguł czasu trwania pierwszej konsultacji, zależy to od preferencji danego specjalisty czy ośrodka. Warto dopytać, z czego wynikają różnice pomiędzy zaproponowanymi konsultacjami i podjąć decyzję. Niewykluczone, że ta krótsza ma na celu wyłącznie ustalenie, do jakiego specjalisty skierować klienta.

 

Pozdrawiam

Adam Gruźlewski

10 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Z mojego doświadczenia wynika, że optymalnym czasem na pierwszą konsultację psychologiczną jest około 50 minut. Taka długość spotkania pozwala spokojnie opowiedzieć o swojej sytuacji, a psychologowi daje możliwość zadania istotnych pytań, które pomagają zrozumieć kontekst i potrzeby. Pierwsze wizyty często wiążą się z napięciem i niepewnością, trudno od razu wiedzieć, od czego zacząć, dlatego warto mieć czas, by nie czuć presji.

Jeśli ma Pan/i wybór, sugeruję zdecydować się na pełne 50 minut, to inwestycja w komfort rozmowy i możliwość głębszego wejścia w temat już na początku.

Pozdrawam,
Martyna Jarosz
psycholog

10 miesięcy temu
Karol Bieńkowski

Karol Bieńkowski

Dzień dobry,

pierwsza wizyta u specjalisty zazwyczaj trwa około 50 minut, więc 30 minutowa konsultacja wydaje się krótka. Warto jednak dopytać czym obie te konsultacje się różnią - być może ośrodek ma swoje określone sposoby działania i istnienie dwóch, różnie długo trwających konsultacji jest czymś uzasadnione.

 

Pozdrawiam,

Karol Bieńkowski

10 miesięcy temu
Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

Zazwyczaj I konsultacja u psychologa lub psychoterapeuty trwa 45, lub 50 min. Jest to czas odpowiedni do oceny powodu zgłoszenia pacjenta. Być może jednak w tym przypadku były jakieś inne czynniki, które zadecydowały o krótszej konsultacji. Proponuje udać się na konsultacje, żeby omówić powód szukania pomocy, a kwestie techniczne, czyli np. Czas trwania omówić na tej wizycie.

Pozdrawiam serdecznie

10 miesięcy temu

Zobacz podobne

Niska samoocena i nadmierne myślenie wpływają na całe moje życie. Co mogę zrobić, by to zmienić?
Niska samoocena i nadmierne myślenie wpływają na całe moje życie. Co mogę zrobić, by to zmienić?
Nieetyczna psychoterapeutka psychodynamiczna. Czy tak to powinno wyglądać?
Czy powinnam zostać u takiej psychoterapeutki? Podpisywałam na początku jakiś kontrakt z settingiem. Nie dostałam go i nawet nie mogę sprawdzić co w nim było. Po drodze zmieniały się postanowienia kontraktu i nie było żadnego aneksu ani nic nie podpisywałam. Teraz się okazuje, że są jakieś nowe zasady i że przecież się na to zgodziłam słownie - muszę płacić za sesje, na których mnie nie ma, nawet ,jeśli zgłoszę nieobecność kilka miesięcy wcześniej. Stawka podniosła się w ciągu 5 miesięcy trzy razy o 10 zł. Czy to wszystko jest etyczne? Czy powinnam zmienić terapeutkę? Dodatkowo czuję, że nie otrzymuję wsparcia… na początku było tak, że czułam zmiany na lepsze, ale teraz czuję, że jestem sama z moimi problemami. Cokolwiek powiem, to wszystko jest sprowadzane do relacji terapeutycznej i gabinetu. Rozumiem, że tak działa terapia psychodynamiczna, ale ja w ogóle nie czuję ani wsparcia, ani nie czuję się wysłuchana, bo w połowie zdania jest mi przerywane pytaniem „czy tak pani czuje naszą relację?”. Chciałabym zasięgnąć opinii innych terapeutów czy to wszystko jest etyczne i profesjonalne?
Reaguję płaczem na pewne sytuacje. Myślę, że to dziecinne. Jak sobie pomóc?
Reaguję płaczem (szklą mi się oczy, to nie jest jakaś histeria), kiedy muszę się z czegoś tłumaczyć, kiedy ktoś na mnie krzyczy, albo jeśli coś mi nie wychodzi. Dlaczego? Wydaje mi się to dziecinne i chciałabym to zmienić. Nie sądzę, że ukrywanie emocji jest czymś dobrym rzecz jasna. Aczkolwiek chciałabym znać albo rozwiązanie problemu, albo jakieś wskazówki jak stłumić taki płacz. Pamiętam kilka (3-5) sytuacji, gdzie po cięższych wydarzeniach strasznie płakałam w pokoju i nie mogłam się uspokoić. Czy to mógł być atak paniki?
Jak opanować gniew i naprawić relacje po zranieniu bliskiej osoby? Czy terapia pomoże?

Dzień dobry. Ostatnio przez złość straciłem bardzo ważną znajomość. W trudnych dla mnie momentach (jak ignorowanie mnie online) reagowałem obrażaniem tej osoby. Dopiero teraz widzę, jak bardzo moje słowa mogły ranić i że zamiast rozwiązywać problem (ataki (w tekście)) pomagały dosłownie na chwilę) , zniszczyłem coś dla mnie wartościowego. Zauważyłem, że właśnie mam tak najbardziej dla osób, które kocham. Jako dziecko- rówieśnicy( którzy chyba przez mój spokój i łagodność- często mnie nazywali zamulencem, zj***m itp. ) mnie bili i znęcali się nade mną. Koleżanka, niestety niezwykle wytrwale znosiła moje ataki; choć ignorując online, osobiście była nadal bardzo miła, ale po latach "powiedziała dość", blokując praktycznie natychmiast wszędzie i zgłaszając moje konta :( Ledwo to przeżyłem :( przez kilka dni miałem myśli samobójcze i czułem się jak jakieś zombi. Myślicie, że terapia mi pomoże? Czy to z charakteru, a może z nieumiejętności kontrolowania się, czy też jakiś odwet za to dzieciństwo ? A może jedno i drugie? I czy są szanse, że koleżanka się kiedyś jeszcze odezwie? Ona niestety wie, że ją kocham. Tysiące razy także w nerwach zrywałem znajomość i wracałem. Pogubiłem się przez to uczucie i ignorowanie mnie zupełnie online. Za wyzywanie zawsze na bieżąco przepraszałem. Kiedyś już odchodziła 2x, ale w znacznie łagodniejszych okolicznościach i po miesiącach wracała Pozdrawiam

Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia.
Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia. Nie uważam, żebym był brzydki. Powiem więcej - podobam się sobie. Jednakże, nie czuję się atrakcyjny. Ukończyłem studia wyższe uzyskując tytuł magistra informatyki. Pracuję na ten moment, jako Tester oprogramowania. "Chciałbym" startować na stanowisko młodszego programisty. "Chciałbym" umieściłem w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę nie wiem, czego chcę już. Nigdy nie chciałem być programistą. Na studia Informatyki poszedłem z braku innego pomysłu oraz presji. Wiem, że to dość typowy przypadek. Programowanie, po prostu, najbardziej mi się spodobało ze wszystkiego w trakcie studiów a dodatkowo jest to zawód raczej dobrze płatny. Moim zamiłowaniem jest muzyka, a konkretniej jestem gitarzystą. Zamiłowanie do instrumentu zaczęło się w gimnazjum. Szybko odkryłem, że mam ponad przeciętne predyspozycje (pragnę, żebyście mi tu uwierzyli, znam się na rzeczy). Kochałem komponować utwory, zawsze zależało mi, aby były złożone, pomysłowe i atrakcyjne dla muzyków (a przede wszystkim dla mnie) do grania. W ten sposób umiałem się uzewnętrzniać. Na studiach dostałem się do składu zespołu muzycznego. Chłopaki byli dla mnie jak druga rodzina. Zawsze jednak grałem trochę w innym klimacie niż oni. Jednakże osobiście uważałem, że nie gryzie się to z resztą, jako całokształt. Chłopaki zwykle byli innego zdania, więc musiałem walczyć o każdy swój pomysł, zazwyczaj wychodziłem zwycięsko i pomysł przechodził dalej. Czułem, że uczę się walczyć o swoje, co nigdy mi nie przychodziło z łatwością. Po około 3-4 latach kilka miesięcy po rozpoczętej pandemii, zaczynałem czuć się gorzej psychicznie. Czułem się tragicznie przez to, że staliśmy w miejscu. Brak występów, nagrane dopiero ze 3 kawałki (żaden z moich pomysłów) a mieliśmy ich więcej naprawdę porządnych i dopracowanych kawałków. Zacząłem naciskać, że powinniśmy iść do studia nagrywać resztę. Zaproponowałem nawet, że mogę za nas założyć na początek. Jednocześnie zdarzało mi się dziwnie izolować na próbach od reszty, z powodów problemów na tle psychicznym, co zaowocowało niedługo wyrzuceniem mnie z zespołu. Był to dla mnie straszliwy cios. Jakby sens mojego życia przestał istnieć. Płakałem, jak gdybym umierał i nie mógł nic zrobić. Od tamtej pory (minęły jakieś 3 lata) na przemian czuję się zmotywowany i przegrany tak, jak teraz. Na ten moment jestem w dwóch zespołach. W jednym gram 2 lata - kompletnie nie mój gatunek muzyczny, ale szedłem z założeniem, że może mi to pomóc kiedyś złożyć zespół jaki pragnę (poznam ludzi itp), lecz z każdą próbą czuję się gorzej, a nie umiem odejść. Drugi zespół od niedawna, podchodzę z dystansem i choć gatunek zdecydowanie bliższy mojemu to znowu widzę, że będę musiał walczyć o swoje pomysły. Mam swoje własne pomysły i strasznie ciężko mi jest znaleźć osoby, którym się to podoba i też jest to ich styl. Jak znajduję, to zazwyczaj nie udaje mi się do końca całej kapeli złożyć, dlatego najłatwiej mi jest próbować się dostawać do zespołów już kompletnych poszukujących gitarzysty (tak jak to było z tymi dwoma). Mam jeszcze inne pasje i boję się je wyjawić, gdyż jest to tak charakterystyczne połączenie, że jeśli ktoś z moich znajomych to przeczyta to od razu będzie wiedział, kto jest autorem. A wtedy prywatność zostanie naruszona. Więc powiem tylko tak, że jest to sport fizyczny indywidualny. Od dziecka chciałem to trenować, ale rodzice mnie nie zapisali. Dopiero na studiach sobie o tym przypomniałem. Jestem w topce w Polsce z dużymi szansami na mistrzostwo. Myślę o byciu instruktorem, jednakże jest to sport niszowy i pieniędzy z tego praktycznie nie ma. A na pewno nie dużych. Lubię się uczyć języków obcych. Zawsze sprawiało mi to frajdę. I mam też kilka innych hobby, ale nie chcę dla dyskrecji się tym dzielić. Nie mam dużo przyjaciół. Właściwie mam jednego, który jest introwertykiem i bardzo rzadko mam z nim kontakt. Czuję się bardzo samotny. Bardzo! Większość czasu spędzam sam. Jedyny kontakt z ludźmi mam na zajęciach dyscypliny sportowej, którą trenuję. Dziewczynę miałem raz w życiu, w liceum. Z początkiem studiów, oddaliliśmy się od siebie i mnie zostawiła. Bardzo cierpiałem wtedy, lecz po pół roku doszedłem do siebie. Czułem, że wiele mnie to nauczyło. Zdaje mi się, że nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi a przynajmniej do takiego stopnia, żeby chcieli być moimi przyjaciółmi. Raczej wszystko kończy się po prostu na dobrej znajomości. Odkąd pamiętam, mam złe stosunki z rodzicami. Ojciec prawie ze mną nie rozmawia. Przykro mi, że nie otrzymałem od nich większego wsparcia. Wielokrotnie mówiłem o tym, że co innego mi w duszy gra niż Informatyka i że cierpię studiując. Matka mi radziła, żeby to zdać dla bezpieczeństwa a potem pomyśleć o czymś innym. Inni moi znajomi co byli ze mną na kierunku odchodzili po pierwszym semestrze orientując się w tym jak studia wyglądają (przynajmniej na naszej uczelni). W tym momencie robią to co lubią a nie jest to wcale nic takiego. Część z moich z moich znajomych się nawet z tego śmiała, ja zawsze byłem jednak pod wrażeniem. Ja sam nie zdecydowałem się na odejście ze względu na to, że w przeciwieństwie do ów znajomych, co odeszli, mi dobrze szło na studiach. Zdawałem egzaminy. Zawsze sobie też stawiałem ambitne wyzwania. Myślę, że te rzeczy mnie powstrzymały. Wracając do rodziców, nie wspierali mnie w moich pasjach. Nie pomagali zrozumieć, że mogę robić w życiu to co lubię. (Jeden z moich znajomych jest zawodowym muzykiem - postawił na to po prostu, nie bał się). Więc ja zawsze się bałem postawić wszystko na moją pasję. Mam wrażenie, że brak kontaktów z ojcem, brak okazywania miłości z jego strony sprawił, że mam problemy w kontaktach między ludzkich (mam wrażenie, że skoro ja go nie ciekawię, to nikogo nie ciekawię). Wstydzę się też chwalić swoimi osiągnięciami, swoimi twórczościami. Po wyrzuceniu mnie z zespołu zacząłem chodzić na terapię do psychoterapeuty, czułem się na niej wielce nierozumiany i że jestem tam po to, żeby dawać pieniądze. Zmieniłem więc psychoterapeutę. Drugi raz czułem, że to strzał w dziesiątkę. Była to starsza już pani, ale czułem od niej ciepło i troskę. I faktycznie przez pewien czas czułem poprawę. Jednakże problemy moje wróciły ze zdwojoną siłą. Myślę, że starczy już. Sytuacja, w jakiej się teraz znajduję, jest taka, że nic a nic nie ma dla mnie już sensu. Mam 26 lat, a czuję się, jakbym miał już 60, jakby wszystkie drzwi się już przede mną zamknęły. jak w dniu świra, że ja jestem głównym bohaterem tego smutnego filmu. Że mój potencjał się już stracił. Muzykę, choć kocham, to nie mam już motywacji by to robić, straciłem nadzieję a bez tego czuję się jak bez tożsamości. Praca, sport, hobby, muzyka - wszystko dla mnie jest bez sensu. Choć nie chcę tego, myśli samobójcze przychodzą mi do głowy, i to mnie niepokoi. Bo wiem, że wizja samobójstwa mnie przeraża i nie chcę tego robić, ale kto wie do czego ból mnie doprowadzi. Bardzo, bardzo błagam o pomoc. Pozdrawiam, przepraszam, że takie długie
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!